News

Odświeżona edycja biblii GTD Davida Allena – Getting Things Done

2015_GTD

W marcu tego roku ukazała się odświeżona wersja książki Davida Allena, którą wiele osób traktuje jako biblię metodologii pracy znaną jaką GTD. Ja sam, dzięki tej lekturze całkowicie zmieniłem swoje podejście do realizowania zadań i bieżących projektów. Gdybym miał komukolwiek polecić książkę, która potrafi zmienić spojrzenie na wiele aspektów życia i codziennej pracy to na pewno byłaby by to właśnie ta pozycja.

Sam czytając poprzednią wersję w wielu miejscach odczuwałem pewien dyskomfort patrząc na opisywane tam metody. Perspektywa aktualnie dostępnych technologii powodowała, że część rozwiązań była wręcz archaizmem. Warto jednak pamiętać, że nie trudno było przełożyć takie elementy na współczesne metody. Tym bardziej cieszy mnie ta nowa tegoroczna edycja, która niesie za sobą wiele zmian, zwłaszcza w perspektywie współczesnego podejścia do metodologii GTD oraz wszechobecnych służących jej narzędzi.

Getting Things Done to książka, którą zdecydowanie warto odświeżać co pewien czas. Mi osobiście pomaga to w weryfikacji błędów jakie popełniam starając się wprowadzać jej założenia w życie. Dodatkowo daje możliwość odświeżenia dobrych praktyk i bezcennych porad. To wszystko powoduje, że tym bardziej cieszy mnie ta odświeżona tegoroczna edycja i w najbliższym czasie planuję przeczytać właśnie tą wersję. Ciekaw jestem zmian jakie David Allen rzeczywiście wprowadził i jak dostosował treść do otaczającej nas rzeczywistości.

Niestety, książka jest aktualnie dostępna jedynie w języku angielskim. Jestem jednak przekonany, że dla większości z Was nie będzie to większym problemem. Serdecznie polecam Wam lekturę. Zwłaszcza tym, którzy o GTD słyszeli i chcieliby spróbować tej metody pracy. Osobom, które już tą książkę czytały polecać odświeżonej wersji zdecydowanie nie muszę. Na pewno, już ją mają, lub tkwi na ich liście pozycji do kupienia w najbliższym czasie.

Książka „Getting Things Done” Davida Allena jest dostępna w iBooks Store za 9,49 €

Gorzkie doświadczenia z pracy w Apple

Apple-Logo-2bite

Ben Farrell:

Sixteen hour days are filled with meetings after meetings followed by more meetings. Whilst this is somewhat standard in most organisations, meetings at Apple wreaked of toxic agendas designed to deliberately trip people up, make fools of the less respected and call people out.

Rzadko zdarza się, aby była możliwość przeczytania lub usłyszenia informacji na temat warunków pracy w Apple. Wszystko owiane jest tajemnicą i mało kto kwapi się do zdradzenia jakichś szczegółów. Z tym większym zainteresowaniem przeczytałem tekst Bena Farrela, który zwolnił się z Apple i postanowił podzielić się kilkoma spostrzeżeniami związanymi ze swoim byłym już pracodawcą.

Całość ma dość gorzki wydźwięk pokazujący firmę jako bezduszną korporację w najgorszym tego słowa znaczeniu. Przyznaję, że sam nie pracowałem nigdy w takim molochu. Znam jednak spostrzeżenia osób, które są w różych korpo zatrudnione. Specjalnie nie dziwi mnie nacisk i obciążenie psychiczne o którym pisze Ben. Mam jednak wciąż dziwne przeświadczenie, że jest to gorzki list osoby wylewającej żale. Nie ukrywajmy, każdy kto podejmuje zatrudnienie w tak potężnej organizacji musi być świadomy idącego za tym natłoku obowiązku i nieustającej presji mającej „zapewnić odpowiednie słupki w raportach”.

Treść wpisu Bena znajdziecie tutaj. Ciekaw jestem jak wy oceniacie jego spostrzeżenia. Dla każdego pasjonata marki to absolutny „must read”. Myślę jednak, że traktowanie tego tekstu jako wykładni warunków pracy w Apple byłoby krzywdzące. Ostatecznie, każdy kij ma dwa końce.

