About Kuba Baran

http://www.applesauce.pl

Cześć, mam na imię Kuba. Trafiłeś na mój przywatny blog, na którym staram się dzielić poradami, recenzjami czy opiniami dotyczącymi technologii. Jestem również współprowadzącym podkastu MacPodcast oraz redaktorem miesięcznika Mój Mac Magazyn.

Posts by Kuba Baran:

Kim jest John Appleseed?

contacts-icon

Zastanawialiście się dlaczego w tak wielu prezentacjach Apple jako przykładowe dane osobowe pojawia się postać Johna Appleseed? Przecież mógłby to być klasyczny John Smith będący amerykańskim odpowiednikiem naszego Jana Nowaka. Mnie to zaintrygowało i udało mi się znaleźć odpowiedź na to pytanie.

John Appleseed to postać historyczna. Żył on w latach 1774–1845. Odpowiada za rozpropagowanie drzew jabłoni na terenie Pensylwanii, Ohio, Indiany czy Illinois. Prawda, że to idealna postać z perspektywy firmy, której produkty są oznaczone logo nadgryzionegeo jabłka? Odpowiedniego wydźwięku nadaje też fakt, że jest to postać legendarna dla amerykańskiej kultury. Istnieje nawet poświęcone mu muzeum w miejscowości Urbana w stanie Ohio.

Wydawało by się, że wszystko jest jasne. Nie do końca. Mianowicie John Appleseed widniejący w tak wielu prezentacjach i elementach systemu Apple to nikt inny jak Mike Markkula. Okazuje się, że był to jego pseudonim, którego użył podpisując się pod kilkoma programami wydanymi dla komputera Apple II. Nie muszę chyba nikomu przypominać, jak ważną dla historii firmy postacią był Mike. Oczywiście inspiracją była wspomniana postać historyczna, której swoistym współczesnym odwzorowaniem był Markulla pracując na sukces Apple.

Uwielbiam tego typu smaczki, które Apple ukrywa w swoich produktach. Dla mnie to forma swoistego hołdu dla człowieka, który uwierzył w wizję Steva’a Jobsa. Nie oczywista, a jednak symboliczna. Wystarczy spojrzeć na ślady Steve’a Jobsa w OS X i iOS, żeby przekonać się jak pielęgnowana jest historia tej firmy w postaci małych detali tworzących swoiste technologiczne pomniki dla najważniejszych dla rozwoju firmy osób.

Skaczący kursor i szybkie rozładowanie baterii w gładziku pod aktualizacji OS X

apple_trackpad

W zeszłym tygodniu na Twitterze spotkałem się z ciekawym przypadkiem. Mianowicie, po aktualizacji systemu OS X do wersji 10.10.3, mysz i gładzik zaczęły wciągać energię z baterii niczym przysłowiowy „koń dropsy”. Nowy komplet tracił żywotność w ciągu czterech dni. Dodatkowo kursor skakał po ekranie podobnie jak ma to miejsce w trakcie ekstremalnych obciążeń procesora. Ciekawe prawda?

Moim pierwszym skojarzeniem był problem z usługą odpowiadającą za połączenia Bluetooth. Sam doświadczyłem takiego przypadku. Usługa zawisła obciążając stale procesor co spowodowało oczywiście nadmierne nagrzanie sprzętu i skowyt wiatraków pompujących zimne powietrze. Pomógł wtedy restart usługi będącej sprawcą zamieszania. Tutaj jednak okazało się, że mimo klatkującego kursora, nie pojawiały się żadne nadprogramowe obciążenia dla CPU.

Okazało się, że receptą na ten przypadek była podstawowa operacja, której powinno dokonywać się w momencie, kiedy OS X odmawia posłuszeństwa. Chodzi oczywiście o naprawę uprawnień na dysku. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że ten proces może zaradzić opisywanym problemom, mam jednak potwierdzenie, że wszelkie problemy zniknęły. Jestem jednak wciąż ciekaw, gdzie leżało źródło problemu.

Ciekaw jestem czy podobny przypadek wystąpił u kogokolwiek z Was. Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Warto też zapamiętać sposób na jego rozwiązanie. Jest banalny, jednak nie do końca oczywisty.

Odświeżona edycja biblii GTD Davida Allena – Getting Things Done

2015_GTD

W marcu tego roku ukazała się odświeżona wersja książki Davida Allena, którą wiele osób traktuje jako biblię metodologii pracy znaną jaką GTD. Ja sam, dzięki tej lekturze całkowicie zmieniłem swoje podejście do realizowania zadań i bieżących projektów. Gdybym miał komukolwiek polecić książkę, która potrafi zmienić spojrzenie na wiele aspektów życia i codziennej pracy to na pewno byłaby by to właśnie ta pozycja.

