About Kuba Baran

http://www.applesauce.pl

Cześć, mam na imię Kuba. Trafiłeś na mój przywatny blog, na którym staram się dzielić poradami, recenzjami czy opiniami dotyczącymi technologii. Jestem również współprowadzącym podkastu MacPodcast oraz redaktorem miesięcznika Mój Mac Magazyn.

Posts by Kuba Baran:

Jak uruchomić Handoff w iOS 8

ios_handoff

Handoff to jedna z największych i zdecydowanie bardziej przydatnych nowości w iOS 8. Kto z Was nie miał takiego momentu w trakcie korzystania z iPad’a, że chciałby bez zbędnego przestoju kontynuować czytanie treści zapisanych dla przykładu w Pocket. Ja jestem zachwycony i Wy również będziecie, jeżeli jeszcze nie jesteście. Funkcja powinna działać sama z siebie, ostatecznie to Apple i wszystko jest tu „magic”. Nie do końca musi tak być.

W celu korzystania z Handoff musicie spełnić dwa podstawowe warunki:

  • być zalogowanym do tego samego konta iCloud
  • mieć uruchomiony Bluetooth

Dotyczy to wszystkich urządzeń, na których chcecie tą funkcję wykorzystywać. Jeżeli macie do konta iCloud przypisane kilka adresów mailowych, umożliwiających logowanie do usługi, to skorzystajcie wszędzie z jednakowych. U mnie przy dwóch różnych pojawiały się problemy.

Tak jak pierwszy warunek jest spełniony z automatu dla Większości z Was, tak drugi okazuje się nie do końca jasny. Ja sam miałem wyłączony Bluetooth na moim iPhone’ie ze względu na oszczędność baterii i zastanawiałem się co jest nie tak. Teraz już wszystko jasne i mogę cieszyć się z komfortu jaki daje Handoff. Smacznego!

Siri po polsku coraz bliżej?

Siri_icon

Aktualnie nie potrafię sobie wyobrazić korzystania z mojego iPhone’a bez aktywnej funkcji dyktowania. Jakość jej działania zaskoczyła mnie nad wyraz pozytywnie i ciężko wypowiadać się na jej temat inaczej niż pozytywnie. Co ciekawe do działania wymaga aktywnej Siri. To spowodowało, że w mojej głowie zaczęła kłębić się pewna myśl. Czy Siri w naszym rodzimym języku jest bliżej niż może nam się wydawać?

Rozpoznawanie naszej mowy wymaga połączenia z Internetem. To co mówimy jest analizowane przez serwery Apple i na bieżąco wpisywane i korygowane. Co ciekawe w pierwszym momencie tekst wpisany przez narzędzie może posiadać sporo błędów związanych ze złym zrozumieniem naszych słów, jednak po zakończeniu dyktowania urządzenie sprawdza całość – najprawdopodobniej weryfikując treść z serwerami – po czym koryguje niepoprawne wyrażenia. Jak już wspomniałem, efekty działania tego mechanizmu prezentują świetną jakość. Być może tylko mi się wydaje, jednak sądzę że z biegiem czasu działanie dyktowania staje się coraz sprawniejsze.

Tutaj pojawia się główny powód powstania niniejszego tekstu. Apple ewidentnie uczy się rozpoznawania naszego pięknego języka. Jeżeli Siri ma w przyszłości przemówić do nas w języku polskim i jednocześnie rozumieć czego od niej oczekujemy to trudno wyobrazić sobie lepszy sposób nauki. Można przyjąć, że my sami wciąż ulepszamy ten mechanizm. Nie jest przecież trudnością wprowadzenia technologii, która po zakończeniu dyktowania sprawdza jakie poprawki wprowadzamy z klawiatury. W ten sposób łatwo znaleźć najczęstsze pomyłki, z jakimi boryka się mechanizm rozpoznawania mowy.

ios_Siri

Wiem, gdybam. Mam jednak szczerą nadzieję, że dokładnie to miało na celu Apple udostępniając nam funkcję dyktowania. Sam fakt, że nie otrzymaliśmy możliwości uruchomienia tej funkcji niezależnie od Siri daje do zrozumienia, że jest to nierozerwalny duet. Najwyraźniej samo dyktowanie nie jest funkcją, która docelowo ma być udostępniona użytkownikom. Nie ma Siri, nie ma dyktowania. Proste? Nie bardzo. Bo tak naprawdę jeżeli to właśnie Siri jest potrzebna do dyktowania, to powinna nam pozwolić – przynajmniej przy aktualnych ograniczeniach – komunikować się z nią w języku angielskim, a w momencie potrzeby dyktowania słuchać tego co mamy do powiedzenia w języku polskim.

Mam szczerą nadzieję, że moje przypuszczenia są prawdziwe. Wierzę w to, że uruchomienie dyktowania, to ostatnie przymiarki do pełnoprawnego asystenta głosowego porozumiewającego się z nami w ojczystym języku. Nie spodziewam się jednak tej nowości przed premierą iOS 9. Apple się nie śpieszy i do momentu kiedy wiąże się to z jakością usług, ciężko mieć im to za złe. Trzymam kciuki.