WWDC 2015: The epicentre of change – co kryje się za logo i hasłem konferencji?

wwdc_2016

Już 8 czerwca kolejne święto dla fanów marki Apple. Oczywiście to deweloperzy wyniosą z niego największe korzyści. To co wiem na pewno to fakt, że pokazane zostaną nowości planowane w nowych odsłonach iOS oraz OS X. Zastanawia mnie, czy pojawi się jakaś nowość w związku z oprogramowaniem dla Apple Watch. Ostatecznie to na tyle świeży twór, że raczej nie będzie potrzeby wprowadzenia zmian. Na tym etapie będą to raczej kwestie optymalizacji. Patrząc na czasy realizacji zamówień, do jesieni dostępność może być mocno ograniczona. Wierząc jednak pogłoskom dotyczącym zwiększenia mocy produkcyjnych dla tego produktu, sytuacja może zmienić się już w czerwcu.

Jak zawsze, staram się rozgryźć „co autor miał na myśli” w kwestii logo oraz sloganu konferencji. W tym roku wydaje mi się to całkiem łatwe. Myślę, że poza wiadomymi nowościami sporo czasu zostanie poświęcone zaniedbywanemu od dłuższego czasu Apple TV. Zwróćcie uwagę na symbol w centrum grafiki. W mojej opinii nawiązuje on do kształtu Apple TV. Dookoła jest otoczone symbolami, które mają kształt ikon iOS oraz dodatkowo występują okrągłe znane z Apple Watch.

W pierwszym momencie wszystko wydaje się jasne. Jest więcej niż prawdopodobne, że Apple zaserwuje nam nowe urządzenie. Prawdopodobnie pierwszym krokiem, było wyczyszczenie magazynów z trzeciej generacji przy pomocy obniżenia cen Apple TV. Co w takim razie w nowej wersji? Myślę, że podstawowym atutem będzie zwiększona pojemność dysku urządzenia i możliwość instalacji aplikacji stworzonych przez deweloperów. Od lat ten sprzęt wręcz prosi się o rozszerzenie swojej funkcjonalności. Wiadome jest, że jeżeli deweloperzy dostaną możliwość stworzenia swoich aplikacji na to urządzenie, to szybko efekty przerosną nasze wyobrażenie.

Co jednak ma z tym wspólnego słowo epicentrum użyte w haśle nadchodzącego WWDC. W mojej opinii spełni się jedno z kolejnych przypuszczeń dotyczących Apple TV. Stanie się ono centralnym elementem domu w kwestii API HomeKit. Ostatecznie, jest niestannie podłączone do telewizora, którego duży ekran jest idealnym wyświetlaczem dla centrum dowodzenia wszechświatem [footnote]przepraszam, zapędziłem się. Domem.[/footnote].

Jeżeli tak się stanie to zapewne wzrosną możliwości sterowania Apple TV z urządzeń z systemem iOS oraz z zegarka. Pamiętacie fragment ostatniego Keynote, w którym otwierane były drzwi garażowe? Kto wie, być może był to przedsmak sterowania inteligentnym domem, którego centrum zarządzania jest właśnie Apple TV. Dla mnie brzmi to więcej niż rozsądnie.

Pozostaje też usługa streamingowa nad którą pracuje Apple. Wiadome jest, że w momencie jej premiery zostanie automatycznie udostępniona na Apple TV. Wszystko wskazuje na to, że będzie to serwis inny niż oferuje konkurencja. Wciąż ekscytuję się faktem, że pomaga tworzyć go Trent Raznor. Facet jest wizjonerem i wszystko czego się dotyka zamienia się w złoto. Mam nadzieję, że i tym razem nie zawiedzie.

Apple zawsze lubiło pokazywać rozwiązania i koncepcje oderwane od konkurencji. Być może inteligentny dom jest aktualnie na tapecie w kwestii „jak zrobić to dobrze”. Jeżeli ten scenariusz się spełni, to rzeczywiście Apple TV może stać się centrum domowych technologii. Ilość idących za tym zmian, może spowodować, że w kwestii inteligentnego domu czeka nas małe trzęsienie ziemi. Każde trzesięnie ma swoje epicentrum. Czy będzie nim Apple TV? Zobaczymy.

Hearthstone nareszcie dla iPhone!

hearthstone-heroes-of-warcraft

Krótko i zwięźle. Jedyna gra Blizzarda dla iOS stała się aplikacją uniwersalną. Od teraz możecie cieszyć się nią na swoich iPhone’ach. Dotychczas była dostępna jedynie dla iPada.

Jeżeli jeszcze nie graliście, to koniecznie nadróbcie braki. Zdecydowanie jest to jedna z najciekawszych i najlepiej zrealizowanych gier jaka została wydana na urządzenia mobilne Apple. Dodatkowo, jest w pełni spolonizowana co też wyróżnia ją na tle konkurencji. Lojalnie ostrzegam. Wciąga.

Aplikację Hearthstone: Heroes of Warcraft jest bezpłatna i znajdziecie ją w AppStore.