Sam czytając poprzednią wersję w wielu miejscach odczuwałem pewien dyskomfort patrząc na opisywane tam metody. Perspektywa aktualnie dostępnych technologii powodowała, że część rozwiązań była wręcz archaizmem. Warto jednak pamiętać, że nie trudno było przełożyć takie elementy na współczesne metody. Tym bardziej cieszy mnie ta nowa tegoroczna edycja, która niesie za sobą wiele zmian, zwłaszcza w perspektywie współczesnego podejścia do metodologii GTD oraz wszechobecnych służących jej narzędzi.

Getting Things Done to książka, którą zdecydowanie warto odświeżać co pewien czas. Mi osobiście pomaga to w weryfikacji błędów jakie popełniam starając się wprowadzać jej założenia w życie. Dodatkowo daje możliwość odświeżenia dobrych praktyk i bezcennych porad. To wszystko powoduje, że tym bardziej cieszy mnie ta odświeżona tegoroczna edycja i w najbliższym czasie planuję przeczytać właśnie tą wersję. Ciekaw jestem zmian jakie David Allen rzeczywiście wprowadził i jak dostosował treść do otaczającej nas rzeczywistości.

Niestety, książka jest aktualnie dostępna jedynie w języku angielskim. Jestem jednak przekonany, że dla większości z Was nie będzie to większym problemem. Serdecznie polecam Wam lekturę. Zwłaszcza tym, którzy o GTD słyszeli i chcieliby spróbować tej metody pracy. Osobom, które już tą książkę czytały polecać odświeżonej wersji zdecydowanie nie muszę. Na pewno, już ją mają, lub tkwi na ich liście pozycji do kupienia w najbliższym czasie.

Książka „Getting Things Done” Davida Allena jest dostępna w iBooks Store za 9,49 €

Skrót klawiszowy udostępnienia strony z Safari na Twitterze lub przez iMessage

safari_tweet

Myślę, że nie minę się z prawdą twierdząc, że jedną z najczęstszych czynności w kwestii udostępniania informacji jest przesyłanie linków. Safari domyślnie udostępnia jedynie jeden skrót klawiszowy, który umożliwia tą czynność. ⌘+I pozwala na wysłanie adresu przy pomocy poczty elektronicznej. Częściej jednak przydatne jest wysyłanie ich na swój timeline Twittera lub przy pomocy wiadomości iMessage.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby takie skróty skonfigurować własnoręcznie. Przedstawię Wam dwie metody. Pierwsza, w pełni oparta o możliwości systemu OS X, druga z udziałem mojego ulubionego Keyboard Maestro. Preferuję oczywiście tę drugą. Wynika to z faktu synchronizacji pomiędzy urządzeniami oraz uporządkowanej struktury utworzonych we własnym zakresie skrótów klawiaturowych uruchamiających makra.

Zacznijmy od standardowej metody. W tym celu musicie udać się do ustawień klawiatury w Preferencjach Systemowych i przejść do zakładki Skróty. W tym miejscu, w lewym panelu należy wybrać z listy pozycję Skróty programu. Następnie, przy pomocy przycisku dodawania nowego skrótu [footnote]+[/footnote] wywołujemy okno preferencji. Tutaj, z listy programów należy wybrać Safari i wpisać nazwę interesującej nas pozycji menu. W zależności od preferencji należy wpisać słowo Twitter lub Wiadomości. Kolejnym krokiem jest sprecyzowanie jakiego skrótu klawiszowego chcemy używać. Ja wykorzystałem następujące:

  • ⌘+Ctrl+T – dla udostępnienia linku przy pomocy Tweet’a
  • ⌘+Ctrl+M – dla udostępnienia linku przy pomocy wiadomości iMessage

Oczywiście możecie stworzyć dwa osobne skróty dla obu tych opcji. Poniżej zrzut ekranu, który ułatwi Wam całą czynność.

