Wujek Dobra Rada – odc. 1(?)

Ten wpis miał być o czymś zupełnie innym… ale, jak to zwykle bywa, proza życia weryfikuje plany. Mimo wszystko myślę, że tym razem wyszło na dobre i czytelnicy z przyjemnością, satysfakcją i zrozumieniem powitają nowy cykl artykułów pod nazwą „Wujek Dobra Rada”, co zdradził już sam tytuł :) Mam nadzieję, że uda mi się w cyklicznych odcinkach zamieścić tu ciekawe rozwiązania zarówno prostych jak również tych nieco bardziej skomplikowanych problemów jakie doświadczamy w codziennym użytkowaniu produktów firmy Apple. (więcej…)

Grace For iPhone czyli Steven Wilson w moim telefonie.

Steven Wilson mimo swojego niezmiennego stosunku do muzyki w postaci elektronicznej, który delikatnie mówiąc jest dość krytyczny, nie stroni od nowych technologii. Ja osobiście w pełni popieram jego ignorancję do form wszelakiego słuchania, które delikatnie mówiąc są profanacją najważniejszej w mojej opinii formy sztuki z jaką na co dzień mamy do czynienia. Utwory wyrwane z kontekstu całego albumu tracą swój właściwy przekaz i odcinają nas od koncepcji jaką założył sobie twórca komponując i układając muzykę w odpowiednią całość. Ok, może delikatnie dramatyzuję ale osobiście gustuję w gatunkach, które wymagają chociaż odrobiny uwagi słuchacza. Delikatne odejście od tematu właściwego czas zakończyć więc wracamy do meritum. Dotychczas najlepszym źródłem wiadomości wprost od muzyka był Facebook, jednak dla posiadaczy urządzeń z system iOS sytuacja uległa zmianie po premierze aplikacji dedykowanej dokonaniom wyżej wymienionego Pana, która oferuje nam znacznie więcej niż dotychczasowe źródła. Ja osobiście jestem zachwycony tym co otrzymałem od mojego ulubionego twórcy i zapraszam was do zapoznania się z krótkim zarysem bohaterki niniejszej recenzji.

Aplikacja została stworzona przez zespół Swarm Intelligence, który już chyba oficjalnie możemy uznać za nadworny skład od prezentacji dokonań wyżej wspomnianego Pana we wszelkiej formie elektronicznej. Mi osobiście zawsze podobały się ich prace i tym razem również nie zawiedli moich oczekiwań. Sama szata graficzna programu prezentuje się doskonale, zarówno w kwestii graficznej jak i ergonomii użytkowania. Jest ona wykonana w konwencji jaką znajdziemy w poligrafii do najnowszego, doskonałego albumu Grace For Drowning. Mamy tutaj szybki dostęp do muzyki, zdjęć, wiadomości, linków oraz rozpiski trasy koncertowej.

 

No tak, jednak to wszystko jest do znalezienia na stronie internetowej więc po co zaśmiecać drogocenną pamięć naszych urządzeń? Zdecydowanie jest kilka takich powodów. Myślę, że główną zaletą tego programu jest właśnie to, że mamy dedykowane miejsce gdzie możemy śledzić najważniejsze poczynania artysty w czystej formie bez przeglądania setek postów jakie znajdują się na naszej tablicy na Facebook’u lub dobijania się do stron poświęconych Panu Stevenowi. Najważniejsze newsy są nam prezentowane w przystępnej formie i w szybki sposób widzimy tutaj czy pojawiły się jakieś nowinki poprzez odpowiednie oznaczenia idealnie skomponowane z szatą graficzną. Szkoda jedynie że autorzy nie posilili się o powiadomienia Push, które znacząco podniosłyby wartość appki jako centrum informacji. Biorąc pod uwagę ilość projektów w których Wilson bierze udział, dla mnie jako wielkiego fana(tyka) jego dokonań takie centrum informacji to rzecz godna zachodu. Dodatkowo autorzy zapewnili nam świetną galerię zdjęć, która w trakcie trasy koncertowej była często aktualizowana i stanowi ciekawy kolaż ujęć, w większości wykonanych przez Lasse Hoile, zarówno z życia codziennego muzyka jak i tych związanych ściśle z albumami. Jednak najważniejsza i najciekawsza część to zdecydowanie zakładka pod nazwą music. Znajdziemy tu perełki w postaci utworów Wilsona, poza tymi oficjalnymi są tu takie skarby jak wersje demo i muzyka wcześniej nie publikowana. Zdecydowanie jest to najmocniejsza strona aplikacji i można ją uznać za szczególnie ważny powód aby zainstalować ją na swoim telefonie. Sam program jest zupełnie darmowy więc dla każdego fana jest to zdecydowanie obowiązkowa pozycja. Jeżeli nie masz pojęcia kim jest SW to ten program będzie najłatwiejszą drogą do pierwszego kontaktu z jego twórczością.

 

Polecam i zapraszam do iTunes Store

 

Blog przez rok

Tytuł wpisu jest wieloznaczny. Celowo. Wyjaśnienie będzie później. Najpierw podsumuję nasz applesauce’owy dorobek :)

Jesteśmy z Wami (a Wy z nami :D) już roczek i tydzień! smartkid uczcił rocznicę urodzinowym wpisem a ja dodam od siebie nieco danych statystycznych :) Tym razem poprzestanę na cyferkach, znaczy się – nie będzie żadnych ładnych tabelek ani wykresów, jakie zawierał wpis marcowy. Wybaczycie? :P (więcej…)

Okiem iPhone’a cz. IV

Witajcie!