Świętego Spokoju…

easter

Zaczął się okres świąteczny. Najlepszy moment na złapanie oddechu i odpoczynek. Dlatego życzę Ci, abyś dobrze wykorzystał ten i kolejne dwa dni. Czas, kiedy lenistwo nikomu nie będzie przeszkadzać, a Ty będziesz mógł skupić się na podsumowaniu pierwszych miesięcy roku.

W miarę możliwości, tak jak ja, odpocznij od portali społecznościowych, wszechobecnego napływu informacji i otaczającej technologii. Wiem, że będzie ciężko i sam na pewno spędzę trochę czasu wertując timeline na Twitterze. To miejsce zdecydowanie należy do listy moich największych technologicznych uzależnień. Kto widział, ten wie. Kto korzysta rozumie. Bez zbędnych pytań.

Od wtorku wszyscy wrócimy do swojej codzienności i przez ten okres częściowego offline na pewno nie umknie nam nic nad wyraz ważnego. Naładujmy baterie, oczyśćmy umysły i pozwólmy naszym mózgom w tym czasie mieć Święty Spokój. Tego właśnie Wam i sobie życzę.

Nowa klawiatura bezprzewodowa Apple?

apple_new_keyboard

W sieci pojawiła się plotka dotycząca pojawienia się nowej klawiatury bezprzewodowej od Apple. Przyznaję, że po ostatnim keynote po cichu liczyłem na taką nowość. Niestety zmiany jakie rzekomo mają zostać wprowadzone nie do końca mnie przekonują i wątpię w faktyczne pojawienie się takiego modelu o którym mówią przecieki. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że zdjęcia pojawiły się w oficjalnym sklepie Apple, co prawdopodobnie było typowym efektem syndromu „o jeden klik za daleko”, zmiana jest realna.

Jak już wspomniałem liczyłem na premierę nowej klawiatury zewnętrznej od Apple. Skoro pojawiła się nowa technologia osadzenia klawiszy na mechanizmach typu Butterfly, to dlaczego nie dać jej użytkownikom starszych modeli MacBooków oraz iMaców, którzy na co dzień korzystają z zewnętrznej klawiatury. Jeżeli okaże się, że rzeczywiście nowa technologia wpływa na komfort pisania, to myślę że znajdzie się spora grupa zainteresowanych osób.

Drugą nowością ma być podświetlenie. Funkcja przydatna, jednak czy niezbędna? Z klawiatury zewnętrznej korzysta się najczęście przy biurku. W miejscu, gdzie w nocy najczęściej ma się włączoną lampkę lub inne oświetlenie pomocnicze. Oczywiście sporo osób lubi pracować w ciemności, co nie należy do najzdrowszych dla oczu sposobów. Inaczej jest w kwestii MacBooków, których używa się w różnych warunkach i często jest to funkcja niezbędna do zapewnienia jakiegokolwiek komfortu pracy. Możliwe, że nowa klawiatura otrzyma podświetlenie LED znane z najnowszych MacBook’ów. Prawdopodobnie ta technologia ma na tyle małe zużycie prądu, że nie wpłynie znacząco na czas pracy na baterii.

Ciekaw jestem, jak zostanie rozwiązana kwestia zmiany przycisku Eject na Power. Zastanawiam się, jak zostanie umożliwione włączanie komputera przy użyciu tego klawisza. Ostatecznie klawiatura inicjuje się dopiero po uruchomieniu zasilania komputera. Podejrzewam, że będzie on służyć wyłączeniu lub uśpieniu OS X.

Pozostaje czekać no rozwój wypadków i nowy produkt w sklepie Apple. Myślę, że jeżeli nie zostanie uzbrojona w nowe mechanizmy klawiszy, to mało osób zdecyduje się na zmianę swoich aktualnych klawiatur. Liczę na to, że otrzyma wszystkie nowości. Chętnie ją wtedy przetestuje. Jak wiecie piszę sporo i każdy wzrost komfortu tej czynności jest mile widziany. A jak wy nastawiacie się do tej przypuszczalnej nowości?

AirMyPC + dodatek: Education Interactive Tools Suite

ampc141_01Lubię i doceniam programistów, którzy starają się zwiększyć atrakcyjność swoich produktów poprzez rozbudowę ich możliwości przy jednoczesnym zachowaniu przejrzystego interfejsu i prostoty obsługi. A gdy tym zmianom towarzyszy optymalizacja kodu, eliminowanie błędów i wsłuchiwanie się w uwagi użytkowników to jest już w ogóle super. Za to irytację wzbudza we mnie wpompowywanie w aplikację zbędnych wodotrysków i dokonywanie nieuzasadnionej reorganizacji interfejsu oraz jego wyglądu.

