About Kuba Baran

http://www.applesauce.pl

Cześć, mam na imię Kuba. Trafiłeś na mój przywatny blog, na którym staram się dzielić poradami, recenzjami czy opiniami dotyczącymi technologii. Jestem również współprowadzącym podkastu MacPodcast oraz redaktorem miesięcznika Mój Mac Magazyn.

Posts by Kuba Baran:

FiiO D3 – Recenzja

Apple TV gości w moim domu już od dłuższego czasu i aż wstyd przyznać się przed samym sobą, że nie poświęciłem mu żadnego tekstu na łamach Applesauce. Mało tego, ten też będzie jedynie spowodowany potrzebą jego maksymalnej eksploatacji, a nie chęcia podzielenia się z Wami wrażeniami, co uczynił już mój redakcyjny kolega. Jakie ma ono u mnie zastosowanie? Poza oglądaniem filmów za pomocą aplikacji Air Video o której wspominał już w swoim tekście mantis30, główny cel jaki mi przyświecał to dostęp do mojej cyfrowej kolekcji muzyki która aktualnie znajduje się w zasobach udostępnionych za pomocą usługi iTunes Match. Oczywiście priorytetem było spięcie tego małego pudełeczka z moim zestawem audio, a będąc precyzyjnym podłączenie go do wzmacniacza NAD C356BEE. Dla wyjaśnienia jest to sprzęt stricte stereo, więc nie posiada wbudowanego złącza światłowodowego, co nie pozwala na bezpośrednie podłączenie Apple TV. Nie oznacza to jednak drogi czytelniku, że nawet jeśli posiadasz w swoim wzmacniaczu odpowiednie złącze to nie powinieneś zainteresować się tym maleństwem ponieważ może okazać się, że charakterystyka dźwięku jaką ono serwuje bardzo mile Cię zaskoczy.

FiiO D3

Aby osiągnąć wspomniany wcześniej cel potrzebujemy dodatkowego elementu mającego za zadanie połączyć naszą audio układankę w całość, a mianowicie przetwornika cyfrowo-analogowego, który to określa się jako DAC. Na rynku znajdziemy urządzenia w zakresie cenowym od kilkudziesięciu do kilkunastu tysięcy złotych. Znając jednak ograniczenia jakie niesie za sobą usługa iTunes wybór staje się oczywisty – szukamy budżetowego urządzenia o jak najlepszej jakości. Wynika to z faktu że źródło, w naszym przypadku Apple TV, będzie serwować nam muzykę z plików w formacie AAC o jakości 256kbps.

Podczas poszukiwań najlepszego możliwego rozwiązania natrafiłem na produkt coraz bardziej znanej i docenianej w dziedzinie produkcji wysokiej jakości akcesoriów audio firmy FiiO. W ten oto sposób docieramy do meritum niniejszego tekstu, a mianowicie jest nim DAC FiiO D3, który to spełnił moje wymagania na medal. W kwestii formalnej posiada on następującą specyfikację techniczną:

  • Zasilanie: DC 5V (przez port USB)
  • Wyjście analogowe: 1.6V(0dB Fs)
  • Pasmo Przenoszenia: 20Hz~20KHz
  • Odstęp od szumów: 90dB
  • Przesłuchy: 75dB
  • THD: <0.01%(10mW)
  • Wymiary: 61.6mm×49.1mm×21mm
  • Waga: 50g

Oficjalna charakterystyka nie informuje jednak o elemencie, który w głównym stopniu przyciągnął moją uwagę. Sercem tego maleństwa jest chip marki Wolfson model WM8805. Przetworniki tej firmy idealnie odpowiadają moim potrzebom w kwestii brzmienia oferując dźwięk miękki, przyjemny a jednocześnie szczegółowy i dynamiczny, przynajmniej tak było zawsze w przypadku odtwarzaczy CD, które były wyposażone w przetworniki tego właśnie producenta. To wszystko spowodowało,że nie zastanawiając się zbyt długo zamówiłem to urządzenie.