Ciekaw jestem Waszych wrażeń korzystania z funkcji dyktowania. Korzystacie, czy może wolicie klasyczne pisanie? A może telefon nie radzi sobie z Waszą dykcją? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Jak włączyć dyktowanie w iOS8?

Siri_icon

Wraz poprawką iOS 8.1 funkcja dyktowania została nareszcie przeniesiona do ustawień klawiatury i nie wymaga już uruchomienia Siri. Ten wpis proszę traktować historycznie, w kategorii ciekawostek dotyczących błędów w pierwszych wersjach systemu.

Niespodziewanie jedną z moich ulubionych funkcji w iOS 8 stało się dyktowanie. Funkcja ta działa o tyle dobrze, że korzystam z niej nad wyraz często. Jadąc samochodem, czy spacerując w parku znacznie łatwiej i szybciej jest mi odpowiedzieć na wiadomości tekstowe, czy dodać nowe elementy do mojego Inbox w OmniFocus, dyktując je.

Niestety sama opcja włączenia tej funkcji nie jest intuicyjna. Aktywacja wymaga uruchomienia asystenta głosowego Siri. Oczywiście nie znajdziecie wersji polskiej, jednak po uruchomieniu domyślnego języka angielskiego pozwoli Wam dyktować tekst w języku polskim. Na waszej klawiaturze pojawi się ikonka mikrofonu, która zapewni Wam tą opcję. Nie wiem, dlaczego nie otrzymaliśmy osobnej możliwości uruchomienia samego dyktowania, wiem tylko, że niestety. Wbrew temu, na co osobiście liczyłem, nie można komunikować się z Siri w języku angielskim i dyktować tekst po polsku. Wielka szkoda, to zdecydowanie pozwoliłoby na uatrakcyjnienie tej usługi w naszym kraju.

Tymczasem, zachęcam Was do korzystania z funkcji dyktowania. Działa ona znakomicie i mam wrażenie, że z każdym dniem coraz lepiej. Prawdopodobnie algorytmy na serwerach Apple uczą się pilnie naszej wymowy.

Jak dodać widget do Centrum Powiadomień – iOS 8

Nowy iOS 8 święci triumfy a Wy jako użytkownicy możecie się na bieżąco cieszyć nowościami, które zostały w nim zaimplementowane. Myślę, że większość z Was, podobnie jak ja na, liście najbardziej oczekiwanych nowości w czołówce wpisała widgety aplikacji w Centrum Powiadomień. Muszę powiedzieć, że to co zaoferowały w tej kwestii OmniFocus i Evernote jest mistrzostwem świata. Samo dodawanie dodatków jest banalne, jednak nie każdy szuka tej opcji w tym samym miejscu.

Jeżeli chcesz dodać widget do swojego centrum powiadomień to musisz je wyświetlić – pociągnięcie z góry ekranu w dół. Po przewinięciu na sam koniec znajdziesz przycisk Edycja.

widget_notification_center_1

Naciśnięcie go spowoduje wyświetlenie listy dostępnych widgetów. Możecie je dodawać, usuwać a także porządkować na liście. Tylko od Was zależy w jakiej kolejności będą się one wyświetlały.

widget_notification_center_2

Dla wielu z Was jest to podstawowa wiedza, jednak spore grono osób nie zawsze wie gdzie tego szukać. W każdym przypadku, zapraszam Was do dzielenia się w komentarzach informacjami na temat tego, które widgety najbardziej przypadły Wam do gustu, a które uważacie za kiepskie i wymagające poprawy ze strony deweloperów.

Poszanowanie prywatności domeną Apple

Żyjemy w czasach, które narażają nas na permanentną inwigilację. Zwłaszcza w internecie trzeba być świadomym tego, że każdy ruch pozostawia po sobie ślad. Z tą perspektywą trzeba żyć, jest to nieuniknione. Dane na nasz temat to pieniądze dla firm, które je posiadają a absolutnym liderem w tej dziedzinie jest niezaprzeczalnie Google.

Nietrudno się domyślić, że dla mnie jedynym słusznym wyborem w kwestii urządzeń mobilnych jest sprzęt i oprogramowanie od Apple. Tym razem, nie chcę pisać o wyższości technologii czy ergonomii korzystania. Ostatnio Tim Cook gościł u Charliego Rose’a i tak jak zachęcam do obejrzenia całego wywiadu, tak szczególnie waszej uwadze polecam poniższy fragment dotyczący polityki bezpieczeństwa danych użytkowników.

Wierzę Timowi. Apple nie zależy na tym żeby pozyskiwać nasze informacje. Świetnie określa to stwierdzenie „You’re not our product”. Firma, nie utrzymuje się z wykorzystywania informacji o nas. Dostarcza produkty i jedyne co ich interesuje to zapewnienie nam najlepszych możliwych doznań z nimi związanych.

