Cześć, mam na imię Kuba. Trafiłeś na mój przywatny blog, na którym staram się dzielić poradami, recenzjami czy opiniami dotyczącymi technologii. Jestem również współprowadzącym podkastu MacPodcast oraz redaktorem miesięcznika Mój Mac Magazyn.
Safari jako jeden ze swoich mechanizmów oferuje nam przechowywanie haseł wykorzystywanych w trakcie korzystania z przeglądarki. Jest to wygodne rozwiązanie i niewątpliwie wielu użytkowników z niego korzysta. Ja osobiście do przechowywania haseł i innych poufnych informacji używam rewelacyjnego1Password i z tego względu postanowiłem wyłączyć zintegrowany menadżer. Okazało się, że znalezienie miejsca gdzie dokonuje się tej zmiany wcale nie było takie intuicyjne i jasne jak się tego spodziewałem.
W celu wyłączenia menadżera haseł zintegrowanego w Safari należy udać się do preferencji i wyłaczyć opcję dostępną w zakładce Formularze analogicznie do poniższego zrzutu ekranu.
Od tego momentu, nie będziemy już pytani o zapisanie hasła dla danej witryny. Nie ukrywam, że nie do końca rozumiem dlaczego opcja wyłączenia tej funkcji nie została umieszczona w zakładce Hasła, myślę że byłoby to znacznie bardziej przejrzyste rozwiązanie zwłaszcza że teraz nawet sam opis nie do końca wyjaśnia, że chodzi właśnie o przechowywanie haseł.
iOS 6 to doskonały system, jest w nim jednak mała zmiana w stosunku do wersji piątej, która szczególnie mnie irytuje. Chodzi o kasowanie utworów z iUrządzeń w momencie kiedy korzystamy z iTunes Match. Niestety pozbawiono nas tej możliwości i jedynym sposobem na wyczyszczenie biblioteki jest wykasowanie całej zawartości naszego zbioru.
Jeżeli nie wiecie jak to zrobić, to służę poradą. Udajcie się do Ustawień następnie przejdzcie do Ogólnych w tym miejscu wejdźcie w Użycie. Tutaj możecie sprawdzić ile miejsca zajmują wasze poszczególne aplikacje, znajdujecie więc Muzykę wchodzicie w nią i po wybraniu Edycji możecie skasować swoją bibliotekę.
Nie rozumiem kompletnie dlaczego Apple zmieniło tą kwestię, mam jednak nadzieję, że powrócą do poprzedniego rozwiązania, które pozwalało na kasowanie pojedynczych albumów i utworów, w najbliższej poprawce systemu. Myślę, że nie jestem w swojej nadziei odosobniony, możliwe jednak, że innym taka forma odpowiada. Zapraszam do dzielenia się swoimi odczuciami w komentarzach.
Ostatnio doświadczyłem ciekawej i niezbyt przyjemnej przypadłości mojego MacBook’a Pro z ekranem Retina. Mianowicie, drastycznie spadła wydajność dedykowanej karty graficznej GT650M. Objaw był na tyle ciekawy, że ilość FPS w trakcie gry w Diablo 3 utrzymywała się w granicach 17 klatek na sekundę. Można podejrzewać, że układ graficzny działa w tym momencie w trybie serwisowym. W pierwszej chwili pomyślałem, że bez serwisu się nie obędzie jednak okazuje się, że pomaga zresetowanie SMC (System Managment Controller).
Jeżeli masz ten sam problem to w pierwszej kolejności wyłącz swój komputer i naciśnij kombinację LewyShift+Ctrl+Alt+Przycisk Power, po czym puść wszystkie klawisze jednocześnie. Teraz możesz uruchomić maszynę i wszystko powinno wrócić do normy. Dla wnikliwych szczegółowa recepta na restart SMC według Apple znajduje się TUTAJ.
Mam wielką nadzieję, że Apple rozwiąże ten ewidentnie sprzętowy problem kolejną aktualizacją EFI. Wiem już na pewno, że nie jest to przypadek, który dotyczy tylko mnie ponieważ udało mi się znaleźć osoby, które doświadczyły tej przypadłości.