Dlatego staram się przypominać na łamach applesauce programy wcześniej recenzowane, gdy autorzy wprowadzają nowości, z których rzeczywiście możemy skorzystać. Dziś kolej na jeden z nielicznych programów na platformę Windows, pozwalający dzięki wykorzystaniu technologii AirPlay, na klonowanie obrazu peceta na ekranie telewizora, do którego podpięte jest Apple TV, czyli AirMyPC.

ampc141_02

Obecna wersja zyskała numerek 1.4.1 ale to nie jedyna różnica :) Od czasu ostatniej wzmianki o AMPC na blogu (dotyczącej wersji 1.2.1) autor oczywiście poprawił zgłoszone przez użytkowników błędy, oraz zaimplementował:

  • pamiętanie ostatnio wybranej rozdzielczości,
  • mirroring wybranego okna aplikacji, zamiast klonowania całego ekranu,
  • opcję automatycznej aktualizacji – AirMyPC sam sprawdza czy pojawiła się nowa wersja, informuje o tym użytkownika i pozwala na jej pobranie, bez konieczności odwiedzin witryny produktu,
  • sortowanie odbiorników Apple TV według nazwy,
  • możliwość dodania odbiornika do listy DirectConnect po nazwie a nie tylko adresie IP, jak odbywało się to wcześniej,
  • wsparcie dla kodowania Unicode (przydatne gdy w nazwach odbiorników lub na liście DirectConnect stosujemy znaki narodowe),
  • zapamiętywanie ostatnio wybranego odbiornika, na który klonowaliśmy obraz komputera,
  • poprawa współpracy z funkcją zdalnego pulpitu (Remote Desktop).

Jednak najważniejsza zmiana to fakt, że jako dodatkowy moduł rozszerzający możliwości programu otrzymujemy zestaw narzędzi przekształcających komputer w interaktywną tablicę.

ampc141_03

To w zasadzie pierwsza odsłona tego przydatnego zwłaszcza w edukacji dodatku, oferująca całkiem sporo narzędzi:

  • kreślenie krzywych (pisak),
  • rysowanie linii,
  • nakładanie strzałek z grotem na jednym lub obu końcach,
  • umieszczanie kształtów: prostokąt, owal, trójkąt, dymek rozmowy – wszystkie w dwóch wariantach: obrys lub wypełniony kolorem,
  • możliwość pisania na ekranie (np. we wspomnianych dymkach),
  • gumkę,
  • selektor koloru,
  • zmianę wielkości „pędzla”,
  • przełącznik: półprzezroczyste / nieprzezroczyste,
  • funkcje: cofnijwyczyść oraz zapisz.

Przykładowe efekty wyglądają jak poniżej (oczywiście to samo znajduje się na wyjściu sygnału wideo Apple TV podłączonego do odbiornika TV):

ampc141_04

Education Interactive Tools Suite to rozszerzenie unikalne dla tego typu programów, wyróżniające AirMyPC na tle konkurencji. Zastosowanie takiego rozwiązania na szkoleniu, zajęciach z uczniami, podczas prezentacji i w podobnych przypadkach, na pewno pozwala na zwiększenie atrakcyjności przekazu.

Education Interactive Tools Suite do działania wymaga zainstalowanego programu AirMyPC i jest niestety dodatkiem płatnym. Posiadacze AMPC mogą nabyć upgrade w cenie $14.95. Pozostali muszą wysupłać z portfela $29.90. nie jest to mało, ale specjalizowane rozwiązania kosztują znacznie więcej. Jeśli mamy PC z Windowsem, telewizor oraz Apple TV – uzupełnienie tego zestawu o AirMyPC + Education Interactive Tools Suite może okazać się rozsądną i przystępną alternatywą.

ampc141_05

W obecnym stadium, Education Interactive Tools Suite brakuje moim zdaniem możliwości skalowania i pozycjonowania nakładanych obiektów po ich narysowaniu. Drobnych rzeczy do poprawienia znajdzie się zapewne więcej (np. zmiana rozmiaru i kształtu gumki), dodanie funkcji przywróć, itp. Kwestią czasu jest, kiedy się pojawią, a optymizm w pełni uzasadniony. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak szybko AirMyPC się rozwija i ciekawi mnie, jakie pomysły jeszcze kiełkują w głowie autora. Sam zasugerowałem mu dodanie możliwości pisania na klonowanym ekranie i nie minęły 3 doby, a opcja już jest :) Chętnie widziałbym w AirMyPC również możliwość pracy grupowej, tak by więcej osób mogło w tym samym czasie „mazać” po ekranie. Jest to wyzwanie, bo Apple TV potrafi w tym samym czasie przyjąć strumień danych od jednego nadajnika… Ale sprawa nie jest niewykonalna ;) Zresztą jeśli macie jakieś sugestie, naprawdę warto zgłosić je autorowi.

