News

Slajd, który wprowadził Philla Schillera w zakłopotanie

Kilka dni temu jeden z pracowników Apple odpowiedzialny m.in. za tworzenie przeglądarki Safari dla Maczków i pecetów – Don Melton, opublikował swoje wspomnienia z kontaktu ze Steve Jobsem. Szczerze polecam artykuł pod tytułem: Memories of Steve.

Jedną z weselszych anegdot opisanych w tych wspomnieniach była sytuacja, kiedy Steve postanowił zrobić psikusa Philowi. Mianowicie podczas prób prezentacji przygotowywanej na Keynote Macworld w 2003 roku, która m.in. poruszała sukces sklepów Apple Store, Steve postanowił dodać slajd którego zawartość możecie zobaczyć poniżej. Oczywiście, Phil Schiller nic o tym nie wiedział:

Steve explained to all of us that he was planning a little prank, we would see it first, and we had better not say anything about it when Phil did arrive later.

He then queued up the slides with the Apple Store update and inserted an extra special slide right at the end.

It. Was. Epic.

Laughter all around while we stared at the slide for a minute, a few moments to calm ourselves, and then the keynote was reset to the beginning. Great timing because that’s when Phil walked into the hall.

So Steve started the rehearsal, going through slides on the “Switcher” ad campaign and then the Apple Stores.

At the end of the retail update, he was supposed to conclude with something like “1.4 million visitors in the month of December alone,” but he added, “so to all of you in the press who doubted us…”

And then clicked to reveal his special slide — poster art I’m sure everyone has seen before — a 1940’s-style rendering of a grinning man holding a big mug of coffee next to his face with this text alongside like a world balloon:

“How about a nice cup of shut the fuck up.”

And then the best part — the part we didn’t know was coming — Steve paused, turned to his V.P. of Marketing and deadpanned, “What do you think, Phil? Too much?”

Ken and I struggled to keep from collapsing in another giggling fit and falling on the floor.

That Steve made such an effort to punk Phil not only meant he had a wonderful sense of mischief, but it was clear he thought well enough of Phil to know the man could take the joke. Which Phil did after a few moments of what I assume was panic.

meltonNie wiem jak Wam, ale mi brakuje Steve’a. Bardzo…

Hearthstone dla iPada

Jak dało się zapewne zauważyć po kilku historycznych wpisach na blogu, jestem wielkim fanem firmy Blizzard. Od dłuższego czasu tytuły jakie wychodzą spod ręki tego producenta w stu procentach wystarczają aby zaspokoić mój głód relaksu przy grach komputerowych. Co prawda do Hearthstone’a podchodziłem ze sporą dawką wątpliwości jednak ostatecznie oddaje temu tytułowi honor i przyznaję, że to solidny kawał porządnej rozrywki.

hearthstone-heroes-of-warcraft

Z tego względu niesamowicie ucieszyła mnie wiadomość, jaka dziś ukazała się na profilu Twitterowym firmy. Mianowicie wersja gry dla iPada została już udostępniona w Australii i Nowej Zelandii, a pozostałe kraje otrzymają ją w najbliższym czasie. Blizzard rozłożył premierę w czasie dla zrównoważenia obciążeń i ewentualnych problemów. Co najważniejsze, gracze będą mogli toczyć pojedynki niezależnie od platformy, co w przypadku Diablo 3 nie zostało umożliwione (gracze konsolowi nie mogą grać z komputerowymi).

Szykuje się nie lada wydarzenie. Dla mnie osobiście jest to najważniejsza premiera w kategorii gier w historii iOS. Zachęcam Was do przetestowania, kiedy tylko pojawi się w polskim App Store. Przy okazji lojalnie ostrzegam – wciąga niczym turbina silnika w odrzutowcu.