url_tweet_osx

W przypadku Keyboard Maestro, jest to odrobinę trudniejsze. Aby tego dokonać, musicie stworzyć nowe makro, będące aktywne w wybranej aplikacji. Następnie należy stworzyć prostą formułę. Mówi się, że obraz służy za tysiąc słów, i w tym przypadku będzie to najlepsze rozwiązanie. Makro jest na tyle proste, że poniższy zrzut ekranu w zupełności wystarczy Wam, do jego konfiguracji we własnym zakresie. Jedyne o czym musicie pamiętać, to zmiana skrótu klawiaturowego na najbardziej Wam odpowiadający oraz ostatniej pozycji makra Menu Item w zależności od tego, czy link ma zostać przekazany dalej na Twitterze czy w wiadomości iMessage.

url_tweet_km

Myślę, że w przypadku kiedy dzielicie się często treścią przeglądanych stron WWW, stworzenie odpowiednich skrótów klawiaturowych będzie miało bardzo pozytywny wpływ na Waszą produktywność. Mam nadzieję, że znajdziecie u siebie zastosowanie. Oczywiście analogicznie możecie skonfigurować skróty do innych wykorzystywanych nagminnie skrótów klawiaturowych. Serdecznie polecam.

Zapraszam Was również do moich pozostałych wpisów dotyczących Keyboard Maestro

Threema – bezpieczne wysyłanie wiadomości w iOS

Threema_icon_iOS

Wysyłanie wiadomości to jedna z podstawowych i najczęście używanych funkcji z jakich korzysta się na iPhone’ie. iMessage jako komunikator zdecydowanie jest godny zaufania i dla większości informacji jakie przysyłamy zastosowane w nim zabezpieczenia wystarczają w zupełności. Zdarza się jednak, że chcemy komuś przekazać dane wrażliwe, których wyciek może być dla nas szczególnie dotkliwy. Warto wtedy wykorzystać dedykowane narzędzie.

Chciałbym Wam przedstawić aplikację Threema. Służy ona bezpiecznej komunikacji opartej na szyfrowaniu treści. Proces ten odbywa się na urządzeniach użytkowników, co uniemożliwia odszyfrowanie wiadomości nawet na serwerach dewelopera, które pośredniczą w przekazywaniu. Gwarantuje to najwyższy poziom bezpieczeństwa komunikacji.

Konfiguracja Threemy jest banalnie prosta. Po pierwszym uruchomieniu tworzony jest unikalny klucz szyfrowania. Sprowadza się to do przesuwania palcem po wyznaczonym obszarze, co inicjuje ten proces. Następnie, należy zdefiniować swoją nazwę użytkownika oraz powiązać adres mailowy lub numer telefonu z kontem. Pozwala to wyszukać na podstawie tych informacji w książce adresowej kontakty, które korzystają z Threema. Użytkowników można dodawać również przy pomocy skanowania wygenerowanego w aplikacji kodu QR.


threema_1

Dodatkowym zabezpieczeniem jest możliwość ustawienia kodu wymaganego do uruchomienia aplikacji. Jeżeli Wasz telefon posiada TouchID, to oczywiście aplikacja posiada integrację z tą nad wyraz wygodną metodą uwierzytelniania. Myślę, że wkazane jest dodatkowo zabezpieczyć w ten sposób nasze konwersacje.

Threema, poza wiadomościami tekstowymi, pozwala na przesyłanie zdjęć, filmów, nagrań audio oraz lokacji. Oczywiście każda z tych treści również jest szyfrowana przed wysłaniem. Kolejnym udogodnieniem jest możliwość tworzenia rozmów grupowych. Dla wielu z osób może to być kluczowa funkcja.

Jeżeli zdarza Wam się przesyłać wrażliwe dane, zwłaszcza hasła i pozostałe informacje służące dostępowi do usług, to zdecydowanie powinniście zainteresować się aplikacją Threema. Grupy współpracujących ze sobą osób, mogą przy jej pomocy zdecydowanie wzmocnić bezpieczeństwo swojej komunikacji. Polecam!

Aplikacja Threema jest dostępna w App Store w cenie 1,99 €.

Gorzkie doświadczenia z pracy w Apple

Apple-Logo-2bite

Ben Farrell:

Sixteen hour days are filled with meetings after meetings followed by more meetings. Whilst this is somewhat standard in most organisations, meetings at Apple wreaked of toxic agendas designed to deliberately trip people up, make fools of the less respected and call people out.

Rzadko zdarza się, aby była możliwość przeczytania lub usłyszenia informacji na temat warunków pracy w Apple. Wszystko owiane jest tajemnicą i mało kto kwapi się do zdradzenia jakichś szczegółów. Z tym większym zainteresowaniem przeczytałem tekst Bena Farrela, który zwolnił się z Apple i postanowił podzielić się kilkoma spostrzeżeniami związanymi ze swoim byłym już pracodawcą.