FiiO D3

Pudełko standardowo zawiera samo urządzenie, krótką instrukcję obsługi, zasilacz oraz kabelek USB do micro USB – z tego właśnie portu korzysta się do zasilenia maleństwa. Port ten służy jedynie zasilaniu więc sprytną myśl o wykorzystaniu D3 jako zewnętrznej karty dźwiękowej możecie na wstępie sobie odpuścić. Przy zakupie musicie pamiętać aby uzbroić się we własnym zakresie w przewód światłowodowy typu TOSLINK, którego nie ma w zestawie. Przetwornik sam w sobie jest malutkim pudełeczkiem o niewielkiej wadze. Umieszczono na nim dwie diody informujące o stanie zasilania oraz właściwym podłączeniu źródła cyfrowego (standardowe dla tego typu urządzeń określenie LOCKED). Oprócz interesującego nas głównie złącza światłowodowego, istnieje również możliwość podłączenia przewodu koncentrycznego potocznie znanego jako COAX. Wybór źródła wykonywany jest za pomocą specyficznego kojarzącego mi się z samolotami (ciekawe czy również macie takie skojarzenie?) przełącznika. Ciężar urządzenia może być kłopotliwy w przypadku kiedy podłączacie kable analogowe o sztywnej i solidnej konstrukcji, które to z łatwością mogą przeważyć sprzęt, co zdecydowanie powoduje problemy z ułożeniem go na półce. Wykonanie urządzenia nie budzi zastrzeżeń i wątpliwości w jakość zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że obudowa jest wykonana z aluminium (co ciekawe mimo, że z „amelinium” to jakoś pomalowali ;) ).

FiiO D3

Po podłączeniu światłowodu z Apple TV i przewodów analogowych do wzmacniacza muszę przyznać, że zostałem niezwykle przyjemnie zaskoczony. Brzmienie posiadało te cechy jakich oczekiwałem. Dźwięk jest równy we wszystkich zakresach, z bardzo dobrą dynamiką i kontrolą basu. Co zwraca uwagę to szeroka scena w trakcie odsłuchu, co wcale nie jest takie oczywiste biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z muzyką bezlitośnie wykastrowaną przez kompresję. Co ciekawe przyjemnie prezentują się wysokie tony, które to z reguły otrzymują największe baty w trakcie kompresji. Najważniejsze jest jednak to, że dźwięk na prawdę nosi znamiona toru prawdziwie analogowego posiadając miękkie i nie męczące brzmienie, które potrafi wciągnąć słuchacza w świat muzyki. Podsumowując otrzymujemy bardzo solidną porcję dźwięku, która maksymalnie eksploatuje źródło w postaci skompresowanych plików AAC. Zdecydowanie można się zdziwić jak przyjemny może stać się odsłuch muzyki, którą otrzymujemy z iTunes. Myślę jednak, że sprzęt ten rozwija skrzydła kiedy wykorzystamy jego pełny potencjał serwując mu porcję danych o parametrach 192KHz/24bit, czego Apple TV, ku mojej rozpaczy, wykonać nie może. Ja niestety nie mam aktualnie możliwości wykonać takiego testu, jednak kiedy tylko będę mógł z pewnością dowiecie się o wynikach jako pierwsi.

FiiO D3

Chciałbym się z wami podzielić również dwoma uwagami, które są związane ściśle z Apple TV. Nie zdziwcie się, kiedy w trakcie uruchomienia Apple TV z głośników dobiegną was nieprzyjemne dla ucha trzaski. Prawdopodobnie w tym czasie zostaje wysyłany przez złącze światłowodowe kontrolny sygnał, który FiiO spełniając swoją rolę bez zarzutów konwertuje na analog i podaje do wzmacniacza. Wspominam o Ty, żebyście nie obawiali się, że coś jest nie tak z waszym urządzeniem. Druga kwestia to dla mnie osobiście spory brak w opcjach konfiguracji Apple TV, niestety nie ma możliwości wskazania wyjścia jakie interesuje nas do przesyłu dźwięku. W każdym przypadku sygnał będzie jednocześnie przesyłany do HDMI i wyjścia optycznego. Myślę, że funnkcja ta nie wymagałaby specjalnego nakładu sił programistów a zagwarantowałaby spokój ducha nie jednemu użytkownikowi, który lubi mieć swoje urządzenia pod kontrolą – w tym mnie.