To spełnia jedno z moich największych wymagań wobec usług z których korzystam. Poszanowanie prywatności użytkownika. Sposób w jaki zabezpieczone są nasze transakcje, odizolowanie deweloperów od danych osobowych i dbanie o „czystość” kodu w toku akceptacji aplikacji powodują, że czuję się bezpieczny. Nie sposób też narzekać na szyfrowanie rozmów iMessage przy użyciu kluczy znanych wyłącznie urządzeniom pomiędzy którymi następuje wymiana wiadomości.

To wszystko powoduje, że nie wyobrażam sobie posiadać urządzeń pracujących w oparciu o Androida. Łakomstwo na dane użytkowników jakie prezentuje Google skutecznie utwierdza mnie w przekonaniu, że zapewnienia o prywatności to teoria. Informacje, które zasysane są z urządzeń pod kontrolą Andka to zawsze będzie dla mnie jednak wielka niewiadoma. Nikt się do tego oficjalnie nie przyzna. Ja swoje wiem i dbam o swoje zen korzystając z z usług Apple. Dotychczas mnie nie zawiedli a wręcz pozytywnie zaskoczyli. Pamiętajcie jednak, że największą luką bezpieczeństwa jesteście wy sami.

Uwaga na konwersję do iCloud Drive!

icloud

Dziś oficjalna premiera iOS 8 i chciałbym zwrócić uwagę na pewną bardzo ważną decyzję o której podjęcie będziecie zapytani zaraz po instalacji. Sporo osób tego typu wybory traktuje odruchowo klikając „Yes”, „Yes”, „Next”, „Next”. Tym razem jednak proponuję się zastanowić.

Mianowicie system zaproponuje Wam konwersję waszego dysku w chmurze Apple na iCloud Drive. Jeżeli wykorzystujecie iCloud do synchronizacji aplikacji pomiędzy iOS i OS X to w żadnym wypadku nie dokonujcie w tej chwili konwersji. Do momentu oficjalnego pojawienia się Yosemite nie można korzystać z poziomu Maców z tego rozwiązania. Dla przykładu, jeżeli na obu platformach korzystacie z DayOne, to utracicie możliwość synchronizacji pomiędzy urządzeniami.

Jeżeli jednak korzystacie już z OS X Yosemite lub Waszymi jedynymi urządzeniami od Apple są te z iOS na pokładzie, to nic nie stoi na przeszkodzie aby konwersji dokonać.

You have been warned!

Premiera iPhone 6 i Apple Watch – moje wrażenia

iphone_apple_watch

W poniedziałek podzieliłem się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego co czeka nas na wtorkowej konferencji. Myślę, że zauważyliście moją małą euforię związaną z tym wydarzeniem. Jesteśmy już po i muszę przyznać, że tak jak pozytywnie nakręcony byłem na prezentację nowych produktów, tak nie do końca przemówiło do mnie to co zobaczyłem. Zacznijmy jednak od początku.

Prezentacja

Apple podsycało napięcie przed wtorkiem na wszelkie możliwe sposoby. Hasło przewodnie „Wish we could say more”, wyjątkowo wczesna informacja o możliwości obejrzenia streamu z wydarzenia a na koniec zegar odliczający do godziny zero. Na mnie podziałało. Na Was zapewne również. Niestety po zakończeniu odliczania spotkał mnie nie miły zawód. Wideo się urywało, a kiedy już mogłem cokolwiek zobaczyć to zostałem uraczony głosem chińskiej lektorki. Padło z mojej strony odrobinę niecenzuralnych słów, nie ukrywam. Na szczęście ktoś w końcu zorientował się, że coś poszło nie tak i wyłączył tę irytującą Panią tłumacz. Samo zrywanie transmisji potrafię sobie wytłumaczyć; spore zainteresowanie, obciążenie łączy i tak dalej. Jednak kto jak kto ale Apple posiada środki, żeby zafundować sobie najlepsze możliwe technologie potrzebne do wypuszczenia w świat swojego keynote. Rzadko przytaczam stwierdzenia typu „Gdyby Jobs żył…” jednak jestem pewien, że gdyby za jego czasów coś takiego wydarzyło się w toku szumnie zapowiadanego eventu to kilka głów by poleciało. Co by nie powiedzieć nie samymi problemami technicznymi człowiek żyje więc czas na moje przemyślenia w sprawie samych produktów.