Całość ma dość gorzki wydźwięk pokazujący firmę jako bezduszną korporację w najgorszym tego słowa znaczeniu. Przyznaję, że sam nie pracowałem nigdy w takim molochu. Znam jednak spostrzeżenia osób, które są w różych korpo zatrudnione. Specjalnie nie dziwi mnie nacisk i obciążenie psychiczne o którym pisze Ben. Mam jednak wciąż dziwne przeświadczenie, że jest to gorzki list osoby wylewającej żale. Nie ukrywajmy, każdy kto podejmuje zatrudnienie w tak potężnej organizacji musi być świadomy idącego za tym natłoku obowiązku i nieustającej presji mającej „zapewnić odpowiednie słupki w raportach”.

Treść wpisu Bena znajdziecie tutaj. Ciekaw jestem jak wy oceniacie jego spostrzeżenia. Dla każdego pasjonata marki to absolutny „must read”. Myślę jednak, że traktowanie tego tekstu jako wykładni warunków pracy w Apple byłoby krzywdzące. Ostatecznie, każdy kij ma dwa końce.

Brainwavz S0

S0_1

Mam dziś przyjemność przedstawić Wam moje wrażenia z odsłuchu słuchawek typu IEM, Brainwavz S0. Jest to nowość w ofercie firmy i jednocześnie najniższy model z serii S. Został on zaprojektowany jako model wejściowy do portfolio produktów. Dodatkowo akustycy firmy postarali się aby miały one charakterystykę brzmienia nastawioną na niskie tony. Przyznaję, że udało im się to znakomicie. Zacznijmy jednak od początku.

Wyposażenie

Pierwsze co rzuca się w oczy to bogata zawartość opakowania. Solidne i estetycznie wykonane etui, 6 kompletów nakładek o różnej wielkości i strukturze, jeden komplet pianek Comply. Zdecydowanie nie czuć tutaj, że producent w jakikolwiek sposób chciał zaoszczędzić na kliencie. Przyznaję, że w tej cenie nie spodziewałem się aż tak mnogiego wyposażenia.

Słuchawki posiadają metalowe korpusy, co w moim przypadku momentami powodowało dość nieprzyjemną przypadłość. Mianowicie między obudową a uchem zdarzały się wyładowania elektrostatyczne. Nie jest to najwspanialsze uczucie na świecie w połączeniu z wrażliwą małżowiną. Nie można im jednak odmówić wrażenia solidności ze względu na użyty materiał. Warty uwagi jest też płaski kabel, którego największą zaletą jest odporność na splątania. Prezentuje on solidną jakość wykonania.

S0_2

Zdecydowanym minusem jest jednak brak pilota sterowania na kablu. Jestem przyzwyczajony do tego rozwiązania na tyle, że nawet słuchając muzyki z mojego MacBook’a, częściej sięgam po pilot aby zmienić piosenkę, niż do dedykowanego klawisza na klawiaturze. W przypadku, kiedy słucham muzyki z iPhone’a, nie wyobrażam sobie sięgać do kieszeni w sytuacji zmiany piosenki czy poziomu głośności. Niestety jest to powszechna praktyka wśród produktów firmy Brainwavz. Jedynie kilka modeli można kupić z opcją pilota na kablu. W mojej opinii zdecydowany minus. Muszę przyznać, że czuję z tego powodu dyskomfort, biorąc pod uwagę fakt, jak wiele przyjemności sprawił mi odsłuch.

Brzmienie

Zanim przejdę do wrażeń związanych z muzyką to mam pewną radę dla przyszłych nabywców. Pierwszym krokiem po zakupie powinna być zmiana przeźroczystych tipsów, które są fabrycznie założone na słuchawki, na czarną wersję. Różni się ona wielkością otworu wylotowego, co znacznie zmienia brzmienie słuchawek. Zyskują one sporo „mięsa” i energii co pokazuje pazur Brainwavzów. Oczywiście, jest to kwestia gustu, zachęcam jednak do próby.

Zdecydowanie jedną z największych zalet jest ich wygoda i komfort użytkowania. Należy pamiętać, że zostały zaprojektowane do użytkowania metodą over-the-ear [footnote]kabel powinien biec za uchem[/footnote]. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby użytkować je w klasyczny sposób. Wpływa to jednak na jakość ich brzmienia.