Jedynym co pozostaje mi zrobić to polecić DAC firmy FiiO, który kosztując 149 zł brutto jest doskonałym wyborem dla wszystkich, którzy mają ambicję odsłuchiwać swoją kolekcję muzyki cyfrowej za pomocą sprzętu audio stereo.

Applesauce zdecydowanie POLECA!

Wyniki finansowe Apple, czyli już nic nie rozumiem.

Ogłoszenie wyników finansowych Apple za ostatni kwartał już za nami. Nie mam zamiaru przytaczać tutaj liczb ponieważ chyba już większość blogów przepisała je z zachodnich newsów. Co ważne, mamy rekord za rekordem z wyłączeniem iPoda oraz Maczków. W kwestii odtwarzaczy muzyki nie jestem zdziwiony, nie ma się co łudzić że w czasie kiedy każdy telefon posiada taką funkcjonalność rynek ten powoli się kurczy. W mojej opinii świetlana przyszłość czeka jedynie modele Nano i Shuffle, które z racji swoich gabarytów w wielu sytuacjach są rewelacyjną alternatywą dla telefonu. W kwestii komputerów myślę, że na spadek spory wpływ miały problemy z dostępnością nowego iMac’a. W sytuacji kiedy stoimy przed alternatywą zakupu świeżutkiego modelu, który zachwyca swoim wyglądem, myślę że z reguły zaczekamy aż pojawi się on u lokalnego sprzedawcy, nawet jeżeli oznacza to wydłużony czas oczekiwania. Wiem, że część z was ma wiele do zarzucenia parametrom technicznym tej maszyny, jednak spójrzmy prawdzie w oczy i zdajmy sobie sprawę, że większość konsumentów przekonuje w pierwszej kolejności design. Druga kwestia, która bezspornie ma na ten stan wpływ to wzrastająca popularność iPad’a, który tak naprawdę znakomitej większości ludzi na świecie wystarczy w zupełności jako alternatywa dla klasycznego komputera.

Czego w takim razie nie rozumiem? Tego całego szumu, który w moim odczuciu powinien ucichnąć a jednak narasta. Firma, która osiąga miliardowe zyski i bije kolejny raz rekordy sprzedaży swoich produktów jest uważana za zmierzającą ku upadkowi, no i jak to mówią moje „ulubione” określenia „kończy się”. Całkowicie rozumiem, że opinie są najróżniejsze i w większości przypadków nie warto nawet wdawać się w dyskusję z ich twórcami, jednak istnieje takie pojęcie jak „Fakt”, i wiele takich faktów nakreślających kondycję Apple otrzymaliśmy wczoraj. Co jednak najbardziej mnie zadziwia to oceny fachowców, ekonomistów, maklerów lub innych osób, które kreują sytuacje na rynkach papierów wartościowych. Przyznaję bez bicia, że mam nikłe pojęcie na ten temat, jednak obserwując aktualną sytuację giełdową Apple, kiedy po świetnym raporcie wartość akcji spada jestem kompletnie skołowany. Żałuję w takich chwilach, że nie skończyłem studiów ekonomicznych, zrozumienie aktualnego stanu rzeczy byłoby naprawdę wielkim sukcesem, i co najważniejsze mógłbym się z wami podzielić wytłumaczeniem. Tymczasem… dalej nie bardzo rozumiem o co tak naprawdę chodzi i trzymam kciuki za kolejne świetne produkty, którymi będę mógł się cieszyć w trakcie codziennej pracy i rozrywki.

Zmiana położenia wirtualnej klawiatury – iPad

Kiedy ostatnio używałem Skype zastanawiałem się dlaczego klawiatura zakrywa miejsce wpisywania treści i jak to możliwe, że nic z tym nie zrobiono. Temat jakoś poszedł w zapomnienie jednak dzisiaj klawiatura na moim iPadzie zmieniła swoje położenie i wpadłem w lekką konsternację jak do tego doszło. Okazuje się, że możliwa jest zmiana jej położenia, o czym przyznaje się be bicia nie wiedziałem, chociaż teraz wydaje mi się to oczywiste. Odpowiednie opcje znajdują się w menu kontekstowym, które otwiera się po przytrzymaniu wirtualnego przycisku odpowiedzialnego za ukrywanie klawiatury.

iPad - klawiatura

Możemy teraz oddokować oraz zadokować klawiaturę wedle własnego uznania. Sposób ten umożliwia również podzielenie klawiatury na dwie strony ekranu za co odpowiada dobrze znany wszystkim gest.




