News

TuneBlade, czyli AirPlay dla Windows – co nowego?

tuneblade_150

Ponad rok temu na łamach applesauce ukazała się recenzja TuneBlade. Wpis ten cieszył się sporym zainteresowaniem, przez co wnioskuję, że wielu z was posiada pecety z Windowsem oraz urządzenia Apple, takiej jak Apple TV czy AirPort Express, lub bezprzewodowe głośniki korzystające z technologii AirPlay. Dla przypomnienia – TuneBlade to w wielkim uproszczeniu odpowiednik Porthole, dla Windows.

tuneblade-main

Ponadto, jeśli odtwarzacie filmy za pomocą VLC, TuneBlade zadba o poprawną synchronizację dźwięku – chodzi o sytuację gdy obraz wyświetlany jest na komputerze a ścieżka dźwiękowa na bezprzewodowych głośnikach.

tuneblade-prefs_04

Postanowiłem sprawdzić co się zmieniło, i jak ten przydatny program ewoulował (obecna wersja beta nosi numerek 1.1.12).

tuneblade-prefs_01

Poniżej wymienię najważniejsze zmiany, które w międzyczasie nastąpiły:

  • zdalne sterowanie wyborem odbiornika AirPlay oraz poziomem głośności z poziomu aplikacji Remote dla iOS! (appka zoptymalizowana dla iPhone),

tuneblade-prefs_05

  • możliwość ustawienia czasu gotowości aktywnego połączenia z odbiornikiem „Connection Standby”,

tuneblade-prefs_02

  • wyświetlanie aktualnego poziomu głośności podczas zmiany pozycji suwaka,
  • opcja zmiany szerokości suwaków głośności, pozwalająca na bardziej precyzyjne dostosowanie poziomu dźwięku,
  • nowy tryb przechwytywania dźwięku Virtual Device Loopback, gwarantujący wyższą jakość audio przy zastosowaniu sterowników wirtualnych kart dźwiękowych, takich jak VB-Cable czy Virtual Audio Cable (VAC),

tuneblade-prefs_03

  • opcja automatycznego podłączania do odbiorników AirPlay, jak tylko zostaną wykryte w sieci,
  • wsparcie strumieniowania do RaspyFi,
  • trójzakresowy korektor dźwięku,

tuneblade-equalizer

  • optymalizacje, poprawki błędów i inne usprawnienia „pod maską”.

Jedną z ważniejszych zmian jest to, że TuneBlade w wersji darmowej wspiera streaming do programowych odbiorników AirPlay, takich jak Shairport (wersja dla Linuksa oraz Raspberry Pi), Shairport4w (Windows) oraz XBMC.

tuneblade-prefs_06

Przesyłanie dźwięku do Apple TV, AirPort Express, głosników AirPlay oraz urządzeń Hi-Fi wspierających AirPlay posiada ograniczenie w postaci przerywania transmisji po 10 minutach pracy programu. Program kosztuje €8,99 a już niedługo będziemy mieli dla was pokaźną ilość licencji do wygrania w konkursie!

tb_remote_01

Teraz czas na przybliżenie aplikacji mobilnej – Remote for TuneBlade. Dzięki niej wasze iUrządzenia będą służyć jak pilot umożliwiający zdalną kontrolę programu na pececie. Oczywiście iPhone/iPad oraz komputer z TuneBlade i bezprzewodowe odbiorniki AirPlay muszą znajdować się w tej samej sieci. Remote for TuneBlade możecie pobrać za darmo ze sklepu App Store.

tb_remote_02

W takiej wersji umożliwia zdalne włączanie/wyłączanie wybranych obiorników AirPlay. Jeśli jednak chcemy dodatkowo zmieniać poziom głośności każdego odbiornika, wymaga to zakupu wewnątrz aplikacji za kwotę – €0,89. Uwaga! Ta cena promocyjna obowiązuje wyłącznie do 21 września – później znacznie wzrośnie.