Ilu z Was, drodzy czytelnicy, w ogóle korzysta z mirroringu ekranu PC na Apple TV (lub innym odbiorniku AirPlay)? Jakich programów używacie?

PS. Education Interactive Tools Suite możecie przetestować za darmo przez 10 dni.

Żywotność Apple Watch

apple_watch_2

Jaka jest przewidywana żywotność nowego zegarka od Apple? Jest to jedno z najważniejszych pytań, wśród tych, które nasunęły mi się już w dniu publicznej premiery, tego produktu. Myślę, że Was też to zastanawia. W sieci pojawił się pierwszy trop w tej kwestii.

Okazuje się, że urządzenie będzie posiadało możliwość wymiany baterii. Szczerze nie spodziewałem się tego kroku po Apple. Jest to jednak solidna wskazówka. Przyjmuje się, że czas życia baterii w solidnej kondycji to około trzy lata. Oczywiście olbrzymi wpływ ma tutaj „higiena” w kwestii jej pielęgnacji. W świecie urządzeń przenośnych najczęściej jest to moment, kiedy użytkownicy powoli rozglądają się za nowym sprzętem. Co za tym idzie, osiąga się w tej chwili zamierzony czas życia produktu. Budzi to zadowolenie producentów, ponieważ klient zaczyna się rozglądać za czymś nowym. Jeżeli był dotychczas usatysfakcjonowany, to zapewne pworóci do marki.

Jeżeli Apple Watch rzeczywiście posiada wymienną baterię, to najwyraźniej został on zaplanowany na kilka lat towarzyszenia użytkownikowi. W gruncie rzeczy wcale mnie to nie dziwi. Produkt, który stanowi swoiste uzupełnienie dla iPhone’a i jednocześnie jest relatywnie drogi, musi mieć wydłużony przewidywany czas „życia”. W innym przypadku kompletnie tracą sens serie Edition. Wyobrażacie sobie, żeby osoba która wyda ponad dziesięć tysięcy dolarów na zegarek od Apple, za rok, w toku Keynote przekonała się, że jej złote cacko jest już przestarzałe? Myślę, że posypałyby się gromy.

Z tych względów sądzę, że wszelkie aktualizacje Apple Watch będą pokazywane nie częściej niż co dwa lata. Ostatecznie funkcje jakie ma wykonywać ten zegarek są ściśle określone i nie powinny z biegiem czasu potrzebować drastycznego wzrostu mocy obliczeniowej. Z tego co widać, Apple Watch będzie jedynie interfejsem do działania aplikacji na iPhone.

W mojej opinii, te informacje są bardzo pozytywne. Myślę, że większość tak jak ja w przypadku kiedy kupi zegarek z Cupertino będzie chciała używać go co najmniej dwa lata przed pojawieniem się odświeżonej wersji. Drugim ważnym elementem jest fakt, że z czasem mogą pojawiać się coraz bardziej wydajne baterie. A to właśnie czas pracy jest w mojej opinii najważniejszym parametrem pracy Apple Watch.

Źródło: TechCrunch

Doskonała seria Podcastów o App Store

broadcast_thumbnail_inquisitive_artwork

Myślę, że większość z Was podziela moje zainteresowanie systemem iOS oraz wszystkim co z nim związane. Z tego względu chciałbym dziś przedstawić Wam Podcast, który zawiera rewelacyjne informacje dotyczące tworzenia jak i sprzedaży aplikacji w App Store.

Inquisitive, to cykl prowadzony przez Myke’a Hurley’a. Myślę, że możecie go kojarzyć z innego popularnego Podcastu, Connected. Jeżeli nie, nie szkodzi. Teraz macie ku temu okazję. W ostatnich trzech odcinkach Myke przedstawia historię powstania oraz doświadczenia deweloperów dotyczące wprowadzenia przez Apple sklepu z aplikacjami App Store. Zawiera się to w trzech ostatnich odcinkach cyklu, do których linki znajdziecie poniżej:

Nie będziecie zawiedzeni, możecie mi zaufać. Barwne opowieści Marco Armenta, czy innych popularnych twórców i świetna realizacja pozwala zgłębić tą historię znacznie przyjemniej niż wertując strony z tym związane. Szczególnie ciekawe jest nastawienie deweloperów do 30% prowizji jaką Apple pobiera od każdego zakupu. Posłuchajcie koniecznie i dajcie znać jakie macie wrażenia. A może słuchacie już tego Podcastu na bieżąco? Komenatrze stoją przed wami otworem.

