About Kuba Baran

http://www.applesauce.pl

Cześć, mam na imię Kuba. Trafiłeś na mój przywatny blog, na którym staram się dzielić poradami, recenzjami czy opiniami dotyczącymi technologii. Jestem również współprowadzącym podkastu MacPodcast oraz redaktorem miesięcznika Mój Mac Magazyn.

Posts by Kuba Baran:

Pomóż własnej produktywności, wyłącz powiadomienia poczty!

Eliminacja rozproszeń to jeden z najszybszych do osiągnięcia kroków w kierunku wzrostu produktywności. Sam staram się eliminować wszystkie powiadomienia, które tak naprawdę nie są krytyczne dla mojej pracy. Między innymi z tego względu postanowiłem jakiś czas temu otwierać klienta poczty o ściśle określonych porach. W mojej codziennej pracy, nie mam potrzeby odpowiadania na maile zaraz po ich otrzymaniu. Często robiłem to w przeszłości, odrywając się od bieżących zadań.

Z tego względu po zakończeniu pracy z pocztą staram się zamykać klienta przy użyciu skrótu klawiaturowego ⌘+Q. Często zdarzało mi się jednak, że minimalizowałem program i pozostawał on w systemowym docku. To prowadziło do sytuacji, kiedy i tak docierały do mnie informacje o przychodzących wiadomościach. Z tego względu postanowiłem wyłączyć wszystkie powiadomienia z nimi związane. Muszę Wam powiedzieć, że była to jedna z najlepszych decyzji jakie podjąłem w celu polepszenia komfortu pracy. Zapewne myślicie teraz, że muszę otrzymywać całą masę poczty na moje skrzynki skoro odczułem tą zmianę tak mocno. Otóż, nie! Wcale nie jest tego tak sporo, jednak każda z nich potencjalnie ma w sobie coś co czeka na moją reakcję. Z tego względu nawet jedna nieodebrana wiadomość potrafi zaprzątać mój umysł i wpływać negatywnie na poziom skupienia na zadaniu, które aktualnie realizuje. Aktualnie dowiaduję się o nowych wiadomościach tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy mam na to ochotę i jednocześnie mam czas, żeby zaangażować się w odpowiednią agregację zadań. Nie zaprzątam sobie nimi głowy w żadnym pozostałym czasie spędzonym przed komputerem. Musimy zdać sobie sprawę, że poczucie obowiązku natychmiastowego reagowania na przychodzące informacje wynika głównie z naszego przekonania, a nie rzeczywistych potrzeb. Dotyczy to nie tylko poruszonego tutaj tematu, chociaż jest on w pewnym sensie sztandarowy.

Szczerze namawiam Was do spróbowania takiej metody pracy z pocztą elektroniczną. Możecie mi zaufać, nikt nie obrazi się jeżeli odpowiecie na jego wiadomość po kilku godzinach. Pewne jest za to, że forma odpowiedzi lub czynność, która wyniknie z jej treści będzie miała znacznie lepszą i przemyślaną formę. Oczywiście Wasze iUrządzenia też nie będą miały nic przeciwko, kiedy zwolnicie je z ciągłego obowiązku informowania o nowej poczcie.

Keyboard Maestro – makro działające w wybranej aplikacji

Jeżeli macie potrzebę stworzenia makra uruchamianego przy użyciu skrótu klawiszowego, które będzie uruchamiane tylko i wyłączenie w wybranej przez Was aplikacji, to oczywiście jest to możliwe.

W tym celu należy stworzyć odpowiednią grupę makr. To właśnie ten element ma możliwość zdefiniowania tego, gdzie zebrane w nim elementy mają działać. Wystarczy na nią kliknąć i w panelu preferencji otrzymujemy odpowiednie opcje. Poza trybem opisanym w tytule tego wpisu możecie również, poza domyślną opcją uruchamiania wszędzie, wybrać programy w których dane makro nie będzie się uruchamiało. Oczywiście nie jesteście ograniczeni do jednej pozycji i śmiało możecie przygotować odpowiednie listy aplikacji.

keyboard_maestro_grupy

Polecam Wam wykorzystanie odpowiednich grup makr ze zdefiniowanymi listami odnoszących się do nich aplikacji. W ten prosty sposób możemy znacząco uporządkować nasze zbiory i jednocześnie podnieść liczbę dostępnych skrótów klawiaturowych.

