Brainwavz HM9 – Recenzja


brainwavz_hm9_3

W moje ręce trafiły Brainwavz HM9. Sprzęt o konstrukcji zamkniętej, który ewidentnie został zainspirowany produktami marki Beats. Nie da się ukryć, że jest to ewidentne uderzenie w kategorię słuchawek miejskich, w której to firma „by dr.Dre” wiedzie prym. Przetworniki dynamiczne o rozmiarze 40 mm i solidna konstrukcja spowodowały, że z miłą chęcią przystąpiłem do testowania tego sprzętu. Co z tego wynikło? Przekonajcie się sami.

Wyposażenie i wygląd

W zestawie z słuchawkami otrzymujemy dość spory zestaw akcesoriów. Są to:

  • pokrowiec o sztywnej konstrukcji, z zawartą saszetką na przewody
  • 1,2 metrowy płaski kabel
  • 3 metrowy płaski kabel
  • 1,2 metrowy kabel wyposażony w mikrofon
  • adapter „samolotowy”

Nie da się ukryć, że jest to dość bogaty zestaw, który umożliwia korzystanie ze sprzętu w dowolnej sytuacji. Jeżeli chodzi o pokrowiec to nie można mu nic zarzucić, jest bardzo solidny i praktyczny. W środku znajduje się saszetka na kable połączeniowe, która sprytnie przyczepia się do wnętrza za pomocą rzepa. Kable połączeniowe są standardowe i nie wyróżniają się na tle konkurencji. W mojej opinii w tej cenie mogłyby być one lepszej jakości. Słuchawki mają masywną konstrukcję. Wykonane są z wysokiej jakości materiałów przez co nie można mieć wątpliwości w kwestii jakości produktu. Muszę jednak przyznać, że bliźniacze Beatsy prezentują się zdecydowanie lepiej.

brainwavz_hm9_1

Sprzęt można składać, dzięki czemu mieści się w załączonym pokrowcu. Nauszniki są obszyte sztuczną skórą i wypełnione bardzo miękką pianką, która świetnie przylega do uszu i nie powoduje poczucia dyskomfortu. Całość bezproblemowo dopasowuje się do kształtu głowy, jednak myślę że dla trochę masywniejszych osobników, mogą okazać się za ciasne.

Słuchawki posiadają odłączane przewody, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzbroić je w lepszej klasy kable połączeniowe. Nie sądzę jednak, że ktoś zdecyduje się na uzbrojenie ich w wysokiej klasy kable. Wynika to z oferowanej przez nie charakterystyki dźwięku. Zamysłem producenta było ewidentnie zapewnienie użytkownikom możliwości skorzystania z załączonych zróżnicowanych przewodów.

Brzmienie

Słuchawki oferują bardzo ocieplony i ciemny dźwięk. Zdecydowanie nie nadają się dla osób, które preferują szybkie, precyzyjne i selektywne brzmienie. Przez cały odsłuch miałem wrażenie, że muzyka wybrzmiewa bez pośpiechu, od niechcenia. Jeżeli chodzi o przestrzenność to zdecydowanie nie są one mistrzem generowania sceny. Grają dość ciasno, nie da się zbyt dobrze wyczuć ulokowania instrumentów w przestrzeni. Wszystko dzieje się bardzo blisko naszych uszu. Zdecydowanie cierpi na tym scena generowana wszerz, głębia jest ograniczona ale zdecydowanie lepsza. Słuchać tutaj ich przeznaczenie. Są to słuchawki typowo miejskie, mające nas atakować bezpośrednio eliminując otaczające nas dźwięki i jednocześnie serwując prosty przekaz. Zdecydowanie nie ma tu mowy o delektowaniu się detalami umieszczonymi w przestrzeni.

brainwavz_hm9_2

W kwestii poszczególnych zakresów, na pierwszy „rzut ucha” da się wyczuć jakie założenia przyświecały osobom, które zajmowały się strojeniem tego produktu. Bas i średnie tony są uwypuklone i trudno – ponownie – nie dostrzec podobieństwa do sygnatury Beatsów. Co prawda nie mamy tutaj do czynienia z podbiciem basu na takim poziomie jaki prezentuje konkurencja, jednak wysunięcie na front tych dwóch zakresów o których wspomniałem jest więcej niż zauważalne.