iPhone 6

iphone_6

Bezpośrednio przed premierą na Twitterze wspominałem, że za każdym razem kiedy przecieki dotyczące nowego iPhone’a wychodzą na światło dzienne mam szczerą nadzieję że Apple robi wszystkich w balona i daje nam coś dla zmyłki. Niestety kolejny raz się myliłem i dopóki produkcja przebiega w Azji to nic się w tej kwestii raczej nie zmieni. Wygląd nowych słuchawek z Cupertino wszyscy znaliśmy dokładnie już na długo przed premierą. Wygląd, który mi ewidentnie kojarzy się z pierwszą generacją iPhone’a jest strzałem w dziesiątkę. Małym zgrzytem są łączenia wyglądające jak fugi między kafelkami, podobne rozwiązanie możemy już zobaczyć w HTC One. Myślę jednak, że w obliczu jakości produktu nie będą one odgrywały większej roli w odbiorze estetycznym. W równie ciepłych słowach nie mogę się wypowiedzieć o nowych przekątnych ekranu. O ile wersja 4,7” jest do przyjęcia, tak 5,5” kolos ewidentnie nie leży w obszarze mojego zainteresowania. Dodanie przyrostka Plus dla większego modelu powoduje, że zastanawiam się czy za rok zobaczymy iPhone 6 Plus S? Dziwnie się takie nazewnictwo prezentuje, takie to Samsungowe.

Prawdziwe okazały się również plotki na temat platformy płatniczej, która nazwana została Apple Payments. Całość oparta jest o NFC. Wspominając jak krytycznie Panowie z Cupertino odnosili się do tej technologii można się dziwić jej wprowadzeniu, podejrzewam że chęć wykorzystania ogólnie dostępnych terminali PayPass ostatecznie przechyliła szalę na tą stronę. Czy oznacza to koniec iBeacons? Ostatecznie bez sensu jest utrzymywanie dwóch tak podobnych funkcjonalnie rozwiązań. Zastosowanie w tej platformie znalazło również Touch ID. Weryfikacja płatności przy jego użyciu to kolejne świetne zastosowanie dla tej technologii.

iphone_6_2

Oczywiście najważniejszym elementem iPhone’a 6 jest iOS 8, który ewoluuje w dobrym kierunku i wprowadza sporo ciekawych zmian. Nie będę się tutaj wysilał na wyszczególnienie konkretnych nowości. Wszystkie są dobrze znane, a chętnym do odświeżenia wiedzy polecam mój artykuł, który opublikowałem po czerwcowym WWDC.

To co szczególnie mnie poirytowało i uważam za wielki błąd jest polityka zainstalowanej pamięci masowej. Wykluczenie wersji 32 GB i zaserwowanie jedynie opcji 16, 64, 128 GB woła o pomstę do nieba. Jestem szczerze zaskoczony tym, że niezrezygnowano z najniższej wersji i podstawowy model słuchawki nie otrzymał 32 GB pamięci. Zdjęcia są coraz lepsze, filmy również, otrzymaliśmy możliwość robienia genialnych Timelapse. Zapewnienie miejsca na efekty zabawy z tymi rozwiązaniami zdecydowanie sugeruje, że 32 GB powinno stać się standardem.

Nie mam wątpliwości, że iPhone 6 będzie kolejnym hitem sprzedaży. Urządzenie jest piękne, a jakość wykonania standardowo będzie wyznaczało najwyższy poziom w tej kategorii. Ja jednak, pozostaję przy moim 5S.

Apple Watch

apple_watch

Doczekaliśmy się. Apple pokazało w końcu mityczny zegarek – w co do końca nie wierzyłem. Po długim czasie ponownie udało się dochować tajemnicy i zobaczyliśmy produkt o którego formie nie wiedzieliśmy kompletnie nic. Kwadratowy kształt urządzenia jest oczywisty, kiedy pomyślimy o funkcjach jakie ma pełnić. Ja osobiście jestem zwolennikiem okrągłych czasomierzy, jednak ciężko o optymalne wykorzystanie wyświetlacza w takiej formie. Z tego względu ten wybór projektantów jest dla mnie całkowicie zrozumiały. Jeżeli chodzi o wygląd, to ciężko go ocenić. Jest to absolutnie rzecz gustu. Jony Ive z zespołem zadbali o to aby każdy mógł skomponować coś dla siebie. Odpinane z dziecinną łatwością paski i trzy rodzaje kopert powodują, że każdy skomponuje swój zestaw marzeń. Myślę, że sam potrafiłbym bez problemu stworzyć optymalne dla moich potrzeb połączenie.

Jeżeli chodzi o funkcjonalność to spełniły się moje przewidywania. Tak naprawdę będzie to terminal dla iPhone’a, mało tego bez telefonu nie będzie możliwe jego użytkowanie. Wyświetlacz w większości serwuje informacje na temat tego co dzieje się w telefonie i służy jako przekaźnik informacji, które wygenerujemy przy użyciu zegarka. Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie pokrętła do kontrolowania urządzenia, w który zaopatrzony jest Apple Watch. Małe zegarkowe click wheel. Zdecydowanie udany dodatek, który pozwoli w bardziej precyzyjny sposób wykorzystywać udostępnione funkcje. Ostatecznie na tak małym ekranie ciężko byłoby wszystko obsługiwać przy użyciu palców i gestów.