Przydatne skróty klawiaturowe w OS X

Osobiście uważam, że używanie skrótów klawiszowych w systemie OS X to podstawa efektywnej pracy. Sam staram się używać ich jak najczęściej i wciąż poszukuję nowych, które mogą pomóc mi przyśpieszyć realizację codziennych zadań. Jeżeli nie znajdę odpowiednich w systemie, to tworzę je według potrzeb. Te nowo tworzone najczęściej odwołują się do makr realizowanych przez Keyboard Maestro i służących automatyzacji mojej pracy. Dziś jednak mam dla Was listę tych domyślnie działających w systemie, o których bardzo prawdopodobnie nie wiedzieliście. Oczywiście pomijam tutaj klasyki typu kopiuj, wklej i tym podobne.

Zarządzanie aplikacjami:

Command+Alt+Escape – Wyświetlenie listy uruchomionych aplikacji i wymuszenie zamknięcia wybranej.

Command+Shift+Alt+Escape (przytrzymane przez trzy sekundy) – wymusza zamknięcie aplikacji, która aktualnie znajduje się „na wierzchu”

Edycja tekstu:

Fn+Backspace – klasyczny przycisk Delete

Shift+Alt+Backspace – kasowanie słowa po lewej stronie kursora

Fn+Alt+Backspace – kasowanie słowa po prawej stronie kursoras

Control+Command+D – wyświetla słownik z definicją słowa, przy którym znajduje się kursor myszy

Zrzuty ekranu:

Command+Shift+3 – zrzut całego ekranu. Zapis do pliku.

Command+Shift+Control+3 – zrzut całego ekranu. Zapis do schowka.

Command+Shift+4 – zrzut wybranego obszaru. Możecie tutaj wykorzystać spację, która przełączy Was w tryb zrzutu obszaru wybranej aplikacji. Zapis do pliku.

Command+Shift+Control+4 – zrzut wybranego obszaru. Możecie tutaj wykorzystać spację, która przełączy Was w tryb zrzutu obszaru wybranej aplikacji. Zapis do schowka.

Opcje wyłączania Maca:

Shift+Control+Eject/Power – usypianie wyświetlacza

Command+Option +Eject/Power – usypianie komputera

Command+Control+Eject/Power – zapisz zmiany i wyłącz wszystkie aplikacje po czym uśpij komputer

Command + Option+Control +Eject/Power – wyłączenie komputera

Inne:

Command+` – przełączanie pomiędzy oknami aktywnej aplikacji

Control+F3 – stare dobre Expose, pokazuje nam wszystkie aktualnie otwarte okna aplikacji

Command+F3 – pokaż Pulpit

Command+Shift+I – utworzenie wiadomości mail z linkiem do aktualnie oglądanej strony WWW. Działa jedynie w Safari.

Ciekaw jestem, które z wymienionych skrótów są dla Was nowością, a które należą do najczęściej używanych. Podzielcie się tą informacją w komentarzach. Chętnie poznam Wasze preferencje w tej kwestii, a może sam przy okazji dodam do zbioru moich faworytów coś nowego.

Wyniki finansowe Apple – popularność Maców rośnie

Za nami raport finansowy Apple. Jest to moment w którym z reguły kręcę głową z niedowierzaniem wobec ilości urządzeń, które sprzedała firma. Oczywiście na liście przoduje iPhone i za nim następuje długie, długie – na około 20 milionów sztuk – nic. Niezmiennie jest to niezatapialny flagowiec wśród elektroniki sygnowanej nadgryzionym jabłuszkiem. Poniżej ilości sprzedanego sprzętu w finansowym Q3.

