Apple

iPhone 5 to cud (8-my?)

Właściwie to zamierzałem popełnić jakąś osobistą, subiektywną recenzję najnowszego smartfona Apple, jednak stwierdziłem, że upłynęło zbyt mało czasu, który z nim spędziłem by odkryć i zawrzeć kluczowe aspekty tego pięknego wytworu, tak więc za jakiś czas na pewno dedykowany wpis się pojawi. Dziś zacytuję tylko fragment jednej z ciekawszych recenzji, jednocześnie zachęcam do zgłębienia całego tekstu:

Farhard Manjoo:

All top-of-the-line smartphones on the market today do pretty much the same things. Since they’ve all got similar specs—superfast LTE networking, great cameras, great displays, app stores that carry most of the apps people want—the only reason you would choose one over the other is personal taste. If you like a wider screen, you might go with the Samsung Galaxy SIII. If you like Windows’ more informative start screen, you’d go with something made by Nokia. The iPhone’s unique comparative advantage is build quality: If you want a phone that is a pleasure to hold, one that just looks and feels better, there’s no equal on the market. No other phone is even close.

And it’s not like you’re sacrificing anything by choosing the iPhone 5 for the way it looks and feels in your hand. In addition to being beautiful on the outside, it’s also great on the inside. It’s the fastest phone you can buy. Its camera is fantastic. It’s got more apps than you’ll ever need. Its display is unbeatable. And so on and so on—on “function” alone, the iPhone is no slouch. But where it really kills is form.

Nic dodać nic ująć.

W skrócie, dla władających wszystkimi innymi językami tylko nie angielskim:

Wszystkie znaczące na rynku smartfony potrafią robić te same rzeczy. Mają zbliżone parametry – szybkie technologie sieciowe, niezłe aparaty, świetne wyświetlacze, sklepy z aplikacjami  spełniającymi oczekiwania większości użytkowników – więc jedynym powodem, dla którego wybieramy konkretny model smartfona jest nasz gust. Jeśli wolisz bardziej szeroki ekran możesz wybrać Samsunga Galaxy SIII. Jeśli preferujesz windowsowe kafle, wybierzesz coś z oferty Nokii. Przewagą iPhone jest jego unikalna precyzja wykonania: jeśli pragniesz telefonu, który wygląda najlepiej, który sprawia przyjemność już w chwili gdy go trzymasz, nie znajdziesz porównywalnego produktu na rynku. Żaden inny telefon tego nie oferuje.

Wybierając iPhone 5 dla jego wyglądu i sposobu jak leży w dłoni, z niczego nie musisz rezygnować, niczego poświęcać. Pięknu zewnętrznemu towarzyszy zaawansowane technologicznie wnętrze. To najszybszy smartfon jaki możesz kupić. Wbudowany aparat wymiata. Jest na niego, tzn. iPhone 5 więcej appek niż kiedykolwiek byś potrzebował. Wyświetlacz jest nie do pobicia.  Można tak wymieniać bez końca, iPhone jest naprawdę niezły. A to czym naprawdę zabija konkurencję to jego forma.

Zdjęcie simlock z iPhone w Play – jak dokonać tego najszybciej.

Stało się. Jestem szczęśliwym posiadaczem iPhone 5. Zakupiłem go w Play na nocnej premierze w Gdańsku. Jednak ze względu na to, że przenoszę swój numer z T-Mobile musiałem pozbyć się simlock, co jak zapewnia Play można zrobić bezproblemowo. Niestety okazało się, że wcale nie jest to taki szybki zabieg jeżeli nie skorzystacie z właściwej drogi, dlatego chciałbym wam doradzić jak tego najszybciej dokonać.

Jeżeli chcecie się pozbyć „smoka” ze swojego telefonu, to po pierwsze omijajcie szerokim łukiem telefoniczne biuro obsługi – możecie być pewni, że wasza cierpliwość zostanie nadwyrężona. Co zatem zrobić? Udajcie się do najbliższego salonu Play i poproście konsultanta o zdjęcie simlock. Jeżeli powie wam że musi wykonać zgłoszenie serwisowe to śmiało możecie zarządać od niego aby wykonał to na miejscu. Konsultanci mają możliwość odblokowania waszych telefonów w systemie z którego korzystają w salonach i potrzebują jedynie numer IMEI waszego urządzenia. Ja sam załatwiłem to właśnie w ten sposób i zapewniam was, że w ten sposób załatwicie tą kwestię najsprawniej i od ręki.