Scena jest przyzwoita jednak nie za szeroka. Zdarza się, że utwory potrafią wytworzyć ciekawą przestrzeń jednak, muszą to być dobrze zrealizowane produkcje. Słuchawki generują całkiem przyjemną scenę, nie atakując słuchacza przez wytworzenie wrażenia wpychania się muzyki wprost do głowy.

S0_4

Brzmienie ma ciepłą sygnaturę, która jest przyjemna i nie męcząca. Słychać, że nacisk został położony na wyeksponowanie basu. Jest on jednak nie natarczywy i pachnie analogiem. Nie ma mowy o jednostajnych pomrukach, wpływających negatywnie na pozostałe pasmo. Pozostaje on punktowy i kontrolowany z odpowiednio podbitą dynamiką. Tony wysokie, mimo że odrobinę wycofane, potrafią zaprezentować się w całkiem ciekawy sposób. Mimo to mogłyby być lepiej wyeksponowane i rozmieszczone w przestrzeni. Niestety często potrafią zniknąć na przestrzeni pozostałych częstotliwości, zwłaszcza kiedy znajdują się na skraju sceny. Niewątpliwie jednym z atutów BrainWavz S0 są przyjemne i czyste wokale. Średnica brzmi zdecydowanie najlepiej jedna nie dominuje ona brzmienia.

Trudno nie uznać brzemienia tego sprzętu za zrównoważone. Mimo wspomnianego nacisku na niskie częstotliwości całość brzmi świetnie. Słuchawki dają to, co najważniejsze w trakcie obcowania z muzyką, olbrzymią przyjemność obcowania z ulubionymi albumami. W trakcie moich odsłuchów nie odczułem znużenia, a wręcz apetyt rósł w miarę jak pochłaniałem kolejne utwory.

Ocena

Brainwavz S0 to świetny produkt w atrakcyjne cenie. Za kwotę 159 zł oferują ciekawe brzmienie z sygnaturą dynamicznego i punktowego basu. Mimo, że preferuję bardziej szczegółowe i wyrównane w całym paśmie słuchawki to sprawiły mi masę przyjemności z odsłuchu. Niestety sporym brakiem jest wspomniany brak pilota, który dla większości użytkowników urządzeń przenośnych będzie czynnikiem dyskwalifikującym. Jednak w przypadku, kiedy nie macie potrzeby korzystać z pilota lub nie przeszkadza Wam jego brak, koniecznie dajcie im szansę! Zdecydowanie jest to produkt warty uwagi. Ja nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mógł odsłuchać wyższe modele z serii S.



WWDC 2015: The epicentre of change – co kryje się za logo i hasłem konferencji?

wwdc_2016

Już 8 czerwca kolejne święto dla fanów marki Apple. Oczywiście to deweloperzy wyniosą z niego największe korzyści. To co wiem na pewno to fakt, że pokazane zostaną nowości planowane w nowych odsłonach iOS oraz OS X. Zastanawia mnie, czy pojawi się jakaś nowość w związku z oprogramowaniem dla Apple Watch. Ostatecznie to na tyle świeży twór, że raczej nie będzie potrzeby wprowadzenia zmian. Na tym etapie będą to raczej kwestie optymalizacji. Patrząc na czasy realizacji zamówień, do jesieni dostępność może być mocno ograniczona. Wierząc jednak pogłoskom dotyczącym zwiększenia mocy produkcyjnych dla tego produktu, sytuacja może zmienić się już w czerwcu.

Jak zawsze, staram się rozgryźć „co autor miał na myśli” w kwestii logo oraz sloganu konferencji. W tym roku wydaje mi się to całkiem łatwe. Myślę, że poza wiadomymi nowościami sporo czasu zostanie poświęcone zaniedbywanemu od dłuższego czasu Apple TV. Zwróćcie uwagę na symbol w centrum grafiki. W mojej opinii nawiązuje on do kształtu Apple TV. Dookoła jest otoczone symbolami, które mają kształt ikon iOS oraz dodatkowo występują okrągłe znane z Apple Watch.

W pierwszym momencie wszystko wydaje się jasne. Jest więcej niż prawdopodobne, że Apple zaserwuje nam nowe urządzenie. Prawdopodobnie pierwszym krokiem, było wyczyszczenie magazynów z trzeciej generacji przy pomocy obniżenia cen Apple TV. Co w takim razie w nowej wersji? Myślę, że podstawowym atutem będzie zwiększona pojemność dysku urządzenia i możliwość instalacji aplikacji stworzonych przez deweloperów. Od lat ten sprzęt wręcz prosi się o rozszerzenie swojej funkcjonalności. Wiadome jest, że jeżeli deweloperzy dostaną możliwość stworzenia swoich aplikacji na to urządzenie, to szybko efekty przerosną nasze wyobrażenie.

