Blog przez rok

Tytuł wpisu jest wieloznaczny. Celowo. Wyjaśnienie będzie później. Najpierw podsumuję nasz applesauce’owy dorobek :)

Jesteśmy z Wami (a Wy z nami :D) już roczek i tydzień! smartkid uczcił rocznicę urodzinowym wpisem a ja dodam od siebie nieco danych statystycznych :) Tym razem poprzestanę na cyferkach, znaczy się – nie będzie żadnych ładnych tabelek ani wykresów, jakie zawierał wpis marcowy. Wybaczycie? :P

Oto, jak w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wyglądała aktywność i popularność applesauce:

  • ilość wpisów do dnia 2.12.2011 – 84 (średnia miesięczna – 7)
  • blog zaszczyciło swoją obecnością ponad 11 500 unikalnych gości
  • odwiedziliście nas ponad 40 tysięcy razy
  • Wasze zainteresowanie przełożyło się na prawie 125 000 odsłon!

Zdajemy sobie sprawę, że nie są to oszałamiające wyniki, jednak biorąc pod uwagę naszą nierówną aktywność, powyższe rezultaty zaskoczyły nas pozytywnie i przekonały do tego by bawić się w blogowanie dalej (przynajmniej kolejny rok ;)). Oczywiście – korzystając z okazji – przeniesiemy cześć odpowiedzialności na Was, drodzy czytelnicy – możecie nas motywować do pracy na wiele sposobów: pisząc komentarze, krytykując i chwaląc ;) sugerując tematykę wpisów oraz podsyłając do opublikowania swoje teksty. Możecie również wykorzystać applesauce do promocji swoich produktów i usług, które chętnie przetestujemy i przybliżymy czytelnikom.

Wracając do tytułu…

…wczoraj niejaki Przemek Pająk vel przemekspider, ojciec-założyciel Spider’s Web popełnił prowokujący wpis. De facto po za wyliczanką i stwierdzeniem, że onegdaj najpopularniejsze, tętniące życiem blogi o Apple dziś albo nie żyją albo są aktualizowane sporadycznie, nic w tym artykule nie ma. A gdzie analiza, którą tak się SW szczyci, traktując wespół z profesjonalizmem i opiniami, jako główną siłę pociągową i zaletę?

Popularność ma swoje zalety, ale bywa też męcząca. No chyba, że ktoś ma parcie „na szkło” (i wcale nie mam tu na myśli produktów firmy Polmos i podobnych :)). Nie każdy traktuje prowadzenie bloga jako pracę czy wręcz obowiązek. Tym bardziej, że życie kosztuje, a przychody z reklam – nawet w przypadku prowadzenia popularnego (ale wciąż wąskiego tematycznie) serwisu – raczej nie pokryją wydatków ani nie zrekompensują poświęconego czasu. Poza tym dopóki coś jest naszym hobby i nie czujemy żadnej zewnętrznej presji, doputy z przyjemnością wkładamy w to czas, rozum i serce.

Pewnie, że jako czytelnik, chciałbym móc czytać na ulubionym blogu codziennie nowe wpisy, z drugiej strony czy naprawdę zawsze jest o czym pisać? Czy autor bloga powinien bezwględnie narzucać sobie przymus publikacji np. jednego artykułu dziennie, tylko po to by wyrobić normę? Czy aby na pewno nie odbije się to na jakości wpisów?

Myślę, że Przemek zbyt pobieżnie podszedł do tematu swojego wpisu a przy tym zastosował dość kiepskie kryterium – częstotliwość pojawiania się nowych wpisów. Polska blogosfera może pochwalić się wieloma miejscami, które nie zostały przytoczone we wpisie, a w których można znaleźć wiele ciekawych i przede wszystkim naznaczonych osobistym sznytem, tekstów. Jedyna wspólna ich „wada” to nieregularność. Aby nie być gołosłownym przytoczę adresy kilku takich interesujących blogów:

Fabryka pikseli Miłosza Bolechowskiego

MacWyznawca Jaromira Koppa

MacMoc imć Macieja :)

Sami oceńcie czy faktycznie nie ma po czym poczytać w polskich blogach o Apple…?