tb_remote_04

Sterowanie działa sprawnie i bezproblemowo. Ewentulne opóźnienia w reakcji programu na komputerze wynikają w znacznej mierze z przepustowości sieci WiFi. W sumie to nawet nie wiem, jakie usprawnienia autor mógłby wprowadzić w kolejnych aktualizacjach. Remote for TuneBlade to prosty program realizujący swoje proste zadania w pełnym zakresie. Intuicyjna obsługa, brak zbędnych opcji, przejrzysty interfejs. Polecam, Marek Telecki ;)

Premiera iPhone 6 – jutro nasze małe święto…

apple_keynote_9_9_2014

Jutro wielki dzień, nasze małe święto spod znaku Apple. Przecieki jak co roku zdradziły nam więcej niż dużo jednak nie zapominajmy, że najważniejsze informacje przed nami. Wiele mówi też zegar, który odlicza nam do tego wydarzenia czas. Możemy być więcej niż pewni, że zobaczymy coś więcej niż iPhone 6.

Wygląd nowego telefonu z Cupertino już znamy, nie sądzę że tyle przecieków było błędnych. Tak jak rozumiem sens pojawienia się modelu z wyświetlaczem 4,7” to większy jest dla mnie pomyłką. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że ostatecznie otrzymamy tylko pierwszą opcję chociaż zdaję sobie sprawę, że 5,5” wyświetlacz też znajdzie grono amatorów. Dla mnie osobiście aktualny rozmiar iPhone’a jest idealny. Jego poręczność i rozmiar całkowicie sprawdzają w mojej codziennej pracy. Bardzo możliwe, że za jakiś czas będę się zastanawiał, dlaczego tak bardzo lubiłem ekran o przekątnej czterech cali. Być może się mylę, jednak to zweryfikuje czas. Parametrem, który jest dla mnie w tej chwili kluczowy i na którego poprawę liczę najbardziej jest czas pracy urządzenia. Postęp technologiczny z roku na rok robi na nas ogromne wrażenie, jednak wciąż nie ma progresu w kwestii zasilania. Chciałbym, aby w tej kwestii Keynote mnie zaskoczyło. Nowe procesory, szybkość renderowania grafiki i tym podobne parametry na pewno wzrosną. Do takich nowości jestem przyzwyczajony i nie ukrywam, że zawsze robi to na mnie wrażenia. Jednak bateria jest w mojej opinii elementem numer jeden na liście rzeczy wymagających poprawy. Moje oczekiwania są jak widzicie dość proste, jednak wbrew pozorom przy aktualnej technologii produkcji ogniw wcale nie należą do najłatwiejszych w realizacji. Ciekaw jestem czy coś się w tej kwestii zmieni.

Najbardziej jednak czekam na coś zupełnie nowego. Wszystko wskazuje też na to, że moje nadzieje się spełnią. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że już jutro zobaczymy mityczny iWatch – ciekawe czy rzeczywiście tak będzie nazwany. Cały czas byłem sceptycznie nastawiony wobec tego, że Apple wyprodukuje swoje urządzenie z kategorii wearables. Dotychczas pozostawałem przy opcji, że wszystko skończy się na wydaniu odpowiedniego SDK, które pozwoli deweloperom jeszcze lepiej wykorzystać potencjał urządzeń z systemem iOS jako swoistego centrum zarządzania danymi. Ta część została już zrealizowana w ramach iOS 8. SDK powstało i deweloperzy otrzymali spore pole do popisu. Nie da się jednak zignorować faktu jak bardzo Apple podsyca atmosferę przed jutrzejszym wydarzeniem. Musi to oznaczać, że zobaczymy coś wyjątkowego. Kiedy dodatkowo, na stronie pojawił się zegar odliczający czas do Keynote, to skojarzenie może być tylko jedno. iWatch – ciekawe czy rzeczywiście tak będzie nazwany – nadchodzi! Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem w sytuacji, że kompletnie nie wiedziałem, czego spodziewać się po nowym produkcie z Cupertino. Strasznie cieszy mnie fakt, że udało się dochować absolutnej tajemnicy i nic nie przeciekło do mediów. Jak zapewne wiecie, prawdopodobnie to nowe urządzenie będziemy mogli kupić dopiero w roku 2015 i zapewne dzięki temu odsunięciu premiery od początku sprzedaży pozwoliło na zatamowanie ewentualnych przecieków. Nie chcę tutaj gdybać nad tym co zaoferuje to nowe urządzenie. Jutro będę chłonął niczym gąbka wszystko co będą mieli do powiedzenia Panowie z Apple w trakcie Keynote.