35.2 milionów iPhone’ow / 31.2 milionów w analogicznym okresie roku 2013

13.3 milionów iPadów / 14.6 milionów w analogicznym okresie roku 2013

4.4 milionów Maków / 3.8 milionów w analogicznym okresie roku 2013

2.9 milionów iPodów / 4.57 milionów w analogicznym okresie roku 2013

To co mnie cieszy najbardziej to wzrost sprzedaży komputerów Mac. Muszę się Wam przyznać, że jest to ewidentnie moja ukochana kategoria produktów Apple. Mac to doskonałe narzędzie pracy, którego potencjał zależy tylko i wyłącznie od kreatywności i potrzeb użytkownika. Cieszy mnie, że coraz więcej osób staje się posiadaczami tych, w mojej opinii, najlepszych na rynku komputerów. Najważniejsze jednak, że takie wzrosty najprawdopodobniej powodują w samym Cupertino wzrost nakładów na rozwijanie tej linii produktów. Zarówno sprzętowo jak i programowo. Ciekaw jestem ilu z Was w ostatnim kwartale dokonało zakupu Maca.

Keyboard Maestro – Testowanie łącza internetowego

Przetestowanie łącza internetowego to jedna z najczęstszych czynności jakie wykonuje się podłączając do nowej sieci, lub testując te dobrze już znane. Oczywiście faworytem w kategorii narzędzi używanych w tym celu jest Speedtest. Dla mnie jednak irytujące było odpalanie strony internetowej i klikanie odpowiednich przycisków. Z tego względu postanowiłem wykorzystać w tym celu Terminal. Oczywiście cel został osiągnięty, a sposób na to znajdziecie TUTAJ. Polecam, ze względu na szybkość i sprawność tego rozwiązania. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc każdorazowe uruchamianie terminala w celu przeprowadzenia testu szybko przestało mnie satysfakcjonować. W tym momencie pojawiła się myśl o wykorzystania w tym celu skrótu klawiaturowego, który pozwoli Keyboard Maestro wyręczyć mnie w tej kwestii.

Postanowiłem, że rozwiązanie musi spełniać poniższe warunki:

  • test uruchamia się bez użycia terminala – w tle
  • po wykonaniu otrzymam wynik w formie powiadomienia OS X
  • wynik wraz z nazwą sieci z której przeprowadzony był test zostanie zapisany w pliku, który będzie służył mi za archiwum przeprowadzonych pomiarów
  • plik z logiem będzie zawierał link do graficznej prezentacji testu na portalu Speedtest

Do dzieła. W pierwszej kolejności potrzebujemy skryptu, który umożliwia wykonanie testu szybkości łącza przy użyciu CLI. Ja postanowiłem, że dla porządku umieszczę go w katalogu, w którym będę zbierał wyniki jego działania. W tym celu w moim katalogu domowym stworzyłem katalog Logs, a w nim Speedtest. Po czym wrzuciłem tam skrypt, który znajdziecie w tym miejscu. Od tego momentu jesteśmy gotowi do skonfigurowania Makra w Keyboard Maestro. Będzie ono wyzwalane skrótem klawiaturowym:

shift+ctrl+alt+cmd+S (⌂+⌃+⌥+⌘+S)

Pierwszą akcją jaką wykonujemy jest odpalenie skryptu Shell, którego wynik zapiszemy do zmiennej speed_test. Dodatkowo, są w nim zawarte argumenty i polecenia mające na celu sformatowanie wyniku testu do formy przyjaznej oku. Pamiętajcie, aby zmienić ścieżkę dostępu do skryptu, zgodnie z tym gdzie go umieściliście. W tym celu wystarczy przeciągnąć pliczek z Findera w odpowiednie miejsce składni.

