News

Dotknij dźwięku czyli Listen dla iPhone – pierwsze wrażenia

MacPaw, to jak sądzę, znana większości czytelnikom i ogólnie macuserom grupa ukraińskich deweloperów, która popularność zawdzięcza takim narzędziom jak CleanMyMac czy Gemini. Swoją działalność rozszerzyli ostatnio o platformę iOS, publikując trzy dni temu interesujący, minimalistyczny odtwarzacz muzyczny pod nazwą Listen.

IMG_0749

No tak, ale po co takie oprogramowanie, skoro sam iOS zawiera aplikację pod nazwą Muzyka, która spełnia swoje zadanie znakomicie? Tym bardziej, że w App Store można znaleźć multum alternatywnych playerów, z setką mniej lub bardziej przydatnych opcji, oraz interfejsami tak różnorodnymi, że na 99% da się zadowolić gust najwybredniejszego użytkownika. Ja sam korzystam z odtwarzaczy w dość podstawowy i raczej nieuporządkowany sposób. Rzadko tworzę playlisty, nie oceniam utworów, preferuję słuchanie całego albumu, pałam niechęcią do trybu odgrywania losowego (shuffle). Co więcej, jestem uzależniony od Spotify Premium, więc dość rzadko uruchamiam jakikolwiek inny player.

IMG_0750

To co mnie zaciekawiło – poza faktem, że Listen jest appką darmową – to sposób jej obsługi. Program praktycznie nie posiada żadnych widocznych przycisków (co jest spójne z ideą i stylistyką iOS7), a wszystkie operacje, takie jak: odtwarzanie, pauza, następny utwór, poprzedni utwór, dodawanie do ulubionych, wybór playlisty, wyszukiwanie, włączenie trybu losowego, dzielenie się z innymi informacją o tym czego w danej chwili słuchamy, czy wreszcie przekierowanie audio do odbiornika AirPlay, odbywają się za pomocą gestów!

IMG_0752

Tapnięcie, przesunięcie palca w danym kierunku i cel osiągnięty. Muszę przyznać, że działa to wszystko wręcz perfekcyjnie, a w połączeniu z estetyczną stylistyką, gwarantuje przyjemne doznania nie tylko słuchowe, ale również wizualne.

IMG_0748

Program docenią przede wszystkim osoby, które słuchają dużo muzyki, a przy tym muszą – w tym samym czasie – poświęcać całą swoją uwagę innym zajęciom, obsługa bezwzrokowa Listen to moim zdaniem wyłącznie kwestia wyrobienia nawyku.

IMG_0747

Nie ma co się rozpisywać na temat aplikacji o tak podstawowych i oczywistych możliwościach, jednak sposób ich implementacji potwierdza, że w studio MacPaw nie brakuje utalentowanych i kreatywnych projektantów i programistów.

Listen w ruchomym kadrze:

Listen App by MacPaw – Promo Video from macpaw on Vimeo.

„Today” oraz „Free” – krótko o Apple Keynote

„Free” oraz „Today”, te dwa słowa królowały w trakcie dzisiejszego Apple Keynote. Pamiętam jak po kilku ostatnich prezentacjach narzekałem z Markiem na brak elementów, które byłyby dostępne już, teraz, za chwileczkę. Tym razem nie będziemy mieli tego problemu. Dokładając do tego masę informacji o tym co dostaniemy za „free” ciężko mieć jakiekolwiek powody do marudzenia.

Na początku dostaliśmy małą powtórkę z rozrywki na temat Mavericks, który poprawia i dodaje nowe elementy do i tak już świetnego OS X. Wszystkie nowości są jak najbardziej trafione a mnie osobiście szczególnie cieszy poprawiona praca na dodatkowych monitorach. Sam tuning tego co pod maską najnowszego systemu operacyjnego z Cupertino oczywiście też powoduje na mojej twarzy wypieki. Dotychczasowa utylizacja zasobów sprzętowych była świetna, a z najnowszymi mechanizmami będzie więcej niż znakomita. Na finał otrzymaliśmy świetną wiadomość do potęgi drugiej, a mianowicie system jest dostępny od dziś oraz będzie całkowicie darmowy. Obejmie to wszystkich użytkowników, których maszyny są oznaczone jako kompatybilne z najnowszym OS X. Rewolucja, inaczej nie mogę tego nazwać. Dokładając do tego darmowe iLife i iWork mamy do czynienia z podobnym schematem jak przy urządzeniach z iOS. Otrzymujemy sprzęt, który ma pełen pakiet oprogramowania a dodatkowo nie musimy się martwić o jego aktualność. Wszystko mamy na bieżąco, bez wykładania dodatkowych złotówek. Teraz pozostają nam jedynie wydatki na oprogramowanie od developerów. How cool is that?