W tym roku święta wypadają wyjątkowo wcześnie. Przyznaję, że jestem niesamowicie podniecony jutrzejszą prezentacją. Przebieram nogami niczym małe dziecko i nerwowo patrzę na zegar odliczający minuty do momentu kiedy wszystko stanie się jasne i będzie można zacząć planować sprzedaż nerki na potrzeby zakupów nowych sprzętów z logo nadgryzionego jabłuszka ;)

Transloader – wyniki konkursu

Za nami ostatni wakacyjny konkurs applesauce! Do zdobycia były trzy kody na program Transloader do zrealizowania w Mac App Store, służący do zdalnego pobierania plików na komputerach Mac – proces ten inicjowany jest z iUrządzeń. Chętnych spełniających wymogi konkursu było 6.

Laureatami zostali:

  • @martig_pl
  • @Mirinur
  • @Mala_Pchla

Tak jak odbywało to się we wcześniejszych konkursach, z wyróżnionymi osobami skontaktuję się przez wiadomość prywatną i tą drogą, lub na adres e-mail prześlę kody. Jeśli jeszcze ktoś nie wie jak zrealizować kody w MAS, to tutaj znajdzie instrukcję.

Wakacje za nami, ale to nie znaczy, że skończył się też czas konkursów :) Już wkrótce mega-konkurs „Powrót do szkoły”, który na pewno ucieszy tym razem użytkowników pecetów z Windowsem oraz iPhone’ów. Bądźcie czujni!

Steam: In-Home Streaming i Family Sharing

Steam_logo

Znacie usługę OnLive Games? To rozwiązanie pozwalające – po opłaceniu abonamentu – na granie online w wiele tytułów gier, na teoretycznie dowolnym urządzeniu. Czy będzie to nasz komputer stacjonarny, laptop, smartfon, tablet a nawet telewizor – z przystawką lub bez, dzięki transmisji strumieniowej możemy pograć w tytuły niedostępne normalnie na naszą platformę. Co więcej, można bawić się w gry, ktore nie miałyby normalnie szans na uruchomienie się na naszych urządzeniach, z uwagi na wysokie wymagania sprzętowe. Tutaj największa praca obliczeniowa odbywa się na serwerach firmy. W zasadzie jedynym problemem pozostaje szybkie i wydajne łącze do Internetu…

Wiadomo, że w teorii takie rozwiązania wypadają lepiej niż w praktyce, niemniej jest to zapewne przyszłość grania, tak samo jak zamiast kupować muzykę na płytach odtwarzamy ją z serwisów typu Spotify/WiMP, a filmy wypożyczamy w iTunes Store lub podobnych.

Jakiś czas temu doszły mnie słuchy o wprowadzaniu streamingu gier na platformie Steam. Pierwsze testy były dostępne wyłącznie dla wybranej grupy graczy. Z ciekawości sprawdziłem jak sytuacja wygląda dziś. Głównymi zaletami tzw. In-Home Streaming są w zasadzie te same elementy, które stanowią atuty OnLive Games, czyli niezależność od platformy (tutaj możemy np. uruchomić na Macu grę dostępną wyłącznie dla Windows), oraz inicjację sesji rozgrywki na komputerze ze słabszą konfiguracją. Gra toczy się na serwerze, natomiast obraz, dźwięk i sterowanie klawiaturą, myszą czy gamepadem – są przekazywane do urządzenia gracza.

