Wciąż pełny koszy, czyli jak szybko wysypać wszystkie śmieci.

Ostatnio spotkała mnie pewna ciekawostka kiedy usuwałem dane Time Machine, których już nie potrzebowałem ze względu na to że odnosiły się do mojej poprzedniej instalacji Lion’a. Nawet kiedy usuwamy te dane z dysku zewnętrznego to pojawiają się one w koszu (przynajmniej odnośnik do nich, bo w moim przypadku nie byłoby to nawet fizycznie możliwe ze względu na wymaganą ilość miejsca). Co dalej?

Ok, w tym momencie przychodzi najprostsza z czynności, czyli opróżniamy Kosz. Po przeliczeniu ilość plików jest niebotyczna, ale tego akurat można się spodziewać, jednak w pewnym momencie proces usuwania potrafi pokazać nam ujemną ilość plików do usunięcia :) Dla niedowiarków coś dla oka:

Z czego to wynika? Najprawdopodobniej istnieje jakiś bug, który powoduje że ilość plików przeznaczonych do usunięcia jest nieoszacowana we właściwy sposób w przypadku kiedy ich ilość przekracza kilkaset tysięcy i system w trakcie kasowania zaczyna odliczać minusowe wartości po dojściu do zera liczby już wykasowanych danych. Z tego co udało mi się dowiedzieć, to problem występuję już od kilku wersji OS X głównie w przypadku właśnie kasowania kopii zapasowych Time Machine. Sam proces kasowania powinien się prędzej czy później skończyć, jednak tak jak w moim przypadku w dalszym ciągu kosz będzie pokazywany jako pełen i wciąż  będzie zawierał usunięte pliki kopii zapasowych. Mało tego każde wykonanie komendy Opróżnij Kosz będzie kasowało pliki jednak nie zrobi tego z całą zawartością wciąż pytając czy usunąć pliki zablokowane. Na szczęście istnieje proste rozwiązanie i wystarczy usunąć zawartość kosza wciskając jednocześnie klawisz Option (alt). Postępując w ten sposób nie zostaniemy zapytani o potwierdzenie a kosz rzeczywiście zostanie wyczyszczony do czysta.

Łakomy Lew, czyli znikające miejsce na dysku.

Od momentu, kiedy przesiadłem się na dysk SSD odrobinę częściej przyglądam się kwestii zajętego miejsca. Nie powiem, nieźle się zdziwiłem kiedy okazało się że miejsca wciąż ubywa, nawet w przypadku usuwania plików z komputera. Z czego to wynika?

Z pewnej ukrytej funkcji systemu Lion, która tworzy lokalne kopie zapasowe i jest ona ściśle związana z działaniem Time Machine. Co ciekawe opcja ta w żaden sposób nie jest uruchamiana przez użytkownika oraz nie jest przewidziana możliwość jej wyłączenia za pomocą Ustawień Systemowych. Dla mnie odrobinę śmierdzi bublem, zwłaszcza w przypadku kiedy rzeczy usuwane ze śmietnika są tam przechowywane. Ok, niech taka opcja istnieje jednak myślę że użytkownik powinien decydować czy jest nią zainteresowany. Zwłaszcza że typowy użytkownik będzie miał spore problemy ze zidentyfikowaniem przyczyny takiego stanu rzeczy, kiedy jego dysk będzie się kurczył bez widocznej przyczyny. Na szczęście wszechmogący terminal pozwoli nam szybko pozbyć się tego dodatku jeżeli uznamy że wolimy jednak samemu decydować o przeznaczeniu naszej przestrzeni dyskowej. W tym celu uruchamiamy Terminal i wykonujemy następującą komendę:

sudo tmutil disablelocal

Wystarczy jeszcze podać nasze hasło w celu potwierdzenia uprawnień i po wykonaniu, w zależności od tego ile system odłożył już backupów system popracuję chwilę i możemy znów cieszyć się wolną powierzchnią dyskową. Oczywiście sytuacja zapełniania przestrzeni już się nie powtórzy ze względu na to że funkcja pozostanie teraz nie aktywna.

Jeżeli jednak będziecie chcieli przywrócić opcję kopii lokalnych to wystarczy użyć analogicznej komendy:

sudo tmutil enablelocal

Wcisnę Wam dziś kit…

…a dokładnie to AmiKit! :) Nie tak dawno pisałem o FS-UAE a tu okazało się, że byli (a może i przyszli) fani Amigi i jej systemu, posiadający komputery z Windowsem, OS X i Lnuksem, mogą na swoich maszynach uruchomić ponad 300 wybranych programów pod AmigaOS! Oczywiście z uwagi na legalne aspekty przedsięwzięcia, należy być w posiadaniu zarówno amigowego ROM (Kickstart) jak i systemu operacyjnego, najlepiej na płycie CD-ROM (np. dzięki zakupowi pakietu Amiga Forever). A same aplikacje wchodzące w skład AmiKita są w pełni legalne. (więcej…)

Google+

Jak pewnie zauważyliście na blogu nastąpiło małe ożywienie, z tego też względu staramy się promować applesauce na portalach społecznościowych. Z tego względu naturalną koleją rzeczy było nasze pojawienie się na Google+. Staramy się dotrzeć do jak największej grupy czytelników bo nic nie cieszy tak bardzo jak świadomość że informacje którymi chcemy się z wami dzielić docierają do możliwie najszerszego grona.

Zapraszamy do dodania applesauce do waszych kręgów, odpowiedni baner znajduję się w prawej belce!