Jeżeli już mowa o iLife i iWork, to tak jak wersje aplikacji z tych pakietów dla iOS musiały zostać zaktualizowane i nie było co do tego najmniejszych wątpliwości. Co niektórzy stracili już nadzieję dla takowej aktualizacji przeznaczonej dla OS X. Dziś dostaliśmy kolejny prezent i oba pakiety zostały zaktualizowane dla obu platform. Dodatkowo stały się darmowe przy zakupie nowego sprzętu. Mnie osobiście totalnie zachwyciła opcja perkusisty w GarageBand. Totalny odlot i nie mogę się doczekać aż będę mógł pobawić się tą opcją. Jakby tego było mało wszystkie te aplikacje będę dostępne „today”. Jak tylko znajdziemy z Markiem chwilę to zapewne napiszemy coś więcej o tych świeżutkich kawałkach kodu.

Na koniec dostaliśmy informacje o nowych iPadach. Duży został przemianowany na iPad Air a mały dostał to na co wszyscy czekali z zapartym tchem. Tak moi mili Retina trafiła do wersji mini. Ja już teraz wiem, że absolutnie nie wytrzymam bez zamiany na wersję z matrycą w wysokiej rozdzielczości. Dokładając do tego – w obu przypadkach – procesor A7 i wsparcie dla 64 bit znane z iPhone 5S, mamy do czynienia z fantastycznymi produktami. Tutaj co prawda nie dostaliśmy informacji, że będzie „today”, ale nie martwcie się nie będziemy musieli za długo czekać. Na pocieszenie duży – aczkolwiek lekki – iPad Air będzie dostępny już 1 listopada!

Apple, firma uchodząca za drogą i wyciskającą z użytkowników każdą złotówkę w trakcie zakupu sprzętu pokazała nam dzisiaj, że sprzęt z jabłuszkiem na obudowie rzeczywiście jest wart każdej wydanej kwoty. Dodatkowo dała nam kolejny argument w dyskusjach typu „Dlaczego Apple?”. Tim Cook zaznaczył swoją obecność mocniej niż kiedykolwiek. Doskonały ekonom zrezygnował z milionowych zysków ze sprzedaży oprogramowania – kto by pomyślał o takim rozwoju spraw. Wszyscy jednak wiemy, że takie podejście będzie dodatkowych czynnikiem wzrostu słupków sprzedaży sprzętu. Ja mogę powiedzieć tylko jedno: Apple, bierz moje pieniądze!

Procedura testowa po nowemu

Zgodnie w obietnicą daną w ostatnim wpisie, wkrótce na łamach applesauce pojawi się moja kolejna recenzja słuchawek. Nim jednak to nastąpi, chciałbym zdradzić nieco szczegółów w temacie „znowelizowanych” sposobów wykonywania testów, przeze mnie oraz Kubę. Postanowiliśmy trzymać się konkretnego schematu (który doprecyzował Kuba właśnie), tak aby każda z recenzji była spójna, zawierała komplet danych, oraz w pewnym zakresie umożliwiała porównanie różnych słuchawek, wcześniej przez nas “wziętych na warsztat”. Odpowiednie punkty poznacie przy okazji najbliższego testu.