Keyboard_Maestro_SpeedTest_1

Kolejnym krokiem jest zapisanie efektu działania skryptu do odpowiedniego pliku. W tym miejscu przygotowałem wymaganą w moim przypadku składnię, która spowoduje że log będzie prezentował dane w sposób pełny i czytelny. Zwróćcie uwagę, że pobieramy tutaj nazwę sieci lokalnej do której jesteśmy podłączeni. Zdecydowanie ułatwi to późniejszą analizę testów wykonanych w przeszłości. Co ważne, musicie pamiętać o zdefiniowaniu odpowiedniej ścieżki, gdzie przebiegał będzie zapis pliku. Ja zdecydowałem się na zwykły format .txt.

Keyboard_Maestro_SpeedTest_2

Na koniec pozostaje przygotowanie odpowiedniego powiadomienia systemowego z wynikami. Tutaj również wykorzystujemy zmienną speed_test. Jest to ostatni krok, jaki musimy podjąć w celu spełnienia wszystkich przyjętych wymagań. Poniżej możecie spojrzeć na gotowe makro w pełnej krasie.

Keyboard_Maestro_SpeedTest

W efekcie otrzymujemy mechanizm, który wyzwolony skrótem klawiaturowym wykona dla nas test łącza, zachowa jego wynik w odpowiednim pliku oraz powiadomi nas o nim przy użyciu centrum powiadomień OS X. Nie trzeba zbyt długo się zastanawiać, żeby określić ilość czasu, którą w ten sposób zaoszczędzimy. Serdecznie polecam Wam to rozwiązanie. Jest to kolejny element, który pokazuje potęgę automatyzacji osiągalną przy użyciu Keyboard Maestro.

W tym miejscu możecie pobrać gotowe makro, które z łatwością zaimportujecie u siebie. Polecam jednak samodzielne jego stworzenie. Pamiętajcie, praktyka czyni mistrza.

Dźwięk HiFi z Raspberry Pi

Dwa lata temu – niesamowite jak czas ucieka – Marek opisał na łamach applesauce swoje wrażenia dotyczące Raspberry Pi. Tekst pozostał aktualny, a samo urządzenie tworzy niesamowite możliwości. Stosunek cena/możliwości jest w tym przypadku zabójczy. Dla przykładu osoba z mojej rodziny wykorzystuje Malinkę do zarządzania i monitoringu swojego domu. Efekty są na tyle dobre, że mam w planach wykorzystać jego doświadczenia u siebie.

Raspberry_Pi_Logo

Wracając do tematu, to co Markowi nie do końca przypadło do gustu to jakość dźwięku jaki generuje to urządzenie. Okazuje się, że nie jest on w tej kwestii odosobniony. Wskazuje na to ciekawy projekt o nazwie Volumio. Jest to w skrócie system operacyjny stricte przygotowany do serwowania Wam najlepszej możliwej jakości dźwięku. Oczywiście nie chodzi tu o dźwięki systemowe, a o muzykę zarówno pochodzącą z plików, radia internetowego czy streamu. Opiera się on na historycznym już rozwiązaniu RaspyFi, wykorzystując wszystkie najlepsze cechy swojego starszego brata, który stał się fundamentem nowszego i lepszego produktu. Fakt, że system ten został całkowicie zoptymalizowany względem audio powoduje, że zdecydowanie warto przyjrzeć mu się bliżej.

Osobiście nie posiadam – jeszcze – Raspberry Pi, więc tym bardziej zachęcam Was do przetestowania opisanego projektu. Jeżeli jesteście fanami solidnej jakości audio to uważam, że poświęcenie pięciu minut – tyle według deweloperów trwa uruchomienie systemu – może okazać się strzałem w dziesiątkę. No i obowiązkowo podzielcie się z nami swoimi wrażeniami.

Tymczasem zapraszam Was ponownie do artykułu Marka: Malinowy król (?) – czyli sprawdzamy Raspberry Pi.