Co jednak ma z tym wspólnego słowo epicentrum użyte w haśle nadchodzącego WWDC. W mojej opinii spełni się jedno z kolejnych przypuszczeń dotyczących Apple TV. Stanie się ono centralnym elementem domu w kwestii API HomeKit. Ostatecznie, jest niestannie podłączone do telewizora, którego duży ekran jest idealnym wyświetlaczem dla centrum dowodzenia wszechświatem [footnote]przepraszam, zapędziłem się. Domem.[/footnote].

Jeżeli tak się stanie to zapewne wzrosną możliwości sterowania Apple TV z urządzeń z systemem iOS oraz z zegarka. Pamiętacie fragment ostatniego Keynote, w którym otwierane były drzwi garażowe? Kto wie, być może był to przedsmak sterowania inteligentnym domem, którego centrum zarządzania jest właśnie Apple TV. Dla mnie brzmi to więcej niż rozsądnie.

Pozostaje też usługa streamingowa nad którą pracuje Apple. Wiadome jest, że w momencie jej premiery zostanie automatycznie udostępniona na Apple TV. Wszystko wskazuje na to, że będzie to serwis inny niż oferuje konkurencja. Wciąż ekscytuję się faktem, że pomaga tworzyć go Trent Raznor. Facet jest wizjonerem i wszystko czego się dotyka zamienia się w złoto. Mam nadzieję, że i tym razem nie zawiedzie.

Apple zawsze lubiło pokazywać rozwiązania i koncepcje oderwane od konkurencji. Być może inteligentny dom jest aktualnie na tapecie w kwestii „jak zrobić to dobrze”. Jeżeli ten scenariusz się spełni, to rzeczywiście Apple TV może stać się centrum domowych technologii. Ilość idących za tym zmian, może spowodować, że w kwestii inteligentnego domu czeka nas małe trzęsienie ziemi. Każde trzesięnie ma swoje epicentrum. Czy będzie nim Apple TV? Zobaczymy.

Hearthstone nareszcie dla iPhone!

hearthstone-heroes-of-warcraft

Krótko i zwięźle. Jedyna gra Blizzarda dla iOS stała się aplikacją uniwersalną. Od teraz możecie cieszyć się nią na swoich iPhone’ach. Dotychczas była dostępna jedynie dla iPada.

Jeżeli jeszcze nie graliście, to koniecznie nadróbcie braki. Zdecydowanie jest to jedna z najciekawszych i najlepiej zrealizowanych gier jaka została wydana na urządzenia mobilne Apple. Dodatkowo, jest w pełni spolonizowana co też wyróżnia ją na tle konkurencji. Lojalnie ostrzegam. Wciąga.

Aplikację Hearthstone: Heroes of Warcraft jest bezpłatna i znajdziecie ją w AppStore.

Workflow: Automatyczna odpowiedź z czasem dojazdu do lokalizacji

worflow_logo

Myślę, że większość z Was otrzymuje od swoich drugich połówek wiadomości o treści „Za ile będziesz?”. Kiedy przemieszczam się pieszo odpowiedź nie jest szczególnym problemem. Jednak w sytuacji kiedy, prowadziłem samochód wymagało to ode mnie więcej zachodu. Pomijam fakt, że odpisywanie na sms’y w trakcie jazdy to dość ryzykowne zajęcie. Z pomocą przyszła wszechmocna aplikacja Workflow.

Postanowiłem całkowicie zautomatyzować tą czynność. Z efektu jestem więcej niż zadowolony. Aktualnie w momencie, kiedy muszę napisać wspomnianą odpowiedź, wystarczy że uruchomię odpowiednie workflow. Sprawdzi ono czas dojazdu do lokalizacji, którą zdefiniowałem jako dom, po czym skomponuje gotową wiadomość o treści: Będę za: (czas dojazdu). Prawda, że użyteczne? Gotowe workflow, w którym musicie jedynie skonfigurować swój adres domowy oraz domyślną osobę, do której wysyłacie wiadomość znajdziecie TUTAJ.

Powyższe rozwiązanie doskonale obrazuje jak automatyzacja potrafi ułatwić nam codzienne czynności. Myślę, że może okazać się przydatne dla wielu z Was.

Aplikacja Workflow dla iOS jest dostępna w AppStore w cenie 4,99 €.