Zmianie ulegnie również playlista. Wszystkie utwory zostały osobiście zripowane z oryginalnych płyt audio, znajdujących się w kolekcji Kuby do formatu AAC 256 kbps (czyli iTunes plus). Postanowiliśmy nie bazować na źródłach obarczonych dodatkowymi stratami jakości, jak streaming (Spotify, itp.). Oczywiście mogliśmy pójść krok dalej i zdecydować się na muzykę w formacie bezstratnym (ALAC/FLAC), ale postanowiliśmy obrać za punkt odniesienia jakość dostępną w sklepie Apple iTunes Music Store.

itunes_testlist

Zestaw utworów dobranych przez Kubę nie do końca wpasowuje się w moje gusta muzyczne, ale muszę przyznać, że tracklista zawiera repertuar na wskroś urozmaicony. Poszczególne utwory demonstrują kompletne spektrum dźwięków reprezentowanych zarówno przez instrumenty jak i zróżnicowane wokale. Swoją „chwilę chwały” będą miały dzieła charakteryzujące się wyraźnymi gitarami akustycznymi i elektrycznymi, głębokim basem, feerią instrumentów perkusyjnych, bębnami sprawiającymi, że muzykę nie tylko się słyszy ale i czuje, oraz urzekającymi śpiewami męskim i damskimi.

Playlista testowa: (Tytuł utworu / Czas trwania / Wykonawca / Album / Gatunek)

  1. Inflikted / 4:32 / Cavalera Conspiracy / Inflikted / Metal
  2. Luminol / 12:10 / Steven Wilson / The Raven That Refused To Sing (and other stories) / Progressive Rock
  3. Owner Of A Lonely Heart / 4:27 / Yes / 90125 / Progressive Rock
  4. Unfinished Sympathy / 5:12 / Massive Attack / Collected / Electronic
  5. Agape / 6:54 / Dead Can Dance / Anastasis / Alternative
  6. Everywhere / 3:40 / Fleetwood Mac / Tango In The Night / Rock
  7. The Unforgiven / 6:26 / Metallica / Black Album / Rock
  8. Your Latest Trick / 6:33 / Dire Straits / Brothers In Arms / Rock
  9. Hatesong / 8:30 / Porcupine Tree / Lightbulb Sun / Alternative & Punk
  10. Miracles / 4:07 / Stone Sour / Audio Secrecy / Alternative

aIMG_0146

Dzięki uprzejmości dystrybutora produktów firmy FiiO w nasze ręce trafił sprzęt, który usprawni przeprowadzanie testów! Mianowicie przełącznik FiiO HS2 umożliwiający równoczesne podłączenie aż do czterech źródeł sygnału i słuchawek z dużym lub małym jackiem. Dzięki takiemu rozwiązaniu można płynnie przełączać między odtwarzaczami odgrywającymi te same utwory i dokonać rzetelnych testów również pod kątem “zgrania się” słuchawek z konkretnym źródłem.

aIMG_2848

W moim przypadku takimi czterema źródłami są:

  • iPod shuffle 1G
  • iPod nano 4G
  • iPhone 5
  • iPad 2 WiFi

aIMG_2850

Po wstępnym przesłuchaniu fragmentów utworów na każdym z grajków wybiorę ten, z którym testowane słuchawki zagrają najlepiej i dalsze odsłuchy będą odbywać się właśnie w takiej wybranej konfiguracji.

Jeśli macie jakieś uwagi i sugestie, zamieście je w komentarzach. Na pewno pomogą nam stworzyć jeszcze lepsze i bardziej uniwersalne środowisko laboratoryjne :) Zaowocuje to recenzjami nacechowanymi większym obiektywizmem.

muve digital – nowy gracz na Makowym rynku!

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię grać w gry. Na iPhone, i na iPadzie i na iMaczku. Ta ostatnia platforma nigdy nie była postrzegana za tę, na której można zagrać w chwytliwe tytuły. I niestety tak było przez długi czas. Sytuację poprawiło otwarcie sklepu Steam i podobnych, które to zaczęły ofertę cyfrowej dystrybucji gier rozszerzać na inne niż Windows systemy.

Z tym większym zaciekawieniem i przyjemnością przeczytałem treść notatki prasowej, którą zamieszczam poniżej:

Gry na Mac w ofercie muve digital! Na start promocja -50% na wybrane tytuły!

06.09.2013, WarszawaMuve digital, pierwsza polska platforma cyfrowej dystrybucji, ma przyjemność poinformować o wprowadzeniu do sprzedaży cyfrowych wersji gier na platformę Mac. Od dziś dostępnych jest 36 tytułów, wśród których znajdują się takie hity jak BioShock: Infinite, Borderlands 2, Call of Duty: Modern Warfare czy Sid Meier’s Civilization V. Już wkrótce oferta muve digital poszerzy się o kolejne kilkadziesiąt pozycji w wersji Mac. Aktualna oferta dostępna będzie zawsze na stronie http://muve.pl/digital/mac.