Nowe Spotify i funkcja Połącz

Znaczna część blogosfery zauważyła nową wersję appki Spotify dla iOS, a dokładniej dla iPhone oraz iPoda Touch. Oczywiście, również odtwarzacz dla iPada doczekał się uaktualnienia i może poszczycić się takim samym numerkiem. Pomimo faktu, że programy te różnią się znacznie (nie rozumiem np. dlaczego na iPadzie nie ma opcji Odkryj muzykę, z której korzystam bardzo często, a która jest obecna zarówno na iPhone jak i na Maczku…). Kwestia wyglądu nowej wersji to rzecz gustu, ja – przyznaję bez bicia – lubię nowe szaty Spotify.

spo1

Chciałem jednak zwrócić uwagę, że posiadacze więcej niż jednego iUrządzenia mogą teraz do pewnego stopnia zdalnie sterować odtwarzaniem muzyki! W nowym Spotify pojawiła się funkcja Połącz (rozpoznacie ją po piktogramie głośnika otoczonego literką „C” od Connect, jak się domyślam :)), która umożliwia wybranie utworu na jednym urządzeniu i zainicjowanie odgrywania na innym pod warunkiem, że ma zainstalowaną appkę, uruchomioną (na pierwszym planie), a iPhone/iPod touch/iPad nie są zablokowane/uśpione. Oczywiście później można je zablokować a muzyka będzie grać dalej.

spo2

Niby drobiazg a cieszy, prawda? Mam nadzieję, że deweloperzy aplikacji dodadzą tę funkcję w grajku desktopowym (brak również wsparcia dla tej opcji w odtwarzaczu internetowym), oraz wzbogacą ją o dodatkowe możliwości, jak np. regulacja głośności, czy inicjowanie odtwarzania na zablokowanym smartfonie/tablecie.

PS. Uprzedzając ewentualne pytania, odtwarzacze muszą znajdować się w tej samej sieci lokalnej a funkcję sprawdziłem na koncie Spotify Premium. Nie wiem czy w wersji darmowej oraz w przypadku, gdy na urządzeniach dostęp do usługi jest realizowany z różnych kont, funkcja Połącz zadziała…

Pierwsze ćwierknięcie – #FirstTweet

Pewnie większość maniaków serwisu mikroblogowego Twitter już to zna, ale postanowiłem przypomnieć garstce nieświadomych, że niedawno, z okazji ósmych urodzin Twitter uruchomił usługę #FirstTweet, która pozwala nam cofnąć się w czasie i zobaczyć pierwszą oznakę naszej aktywności w serwisie.

twit

Wystarczy skorzystać ze tej strony aby sprawdzić pierwsze tweety, swoje bądź znajomych. Ja uświadomiłem sobie, że niedługo stuknie 6 lat od mojego pierwszego ćwierknięcia… I o ile nie korzystam z tego serwisu masowo, to uważam go za najlepsze miejsce społecznościowe w sieci (zwłaszcza w połączeniu z genialnym Tweebotem :)). Do miejsc pokroju facebook, Google+ czy LinkedIn mam awersję.

Rzeczywistość wirtualna rodem z firmy Blizzard

Dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ciekawostka udostępniona przez firmę Blizzard w związku z premierą Reaper of Souls. Mianowicie w edycji kolekcjonerskiej dołączona jest książka z grafikami, które powstawały w toku tworzenia gry. Nie byłoby w tym nic niesamowitego gdyby nie to, że przy użyciu aplikacji na iPhone, którą znajdziecie tutaj, możecie przywołać wprost z rysunku potwora wprost na swoje biurko i obejrzeć go z każdej strony. Niesamowita rzeczywistość wirtualna!

Co najważniejsze nie musicie nawet posiadać wspomnianej wersji kolekcjonerskiej gry. Blizzard udostępnił odpowiedni plik PDF, który wystarczy wydrukować aby osiągnąć wspomniany efekt. Znajdziecie go pod tym adresem. Poniżej film przedstawiający to cudeńko w działaniu.

Niesamowite!

iPad z ekranem Retina wypiera iPada 2

Stało się, po dłuższym okresie czasu iPad 2 przeszedł na zasłużoną emeryturę. Nie ukrywam, że długo zastanawiało mnie podtrzymywanie jego egzystencji przez Apple. Najwyraźniej nie było możliwe wstawienie w jego miejsce urządzenia z ekranem Retina z zachowaniem odpowiednio niskiej ceny i wysokiej – zgodnie ze standardami firmy – marży.