Po za spełnieniem wymagań odnośnie specyfikacji komputerów biorących udział w tym procesie, ważna jest komunikacja urządzeń. Zdecydowanie wskazana jest sieć lokalna Gigabit, a jeśli już chcemy wykorzystać połączenie bezprzewodowe, to minimum 802.11n a jeszcze lepiej 802.11ac – oczywiście nie wystarczy router/punkt dostępowy o takich parametrach. Komputery też winny posiadać szybkie interfejsy sieciowe, jeśli liczymy na płynną zabawę.

Aktywacja Domowego Strumieniowania jest bardzo szybka i prosta: w kliencie Steam na PC (póki co komputer z OS X nie może przesyłać sesji do innych komputerów) wchodzimy w Ustawienia a następnie w sekcji Strumieniowanie zaznaczamy Włącz strumieniowanie.

in-home_stream_01

Jeśli na drugim komputerze się również zalogujemy klientem Steam (na to samo konto), to zobaczymy na liście komputer, na który będzie przesyłany strumień.

Po wejściu do biblioteki gier na komputerze-odbiorniku okaże się, że w przypadku tytułów niedostępnych na platformę pojawia się wyłącznie opcja Strumieniuj, natomiast w innym wypadku dochodzi jeszcze możliwość: Zainstaluj na tym urządzeniu.

in-home_stream_02

Gdy rozpoczniemy strumieniowanie, co chwilkę potrwa – w zależności od mocy obliczeniowej naszego serwera, przepustowości sieci oraz złożoności gry, pojawi się okno z informacją o tym, że w sytuacji gdy uzyskane efekty są niezadowalające, istnieje możliwość dokonania zmian ustawień.

in-home_stream_03

Przede wszystkim możemy zmienić rozdzielczość gry, nadać priorytet transmisji sieciowej (co powinno zadziałać na nowszych routerach) oraz włączyć sprzętowe dekodowanie sygnału wideo w formacie H.264 – o ile karty graficzne zarówno hosta jak i klienta tę opcję wspierają. Aby zminimalizować ew. opóźnienia warto też zaznaczyć w Ustawieniach klienta: Szybko, zamiast Zbalansowanie czy… Pięknie.

Gdy gra się uruchomi, zobaczymy znajomy widok:

in-home_stream_04

Jak widać na załączonym obrazku, wybrałem rozdzielczość 1280 x 720 oraz załączyłem opcję Wyświetl informację o wydajności, dostępną w Zaawansowanych ustawieniach klienta. Jakość obrazu i dźwięku jest przywoita, jednak moje stare iMadło musiało trochę się napocić z odbieraniem transmisji i podczas samej gry dało się odczuć nie tyle problemy z buforowaniem i wydajnością, co spadek precyzji sterowania myszką. Mimo to, dało się całkiem przyjemnie grać.

in-home_stream_05

W zasadzie w tym wszystkim nie podoba mi się jedna rzecz – to, że gra odbywa się na hoście. Tzn. o ile ideą samego rozwiązania jest właśnie wykorzystanie mocy obliczeniowej serwera, to bez sensu jest wg mnie fakt, że obraz z gry jest wyświetlany na hoście, i nie ma możliwości uruchomienia na nim, już lokalnie innej gry… Czyli jeśli zainwestujemy w „komputer-potwór” do gier, to niestety nie da się wykorzystać nadmiaru mocy obliczeniowej do strumieniowania jednego tytułu podczas jednoczesnej rozgrywki w drugim. Co więcej, z uwagi na przechwytywanie sygnałów urządzeń sterujących, nie możemy nawet popracować w edytorze tekstu, gdyż zakłócimy rozgrywkę na zdalnym komputerze. Szkoda (i to nie koniec ograniczeń – reszta poniżej).