Dodatkowo, od dziś do 15 września oferujemy wybrane tytuły aż o połowę taniej:

  • Borderlands 2 w cenie 39,99 zł (cena regularna 79,99 zł)
  • Sid Meier’s Civilization V Gold w cenie 79,99 zł (cena regularna 159,99 zł)
  • Rollercoaster Tycoon 3 Platinum w cenie 9,99 zł (cena regularna 19,99 zł)
  • Call of Duty 4: Modern Warfare w cenie 24,99 zł (cena regularna 49,99 zł)

Muve.pl to nowoczesna platforma dla miłośników nowych technologii. W grudniu 2011 roku w ramach muve.pl wystartowała pierwsza polska usługa cyfrowej dystrybucji gier komputerowych, oferująca możliwość łatwego i legalnego pobierania gier. Muve digital to obecnie największy polski portal z cyfrową dystrybucją – w tej chwili w ofercie znajduje się około 700 tytułów i liczba ta cały czas rośnie. Ofertę muve digital uzupełnia kilkanaście tysięcy e-booków i audiobooków. Niewątpliwą zaletą muve digital jest łatwa obsługa, polska wersja językowa i pomoc techniczna, możliwość kupowania gier bez wychodzenia z domu i zabawy w wybrany tytuł kilka chwil po zakupie.

Maki_w_muve_digital

Paweł Goljanek

muve.pl

Oby więcej takich miejsc, to na pewno nie będziemy się nudzić :)  A jeśli skusicie się na zakupy z muve.pl to koniecznie dajcie nam znać, i polubcie profil muve digital na Facebooku.

Metallica Pinball

Pinball, zdecydowanie jedna z najlepszych form rozrywki jakie znam. Uwielbiam klasyczne stoły, które masakrują ilością efektów dźwiękowych, zmian możliwych torów kulki oraz animacji na wyświetlaczu punktów. Zastanawialiście się kiedyś ile mechanizmów jest potrzebnych do tego aby wszystko to działało szybko i sprawnie? Dodajmy do tego jeszcze całą oprawę audio-wizualną i już zaczyna to być potężne przedsięwzięcie. Część moich domniemań rozwiał znaleziony ostatnio film prezentujący tworzenie stołu do pinballa sygnowanego przez zespół Metallica. Za wykonanie odpowiada amerykańska firma Stern. Jak dla mnie to dwie pieczenie na jednym ogniu. Sporo smaczków z procesu projektowania i do tego przeniesienie wielu lat historii ukochanego zespołu w detale wykończeniowe. Zachęcam do obejrzenia.

Gdybyście chcieli się skusić na taką zabawkę, to za najtańszą wersje trzeba wyłożyć 6600$. Ja już odkładam…

Geekbench 3 już jest!

Benchmarki, benchmarki, benchmarki… Mają swoich przeciwników – bo przecież nie pozwalają odzwierciedlić typowych czynności, jakie wykonujemy zwykle na komputerach. Zatem, nie do końca stanowią miarodajny wskaźnik wydajności naszego sprzętu. Z drugiej strony dzięki tym właśnie programom, możemy porównać różne urządzenia – przecież najważniejszy jest punkt odniesienia, według którego dokonujemy pomiarów.

W przypadku kart graficznych, najbardziej popularnym i uznanym programem testującym jest bez wątpienia 3DMark. Do testowania wydajności procesora i pamięci, pozycję lidera dzierży od dłuższego czasu program Geekbench, który właśnie dojrzał do wersji oznaczonej numerkiem 3.

gb3_1Zmiany w Geekbench 3:

  • 15 nowych testów wydajnościowych (bazujących na rzeczywistych problemach obliczeniowych) takich jak szyfrowanie, przetwarzanie grafiki czy symulacje procesów i zdarzeń fizycznych,
  • 12 wcześniej stosowanych testów zostało przepisanych na nowo, by jeszcze bardziej je „urealnić”,
  • nowy system oceniania/punktacji – teraz osobno wyświetlane są wyniki wydajności jednego i wielu rdzeni procesora!
  • Geekbench 3 dla iOS posiada nowy interface zgodny z iOS 7, ponadto automatycznie archiwizuje wcześniejsze testy w aplikacji oraz dzięki wsparciu dla DropBox ułatwia przenoszenie wyników między komputerami i innymi urządzeniami (jak smartfony i tablety), z pominięciem Geekbench Browser,
  • nowy format dokumentu (JSON) ułatwiający tworzenie skryptów wykorzystujących dane z benchmarka.

gb3_2

W związku z wprowadzeniem nowej wersji do końca sierpnia (31.08.2013) PrimateLabs oferuje zniżki na zakup Geekbench 3:

  • licencja multiplatformowa (OS X, Windows, Linux) – cena 56 zł zamiast 88 zł
  • licencja dla jednego systemu – cena 36 zł zamiast 56 zł

gb3_3

Geekbench 3 dla iOS można kupić w App Store w cenie 0,89 €.

Vox już na serio i do tego z RADIO za darmo (tylko do godziny duchów)!

Jak się domyślam, większość czytelników zapewnie właśnie czyta z wypiekami na twarzy, doniesienia na temat najnowszej bety (5) systemu iOS w wersji 7, ale co tam – postaram się jeszcze bardziej rozpalić atmosferę i podnieść temperaturę tego gorącego wieczoru! Nie tak dawno pisałem na applesauce na temat fajnego odtwarzacza muzycznego o dość swojsko brzmiącej nazwie – VOX (nie wiem czemu, ale mi ta nazwa od razu przypomina hicior pt. Bananowy song pewnego zespołu).

vox_1

Okazało się więc, że odtwarzacz opuścił fazę beta i pojawił się całkiem niedawno w Mac App Store. Program może działać zarówno jako zamiennik iTunes, lub tylko jako „specjalista” od formatów obcych temu pierwszemu. Decyzję o tym podejmujemy przy pierwszym uruchomieniu aplikacji.

vox_2

VOX jest nadal darmowy, ale jako zakup wewnątrz (in-app purchase) możemy odblokować funkcję radia. Kosztuje to €0.89 więc nie majątek, ale przez ograniczony czas (dzięki współpracy Coppertino i MacRumors), a dokładnie to do północy dnia dzisiejszego, możecie tę funkcjonalność odblokować całkowicie za darmo!

Jak to zrobić? Oto przepis:

  1. ściągamy aplikację z MAS
  2. uruchamiamy VOX, dokonujemy wyboru trybu pracy
  3. gdy program jest wciąż uruchomiony, wchodzimy na tę stronę, wpisujemy swoje dane (mail najlepiej ten sam co w MAS…) i po chwili VOX radośnie zakomunikuje, że RADIO zostało zaktywowane! :)

vox_3

Miłego słuchania!

iOS 7 beta 4

Po małym poślizgu za sprawą wyłączenia Dev Center, którego przyczyną był atak na jego zabezpieczenia otrzymaliśmy dziś czwartą betę iOS 7. Update waży ponad 200 MB i wprowadza całkiem sporą ilość zmian. Widać, że Apple wciąż szuka złotego środka i w dalszym ciągu zmienia zarówno wygląd interfejsu jak i mechanizmy działania. Jedno jest pewne, idą w dobrym kierunku. Pojawia się dużo głosów, że słuchają głosu ludu. Szczerze? Nie sądzę. My jesteśmy raczej od wyłapywania bugów.

Pierwsze co rzuca się w oczy to nowy napis na zablokowanym ekranie. Myślę, że tak dokładne pokierowanie użytkownika co ma zrobić nie jest do końca potrzebne, ostatecznie każdego prywatna sprawa, którą częścią ciała chce odblokowywać ekran. Nie wątpie, że każdy z nas miał jakiś ciekawy epizod w tym temacie.

IMG_0583

Kolejną istotną zmianą dostępną jeszcze przed odblokowaniem naszego telefonu jest możliwość przełączania się pomiędzy ekranami nowego Centrum Powiadomień za pomocą gestu przesunięcia palcem w lewo lub prawo. Zacna rzecz, niezwykle użyteczna i intuicyjna. Osobiście jeszcze przed pojawieniem się tej odsłony iOS 7 nie raz próbowałem przełączać się pomiędzy widokami za pomocą gestu. Wydawało mi się to całkiem naturalne, jednak nic z tego nie wychodziło. Teraz już nie mam tego problemu i cieszy mnie to niezmiernie.