Sama prezentacja możliwości odrobinę mnie poirytowała. Dostaliśmy takie atrakcje jak przekazanie rytmu serca, wysyłanie wiadomości przy użyciu rysunków lub emotikona, który ma wyrażać nasze emocje. Szczerze mówiąc nie poruszyło mnie to w żaden sposób. Może i to śmieszne, może sympatyczne ale poświęcenie takiej ilości czasu na prezentację tego typu nowości totalnie mnie zaskoczyło. Sądzę, że większość z zaprezentowanych rozwiązań będzie użyteczna zaraz po zakupie, kiedy będziemy mieli kogoś znajomego z którym możemy te funkcje przetestować. Na dłuższą metę nikt nie będzie się w te bzdury bawił. Gdyby na koniec nie został zaprezentowany materiał związany z opcjami fitness to kompletnie nie wiedziałbym po co mi taki zegarek potrzebny. W mojej opinii mogli skupić się, na jakichś bardziej praktycznych elementach które wpłyną na produktywność, łatwość komunikacji i tym podobne kwestie.

apple_watch_2

Na zakończenie zostało powiedziane, że przy użyciu Apple Watch będziemy mogli sterować urządzeniami podłączonymi do HomeKit czy na przykład Apple TV. W mojej opinii właśnie to są jedne z najciekawszych zastosowań i o nich chciałbym posłuchać. Ani słowa nie usłyszeliśmy też o zastosowanej baterii. Podejrzewam, że prace trwają i w tej chwili nawet Apple nie wie ile urządzenie będzie pracowało bez zasilania. Nie wyobrażam sobie posiadać zegarka, który musiałbym ładować częściej niż raz na pięć dni. Szczerze mam wielkie wątpliwości wobec tego czy urządzenie będzie w stanie utrzymać się na baterii dłużej niż przez jeden dzień. Obym się mylił.

Nie zamierzam kupować Apple Watch, nie jestem przekonany do tego sprzętu, znacznie bardziej lubię nosić na ręku mój aktualny zegarek. Technologie tak bardzo wkradają się moje codzienne życie, że nie wiem czy chcę kolejny ekran tym razem na moim nadgarstku. Dużo bardziej przekonują mnie opaski fitness takie jak Jawbone UP, które spełniają swoją rolę a tak naprawdę możemy zapomnieć o ich istnieniu. Jednocześnie nie przekreślam go, to zaledwie pierwsza generacja produktu, który ma w sobie olbrzymi potencjał.

Koniec iUrządzeń?

To co przykuło szczególnie moją uwagę to fakt, że wszystkie nowe usługi i urządzenia od teraz rozpoczynają swoją nazwę od słowa Apple. Czyżbyśmy doczekali się końca epoki kiedy urządzenia z Cupertino posiadały w nazwie przedrostek „i”? Jestem absolutnym przeciwnikiem tej drogi, znacznie przyjemniej i prościej wymawia się iWatch niż Apple Watch. Zgadzacie się ze mną? I tak wiem, że ta pierwsza wersja będzie używana przez użytkowników. Ciekaw jestem jak to dalej się potoczy. Kto wie, może iMac stanie się na powrót po prostu Maciem? Ciekaw jestem tej ewolucji nazewnictwa i będę się jej przyglądał z wielkim zaciekawieniem.

Podsumowanie

Nie zauroczyła mnie ta wrześniowa konferencja. iPhone nie spowodował, że ręce zaczęły mi drżeć na samą myśl, że będę mógł go kupić. Pozostaję przy 5S, a jeżeli miałbym dokonać zmiany to jedynie na model z większą pojemnością – aktualnie 16 GB to zdecydowanie za mało. Apple Watch to całkiem fajny gadżet jednak pierwsza część prezentacji kompletnie do mnie nie przemówiła. Z drugiej strony pamiętam, że wobec pierwszej odsłony iPada również miałem mieszane uczucia. Życie nauczyło mnie nie przekreślać nowego segmentu produktów. Werdykt będzie możliwy dopiero po organoleptycznym obcowaniu z zegarkiem. Mimo wszystko zapowiada nam się ciekawy początek przyszłego roku a tymczasem czekam do października, kiedy to zapewne zobaczymy odświeżone iPady i Maci. Nie zmienia to faktu, że gwoździem programu tegorocznej jesieni jest dla mnie premiera OS X Yosemite.

Premiera iPhone 6 – jutro nasze małe święto…

apple_keynote_9_9_2014

Jutro wielki dzień, nasze małe święto spod znaku Apple. Przecieki jak co roku zdradziły nam więcej niż dużo jednak nie zapominajmy, że najważniejsze informacje przed nami. Wiele mówi też zegar, który odlicza nam do tego wydarzenia czas. Możemy być więcej niż pewni, że zobaczymy coś więcej niż iPhone 6.