Wyżej wspomniałem, że należy się na kliencie logować na to samo konto Steam. Nie jest to do końca prawda, ponieważ w Steam od pewnego czasu dostępna jest – moim zdaniem nawet ważniejsza od Domowego Strumieniowania opcja – Family Sharing (odpowiednią zakładkę w Ustawieniach przetłumaczono w jako Rodzinne). Dzięki tej opcji, możemy dzielić się w sieci lokalnej swoimi grami (wszystkimi lub wybranymi) z innymi graczami. Pomimo faktu, że każdy z nich będzie zalogowany na swoje konto, dzięki naszej autoryzacji, będą mogli spędzić miło czas grając w tytuły, których sami nie zakupili – ale tylko jeden z nich w danym czasie.

Nie jestem w 100% pewien ale wydaje mi się, że opcja Rodzinne likwiduje też problem, który występował wcześniej – gdy na jednym z naszych komputerów byliśmy zalogowani do Steam, z drugiego nie było to już możliwe, w tym samym czasie i na to samo konto. I trzeba było kolejny raz wpisywać kod otrzymany na maila, by komputer został rozpoznany. Niestety nie jest to równoznaczne z tym, że posiadając dwa komputery w domu i jedno konto Steam będziemy mogli na każdym z nich zagrać równocześnie. Uruchomienie gry na jednym, spowoduje przerwanie sesji innej gry działającej na drugim. Jest to wielka wada całej platformy Steam, przydałoby się takie udogodnienie jak w przypadku iOS/App Store i OS X/Mac App Store – gdzie praktycznie wszystkie posiadane przez nas urządzenia mogą śmiało i bez ograniczeń korzystać z konta przypisanego do pojedynczego Apple ID (wyjątek stanowią aplikacje, filmy oraz muzyka ze sklepu iTunes – możemy autoryzować do 5 komputerów, urządzenia mobilne z iOS nie są – jeśli się nie mylę – limitowane).

Odpowiedzi na ewentualne problemy z aktywacją Domowego Strumieniowania oraz pomoc w aktywacji sprzętowego dekodowania znajdziecie m.in. tutaj i w tym miejscu.

Jak widać Steam się rozwija i idzie w dobrym kierunku, jednak wciąż jest sporo do poprawienia. Ja jednak bardziej niecierpliwie czekam na Half-Life 3 od VALVe!

LogMeIn nadal darmowe dla użytkowników aplikacji Ignition!

logmein_logo

Przez wiele lat korzystałem z usługi LogMeIn zarówno do pracy jak i rozwiązywania problemów z komputerami moich znajomych. Przełknąłem bez problemu sytuację, kiedy ograniczono liczbę podłączonych do konta maszyn, jednak moment kiedy całkowicie odcięto wersję darmową usługi, a bardziej sposób w jaki to zrobiono nieźle mnie wkurzył. Tak naprawdę, nie można mieć żalu do firmy o to, że postanowiła zaprzestać udostępniania swojego, notabene rewelacyjnego, narzędzia za darmo. Jednak ja osobiście wydałem kilkanaście euro na aplikację LogMeIn Ignition, która w krótkim czasie miała stać się bezużyteczna. Oczywiście osób takich jak ja były setki, jeżeli nie tysiące.

Na forach firmy powstała całkiem zasadna grupa użytkowników, w tym moja skromna osoba, którzy nie zamierzali puścić płazem straty swoich pieniędzy na – wkrótce bezużyteczną – aplikację. Co się okazuje, warto było przedstawić swój głos niezadowolenia, ponieważ aktualnie wszyscy, którzy zakupili i korzystali z Ignition mogą dalej korzystać za darmo z dobrodziejstw LogMeIn! Oczywiście zostaliśmy odcięci od dostępu do podłączonych maszyn przy użyciu serwisu WWW, jednak z poziomu aplikacji dla iOS wszystko działa jak należy.