Godfire: Rise of Prometheus! – Recenzja

Nie jestem rasowym graczem, jeżeli chodzi o platformę iOS to najczęściej pogrywam w klasyczne tytuły logiczne oraz proste zręcznościówki osadzone w grafice 2D. Mimo to, kiedy na rynku pojawił się nowy tytuł Godfire: Rise of Promotheus! postanowiłem, że muszę go przetestować. Argumentem za był również fakt, że gra powstała w mojej rodzinnej Bydgoszczy, w studiach firmy Vivid Games, twórców znakomicie przyjętego Real Boxing.

godfire_1

Godfire: Rise of Promotheus! to rasowy przedstawiciel gatunku Hack and Slash. Twórcy wybrali ciekawy wątek główny w którym to, jak zapewne się domyśliliście, wcielając się w postać Prometeusza dane nam jest wywalczyć sobie drogę do zdobycia boskiej iskry. W całą historię wprowadza gracza rewelacyjnie zrealizowane intro. Schemat rozgrywki jest dość klasyczny, po trupach przemierzamy kolejne akty na które podzielona jest gra. Nie da się ukryć, że fabuła stanowi tu jedynie dopełnienie jatki jaką fundują nam kolejne etapy. Na końcu każdego z nich czeka na nas Boss, z czego każdy z tych największych miśków ma specyficzne rodzaje ataków, co powoduje że ich unicestwienie wymaga od nas przyjęcia odpowiedniej strategii. W tej kwestii trudno nie zauważyć silnej inspiracji Diablo 3. Nie jest to w żaden sposób wada, a jedynie czerpanie ze świetnych wzorców. Dodatkowo na różnych etapach natrafiamy na zagadki logiczne, które w mojej opinii mogłyby być bardziej skomplikowane. Część z nich jest wręcz banalna, z drugiej strony w tego typu grze wiadomo, że są to jedynie przerywniki mające uruchomić nasz mózg po długich sesjach bezmyślnego mordowania ;)

godfire_2

To co mnie osobiście wręcz poraziło to jakość grafiki. Dzięki temu tytułowi na prawdę można uwierzyć, że nasze tablety i telefony depczą po piętach konsolom. Świetnie wyglądająca postać główna i przemyślani graficznie przeciwnicy powodują, że oko raduje się w każdym momencie obcowania z grą. Dodając do tego całkiem dobrą płynność działania i znikome nagrzewanie się iUrządzenia w trakcie gry możemy uznać że programiści odwalili kawał solidnej pracy w kwestii optymalizacji kodu i silnika gry. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie menu główne gry. Dbałość o szczegóły oraz jego intuicyjność to klasa sama w sobie. Nie przypadkowo pojawia się też w trakcie ładowania aplikacji logo firmy Platige Image, która odpowiadała za szatę graficzną gry. Klasą samą dla siebie są również dialogi i muzyka. Świetnie zrealizowane głosy postaci nadają całości klimatu a towarzysząca rozgrywce muzyka powoduje, że ani na moment nie tracimy przekonania, że nasza misja ma olbrzymie znaczenie – przynajmniej dla samego bohatera głównego. Odrobinę szkoda, że gra nie została wydana w rodzimym języku polskim, jest to jednak zrozumiałe. Polski rynek oprogramowania na iOS raczej nie przyniósłby zysku wystarczającego na pokrycie środków na ten cel potrzebnych.

godfire_3

Przejdźmy jednak do najważniejszego. To co dla mnie stanowi siłę w tego typu tytułach to grywalność. Często świetne gry tracą swoją magię po kilku godzinach rozgrywki. Z Godfire Wam to nie grozi. Twórcy w przemyślany sposób wprowadzili system levelowania oraz zdobywania ekwipunku. Część uzbrojenia otrzymujemy przechodząc akty na wyższych poziomach trudności, a to powoduje że najpierw musimy się dozbroić. Ostatecznie wstyd byłoby zostać pokrojonym na kawałki przez pierwszego lepszego łachudrę na początku przygody na podwyższonym poziomie trudności. Dodatkowo, dla niecierpliwych, istnieje możliwość wykupienia świetnego ekwipunku i punktów postaci przy użyciu App Store. Na szczęście wytrwali gracze nie muszą obawiać się tego, że bez wydania dodatkowych pieniędzy przejście tytułu będzie utrudnione. Tak właśnie powinien wyglądać model In App Purchase! Wszystko to powoduje, że gra zapewnia rozrywkę na wiele godzin wciąż oferując nowe nagrody i osiągnięcia za poświęcony jej czas.