Wygląd nowego telefonu z Cupertino już znamy, nie sądzę że tyle przecieków było błędnych. Tak jak rozumiem sens pojawienia się modelu z wyświetlaczem 4,7” to większy jest dla mnie pomyłką. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że ostatecznie otrzymamy tylko pierwszą opcję chociaż zdaję sobie sprawę, że 5,5” wyświetlacz też znajdzie grono amatorów. Dla mnie osobiście aktualny rozmiar iPhone’a jest idealny. Jego poręczność i rozmiar całkowicie sprawdzają w mojej codziennej pracy. Bardzo możliwe, że za jakiś czas będę się zastanawiał, dlaczego tak bardzo lubiłem ekran o przekątnej czterech cali. Być może się mylę, jednak to zweryfikuje czas. Parametrem, który jest dla mnie w tej chwili kluczowy i na którego poprawę liczę najbardziej jest czas pracy urządzenia. Postęp technologiczny z roku na rok robi na nas ogromne wrażenie, jednak wciąż nie ma progresu w kwestii zasilania. Chciałbym, aby w tej kwestii Keynote mnie zaskoczyło. Nowe procesory, szybkość renderowania grafiki i tym podobne parametry na pewno wzrosną. Do takich nowości jestem przyzwyczajony i nie ukrywam, że zawsze robi to na mnie wrażenia. Jednak bateria jest w mojej opinii elementem numer jeden na liście rzeczy wymagających poprawy. Moje oczekiwania są jak widzicie dość proste, jednak wbrew pozorom przy aktualnej technologii produkcji ogniw wcale nie należą do najłatwiejszych w realizacji. Ciekaw jestem czy coś się w tej kwestii zmieni.

Najbardziej jednak czekam na coś zupełnie nowego. Wszystko wskazuje też na to, że moje nadzieje się spełnią. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że już jutro zobaczymy mityczny iWatch – ciekawe czy rzeczywiście tak będzie nazwany. Cały czas byłem sceptycznie nastawiony wobec tego, że Apple wyprodukuje swoje urządzenie z kategorii wearables. Dotychczas pozostawałem przy opcji, że wszystko skończy się na wydaniu odpowiedniego SDK, które pozwoli deweloperom jeszcze lepiej wykorzystać potencjał urządzeń z systemem iOS jako swoistego centrum zarządzania danymi. Ta część została już zrealizowana w ramach iOS 8. SDK powstało i deweloperzy otrzymali spore pole do popisu. Nie da się jednak zignorować faktu jak bardzo Apple podsyca atmosferę przed jutrzejszym wydarzeniem. Musi to oznaczać, że zobaczymy coś wyjątkowego. Kiedy dodatkowo, na stronie pojawił się zegar odliczający czas do Keynote, to skojarzenie może być tylko jedno. iWatch – ciekawe czy rzeczywiście tak będzie nazwany – nadchodzi! Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem w sytuacji, że kompletnie nie wiedziałem, czego spodziewać się po nowym produkcie z Cupertino. Strasznie cieszy mnie fakt, że udało się dochować absolutnej tajemnicy i nic nie przeciekło do mediów. Jak zapewne wiecie, prawdopodobnie to nowe urządzenie będziemy mogli kupić dopiero w roku 2015 i zapewne dzięki temu odsunięciu premiery od początku sprzedaży pozwoliło na zatamowanie ewentualnych przecieków. Nie chcę tutaj gdybać nad tym co zaoferuje to nowe urządzenie. Jutro będę chłonął niczym gąbka wszystko co będą mieli do powiedzenia Panowie z Apple w trakcie Keynote.

W tym roku święta wypadają wyjątkowo wcześnie. Przyznaję, że jestem niesamowicie podniecony jutrzejszą prezentacją. Przebieram nogami niczym małe dziecko i nerwowo patrzę na zegar odliczający minuty do momentu kiedy wszystko stanie się jasne i będzie można zacząć planować sprzedaż nerki na potrzeby zakupów nowych sprzętów z logo nadgryzionego jabłuszka ;)

Brainwavz HM9 – Recenzja


brainwavz_hm9_3

W moje ręce trafiły Brainwavz HM9. Sprzęt o konstrukcji zamkniętej, który ewidentnie został zainspirowany produktami marki Beats. Nie da się ukryć, że jest to ewidentne uderzenie w kategorię słuchawek miejskich, w której to firma „by dr.Dre” wiedzie prym. Przetworniki dynamiczne o rozmiarze 40 mm i solidna konstrukcja spowodowały, że z miłą chęcią przystąpiłem do testowania tego sprzętu. Co z tego wynikło? Przekonajcie się sami.