Być może Was zaskoczę, ale pierwszą rzeczą jaką musicie zrobić aby dalej korzystać z usługi to odinstalować z Waszych urządzeń Ignition. Nie jest już ona rozwijana i została w pełni zastąpiona przez aplikację, która nazywa się po prostu LogMeIn. Po jej zainstalowaniu wystarczy, że zalogujecie się do swojego konta i znów będziecie mieli dostęp do swoich zdalnych maszyn. Będziecie też mogli dodawać nowe za pomocą odpowiednio spreparowanego linku, który otrzymacie po wybraniu opcji zgodnie ze zrzutem ekranu poniżej.

LogMeIn

Musze przyznać, że jestem nad wyraz usatysfakcjonowany tym jak firma ostatecznie zdecydowała się rozwiązać kwestię użytkowników, którzy wydali na jej oprogramowanie nie małą kwotę. Ogólnie mało informacji na ten temat pojawiło się ze strony LogMeIn. Zapewne mają oni nadzieję, że większość osób nie pomyśli nawet o tym, że coś im się należy za to, że wcześniej kupili Ignition. Baza klientów się powiększy i wpływy wzrosną. Jeżeli jednak należycie, tak jak ja, do uprzywilejowanego grona to możecie się w pełni dalej cieszyć darmowym korzystaniem z LogMeIn, które w mojej opinii jest najlepszą usługą zdalnego dostępu na rynku. Osobiście z reguły muszę interweniować zdalnie w najmniej spodziewanym momencie, dlatego najczęściej wykorzystuję w tym celu iPhone’a. Z tego względu ograniczenie tylko do iOS w żaden sposób mnie nie ogranicza. Mam nadzieję, że Was również.

SmartyPins – sprawdź swoją wiedzę na mapie Google

SmartyPins

Natknąłem się ostatnio na świetny quiz przygotowany przez Google, który nazywa się SmartyPins. Zabawa polega na zaznaczaniu na mapie miejsc, których dotyczą zadawane pytania. Dla przykładu „Gdzie znajduje się najbardziej znana rezydencja Elżbiety II?”. W tym przypadku odpowiedź jest banalna, jednak pojawiają się dużo trudniejsze łamigłówki.

Zasady są proste, otrzymujemy limit kilometrów, który zmniejsza się w przypadku złej odpowiedzi. Obniżenie następuje o tyle kilometrów, o ile dalej zaznaczyliśmy lokalizację, która w naszej opinii jest prawidłowa. Oczywiście za dobre odpowiedzi otrzymujemy dodatkowe 15 kilometrów. Dodatkowo, możemy wybrać kategorię, z której chcemy otrzymywać zagadki. Domyślnie będą one mieszane.

smarty_pins_screen

W mojej opinii świetna zabawa. Nie dość że testuje naszą wiedzę, to potrafi usystematyzować położenie co ciekawszych lokalizacji na mapie świata. Ciekaw jestem ile odpowiedzi uda Wam się udzielić zanim Wasz limit ulegnie wyzerowaniu. Koniecznie dajcie w tej kwestii znać!

Google SmartyPins – LINK

Photoshop zdetronizowany. Manipulacje obiektami 3D na zdjęciach!

Image processing, czy – jak to w naszym języku zwykło się mało precyzyjnie określać – obróbka obrazu, to działania mające na celu wszelakie poprawianie rzeczywistości, błędów operatora aparatu, warunków towarzyszących rejestrowaniu zdjęcia. Popularność programów typu Adobe Photoshop, GIMP czy appek dla iOS takich jak Hipstamatic, Instagram tylko potwierdza naszą rządzę do upiększania i oszukiwania.

Modyfikacja obiektów na zdjęciach ma swoje ograniczenia, można łatwo rzeczy usuwać, dodawać, natomiast ciężko już element widoczny na zdjęciu obrócić w trzeciej płaszczyźnie. Otóż to, optycznymi sztuczkami możemy oszukać oko i nadać głębi ujęciu, ale nie mamy takiej swobody jak w programach to tworzenia grafiki 3D. A gdyby tak połączyć zdjęcie z trójwymiarowymi obiektami i umożliwić ich manipulację?