Dziś zastanawiałem się dlaczego korzystając z iMessage nie ma w nim mojego awatara, który mam przypisany do konta systemowego. Jest to dla mnie co najmniej dziwne, ale okazuje się że jest on niezależny od tego którego używamy do wysyłania wiadomości. Co najzabawniejsze chwilę po tym na Twitterze pojawiło się pytanie dotyczące tej samej kwestii.
Awatar używany dla iMessage ustawia się w menu górnym aplikacji w zakładce Wiadomości, pod pozycją Zmień mój obrazek… Wydaje się, że to oczywiste, jednak ja tak jak wspomniałem wcześniej byłem święcie przekonany, że jest to ściśle powiązane z obrazkiem który mamy przypisany do konta w systemie. Dodatkowo wasz rozmówca i tak go nie zobaczy, ponieważ u niego wyświetli się grafika którą ma przypisana do waszego konta w Książce Adresowej. Podejrzewam, że nie tylko ja się myliłem ;)
Stało się. Jestem szczęśliwym posiadaczem iPhone 5. Zakupiłem go w Play na nocnej premierze w Gdańsku. Jednak ze względu na to, że przenoszę swój numer z T-Mobile musiałem pozbyć się simlock, co jak zapewnia Play można zrobić bezproblemowo. Niestety okazało się, że wcale nie jest to taki szybki zabieg jeżeli nie skorzystacie z właściwej drogi, dlatego chciałbym wam doradzić jak tego najszybciej dokonać.
Jeżeli chcecie się pozbyć „smoka” ze swojego telefonu, to po pierwsze omijajcie szerokim łukiem telefoniczne biuro obsługi – możecie być pewni, że wasza cierpliwość zostanie nadwyrężona. Co zatem zrobić? Udajcie się do najbliższego salonu Play i poproście konsultanta o zdjęcie simlock. Jeżeli powie wam że musi wykonać zgłoszenie serwisowe to śmiało możecie zarządać od niego aby wykonał to na miejscu. Konsultanci mają możliwość odblokowania waszych telefonów w systemie z którego korzystają w salonach i potrzebują jedynie numer IMEI waszego urządzenia. Ja sam załatwiłem to właśnie w ten sposób i zapewniam was, że w ten sposób załatwicie tą kwestię najsprawniej i od ręki.
Tworzenie plików .DS_Store w katalogach nie jest niczym dziwnym, są to maczkowe odpowiedniki windowsowych Thumbs.db. Pliki te posiadają metadane dotyczące danego katalogu takie jak ułożenie ikon, sposób wyświetlania zawartości i tym podobne. Jednak pracując w środowisku sieciowym, czy korzystając z zasobów domowych udostępnionych w sieci, warto pomyśleć o tym aby nie generować tego typu plików w odwiedzonych lokalizacjach. Zwłaszcza w środowiskach mieszanych nie są mile widziane śmieci pozostawiane przez systemy operacyjne w lokalizacjach sieciowych. Możecie mi wierzyć, że nie wprawia to administratorów w dobry nastrój. Z tego powodu zachęcam was do skorzystania z poniższej metody w celu wyeliminowania tego typu działania ze strony waszych Mac’ów.
W pierwszej kolejności odpalamy wszechmocny terminal i wydajemy następującą komendę i zatwierdzamy ją:
Po wykonaniu należy uruchomić ponownie wasz komputer. W ten łatwy sposób uratowaliście się przed gniewnym spojrzeniem administratorów danych lub znajomego, którego NAS właśnie penetrowaliście.
Dopiero co napisałem o poprawce dla Office, a już muszę śpieszyć z poradą dla niektórych z Was, którzy tą poprawkę zainstalowali. Niestety przypadek jest dość częsty a objawia się tym, że najzwyczajniej nie widać żadnej poprawy w jakości wyświetlanej grafiki na komputerach z ekranem Retina. Przyczyna takiego stanu rzeczy nie do końca leży po stronie Microsoft, chociaż wystarczyłaby z ich strony tylko jedna mała ingerencja w poprawę działania instalatora aktualizacji. Problem leży w mechanizmach cache systemu OS X, ale nie będziemy tutaj zgłębiać ich działania. Przechodząc do sedna sprawy, jeżeli macie taki kłopot to musicie skorzystać z Terminala i najprościej mówiąc odświeżyć swoje aplikacje pakietu Office.