Wyposażenie i wygląd

W zestawie z słuchawkami otrzymujemy dość spory zestaw akcesoriów. Są to:

  • pokrowiec o sztywnej konstrukcji, z zawartą saszetką na przewody
  • 1,2 metrowy płaski kabel
  • 3 metrowy płaski kabel
  • 1,2 metrowy kabel wyposażony w mikrofon
  • adapter „samolotowy”

Nie da się ukryć, że jest to dość bogaty zestaw, który umożliwia korzystanie ze sprzętu w dowolnej sytuacji. Jeżeli chodzi o pokrowiec to nie można mu nic zarzucić, jest bardzo solidny i praktyczny. W środku znajduje się saszetka na kable połączeniowe, która sprytnie przyczepia się do wnętrza za pomocą rzepa. Kable połączeniowe są standardowe i nie wyróżniają się na tle konkurencji. W mojej opinii w tej cenie mogłyby być one lepszej jakości. Słuchawki mają masywną konstrukcję. Wykonane są z wysokiej jakości materiałów przez co nie można mieć wątpliwości w kwestii jakości produktu. Muszę jednak przyznać, że bliźniacze Beatsy prezentują się zdecydowanie lepiej.

brainwavz_hm9_1

Sprzęt można składać, dzięki czemu mieści się w załączonym pokrowcu. Nauszniki są obszyte sztuczną skórą i wypełnione bardzo miękką pianką, która świetnie przylega do uszu i nie powoduje poczucia dyskomfortu. Całość bezproblemowo dopasowuje się do kształtu głowy, jednak myślę że dla trochę masywniejszych osobników, mogą okazać się za ciasne.

Słuchawki posiadają odłączane przewody, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzbroić je w lepszej klasy kable połączeniowe. Nie sądzę jednak, że ktoś zdecyduje się na uzbrojenie ich w wysokiej klasy kable. Wynika to z oferowanej przez nie charakterystyki dźwięku. Zamysłem producenta było ewidentnie zapewnienie użytkownikom możliwości skorzystania z załączonych zróżnicowanych przewodów.

Brzmienie

Słuchawki oferują bardzo ocieplony i ciemny dźwięk. Zdecydowanie nie nadają się dla osób, które preferują szybkie, precyzyjne i selektywne brzmienie. Przez cały odsłuch miałem wrażenie, że muzyka wybrzmiewa bez pośpiechu, od niechcenia. Jeżeli chodzi o przestrzenność to zdecydowanie nie są one mistrzem generowania sceny. Grają dość ciasno, nie da się zbyt dobrze wyczuć ulokowania instrumentów w przestrzeni. Wszystko dzieje się bardzo blisko naszych uszu. Zdecydowanie cierpi na tym scena generowana wszerz, głębia jest ograniczona ale zdecydowanie lepsza. Słuchać tutaj ich przeznaczenie. Są to słuchawki typowo miejskie, mające nas atakować bezpośrednio eliminując otaczające nas dźwięki i jednocześnie serwując prosty przekaz. Zdecydowanie nie ma tu mowy o delektowaniu się detalami umieszczonymi w przestrzeni.

brainwavz_hm9_2

W kwestii poszczególnych zakresów, na pierwszy „rzut ucha” da się wyczuć jakie założenia przyświecały osobom, które zajmowały się strojeniem tego produktu. Bas i średnie tony są uwypuklone i trudno – ponownie – nie dostrzec podobieństwa do sygnatury Beatsów. Co prawda nie mamy tutaj do czynienia z podbiciem basu na takim poziomie jaki prezentuje konkurencja, jednak wysunięcie na front tych dwóch zakresów o których wspomniałem jest więcej niż zauważalne.

Co do samego basu, jest on dynamiczny, jednak nie punktowy. Rozjeżdża się w przestrzeni mając odczuwalny wpływ na pozostałe zakresy. Słuchając utworu Porcupine Tree – Hatesong, w którym linia basu jest pięknie wyeksponowana nie doświadczymy czystego brzmienia tego instrumentu. Należy liczyć raczej na soczysty pomruk, który owszem nadaje dynamiki jednak psuje ogólne wrażenie. Widać tutaj, że słuchawki sprawdzą się raczej w mniej wymagających utworach, które nie będą wymagały szczegółowości. To co mnie zaskoczyło to słabe zejście do najniższych częstotliwości, zdecydowanie więcej oczekiwałem od 40 mm membran. Myślę, że ta przypadłość wynika z zastosowanej sygnatury, która skupia się na basie raczej w środkowym i wyższym zakresie.

brainwavz_hm9_4

Średnie tony podobnie jak i niskie są wyeksponowane, jednak przez cały odsłuch nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że dobiegają do mnie jak zza kotary, brakowało im przejrzystości. Grają one równo w pełnym zakresie, jednak to wrażenie przytłumienia powodowało we mnie ciągłe przeświadczenie, że mogłoby być zdecydowanie lepiej. Ewidentnie wynika to z sygnatury ich brzmienia.