Tworzenie archiwum ZIP zabezpieczonego hasłem w Mac OS X

W pewnych przypadkach zależy nam na tym, aby przekazać drugiej osobie pliki w formie spakowanego archiwum zabezpieczonego hasłem. System Mac OS X daje możliwość tworzenia plików w formacie .zip za pomocą menu kontekstowego, jednak zabezpieczenie hasłem nie jest dostępne w ten sposób. Nie oznacza to, że wbudowane narzędzie nie pozwala nam na takie operacje.

W celu stworzenia archiwum .zip zabezpieczonego hasłem niezbędne będzie użycie systemowego Terminala, który bez problemu odnajdziecie wśród zainstalowanych aplikacji lub za pomocą Spotlight. Po uruchomieniu należy użyć komendy analogicznej do poniższej, przy czym pliki/foldery do skompresowania możecie po prostu przeciągnąć z Findera na okno terminala i dopiszą się one automatycznie w linii poleceń.

Składnia polecenia:

zip -e -r -j <nazwa archiwum> <dane do skompresowania>

Opis parametrów:

<nazwa archiwum> – nazwa jaką ma nosić utworzone archiwum

<dane do skompresowania> – lista plików/katalogów, które mają zostać dodane do archiwum

-r – odpowiada za kompresję plików znajdujących się w katalogach. Bez użycia tego parametru wszystkie pliki znajdują się w katalogach zostaną pominięte

-e – odpowiada za zabezpieczenie archiwum hasłem. Po użyciu tego parametru w trakcie kompresji plików zostaniemy poproszeni o podanie i zweryfikowanie hasła do archiwum.

-j – odpowiada za pominięcie struktury katalogów w trakcie kompresji, jeżeli nie skorzystamy z tego przełącznika to zachowana zostanie struktura katalogów. Dla przykładu plik znajdujący się na biurku o nazwie test.txt rozpakuje się jako Users/Nazwa Użytkownika/Desktop/test.txt. Odtworzone zostanie pełne drzewo katalogów do danego pliku.

W ten prostu sposób możecie używać wbudowanego narzędzia archiwizacji bez potrzeby instalacji dodatkowego oprogramowania.

Brak muzyki dodanej do iTunes Match na innym Mac’u.

Usługa iTunes Match to dobrodziejstwo z którego korzystam na co dzień i uważam za jedną z najbardziej przydatnych usług jakie serwuje Apple. Niestety iTunes posiada pewien błąd, który nie został poprawiony już od pewnego czasu. Mianowicie po dodaniu muzyki na jednym komputerze istnieje możliwość, że na drugiej maszynie nie zobaczycie świeżo zaimportowanych utworów. Co najciekawsze, kiedy wyszukacie wykonawcy w samym programie to oczywiście zostanie wyświetlony w wynikach, jednak kliknięcie na niego nie spowoduje odtwarzania. Do samej muzyki idzie dostać się po przejściu na Listy odtwarzania i wybraniu listy Ostatnio dodane. W tej lokalizacji możecie bez problemu posłuchać najświeższych nabytków. Nie można jednak nazwać tego rozwiązania satysfakcjonującym.

Jedyną słuszną drogą jest zmuszenie iTunes do pokazania nowości bezpośrednio w bibliotece multimediów. W tym celu musimy wykonać „restart” iTunes Match. Aby tego dokonać w zakładce Sklep należy wybrać opcję Wyłącz iTunes Match.

iTunes Match

Następnie w tym samym miejscu należy wybrać analogicznie pozycję Włącz iTunes Match po czym wybrać opcję Add this computer. Po krótkiej synchronizacji wszystkie, wraz z najnowszymi wcześniej nie widocznymi, albumy powinny być widoczne w naszej bibliotece.