godfire_4

Gwoździem programu jest system sterowania. Nie pamiętam już ile tytułów zdyskwalifikowałem ze względu na irytujące kontrolery. Tutaj wszystko jest tak jak powinno. Zarówno poruszanie się jak i system walki są na tyle intuicyjne i wygodne, że ani przez moment nie poczułem z ich powodu dyskomfortu. Ta cecha ma olbrzymi wpływ na grywalność. Ostatecznie lepiej być poirytowanym dziesiątą śmiercią z ręki Bossa niż kolejnym niezamierzonym ruchem. To co odrobinę mnie irytuje to fakt, że postać w trakcie walki jedynie kula się po obszarze, było by miło gdyby przemieszczał się też na swoich umięśnionych nogach. Rozumiem jednak, że wprowadzenie dodatkowego rodzaju ruchu niepotrzebnie skomplikowałoby sterowanie. Z tego względu łaskawie wybaczam twórcom ten brak ;) Świetną opcją jest również wprowadzenie śmiertelnego ciosu – czegoś na kształt znanego chyba wszystkim graczom z lat dziewięćdziesiątych Fatality. Odpowiedni przycisk pojawia się na moment i musimy wykazać się refleksem aby nasza postać wykonała kombinację kończących żywot przeciwnika ciosów.

godfire_5

Co mogę powiedzieć w podsumowaniu? Myślę, że już się domyślacie! Polecam Wam Godfire: Rise of Promotheus! z pełną odpowiedzialnością. Tak właśnie wyobrażam sobie przyszłość gier na iOS. Konsole z całą pewnością mogą poczuć oddech swoich mniejszych kolegów w postaci iUrządzeń na plecach. Zwłaszcza, kiedy za produkcję zabierają się takie firmy jak Vivid Games. Oczywiście znajdzie się kilka błędów i elementów, które można by poprawić jednak całokształt jest świetny.

Moja ocena: 4+/5

Aplikacja Godfire: Rise of Promotheus! jest dostępna za 4,49 € w App Store

Kolejny wzrost sprzedaży płyt winylowych

W styczniu tego roku pisałem na temat wielkiego powrotu płyt winylowych. Zainteresowani pewnie już zerknęli pod link, dla tych mniej zainteresowanych krótko i zwięźle tłumaczę, że w roku 2013 sprzedaż płyt winylowych wzrosła o 32% względem roku 2012. Zawsze z miłą chęcią przyglądam się tym statystykom ze względu na to, że jestem wielkim pasjonatem czarnej płyty i wszystkiego co z nią związane.

Z tym większą radością natrafiłem na informację która mówi, że w bieżącym roku sprzedaż wzrosła o 38% względem poprzedniego analogicznego okresu. Uważam, że to imponujący wynik, który potwierdza zwrot miłośników muzyki do stricte analogowego źródła. Poniżej możecie spojrzeć jak to rozkładało się na przestrzeni lat.

Vinyl Sale 2014

źródło: http://www.digitalmusicnews.com

Wszystko wskazuje na to, że winyle przeżywają swoją drugą młodość. Mam nieodparte wrażenie, że za kilka lat ze sklepów znikną płyty CD a cyfrowa muzyka przeniesie się tylko i wyłącznie do dystrybucji w sklepach takich jak iTunes oraz do usług streamingowych. Ci, którzy płyty kolekcjonują w formie fizycznej będą polować na czarne krążki, a ja zdecydowanie będę w tej grupie. A Ty szanowny czytelniku, jeżeli nie do końca rozumiesz tą fascynację analogiem to zapraszam Cię do mojego artykułu „Zobacz synku z takich płyt kiedyś słuchało się muzyki…”