Najsłabszym punktem w kwestii brzmienia Brainwavz HM9 są wysokie tony. Niestety cały czas da się odczuć ich wycofanie w ogólnym brzmieniu. Szczególnie ubolewam nad tym jak duży wpływ ma to na brzmienie talerzy perkusyjnych. Często smaczki jakie kryją się w tej warstwie nagrań po prostu giną w gąszczu innych instrumentów. Dla mnie jest to strata, której nie potrafię wybaczyć. Słuchając „Yes – Owner of a Lonely Heart” piękne cykanie talerza pobrzmiewa gdzieś w trzecim planie, a przecież to jeden z elementów charakterystycznych tego kawałka.

brainwavz_hm9_6

Jak widać odniosłem się do ich brzmienia dość krytycznie, jednak jest oczywiście grono osób, która uzna je za świetne. Zdecydowanie mogę polecić je tym, którzy lubią dynamiczny uwypuklony bas i średnie tony. Bardzo dobrze sprawdzają się w przypadku muzyki pop i hip-hop. Ewidentnie nie są one stworzone do reprodukcji muzyki wymagającej szczegółowości i odpowiedniej sceny.

Podsumowanie

Brainwavz HM9 to słuchawki stworzone do przemieszczania się z nami po mieście. Kompletnie nie nadają się do odsłuchów w domowym zaciszu, kiedy chcemy delektować się brzmieniem. Podłączenie do zestawu HiFi kompletnie nie zmienia ich charakterystyki i nie liczcie na to, że zabrzmią lepiej. Produkt ten ewidentnie skierowany jest do młodzieży i mniej wymagających słuchaczy. Niestety nie mają w sobie nic co mogłoby je wyróżniać na tle konkurencji. Jeżeli potrzebujecie słuchawek na miasto a dodatkowo preferujecie muzykę pop to zdecydowanie mogę je polecić jako alternatywę dla Beatsów, bo ewidentnie w tym celu zostały stworzone. W bezpośrednim atakowaniu uszu sprawdzają się znakomicie a wiem, że sporo osób właśnie tą cechę wyjątkowo ceni w nausznych słuchawkach.



Podpis HTML w Apple Mail

Apple Mail Logo

W przypadku kiedy używacie funkcji automatycznego podpisu w aplikacji Apple Mail nie macie zbyt dużego pola do popisu. Tak naprawdę, wszystkie świetnie wyglądające sygnatury w stopkach maili są tworzone przy użyciu kodu HTML. Niestety domyślny edytor w aplikacji nie pozwala nam na takie zabiegi. Jesteśmy ograniczeni do prostej treści z ewentualnym pogrubieniem lub kursywą. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby obejść to ograniczenie. Wystarczy tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Pierwszym krokiem jaki musimy wykonać jest stworzenie w ustawieniach aplikacji Mail prostego podpisu, który wygeneruje nam odpowiedni plik z wymaganą składnią. Po tym kroku należy zamknąć klienta poczty. Dla pewności użyjcie skrótu klawiaturowego ⌘+Q.

Apple Mail Signatures

Oczywiście, musimy być również uzbrojeni w nasz nowy podpis w wersji HTML. Polecam napisanie go we własnym zakresie. Sprowadza się to do znajomości kilku podstawowych znaczników tego języka i przy okazji możecie poznać podstawy tej składni. Jeżeli nie czujecie się na siłach, to w internecie istnieje sporo stron, które wygenerują dla Was odpowiedni kod. Dla przykładu zajrzyjcie TUTAJ.

Teraz musimy dokonać modyfikacji odpowiedniego pliku. W tym celu należy przejść do katalogu zawierającego pliki podpisów. Najszybciej dokonacie tego uruchamiając okno Findera i naciskając kombinację klawiszy Shift+⌘+G. W oknie wpiszcie następującą ścieżkę:

/Users/<nazwa użytkownika>/Library/Mail/V4/MailData/Signatures/

Inną drogą jest wybranie z górnego Menu opcji Idź i naciśnięcie klawisza alt, pojawi się wtedy opcja wyboru Biblioteka. Po wejściu w nią musicie nawigować do katalogu Signatures zgodnie z wyżej podaną ścieżką.

W tym miejscu musicie odnaleźć plik, którego data modyfikacji jest najnowsza. Będzie to stworzony przed chwilą przykładowy podpis i to właśnie w nim musimy dokonać zmian. Po otwarciu w dowolnym edytorze tekstu, kasujemy wszystko co występuje po linii z treścią „Mime-Version…” i dodajemy tam naszą treść HTML. Ja z reguły umieszczam całą część zawartą w znacznikach body wraz z nimi. Poniżej przykładowa forma zawartości pliku.

mail_podpis_2

Po wprowadzeniu zmian zapisujemy zmiany i zamykamy edytor. Zanim jednak uruchomimy aplikację Mail musimy plik z podpisem zablokować. Aby tego dokonać wybieramy go i naciskamy skrót klawiaturowy ⌘+I, który otwiera właściwości pliku. Tutaj zaznaczamy odpowiednią opcję.

Mail Signature File

Od tej chwili po uruchomieniu aplikacji Mail powinniście zobaczyć swój nowy piękny -jeżeli się postaraliście – podpis. Szkoda, że osiągnięcie tego efektu wymaga tylu, nie ukrywajmy, skomplikowanych kroków. Jednak dla chcącego nic trudnego.