Jeżeli jesteśmy już przy cenie to uważam, że jest ona nad wyraz atrakcyjna. Tak wykonany sprzęt o nadal porządnych parametrach i co najważniejsze ze sporym ekranem z rodziny Retina za 1699 złotych to strzał w dziesiątkę. Na pewno przybliży to wielu użytkowników do zakupu swojego wymarzonego urządzenia. Kompromisem będzie oczywiście waga sprzętu. Myślę jednak, że spore grono osób przymknie oko na tę niedogodność. Z resztą jakość wyświetlanego obrazu szybko zrefunduję delikatny dyskomfort dla nadgarstków.

Ciekaw jestem jakie poziomy sprzedaży osiągnie iPad z ekranem Retina – bo tak oficjalnie został on nazwany przez Apple. Myślę, że okaże się sporym sukcesem. Teraz naturalnie rodzi się pytanie, jak długo na rynku utrzyma się wersja mini bez Retiny. Czy będzie w stanie utrzymać się przez czas podobny do swojego większego brata? Czy nowa wersja, która zapewne ukaże się tej jesieni zastąpi go na pozycji najtańszej opcji wśród tabletów z Cuppertino, wszystko przed nami i serio zastanawiam się jak zostanie to rozegrane.

Wielki powrót płyt winylowych

Część z Was wie, a niektórzy właśnie teraz dowiadują się o tym jak wielkim fanem płyt winylowych jestem. Otóż jest to moje ukochane źródło dźwięku, do którego mam niesamowity sentyment oraz szacunek. Wynika to zarówno z tego jaką jakość brzmienia oferują czarne płyty oraz niesamowitej frajdy dla osoby, która najzwyczajniej w świecie kolekcjonuje wydawnictwa muzyczne.

Okazuje się, że kolejny rok z rzędu skazane niegdyś na porażkę winyle rosną w siłę i ich sprzedaż szybuje w górę z niesamowitym impetem. W roku 2013 sprzedaż tego nośnika wzrosła aż o 32%! W ciągu ostatniej dekady (2002-2012) mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 250%. Jeżeli cyferki nie robią na Was wrażenie to poniżej odrobina grafiki. Niesamowite prawda?

chartoftheday_1465_Vinyl_LP_sales_in_the_US_n

Skąd ten spektakularny powrót? Wydaje mi się, że ludzie poczuli ponownie chęć obcowania z muzyką w formie swoistej celebracji. Płyta CD znacznie przyśpieszyła konsumpcję ulubionych albumów i ograniczyła nasz wysiłek związany z odsłuchem. Dystrybucja stricte cyfrowa w postaci plików i usług streamingowych praktycznie pozwoliła nam sięgać do światowych zasobów muzycznych za pomocą jednego kliknięcia lub dotknięcia ekranu – w przypadku urządzeń mobilnych. Tutaj z odsieczą przybyła nam czysta analogowa forma, która znów pozwala nam obcować z pięknymi wydawnictwami. Oczywiście nie zagraża ona cyfrowej dystrybucji, która będzie rosła i to nie podlega wątpliwości. Jednak ten potężny wzrost świadczy o tym, że kolekcjonerzy muzyki zachłysnęli się i wracają powoli do korzeni.

Mam nadzieję, że za rok znów będę mógł napisać o podobnym wzroście sprzedaży. Dla tych z Was, którzy nie do końca rozumieją fenomen czarnej płyty polecam mój wcześniejszy tekst o wdzięcznym tytule „Zobacz synku z takich płyt kiedyś słuchało się muzyki…”, do którego natchnęła mnie wizyta w jednym ze sklepów w 2011 roku.

Źródło: Statista.com
 

Lewitacja? Ależ owszem, wystarczą fale dźwiękowe.

Chodzenie po wodzie, latanie na magicznym dywanie czy po prostu unoszenie się w powietrzu – chyba każdy z nas o tym marzył, prawda? Mało komu się to jednak udało. Ale w niedalekiej przyszłości i takie, wydawałoby się utopijne, marzenie ma szanse realizacji.