Kenu Airframe – najlepszy uchwyt samochodowy dla smartfona

Nie wiem jak Wy, ale ja dotychczas byłem dość mocno poirytowany wszystkimi uchwytami samochodowymi z jakimi miałem do czynienia. Co prawda w swojej historii miałem ich nie wiele, ale zawsze był to raczej zakup z przymusu i nie przykładałem do niego zbyt dużej wagi. Skoro nic nie było do końca zgodne z moimi oczekiwaniami, to tak naprawdę szukałem czegoś możliwie najtańszego i w miarę sensownego. Jednak jakiś czas temu Wojtek Pietrusiewicz na swoim blogu opisał produkt o nazwie Kenu Airframe wypowiadając się na jego temat w samych superlatywach. Zapadło mi to w pamięć i w kontekście faktu, że mój uchwyt rozsypał się w boju postanowiłem wspomniane rozwiązanie zakupić.

Kenu_Airframe_1

Nie ukrywam, że mechanizm mocowania uchwytu w kratce wentylacji nie przekonywał mnie do końca. Z drugiej strony pozbycie się elementu zasłaniającego część przedniej szyby jest dużą zaletą. Okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Zacznijmy jednak od początku. Uchwyt jest bardzo mały, przez co zabieranie go ze sobą z samochodu czy przenoszenie nie sprawia żadnego problemu. Dodatkowo kiedy nie ma w nim umieszczonego telefonu ginie na tle kokpitu samochodowego. Jakość wykonania i sam projekt nie budzi żadnych zastrzeżeń, mimo wspomnianych gabarytów mamy pewność obcowania z produktem wysokiej jakości. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne: czarna oraz biała. Obie przeplatają się z szarością i myślę, że stylistycznie każdy będzie mógł wybrać coś dla siebie.

Kenu_Airframe_3

Jak już wspomniałem mocowanie polega na umieszczeniu Kenu Airframe w kratce wentylacji. Uchwyt jest wykonany z gumy i ma możliwość obracania pod dowolnym kątem. Dodatkowo posiada dwa rozmiary – szerokości – szczelin mocowania. Te dwie cechy powodują, że nikt nie powinien mieć problemu z dopasowaniem uchwytu do rodzaju kratek jakie ma u siebie w aucie. Mocowanie ze względu na gumową konstrukcję trzyma się bardzo solidnie i nie ma obaw o wypadnięcie pod naporem ciężaru telefonu. Jednak absolutną rewelacją jest sam mechanizm uchwytu telefonu. Ramiona również są gumowane, przez co nie występuje ryzyko wyślizgnięcia się z nich urządzenia i dodatkowo mamy pewność że obudowa sprzętu nie zostanie porysowana czy zniszczona – co nie ukrywajmy potrafi się zdarzyć, zwłaszcza w tańszych produktach. Tutaj pojawia się największy atut tego produktu, samo umieszczanie urządzenia w uchwycie. Możliwość włożenia do niego telefonu jedną ręką – i również wyjęcie – jest całkowicie komfortowe przy użyciu jednej ręki. Uchwyt pod naporem naszej siły rozszerza się, a potem zaciska na naszym urządzeniu. Moc sprężyny, która ten mechanizm obsługuje jest idealnie dobrana przez co czynność ta staje się absolutnie bezproblemowa.

Kenu_Airframe_2

Wszystkie te cechy powodują, że ciężko w tym produkcie do czegokolwiek się przyczepić. Kenu Airframe jest czystą rewelacją z doskonale przemyślaną zarówno konstrukcją jak i designem. W mojej opinii jest absolutnie najlepszym uchwytem z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia. Serdecznie Wam go polecam! Tak samo jak będę go polecał wszystkim moim znajomym, którzy staną przed dylematem zakupu uchwytu samochodowego.