Problem ten w żadnym wypadku nie występuje na urządzeniach z systemem iOS, zmiany są tam widoczne natychmiast i bez jakichkolwiek problemów.

Wesołych Świąt!

Przed nami kolejne Święta Bożego Narodzenia, które są doskonałą okazją aby podziękować Wam drodzy czytelnicy za wasze zainteresowanie w najlepszy możliwy sposób, a mianowicie życząc wam z tej okazji wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i realizacji wszystkich (bez wyjątku) planów. Przede wszystkim jednak chcielibyśmy Wam życzyć zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia – jeżeli tego Wam nie zabraknie to wszystko uda się osiągnąć. Przed nami również Nowy Rok, być może zabrzmi to banalnie jednak myślę że jeżeli nie będzie gorszy  (a chociaż odrobinę lepszy) niż poprzedni to każdy z nas będzie w pełni zadowolony.

W prezencie mamy dla Was pewną świąteczną piosenkę, która dla nas jest pewnym antidotum na ten zalew słodkich marketowych kolend ;)

Jeżeli chcecie zrobić nam świąteczny prezent to nie ma nic bardziej prostego – bądźcie bardziej śmiali i piszcie komentarze, maile pokażcie nam że tu jesteście. Nic nas bardziej nie cieszy niż kontakt z wami.

Wesołych Świąt!

Moje Boje: Problem z drukarkami DeskJet w Windows 7 oraz Vista w wersji 64 bit

Wiekowe już drukarki firmy Hewlett Packard z serii 700, 800 oraz 1000 wciąż bez najmniejszego problemu służą swoim właścicielom w domach i biurach. Miałem jednak spore wątpliwości co do wspierania ich przez systemy Windows w wersjach 64 bit. Zostałem pozytywnie zaskoczony, kiedy mój model DeskJet 710C został automatycznie zainstalowany w systemie operacyjnym Windows 7 x64. Niestety pierwsze wrażenie bezpowrotnie minęło po pierwszej próbie wydruku, kiedy drukarka nie zareagowała na wysłany do niej dokument a Bufor Wydruku nie wykazał żadnego błędu.

Okazuje się, że sterowniki jakie są zintegrowane z systemem posiadają błąd, który uniemożliwia wydruki i mogą powodować zawieszanie się systemowego buforu wydruku. Kwestią najbardziej niedorzeczną jest jednak to, że poprawka tego błędu jest publicznie dostępna a przygotował ją, już w roku 2009, jeden z inżynierów firmy Microsoft – Alan Morris. Kompletnie nie rozumiem dlaczego po tylu latach zmiana ta nie została wprowadzona na zasadzie poprawki lub zmiany w repozytorium sterowników dla systemów Windows. Taka już chyba specyfika tej firmy, że lepiej nie silić się na zrozumienie niektórych kwestii.

Poniżej krótka instrukcja przywracająca właściwe działanie waszych drukarek:

1. Uruchomcie Wiersz Poleceń z uprawnieniami administratora. W tym celu odnajdźcie go w Menu Start/Wszystkie programy/Akcesoria/ i kliknijcie prawym przyciskiem aby wybrać opcję Uruchom jako administrator. Po kliknięciu otworzy się okno wiersza poleceń gdzie należy wydać komendę:

net stop spooler

Komenda ta wyłączy systemowy Bufor Wydruku co pozwoli na podmianę plików systemowych na właściwe. Proszę nie zamykać tego okna.

2. Następnie ściągnijcie i rozpakujcie paczkę z poprawionymi plikami, która znajduje się TUTAJ. W zależności od tego jaki model drukarki posiadacie powinniście użyć właściwego pliku z paczki zgodnie z poniższą rozpiską:

hpvdb720.dll – dla drukarek DeskJet 710/712/720/722

hpvdb820.dll – dla drukarek DeskJet 820/822

hpwm5db1.dll – dla drukarki DeskJet 1000

Po wybraniu właściwego pliku należy go skopiować i wkleić do odpowiedniego katalogu na dysku C. Ścieżka do odpowiedniego miejsca wygląda następująco:

C:\Windows\system32\spool\drivers\x64\3

W tej lokalizacji wklejamy właściwy plik, jeżeli otrzymamy ostrzeżenie o wymaganych uprawnieniach Administratora, to oczywiście zgadzamy się poprzez kliknięcie przycisku Kontynuuj. 