Proszę Państwa, niemożliwe stało się możliwe! Dzięki zaangażowaniu i wysiłkom profesorów oraz uczniów uniwersytetów Carnegie Mellon i Kalifornijskiego (Berkeley) możemy nieodpłatnie poznać pakiet oprogramowania pozwalający na manipulowanie obiektami trójwymiarowymi dostępnych w bibliotece online, na kadrze fotograficznym.

Przykładowe efekty zobaczyć możecie na krótkim filmie:

To oczywiście wczesna wersja aplikacji z wyselekcjonowanymi opcjami i przykładami, opublikowana w celu przetestowania pomysłu przez użytkowników i z pewnością nie działa stabilnie. Póki co pliki wykonywalne dostępne są dla platformy Apple OS X. Według mnie zaprezentowany koncept ma ogromny potencjał. Ciekaw jestem czy program będzie oficjalnie dostępny za darmo, odpłatnie czy czasem nie zgłosi się chętny deweloper (jak np. Adobe), by wykupić prawa i zaimplementować tę technologię w swoim produkcie?

Odtwarzanie filmów z torrentów – Popcorn Time

popcorn_time_01

W tym tygodniu już raz tematyka odtwarzania filmów bezpośrednio z torrentów się pojawiła. Rozwiązanie opisywane w tym wpisie to produkt trochę starszy i dojrzalszy. Popcorn Time oferuje dużo więcej niż TorrenTV:

  • katalog filmów i seriali z możliwością wyszukiwania i sortowania według gatunku
  • wbudowany VPN gwarantujący naszą anonimowość w sieci w trakcie pobierania fragmentów odtwarzanego materiału filmowego
  • wyświetlanie napisów w różnych językach oraz zmianę wielkości czcionki
  • wybór rozdzielczości filmu i informację o ilości dostępnych źródeł
  • aplikacje nie tylko na komputery, ale również na Androida a wkrótce rzekomo również dla iOS (ciekawe czy pojawi się oficjalnie w App Store, czy będzie jednak dostępna tylko w Cydii…?)
  • strumieniowanie do Chromecast i Apple TV (nie działają programowe odbiorniki AirPlay, takie jak: AirServer, Reflector, X-Mirage czy Splashtop Mirroring360)

Niestety nie wszystkie opcje dostępne są dla każdej ze wspieranych platform. Wybór języka interfejsu użytkownika, załączenie tunelowania VPN, czy przekazywanie strumienia danych do innego odbiornika działa w wersji dla Windows (choć akurat u mnie, streaming AirPlay z PC do Apple TV z niewiadomych przyczyn nie zadziałał – aplikacja nie znajduje odbiornika: „Searching Streaming devices…„; odtwarzanie filmu z iTunes dla Windows na Apple TV funkcjonuje bez problemu). Na OS X niestety póki co takich możliwości brak.

popcorn_time_02

Samo korzystanie z Popcorn Time jest bardzo przyjemne. Katalog filmów ułatwia znalezienie interesującej pozycji, wyświetlane są informacje o czasie trwania filmu, okładka, ocena, gatunek i przycisk pozwalający na odtworzenie zwiastuna. Notabene, rozwaliło mnie polskie tłumaczenie „trailer” w wersji pecetowej -> „przyczepa”…

Nie trzeba więc wrzucać pliku .torrent w okno programu, ale co za tym idzie jeśli filmu nie ma w wideotece to go nie zobaczymy, nawet jeśli torrenta do niego posiadamy. Przypuszczam, że dostępność materiału w katalogu zależy od ilości seedów i peerów.

popcorn_time_03

Jakość zarówno obrazu jak i dźwięku jest świetna. Oczywiście końcowy efekt zależy od wybranej rozdzielczości, ilości źródeł, prędkości łącza i mocy obliczeniowej komputera. Z polskimi napisami nie ma problemu (o ile dla danej pozycji są dostępne), choć mogą zdarzyć się problemy z kodowaniem („krzaczki” w miejscu PLiterek).

popcorn_time_04

Dla mnie Popcorn Time stanie się aplikacją wartą uwagi dopiero po uzyskaniu wsparcia dla technologii AirPlay w wersji dla Maczków, której jestem wielkim fanem. Bardzo rzadko oglądam filmy na komputerze, wolę wygodnie zasiąść przez TV i wykorzystać pośrednictwo Apple TV. Według Internetowych źródeł nowa wersja Popcorn Time dla OS X obsługująca AirPlay ma się pojawić już w przyszłym tygodniu! Niemniej, nawet na obecnym etapie, jest to sprytne, przyszłościowe i zdecydowanie warte przetestowania rozwiązanie!