W pierwszej kolejności otwórzcie katalog, w którym zainstalowany jest pakiet, za pomocą Findera. Kiedy już macie przed sobą ikony Word’a, Excel’a i reszty ferajny uruchomcie terminal (najprościej wpisując jego nazwę w okienku Spotlight). W oknie terminala wpiszcie:
sudo touch
Po poleceniu zróbcie spację. W tym momencie przeciągnijcie z findera ikonę jednego z programów do okna Terminala i naciśnijcie Enter. Zostaniecie poproszeni o swoje hasło, które bez obaw podajcie. Procedurę tą powtórzcie dla każdego programu pakietu Office z osobna.
Gotowe! Możecie się już bezstresowo cieszyć piekną grafiką wysokiej rozdzielczości w trakcie tworzenia swoich dokumentów.
Microsoft zarzekał się po premierze MacBook Pro Retina, że aktualizacji nie planuje i pakiet Office for Mac wsparcia dla tych wspaniałych maszyn nie otrzyma. Kto widział jak prezentuje się to oprogramowanie na wspomnianym wyżej sprzęcie, zapewne podobnie do mnie, chce jak najszybciej usunąć to wspomnienie ze swojej pamięci. Presja użytkowników jak widać potrafi zdziałać cuda i zespół odpowiedzialny za ten produkt przygotował odpowiednią poprawkę oznaczoną numerem 14.2.4. Nie pozostaje wam nic innego jak aktualizować swoje pakiety Office.
Mój iPhone 4 został zaktualizowany do iOS 6. Nie było innej możliwości patrząc przez pryzmat mojej applemanii, która nie pozwoliłaby mi czekać do przyszłego tygodnia. Zastosowałem metodę z wprowadzeniem telefonu w tryb DFU, ze względu na to że lubię mieć nową odsłonę iOS w czystej postaci. Jeżeli jesteście zainteresowani przeprowadzeniem tego procesu w podobny sposób to zajrzyjcie na Makowe ABC. Jak mój poczciwy telefon przyjął na swój pokład tą nowość?
Cały proces przebiegł bezproblemowo. Już po synchronizacji, odzyskaniu kopii zapasowej z iCloud i instalacji używanych przeze mnie programów z App Store (co nastąpiło automatycznie po przywróceniu), mogłem kontynuować korzystanie z telefonu tak jakby nic wielkiego przed chwilą nie miało miejsca. Myślę, że zmiany jakie nastąpiły w nowym systemie są wszystkim znane i bez sensu opisywać już znane fakty, a ważniejsze jest jak się sprawuje. Odpowiedź jest tylko jedna – ZNAKOMICIE. Całość sprawuje się wybornie, a szybkość reakcji wszystkich elementów jest wyraźnie lepsza. Nie da się ukryć, że iOS 5 nie był demonem prędkości, co z resztą tyczyło się też jego maczanego braciszka Lion’a. W tym roku Apple dopieściło swoje oprogramowanie po wyraźnie lepiej zoptymalizowanym Mountain Lion, a iOS 6 również sprawia wrażenie znacznie bardziej operatywnego. Z mantisem dość intensywnie testowaliśmy wszystkie nowe funkcje (dostępne na iPhone 4) jednocześnie skacząc pomiędzy aplikacjami niczym koty po rozgrzanym piecu. Wszystko przebiegało sprawnie i płynnie co nie do końca zdarzało się w trakcie korzystania z poprzedniej wersji systemu. Jedyne co nie do końca mnie przekonuje to niektóre zmienione graficznie elementy interfejsu, ale daję sobie czas i wypowiem się o nich dopiero kiedy będę już bardziej opatrzony ze stroną wizualną.
Jeżeli jeszcze się zastanawiacie nad instalacją wersji GM na swoich poczciwych „czwórkach”, to zdecydowanie podejmijcie decyzję na tak. W przypadku, kiedy nie lubicie kombinacji i oczekujcie premiery to wypatrujcie jej jeszcze bardziej niecierpliwie. Drugi oddech dla waszych iUrządzeń jest tuż za zakrętem.