Spring Forward – wrażenia po Keynote Apple

MacBook_12

Kurz powoli opada po ostatnim Keynote Apple i czas na zebranie moich wrażeń i opinii na temat tego co zobaczyłem. Pierwszy pozytyw to stream konferencji. Chyba pierwszy raz obyło się bez problemów z przerywaniem transmisji lub mandaryńskim tłumaczem w pierwszym planie. Apple ewidentnie wzięło sobie za punk honoru poprawienie tego elementy i przyznaję, że tym razem w pełni się to udało.

Tak jak przewidywałem inżynierowie z Cupertino wykonali spory skok technologiczny. Dzięki temu Tim Cook z ekipą mieli całkiem sporo do pokazania w trakcie prezentacji. Podejrzewam, że sporo osób było koknkretnie zaskoczonych, kiedy to pierwszą gwiazdą wieczoru okazał się nowy MacBook. Zanim to nastąpiło pojawiły się jednak pewne równie ważne informacje.

Apple TV

Długo czekałem na jakiekolwiek informację dotyczącą przyszłości tego nieco zapomnianego, a jednak niezwykle użytecznego urządzenia. Co prawda nie została zaprezentowana nowa odsłona sprzętowa, jednak uzbrojenie Apple TV w kanał od HBO jest solidnym wzmocnieniem.

Niestety HBO Now, bo tak będzie się nazywać nowa usługa, na początku będzie dostępna jedynie na rynku amerykańskim. Myślę jednak, że realnie na jesień ta nowość może zawitać na naszych ekranach. Cena na poziomie 14,99 dolarów nie przyprawia o zawał serca i mając w perspektywie możliwość korzystania z całego zasobu filmowego jaki posiada HBO wydaje się całkiem konretną alternatywą. Osobiście nie oglądam telewizji i nie posiadam nawet podłączonej anteny do mojego odbiornika. Mimo to zdecydowanie będę rozważał możliwość wykupienia HBO Now, kiedy pojawi się w naszym kraju.

Apple-TV_HBO-GOT-PRINT

Miłą nowością jest również spadek ceny Apple TV. Cena 349 złotych na pewno zbliży wiele osób do zakupu. W mojej ocenie, jest to obowiązkowe wyposażenie dla każdej z osób posiadających urządzenia mobilne Apple. Wykorzystanie AirPlay to komfort, który trudno przecenić. Znajomi, których udało mi się namówić do tego zakupu nie wyobrażają sobie, jak wcześniej mogli żyć bez tego świetnego dodatku do ekosystemu Apple.

Zastanawiam się, czy w tym roku zobaczymy kolejną wersję tego urządzenia. Obniżka ceny starego modelu może na to wskazywać. Tymczasem, myślę że nie ma sensu wstrzymywać się z zakupem oczekując na nową odsłonę Apple TV.

ResearchKit

Kiedy na scenie zaczęła się prezentacja tej nowości w kwestii zdrowia, na Twitterze pojawiały się komentarze, że to nuda i oby jak najszybciej się skończyło. Szczerze nie rozumiem. Możliwości jakie daje liczba urządzeń Apple mogących zbierać dane medyczne jest nie do przecenienia. Ostatecznie medycyna potrzebuje danych, żeby móc prowadzić badania nad przyczynami i powiązaniami mającymi wpływ na poszczególne choroby.

Możliwości jakie da ResearchKit lekarzom są nie do przecenienia. Aplikacje pokazane podczas keynote pokazują, jak przy użyciu nowoczesnych technologii możemy diagnozować pewne stadia choroby i jednocześnie posiadać zbiór danych mających powiązanie z ich występowaniem. Chęć udostępnienia tych informacji centrom naukowym to godna naśladowania inicjatywa. Nie wątpię, że będzie to miało bardzo pozytywny wpływ na rozwój diagnostyki.

Warto też pamiętać, że sporo osób zdecydowanie łatwiej podda się wstępnej diagnozie przy użyciu telefonu niż uda się do lekarza. Przykład związany z chorobą Alzheimera był doskonałą ilustracją tego, jak technologia może pomóc nam w rozpoznaniu dolegliwości. Nie jest tajemnicą, że podstawą sukcesu w leczeniu każdej z chorób jest jej szybkie rozpoznanie. Wkrótce, odpowiednie do tego narzędzie kilkaset milionów ludzi będzie nosiło we własnej kieszeni.