Porthole po polsku!

Porthole PL 01

Z nieukrywaną przyjemnością i satysfakcją informuję zacne grono czytelnicze, że opisywana na applesauce aplikacja służąca do odtwarzania dowolnych dźwięków z Maca na bezprzewodowych głośnikach AirPlay – Porthole, otrzymała polskie tłumaczenie. Wraz z autorem programu mamy nadzieję, że możliwość komunikacji w naszym ojczystym języku, spodoba się obecnym użytkownikom Porthole. A nowych zachęci do przetestowania wersji demonstracyjnej i/lub zakupu tego przydatnego narzędzia.

Porthole PL 03

To moja pierwsza działalność translatorska, więc jestem gotowy na wszelką konstruktywną krytykę. Dołożyłem starań aby polskie tłumaczenie było jak najbardziej zgodne ze standardami przyjętymi w systemie operacyjnym OS X, oraz popularnych aplikacjach. Dosłowne tłumaczenie komunikatów i opisów rzadko kiedy się sprawdza, ważniejsze jest zachowanie odpowiedniego poziomu zrozumienia, dlatego niektóre słowa i zdania brzmią inaczej niż w angielskim oryginale.

Nowa wersja Porthole, zawierająca polskie tłumaczenie oraz poprawki błędów jest obecnie w fazie końcowych testów, również pod kątem współpracy z OS X 10.10.

Porthole PL 02

Porthole z interfejsem w języku polskim, powinien pojawić się wkrótce u zarejestrowanych użytkowników w uaktualnieniach programu.

Odtwarzanie filmów z torrentów – TorrenTV

Temat torrentów chyba od początku był kontrowersyjny. Nie wnikając jednak w zawartość plików udostępnianych w ten sposób, oraz ich legalność należy przyznać, że wykorzystanie sieci P2P znacząco odciąża serwery i przyspiesza transmisję plików.

Oczywiście dystrybucja multimediów w ten sposób to dziś wręcz standard. Aby móc obejrzeć film „z torrentów” należy najpierw go ściągnąć na dysk komputera oprogramowaniem klienckim takim jak np. uTorrrent. A później użyć odtwarzacza, np. VLC. Grupa programistów wpadła na pomysł aby upodobnić cały proces do streamingu, czyli ściągamy z wyszukiwarki plik .torrent następnie wrzucamy go w okno dedykowanej aplikacji, a ta zajmuje się pobraniem odpowiednich fragmentów filmu, dekodowaniem w czasie rzeczywistym i wysyłką tak przygotowanego materiału wprost do Apple TV.

torrentv_01

Pomysł prosty i genialny zarazem, prawda? Program jest już dostępny w wersji beta, zarówno na OS X, Windows oraz Linuksa. Niestety u mnie nie udało się osiągnąć oczekiwanych rezultatów. Być może to kwestia „czystości” systemu, wydajności komputera lub konfiguracji sieci (sprawdzałem wersję dla Maca oraz PC). Ponieważ TorrenTV czeka z komunikatem Waiting for Apple TV stawiam na to ostatnie. Tylko, że wszystkie inne programy korzystające z AirPlay działają jak należy, połączenie bezprzewodowe z pośrednictwem repeatera, też nie sprawia problemów…

torrentv_02

Niemniej uważam, że warto się temu projektowi przyglądać, sam będę śledził postępy i sprawdzał kolejne wersje programu TorrenTV.