Wujek dobra rada odc. 7 – Szybki dostęp do Bibliotek systemowych.

Biblioteki systemowe to miejsce gdzie zaglądać nie powinniśmy jednak zawsze nadarzy się dobra okazja, która kusi nas żeby w nich pogrzebać. W poprzednich wersjach Mac OS X folder bibliotek był ogólnie dostępny, jednak od wejścia Lwa niestety nie jest on widoczny. Mając coraz częściej potrzebę dostania się do tej lokalizacji wykorzystuję bardzo prostą metodę. Jedyne co musimy zrobić to kliknąć w górnym Menu Idź (Go) mając jednocześnie wciśnięty przycisk Alt na klawiaturze (możemy go również nacisnąć mając już rozwiniętą listę wyboru) i naszym oczom ukaże się upragniona Biblioteka. Rzecz przydatna, jednak wcale nie oczywista. Niech się przyda!

gfxCardStatus – czytelne przełączanie kart graficznych.

Większość aktualnych laptopów w ofercie Apple posiada wbudowane dwie karty graficzne. Wynika to z kwestii oszczędzania energii, więc nasz sprzęt w zależności od wymaganej wydajności odpowiednio przełącza nas pomiędzy GPU eliminując w ten sposób potrzebę ciągłej pracy na mocniejszym i co za tym idzie znacznie bardziej prądożernym GPU. Jednak czy rzeczywiście funkcjonalność ta działa tak jak byśmy tego oczekiwali? Zapewne są też sytuacje, kiedy sami chcielibyśmy zadecydować czy potrzebujemy więcej mocy graficznej. Nic prostszego, na ratunek przychodzi nam niezwykle proste jak i użyteczne oprogramowanie o wszystko mówiącej nazwie gfxCardStatus.  (więcej…)

Aktualizacja Adium czyli kaczka w 64 bitach.

Wczoraj udostępniona została aktualizacja jednego z najczęściej używanego w moim przypadku programu a mianowicie Adium. Cieszy mnie to niezmiernie zwłaszcza, że w końcu doczekaliśmy się wersji 64-bit. Sama aplikacja zmieniła delikatnie swój wygląd co szczególnie widać w okienku rozmowy, a poza nim autorzy wprowadzili kilka szlifów w celu przybliżenia stylu do tego jaki prezentuje OS X Lion.

Update:

Jak zauważył jeden z czytelników nareszcie działa usuwanie kontaktów GG. Dodatkowo widać kiedy dany kontakt pisze do nas, chociaż sam znaczek jest wyjątkowo mały i znajduje się przy nazwie kontaktu z którym aktualnie rozmawiamy na dolnym pasku nawigacji między rozmówcami.

Do aktualizacji marsz ;)

 

Desktop zamiast Biurka.

Z nikomu nie znanych przyczyn, OS X potrafi czasami spłatać nam figla i zamiast uroczej nazwy biurko, w naszym systemie widnieje angielska nazwa Desktop. Jeżeli spotkała Cię ta przykra niespodzianka i zdecydowanie wolisz nasze swojskie określenie to rada żeby temu zaradzić jest dość banalna. Do dzieła.

1. W pierwszej kolejności otwórz terminal (jeżeli nie wiesz gdzie szukać, to porpstu wpisz tą nazwę w okienko wyszukiwania Spotlight)

2. Wydaj następujące komendy każdorazowo zatwierdzając je enterem:

cd desktop

touch .localized

killall finder

3. Ciesz się znów polskim nazewnictwem ;)

Dla wnikliwych całość polega na wejściu do katalogu biurka, pobrania odpowiedniej nazwy z pliku lokalizacji oraz ponownym uruchomieniu Finder’a co pozwoli nam cieszyć się efektem od ręki. Ewentualnie można pominąć zabicie Finder’a i dokonać prze logowania się w systemie.

Wciąż pełny koszy, czyli jak szybko wysypać wszystkie śmieci.

Ostatnio spotkała mnie pewna ciekawostka kiedy usuwałem dane Time Machine, których już nie potrzebowałem ze względu na to że odnosiły się do mojej poprzedniej instalacji Lion’a. Nawet kiedy usuwamy te dane z dysku zewnętrznego to pojawiają się one w koszu (przynajmniej odnośnik do nich, bo w moim przypadku nie byłoby to nawet fizycznie możliwe ze względu na wymaganą ilość miejsca). Co dalej?