3. Wracamy do okna wiersza poleceń lub jeżeli go zamknęliśmy uruchamiamy go ponownie zgodnie z instrukcją znajdującą się w punkcie pierwszym. W otwartym oknie wpisujemy następującą komendę:

net start spooler

Od tego momentu drukarka powinna bez problemu wykonywać swoje zadanie i drukować powierzone treści. Swoją drogą ciekaw jestem jak wielu z was wciąż korzysta z tych modeli „plujek”, które mimo swojego wieku wciąż spełniają swoje zadanie.

Funkcja Sleep w iOS

Kilka dni temu zacząłem się zastanawiać czy są aplikacje służące do słuchania muzyki niezależnie czy poprzez radio internetowe, czy odtwarzacz, które posiadają funkcję Sleep – dla jasności chodzi o wyłączenie odtwarzania po określonym upływie czasu – znaną nam doskonale z wszelkiej maści urządzeń. Szybki rzut oka na Google i o dziwo okazuje się, że żaden twórca oprogramowania takową funkcjonalnością się nie chwali. To wzbudziło we mnie podejrzenie, że najwyraźniej coś umknęło mojej uwadze, skoro oczywista opcja jest pomijana.

Wstyd się przyznać jednak wytłumaczenie takiego stanu rzeczy nie wymagało zbyt długich poszukiwań. Okazuje się, że funkcja ta jest zintegrowana w systemie iOS. Wystarczy skorzystać ze standardowej aplikacji Zegar i uruchomić Minutnik. W tym oto miejscu po wybraniu pola wyboru Po odliczeniu na samym dole listy dostępnych dzwonków kryje się opcja Wyłącz muzykę.

Po wybraniu tej opcji i ustawieniu odpowiedniego czasu możemy być pewni, że nasze iUrządzenie po zakończeniu odliczania wyłączy odtwarzanie dźwięków niezależnie od tego z jakiej aplikacji są one generowane. Teraz wydaje się to takie oczywiste…

Fusion Drive – czym tak naprawdę jest…

Na ostatnim Keynote Apple zaprezentowało nową funkcjonalność dostępną dla użytkowników odświeżonych Mac Mini oraz iMac pod nazwą Fusion Drive. W skrócie polega ona na wykorzystaniu dwóch dysków twardych jako jednego woluminu przy założeniu, że jeden z nich to SSD a drugi HDD. Filozofia ta opiera się na rozwiązaniu, które ma zagwarantować znaczne przyśpieszenie działania waszego komputera poprzez odpowiednią segregację danych i ulokowanie ich na wolniejszym lub szybszym urządzeniu. Jednocześnie nie zostaliśmy zaznajomieni z dokładnymi mechanizmami funkcjonowania tej nowości.

Obserwuję w sieci tendencję do porównywania tego rozwiązania do dysków hybrydowych Seagate Momentus XT, które działają na podobnej zasadzie poprzez wyposażenie ich w małą przestrzeń pamięci flash, w której dokonywana jest lokacja najczęściej używanych przez maszynę danych, co ma zapewnić najszybszy możliwy dostęp. Cały proces jednak nie ma ustalonych zasad działania i jest zapewniony przez firmware tego sprzętu poprzez bieżącą analizę pracy urządzenia. Pojawiają się również głosy mówiące, że Apple zastosowało tutaj technologię Intel Smart Response, którą zapewnia jeden z najnowszych chipsetów tej firmy – Z68 Express. W tym przypadku również nie mogę się z tym zgodzić ponieważ wystarczy spojrzeć do oficjalnej dokumentacji tego rozwiązania aby zauważyć, że zgadza się tylko część zasad funkcjonowania a mianowicie wykorzystanie dwóch dysków różnych typów. Analogia występuje jedynie częściowo (wykorzystanie pamięci flash ma inne przeznaczenie) w powiązaniu z Momentusem XT , ponieważ otrzymujemy tutaj możliwość wykorzystania szybkiej pamięci flash jako cache danych pomiędzy systemem a dyskiem HDD , co według zapewnień firmy ma nam zapewnić realną wydajność pracy na poziomie porównywalnym do SSD. Oczywiście w tym przypadku w systemie operacyjnym nie będziemy widzieli powierzchni przeznaczonej na pamięć podręczną standardowego dysku.