Co do samego basu, jest on dynamiczny, jednak nie punktowy. Rozjeżdża się w przestrzeni mając odczuwalny wpływ na pozostałe zakresy. Słuchając utworu Porcupine Tree – Hatesong, w którym linia basu jest pięknie wyeksponowana nie doświadczymy czystego brzmienia tego instrumentu. Należy liczyć raczej na soczysty pomruk, który owszem nadaje dynamiki jednak psuje ogólne wrażenie. Widać tutaj, że słuchawki sprawdzą się raczej w mniej wymagających utworach, które nie będą wymagały szczegółowości. To co mnie zaskoczyło to słabe zejście do najniższych częstotliwości, zdecydowanie więcej oczekiwałem od 40 mm membran. Myślę, że ta przypadłość wynika z zastosowanej sygnatury, która skupia się na basie raczej w środkowym i wyższym zakresie.

brainwavz_hm9_4

Średnie tony podobnie jak i niskie są wyeksponowane, jednak przez cały odsłuch nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że dobiegają do mnie jak zza kotary, brakowało im przejrzystości. Grają one równo w pełnym zakresie, jednak to wrażenie przytłumienia powodowało we mnie ciągłe przeświadczenie, że mogłoby być zdecydowanie lepiej. Ewidentnie wynika to z sygnatury ich brzmienia.

Najsłabszym punktem w kwestii brzmienia Brainwavz HM9 są wysokie tony. Niestety cały czas da się odczuć ich wycofanie w ogólnym brzmieniu. Szczególnie ubolewam nad tym jak duży wpływ ma to na brzmienie talerzy perkusyjnych. Często smaczki jakie kryją się w tej warstwie nagrań po prostu giną w gąszczu innych instrumentów. Dla mnie jest to strata, której nie potrafię wybaczyć. Słuchając „Yes – Owner of a Lonely Heart” piękne cykanie talerza pobrzmiewa gdzieś w trzecim planie, a przecież to jeden z elementów charakterystycznych tego kawałka.

brainwavz_hm9_6

Jak widać odniosłem się do ich brzmienia dość krytycznie, jednak jest oczywiście grono osób, która uzna je za świetne. Zdecydowanie mogę polecić je tym, którzy lubią dynamiczny uwypuklony bas i średnie tony. Bardzo dobrze sprawdzają się w przypadku muzyki pop i hip-hop. Ewidentnie nie są one stworzone do reprodukcji muzyki wymagającej szczegółowości i odpowiedniej sceny.

Podsumowanie

Brainwavz HM9 to słuchawki stworzone do przemieszczania się z nami po mieście. Kompletnie nie nadają się do odsłuchów w domowym zaciszu, kiedy chcemy delektować się brzmieniem. Podłączenie do zestawu HiFi kompletnie nie zmienia ich charakterystyki i nie liczcie na to, że zabrzmią lepiej. Produkt ten ewidentnie skierowany jest do młodzieży i mniej wymagających słuchaczy. Niestety nie mają w sobie nic co mogłoby je wyróżniać na tle konkurencji. Jeżeli potrzebujecie słuchawek na miasto a dodatkowo preferujecie muzykę pop to zdecydowanie mogę je polecić jako alternatywę dla Beatsów, bo ewidentnie w tym celu zostały stworzone. W bezpośrednim atakowaniu uszu sprawdzają się znakomicie a wiem, że sporo osób właśnie tą cechę wyjątkowo ceni w nausznych słuchawkach.