Nie tak dawno wrzuciłem tu film pokazujący jak fale dźwiękowe wpływają na strumień wody. Okazuje się, że zjawisko rozchodzenia się fali akustycznej można wykorzystać nawet do pokonania grawitacji i utrzymywania przedmiotów w powietrzu, a nawet wprawiania ich w kontrolowany ruch. Młodzi naukowcy z tokijskiego uniwersytetu odkryli, jak wykorzystać fizykę do przemieszczania drobnych przedmiotów w trzech wymiarach. Myślę, że ten koncept będzie podwaliną czegoś większego, bardziej praktycznegi i przydatnego, a my to rozwiązanie zaakceptujemy, jakby było z nami od lat.

PS. Tak, wiem że od dawna wykorzystujemy inne fale – magnetyczne, do wprawiania w ruch np. rotorów silników elektrycznych, czy poruszania wagonów pociągów przemieszczających się na poduszce magnetycznej.

LogMeIn przestało być darmowe

Mówiąc szczerze, całkowicie nie spodziewałem się tego co zobaczyłem w mailu od właściciela tej usługi. Co prawda już jakiś czas temu pisałem na applesauce o końcu pewnej epoki w kwestii LogMeIn, co w skrócie polegało na ograniczeniu liczby komputerów podłączonych do naszego konta. Części z Was na pewno skomplikowało to codzienną pracę a okazuje się, że niecały rok po tamtej wiadomości spotkało nas coś jeszcze bardziej przykrego. LogMeIn przestało oferować darmową opcję korzystania z ich narzędzi.

Od 27 stycznia odcięty będzie dostęp do usługi typu Free. Co ciekawe wiadomość została rozesłana 7 dni przed wygaśnięciem tego rozwiązania, co uważam za kompletnie chamskie i pozbawione zdrowego podejścia do swoich użytkowników zagranie. Spore grono osób będzie musiało podjąć bardzo szybko decyzję co z tym fantem zrobić i pewnie w napływie paniki natychmiast wykupi oferowaną, oczywiście aktualnie w promocyjnej cenie, wersję Pro usługi. Ja osobiście nie potrzebuję poziomu Pro i zapewne przesiądę się na darmowego TeamViewera. Nie ukrywam, że będzie mi brakowało centralnej konsoli zarządzania klientami, jednak nie jest to dla mnie tak priorytetowe narzędzie abym płacił za nie roczny abonament. Dodatkowo warto zauważyć, że wersja darmowa była oczywiście pozbawiona pewnych możliwości, które otrzymywali abonenci wersji płatnej.

Wam również polecam rozejrzeć się za darmowymi alternatywami, sposób w jaki LogMein rozegrało tą sprawę – 7 dni na decyzję – stawia tą firmę w złym świetle. Dodatkowo uważam, że pozbycie się darmowego planu na zachętę dla użytkowników nie przyniesie wymiernych korzyśći. Ja tym czasem weryfikuję swoje dostępy zdalne i planuję szybką przesiadkę na konkurencyjne rozwiązania.

Wystroje wnętrz z popularnych seriali telewizyjnych

Kto z Was nie ogląda seriali? Nie sądzę, żeby ktoś się zgłosił. Wszyscy wciągamy się w te telewizyjne tasiemce zwłaszcza, że w ostatnich latach przybrały w większości tak świetną formę iż potrafią wyglądać i wciągać nas lepiej niż największe hity kinowe. Angażujemy się w te historie bez opamiętania i dosłownie zaprzyjaźniamy się z głównymi bohaterami. Wnikamy w ich świat – a raczej oni w nasz – aż do końca sezonu lub smutnego zakończenia emisji.

Zastanawialiście się może kiedyś, jak wyglądają lub wyglądałyby mieszkania, domy lub apartamenty w których mają miejsce serialowe historie? Teraz macie okazję z zapoznać się z tym jak najprawdopodobniej zaprojektowane były lub są te wnętrza. Poniżej link do strony, na której możecie przejrzeć parę wnętrz z najbardziej popularnych seriali. Dobrej zabawy.

Wnętrza z najbardziej znanych seriali TV

Ciekaw jestem jak Wasze wrażenia i jak bardzo pokrywa się to z Tym jak wyobrażaliście sobie te wnętrza jako widzowie.

Źródło: http://www.home-designing.com