Jak ten czas leci… już rok jesteśmy online a za rogiem czają się święta i nowy rok! Póki co jeszcze powalczymy w starym :) W cyklu „Okiem iPhone’a” tym razem przedstawiam wybrane ujęcia pochodzące z mojej wakacyjnej „wycieczki” do strefy naznaczonej wieloma ludzkimi istnieniami, do miejsca w którym ludzki upór, nonszlancja i beztroska kolejny raz przegrały z siłami natury. Oby ta lekcja nie wymagała powtorki. Zapraszam do zobaczenia „industrialnego cmentarza” mieszczącego się w Czernobylu i Prypeci. (więcej…)

Moje Boje: Adobe Reader X nie otwiera plików z lokalizacji sieciowych.

 

Adobe Reader X – zgrabny i udany produkt Adobe to chyba najmniej problemowy software z jakim możemy się spotkać w codziennej pracy. Ja osobiście dotychczas nie miałem z nim większych problemów i takowych się nie spodziewałem. Nie ukrywam ogarnęła mnie lekka konsternacja, kiedy okazało się że użytkownik nie może otwierać dokumentów z dysków sieciowych w towarzystwie komunikatu, który mówił o odmowie dostępu. Dość lakoniczne stwierdzenie więc czas sprawdzić uprawnienia do zasobu dla danego użytkownika. Wszystko w najlepszym porządku, więc czas pognębić aplikacje samą w sobie. Winowajca znalazł się dość szybko więc po długim wstępie przejdźmy do oskarżonego i lekarstwa na jego dolegliwość.

Adobe Reader X został wyposażony w mechanizm mający na celu zabezpieczenie użytkownika przed złośliwym kodem oraz plikami o podejrzanym źródle z którego mogą zostać one pobrane (podobne rozwiązania domyślnie są aplikowane w Office 2010). W tym celu wprowadzono tryb pracy Protected Mode, który to właśnie może zakłócić spokój użytkownika odcinając go od plików PDF znajdujących się w dowolnej lokalizacji sieciowej wyświetlając informację o odmowie dostępu. Sposobem jest wyłączenie tego trybu w trakcie uruchamiania, czego możemy dokonać w kilku prostych krokach:

 

  1. Uruchamiamy Adobe Reader X.
  2. Przechodzimy do okna preferencji, uruchomimy je po rozwinięciu zakładki Edycja w menu głównym programu.
  3. W oknie preferencji wybieramy pozycję Ogólne.
  4. W dolnej części okna odznaczamy Podczas uruchamiania włącz tryb chroniony.
  5. W przypadku kiedy program zapyta o potwierdzenie oczywiście potwierdzamy swoją wolę.
  6. Wyłączamy program i cieszymy się właściwym otwieraniem plików z lokalizacji sieciowych już przy następnym otwarciu.
Rozwiązanie jest stosunkowo proste jednak uważam, że sam komunikat powinien w większym stopniu informować nas co spowodowało problem z otwarciem dokumentu. Powiadomienie samo w sobie, przynajmniej w moim przypadku, bardziej kierowało na problem z dostępem do zasobu niż z działaniem jakiegokolwiek mechanizmu bezpieczeństwa. Sprawę uważam za zamkniętą ;)

 

Minął rok…

Sto lat… Sto lat…. Dziś tak możemy pośpiewać sobie nawzajem z Mantisem, jako że mija rok od kiedy Applesauce.pl pojawiło się publicznie w polskiej blogosferze. Uważamy nasze małe dzieło za sukces, jako że udało nam się utrzymać konwencję bloga autorskiego, który nie zajmuje się przepisywaniem informacji znalezionych na zagranicznych portalach. Taka forma nigdy nas nie interesowała i jeżeli taka miałaby być droga do sukcesu tego miejsca to zdecydowanie pakujemy portal do formatu .zip i chowamy w czeluściach naszych prywatnych archiwów ;) Ostatnio zdecydowanie zmalała ilość pojawiających się tutaj wpisów ze względu na nasze prywatne i zawodowe zobowiązania, jednak obiecujemy poprawę i będziemy żałować za nasze grzechy. Z drugiej strony jeżeli mamy pisać o byle czym, to zdecydowanie wolimy pomilczeć. Staramy się aby nasze teksty były przemyślane i napisane z powodów ściśle związanych z naszymi osobistymi fascynacjami. Mamy nadzieję że mają one chociaż pierwiastek czynnika, który spowoduje również wasze zainteresowanie poruszanymi tematami. Dodatkowo mamy do was małą prośbę, mianowicie statystki odwiedzin naszej strony są inspirujące, jednak zapraszamy was do częstszego komentowania ukazujących się tekstów. Na pewno bardziej nas to zmobilizuje niż czytanie liczb i oglądanie słupków dotyczących ilości odwiedzin. Zapraszamy również do przesyłania nam autorskich tekstów, które pod warunkiem odpowiedniego składu, ładu i wartości merytorycznej, z miłą chęcią opublikujemy jako wpis gościnny.

Z okazji urodzin życzymy Wam (oraz sobie) aby w kolejnym roku Applesauce.pl obfitował w treści, które przyciągną waszą uwagę i zaabsorbują was na tyle aby poświęcić odrobinę drogocennego czasu na przeczytanie tekstów dłuższych niż kilka lakonicznych zdań przetłumaczonych z zagranicznych portali ;) Tak wiemy to trochę złośliwe wobec innych, ale natury nie oszukasz ;)

DO PRZECZYTANIA!

smartkid & mantis30