Czym więc odróżnia się od tego rozwiązania Fusion Drive serwowane nam przez Apple? Dyski zostaną połączone w jeden wolumen widoczny dla użytkownika o pojemności równej ich sumie, jednak w przeciwieństwie do wspomnianych wcześniej technologii mamy tutaj sprecyzowane przeznaczenie obszarów. Wszelkie dane systemowe oraz zainstalowane na maszynie oprogramowanie zostaną ulokowane w przestrzeni, którą zapewni nam dysk SSD, pozostałe dane z jakich korzystamy znajdą swoje miejsce na talerzach magnetycznych HDD. W moim odczuciu jest to bardzo logiczne i zdecydowanie poprawi komfort pracy, zapewniając znakomitą wydajność pracy zapewnioną poprzez szybkie czasy dostępu głównie w kwestii responsywności całego środowiska Mac OS X. Wszystko wskazuje również na to, że poza obsługą wspólnego wolumenu całym procesem zapisu i segregacji danych będzie zarządzał system operacyjny, który według specyfikacji Apple musi być w wersji 10.8.2 aby móc korzystać z dobrodziejstw Fusion Drive. Sporo kwestii pozostaje na tą chwilę w sferze pytań, i nie mogę się doczekać żeby znaleźć na nie odpowiedź. Zastanawia mnie dla przykładu czy przestrzeń flash jest ściśle zarezerwowana dla danych systemowych i oprogramowania, czy może jednak w przypadku nadmiaru wolnego miejsca system będzie w tym obszarze zapisywał dane użytkownika. Drugą kwestią jest zabezpieczenie całości, chociaż sam sposób działania tej technologii wskazuje, że nie ma tutaj żadnej redundancji i awaria pojedynczego dysku skazuje nas na odzyskiwanie całego wolumenu z kopii zapasowej. Czego jestem prawie pewien to, że nie dostaniemy zbyt wielkich możliwości ingerencji w sposób działania tej nowości, ale myślę że jesteśmy już do tego od dawna przyzwyczajeni.

Nie ukrywam, że jestem niezwykle zainteresowany rzeczywistymi mechanizmami pracy tej technologii. Chociaż sam z niej nie skorzystam używając na co dzień MacBook’a, będę się z zaciekawieniem przyglądał reakcjom użytkowników na tą pierwszą od dawna mocno techniczną nowość. Zapraszam was również do przedstawiania swoich spostrzeżeń i teorii na temat Fusion Drive w komentarzach.

UPDATE: Apple ponformowało, że Fusion Drive będzie przenosił najczęściej używane pliki użytkownika do obszaru SSD, więc mamy tutaj podobny sposób pracy jaki proponuje Seagate. Jednak wciąż część danych będzie tam przechowywanych „z klucza”.




Jakość dźwięku z Apple DVD Player – jak go polepszyć.

Osobiście nie używam odtwarzacza DVD, który jest zintegrowany w systemie OS X, jednak zdaję sobie sprawę że na pewno sporo osób używa tego oprogramowania, nawet w połączeniu z zestawem kina domowego. Mało kto wie, że jakość dźwięku jaką oferuje to rozwiązanie jest znacząco obniżona a wręcz wykastrowana przez kompresję, która to jest domyślnie aktywna w trakcie odtwarzania. Polecam wszystkim wyłączenie tej funkcji w Preferencjach poprzez zaznaczenie opcji Wyłącz dynamiczną redukcję głośności Dolby  w zakładce Ustawienia Płyty zgodnie z poniższym zrzutem ekranu:

Od tej chwili możecie cieszyć się dźwiękiem z waszych płyt DVD w pełnej krasie.