Ok, w tym momencie przychodzi najprostsza z czynności, czyli opróżniamy Kosz. Po przeliczeniu ilość plików jest niebotyczna, ale tego akurat można się spodziewać, jednak w pewnym momencie proces usuwania potrafi pokazać nam ujemną ilość plików do usunięcia :) Dla niedowiarków coś dla oka:

Z czego to wynika? Najprawdopodobniej istnieje jakiś bug, który powoduje że ilość plików przeznaczonych do usunięcia jest nieoszacowana we właściwy sposób w przypadku kiedy ich ilość przekracza kilkaset tysięcy i system w trakcie kasowania zaczyna odliczać minusowe wartości po dojściu do zera liczby już wykasowanych danych. Z tego co udało mi się dowiedzieć, to problem występuję już od kilku wersji OS X głównie w przypadku właśnie kasowania kopii zapasowych Time Machine. Sam proces kasowania powinien się prędzej czy później skończyć, jednak tak jak w moim przypadku w dalszym ciągu kosz będzie pokazywany jako pełen i wciąż  będzie zawierał usunięte pliki kopii zapasowych. Mało tego każde wykonanie komendy Opróżnij Kosz będzie kasowało pliki jednak nie zrobi tego z całą zawartością wciąż pytając czy usunąć pliki zablokowane. Na szczęście istnieje proste rozwiązanie i wystarczy usunąć zawartość kosza wciskając jednocześnie klawisz Option (alt). Postępując w ten sposób nie zostaniemy zapytani o potwierdzenie a kosz rzeczywiście zostanie wyczyszczony do czysta.

Łakomy Lew, czyli znikające miejsce na dysku.

Od momentu, kiedy przesiadłem się na dysk SSD odrobinę częściej przyglądam się kwestii zajętego miejsca. Nie powiem, nieźle się zdziwiłem kiedy okazało się że miejsca wciąż ubywa, nawet w przypadku usuwania plików z komputera. Z czego to wynika?

Z pewnej ukrytej funkcji systemu Lion, która tworzy lokalne kopie zapasowe i jest ona ściśle związana z działaniem Time Machine. Co ciekawe opcja ta w żaden sposób nie jest uruchamiana przez użytkownika oraz nie jest przewidziana możliwość jej wyłączenia za pomocą Ustawień Systemowych. Dla mnie odrobinę śmierdzi bublem, zwłaszcza w przypadku kiedy rzeczy usuwane ze śmietnika są tam przechowywane. Ok, niech taka opcja istnieje jednak myślę że użytkownik powinien decydować czy jest nią zainteresowany. Zwłaszcza że typowy użytkownik będzie miał spore problemy ze zidentyfikowaniem przyczyny takiego stanu rzeczy, kiedy jego dysk będzie się kurczył bez widocznej przyczyny. Na szczęście wszechmogący terminal pozwoli nam szybko pozbyć się tego dodatku jeżeli uznamy że wolimy jednak samemu decydować o przeznaczeniu naszej przestrzeni dyskowej. W tym celu uruchamiamy Terminal i wykonujemy następującą komendę:

sudo tmutil disablelocal

Wystarczy jeszcze podać nasze hasło w celu potwierdzenia uprawnień i po wykonaniu, w zależności od tego ile system odłożył już backupów system popracuję chwilę i możemy znów cieszyć się wolną powierzchnią dyskową. Oczywiście sytuacja zapełniania przestrzeni już się nie powtórzy ze względu na to że funkcja pozostanie teraz nie aktywna.

Jeżeli jednak będziecie chcieli przywrócić opcję kopii lokalnych to wystarczy użyć analogicznej komendy:

sudo tmutil enablelocal

Okiem iPhone’a cz. IV

Witajcie!

Jak ten czas leci… już rok jesteśmy online a za rogiem czają się święta i nowy rok! Póki co jeszcze powalczymy w starym :) W cyklu „Okiem iPhone’a” tym razem przedstawiam wybrane ujęcia pochodzące z mojej wakacyjnej „wycieczki” do strefy naznaczonej wieloma ludzkimi istnieniami, do miejsca w którym ludzki upór, nonszlancja i beztroska kolejny raz przegrały z siłami natury. Oby ta lekcja nie wymagała powtorki. Zapraszam do zobaczenia „industrialnego cmentarza” mieszczącego się w Czernobylu i Prypeci. (więcej…)