Widzę, że dla Apple jest to swoista misja. Misja mająca pomóc nam wszystkim stworzyć lepsze jutro. Wystarczy wspomnieć, że rozwiązanie to zostanie udostępnione jako Open Source. Rzecz niespotykana. Dotychczas chyba podobna sytacja nie zdarzyła się w kwestii produktów z Cupertino.

MacBook 12”

Gwoździem programu był dla mnie nowy MacBook. Spodziewałem się, że zostanie on pokazany. W głębi czułem jednak, że nastąpi to w drugiej połowie roku. Zostałem mile zaskoczony przez Apple. Wizualnie, wręcz zszokowany.

Pierwsze co przykuło moją uwagę to kolor komputera. Złoty, zdecydowanie ostatni kolor w jakim kupiłbym iPhone’a, a tym bardziej MacBook’a. Na szczęście klasyczny srebrny model pozostaje w ofercie, a najbardziej zainteresował mnie ten oferowany w kolorze Space Gray. Uwielbiam wygląd iPhone’a 6 w tej barwie i zdecydowanie laptop byłby świetnym uzupełnieniem. Wprost nie mogę się doczekać aż zobaczę go na żywo.

Jest to pierwszy wykonany w całości z aluminium komputer w ofercie Apple. Wszelkie anteny i moduły łączności zostały wkomponowane w obudowę. Dodając do tego gabaryty, które są mniejsze niż w przypadku Aira, stopień miniaturyzacji płyty głównej komputera oraz brak elementów mechanicznych – pasywne chłodzenie – łatwo o efektowny opad szczęki na podłogę. Jedynym zgrzytem jest tutaj brak legendarnego już świecącego jabłuszka na tylnej klapie ekranu. Myślę, że dla wielu będzie to jeden z głównych mankamentów wizualnych. Niestety jest to wynik chęci maksymalnego odchudzenia obudowy przez inżynierów Apple.

Szczególnie ciekaw jestem nowej klawiatury, która została w nim wprowadzona. Mechanizm klawiszy typu Butterfly ma poprawić komfort i precyzję wprowadzania tekstu. Zastanawiam się, jak będzie wyglądała przesiadka na nowy typ mechanizmu i czy na początku nie będzie to kłopotliwe. Ostatecznie lata pracy na standardowym rozwiązaniu odznacza solidne piętno w pamięci mięśniowej. Spodziewam się jednak, że będzie to ciekawa alternatywa. Mam nadzieję, że Apple skusi się na wypuszczenie kawiatury zewnętrznej opartej o tą technologię. Zmianie uległ też gładzik. Force Touch Pad będzie czuły na siłę nacisku, co przekłada się na reakcje sytemu operacyjnego. Szczerze nie widzę większego zastosowania dla tej funkcji w mojej codziennej pracy.

MacBook_all_colr

Zastanawia mnie nazewnictwo. Patrząc na parametry sprzętowe stawiałbym go raczej w kategorii Airów. Jedyną przewagą jest tutaj ekran Retina. Procesor, który wydajnościowo raczej nie może równać się z bieżącymi seriami i3 czy i5 nie nastraja pozytywnie. Zdecydowanie nie jest to kombajn do pracy i w tej kwestii ustępuje on swoim odrobinę większym braciom z serii Air. Dla mnie produkty pomiędzy Air i Pro były formą złotego środka. W tej chwili ocena nie jest tak prosta. Cena wciąż wskazuje na tą pozycję. Wydajność zapewne pozostawi wiele do życzenia.

Na koniec, nowe – i jedyne – złącze USB-C. Pozostawienie jednego portu na pewno budzi kontrowersje, jednak przy maksymalnym odchudzeniu gabarytów sprzętu jest jak najbardziej uzasadnione. W jego kwestii, poza brakiem wsparcie dla Thunderbolt, mam tylko jedną uwagę. MacBook po raz pierwszy od lat nie będzie posiadał złącza MagSafe. W mojej opinii jednego z najlepszych elementów w komputerach Apple. Ciężko mi zliczyć ile razy przypadkowo wypiąłem kabel z gniazda zasilania nie ciągnąc przy okazji komputera. MagSafe zapewnia bezpieczeństwo, które cenię nad wyraz i którego braku współczuję przyszłym użytkownikom nowego MacBooka. Szczerze nie rozumiem, jak można było z niego zrezygnować.