Kosmiczny jubileusz

Od razu uprzedzam, że tytuł jest mylący i prowokujący, a co! Niektórzy, by zwiększyć ilość wizyt i odsłon swojego bloga, rozdają w komentarzach kody do aplikacji (organizując w ten sposób swoisty wyścig szczurów), a ja wymyślam chwytliwe (czyżby?) tytuły wpisów ;)  Niemniej jednak jubileusz w rzeczy samej jest – wpis, który czytacie ma numer  s e t n y , tak to 100 publikacja na applesauce! No co, przetrwanie 14 miesięcy i opublikowanie setki artykułów to jakiś sukces, nieprawdaż? Ale tym razem nie będzie nudnych statystyk. Setny wpis na applesauce będzie bardzo luźny, poświęcony grze, której akcja rozgrywa się w „odmętach” kosmosu. Stąd – jak się domyślacie – ów przymiotnik w tytule. (więcej…)

Ona i On, czyli Amiga i jej kolejny emulator :)

Dawno w tej materii się nic nie działo, tzn. nie zupełnie nic, bo oczywiście niestrudzony Toni Wilen pracuje dzielnie nad kolejnymi wersjami WinUAE, ale dla nas – Makowców – to mało interesujący temat. Na szczęście pojawił się kolejny „gracz” na rynku ;) mianowicie FS-UAE – multiplatformowy emulator Amigi, a konkretnie modeli A500, A500+, A600, A1200, CD32 oraz CDTV autorstwa Frode Solheima. (więcej…)

Domyślny adres email w Mail.

Domyślny program pocztowy w Mac OS X w nieznany nikomu sposób potrafi wybrać sobie domyślny adres z którego wysyłane są wiadomości e-mail kiedy mamy w nim skonfigurowane więcej niż jedno konto. W przypadku kiedy mamy zaznaczoną odpowiednią skrzynkę pocztową wybór będzie właściwy, jednak w nowej wersji najczęściej jednak korzysta się z połączonego widoku i ukrywa boczną belkę w której tego wyboru się dokonuje. Oczywiście istnieje możliwość wyboru odpowiedniego adresu w trakcie redagowania wiadomości jednak myślę że lepszą opcją jest skonfigurowanie adresu domyślnego. Ja szczerze mówiąc szukałem tej opcji wśród ustawień skrzynek jednak znajduje się ona wśród opcji redagowania. Dla poszukujących w rozwinięciu wpisu zrzut ekranu z zaznaczonym miejscem, gdzie dokonujemy odpowiedniej zmiany.

 

Porada oczywiście jest banalna, jednak mam nadzieję że przyda się osobom które zastanawiały się jak ustrojstwo ujarzmić, a nie chciało im się szukać wspomnianej opcji.

Twitter.

W zakładce O Nas pojawiły się przyciski ułatwiające śledzenie szanownych autorów applesauce.pl na Twitterze.

Zapraszamy do inwigilacji! ;)

Moje Boje: Instalowanie Google Earth przez GPO.

Google Earth to narzędzie, którego przydatność stoi na niezwykle wysokim poziomie. Często przydaje się do pracy niezależnie od naszego zawodu. Z tego powodu warto mieć ten program zainstalowany na naszych stacjach roboczych. W domenie warto pokusić sie o odrobinę lenistwa i przeprowadzić jego dystrybucję poprzez zasady grup. Niestety Google nie udostępnia na swoich stronach gotowego pakietu .msi więc trzeba przeprowadzić kilka czynności w celu przygotowania właściwej paczki. No to czas na działania…

1. W pierwszej kolejności ściągamy najnowszą instalkę Google Earth ze strony pobierania. Tutaj wybieramy opcje konfiguracji zaawansowanej, które znajdziemy bezpośrednio pod oknem gdzie wyświetlają się warunki korzystania z usługi Mapy Google. Wybieramy opcje aby pobrana została najnowsza wersja, nie zezwalamy Google Earth na automatyczne instalowanie zalecanych aktualizacji oraz wybieramy opcję aby Google Earth został udostępniony profilom wszystkich użytkowników. Po wybraniu odpowiednich opcji pobieramy instalator.

2. Kolejnym krokiem jest rozpakowanie instalatora w celu dotarcia do jego zawartości i przygotowanie paczki pakietu .msi do wdrożenia. W tym celu przyda się program 7-Zip, za pomocą którego rozpakowujemy pakiet tak jak zrobilibyśmy z normalną skompresowaną paczką. Z wypakowanego katalogu kopiujemy jedynie następujące pliki i katalogi:

  • LocalAppData
  • program files
  • 1045.mst
  • Google Earth.msi
  • Setup.ini

Kiedy już mamy dostęp do pakietu .msi musimy dokonać jego modyfikacji. W tym celu należy pobrać i zainstalować program Orca MSI Editor. Za pomocą tego narzędzia otwieramy paczkę i wybieramy View->Summary Information… . W tym miejscu w polu Languages pozostawiamy jedynie wpis 1045. Zamykamy okno i zapisujemy zmiany. 

3. W tym momencie mamy gotową paczkę, którą możemy dystrybuować poprzez zasady grupy. Ważne jednak aby znajdowała się w tym samym katalogu co pliki które wcześniej wybraliśmy wśród wypakowanych.

W kwestii małego wyjaśnienia. Pakiet .msi edytujemy w celu sprecyzowania jednego języka, w którym zostanie zainstalowana aplikacja. Tak samo wygląda kwestia pozostawienia pliku z rozszerzeniem .mst, który najzwyczajniej zawiera nasz wybrany pakiet z lokalizacją. Opis przedstawia przygotowanie paczki w języku polskim, jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie aby tą opcję wykorzystać w dowolny sposób. Dla ułatwienia w TYM miejscu znajdziecie poszczególne języki wraz z ich kodowymi odpowiednikami. Po znalezieniu odpowiedniego kodu poprostu pozostawcie plik .mst z tą wartością w nazwie i odpowiednio zmofyfikujcie pakiet .msi.