Nowy MacBook na pewno będzie budził wiele kontrowersji. Osobiście czekam niecierpliwie na jego testy wydajnościowe, które pozwolą ulokować go we właściwym segmencie względem potrzeb użytkowników. Wszystkie pozostałe nowości pokazują, że Apple wciąż chce nas zaskakiwać innowacyjnością. Nowa klawiatura jest tego najlepszym przykładem. Element, który większość z nas uznaje za skończony pod względem ulepszeń może być poprawiony. Zapewne mechanizmy typu Butterfly staną się wkrótce standardem, lub wyznacznikiem najwyższej jakości. Firma dokonała przecież tego samego dzieła w przypadku linii papilarnych.

Apple Watch

Prezentacja Apple Watch nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Większość pokazanych funkcji była dobrze znana a pozostałe wydają się oczywiste. Może poza mikrofonem. Teraz niczym James Bond, będę mógł rozmawiać przy użyciu zegarka. Hmm, jakoś poradzę sobie bez tego. Ostatecznie to nie lata sześćdziesiąte i gdybym zobaczył kogoś gadającego do zegarka to raczej zamiast zachwytu poczułbym zażenowanie. Mimo to wiem, że chcę go mieć. Co nie oznacza że go kupię.

Nie jestem zwolennikiem przenoszenia powiadomień na nadgarstek. Jak wiecie staram się je ograniczać do minimum. Mimo to szybki podgląd na to, kto do mnie dzwoni, przeczytanie iMessage czy uruchomienie akcji Launch Center Pro może okazać się całkiem użyteczne. Jak zawsze potencjał tkwi w deweloperach i to właśnie dostosowanie oprogramowania do możliwości jakie daje zegarek pokaże prawdziwą użyteczność urządzenia.

apple_watch

Oczwiście główne zastosowanie widzę w funkcjach fitnesowych. Wsparcie iPhone’a w zbieraniu przydatnych danych związanych z moją aktywnością to główna rola jaką przewiduję dla Apple Watch. Swego czasu korzystałem z opaski Jawbone UP i muszę przyznać, że czasami brakuje mi śledzenia aktywności w momencie kiedy telefon ładuje się na biurku lub leży w innym bliżej nie określonym miejscu. Co prawda nie zauważyłem żadnej funkcji, która przekreślałaby konkurencję na starcie. Jednak korzystanie z urządzenia, które jest natywnie wpięte w ekosystem Apple niesie spore korzyści.

Jeżeli będę kupował Apple Watch to na 90% wybiorę wersję Sport w kolorze Space Gray. Nie chcę inwestować zbyt dużej kwoty w ten sprzęt. Co prawda obawiałem się trwałości koperty wykonanej z aluminium, jednak okazuje się że będzie to utwardzona wersja. Myślę, że krótko po premierze będzie już wiadomo jak ma się kwestia trwałości i odporności tej wersji. Swoją drogą filmy prezentujące proces tworzenia wersji Stainless Steel oraz Aluminium to absolutne mistrzostwo świata. Mógłbym takie rzeczy oglądać godzinami.

W związku ze zbliżającą się premierą zegarka Apple wypuściło aktualizację 8.2 systemu iOS. W mojej opinii trochę przedwcześnie. Oczywiście poprawki, zwłaszcza te powodujące znaczne przyśpieszenie aplikacji Health, są jak najbardziej wskazane. Jednak udostępnianie aplikacji do obsługi zegarka, którego nikt nie będzie w stanie kupić przez najbliższe półtora miesiąca to delikatny false start. Rozumiałbym, gdybyśmy już teraz mogli zacząć konfigurację wirtualnej tarczy, lub przygotowywać inne konfiguracje pod przyszły zakup. Bez tego aplikacja jest zupełnie bezużyteczna i już trafiła u mnie do folderu, do którego nigdy nie zaglądam.

Podsumowanie

Przewidywałem, że Apple swoim sloganem związanym z ostatnim keynote będzie miało na myśli „Skok naprzód”. Myślę, że spełnili obietnicę. Dwa zupełnie nowe produkty, które na pewno zmienią świat technologii to całkiem spora ilość inowacji jak na jedną konferencję.

Większość moich wątpliwości, zwłaszcza w kontekście Apple Watch, zostało rozwianych. Wiem już doskonale czego się spodziewać i jedyne co mi pozostaje to podjąć ostateczną decyzję w kwestii zakupu. Na co ostatecznie się zdecyduje? Kto wie. Może w ogóle go nie kupię. Na pewno dam Wam o tym znać.

Ciekaw jestem jak Wam podobała się konferencja. Zostaliście w 100% przekonani i kupicie Apple Watch? A może nowe MacBooki? Koniecznie dajcie znać w komentarzach co myślicie o nowościach, które pokazano wczoraj. Czekam niecierpliwie!