Oczywiście musiałem pochwalić się Markowi tym, że beta czwarta już trafiła na mojego iPhone 5 i tutaj przywitało mnie nowe rozmycie koloru chmurek z treścią wiadomości, które są na górze listy. Wygląda to całkiem przyjemnie. Nie jestem pewny czy przypadkiem nie było tak już poprzednio, jeżeli się mylę to wyprowadźcie mnie z błędu w komentarzach.

IMG_0585

Dodatkowo powróciła możliwość cofnięcia automatycznej autkorekty. U mnie ta funkcja nie działała w poprzedniej wersji i irytował mnie ten fakt okrutnie.

Zmianom uległ ekran połączeń. Przyciski dostępne w trakcie otrzymywania jak i nawiązywania połączenia zostały zmniejszone i już nie przylegają do siebie. Wygląda to bardzo korzystnie i mimo, że nie przeszkadzała mi ich poprzednia forma – przylegające kafelki – uważam aktualną wersję za trafioną w dziesiątkę i mam nadzieję na utrzymanie się tego stanu rzeczy.

IMG_0592

Zmiany nastąpiły również w aplikacji Aparat. Zniknęła na przykład opcja Kwadrat, a zamiast niej jest po prostu wpisana proporcja zdjęcia. Według mnie świetne posunięcie, jakoś nie pasowały mi poprzednie długie opisy. Dodatkowo przesunięto przycisk HDR. Bardzo mi się podoba ten „wystrój”. Nawiązanie do firmy Leica, na które zwrócił uwagę Miłosz Bolechowski w swoim tekście o iOS 7 dodatkowo nadaje estetycznego smaku.

Poprawione zostały także wszelkie suwaki opcji, jakie pojawiają się w systemie. W trzeciej wersji beta miałem na nich jakieś śmieci w postaci znaków „>”. Aktualnie tego typu smaczki zniknęły, a sama animacja przełączania stanu wygląda bardzo smacznie.

IMG_0586

Co rzuca się w oczy to szybkość iOS 7 beta 4. System hula jak szalony. Animacje wydają się delikatnie przyśpieszone co dodatkowo potęguje odczucia na temat płynności działania. Jeżeli chodzi o stabilność, to już beta numer trzy nie sprawiała mi praktycznie żadnych problemów. Na tą chwilę po dość intensywnym użytkowaniu najnowszej odsłony nowy system nie zawiódł mnie ani razu i nie doświadczyłem z jego strony jakichkolwiek problemów. Życzę wszystkim użytkownikom telefonów z Androidem podobnych odczuć z ich finalnymi wersjami systemów, pod warunkiem że otrzymają je po kilku miesiącach od premiery. Tak, jestem złośliwy i nawiązuje do farsy z aktualizacją do Androida 4.3. Inaczej tego nazwać nie idzie.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że sporo zmian pominąłem. Opisałem jedynie elementy z którymi mam najczęstszy kontakt. Osobiście jestem bardzo zadowolony z kierunku prac Apple, iOS 7 odpowiada mi coraz bardziej. Byłem jego zwolennikiem od samej premiery i cieszy mnie, że z czasem pogłębiam się w swoim przekonaniu. Tymczasem wracam do testowania i wyczekuję niecierpliwie kolejnych wersji beta i ostatecznej GM.

Zmiany w Wunderlist

Wunderlist dostał kopa… bynajmniej nie w tyłek od mojej skromnej osoby, a w kwestii możliwości jakie posiada. Kilka dni temu aplikacja ta otrzymała update do wersji 2.2.0, który przyniósł naprawdę warte uwagi zmiany. Jak zdążyliście zauważyć, Applesauce to nie miejsce gdzie pisze się o aktualizacjach wszelkiej maści programów – no może zdarzyło mi się to raz lub dwa – jednak tym razem postanowiłem wspomnieć co nieco w tej dziedzinie, zwłaszcza że Wunderlist jest u mnie ostatnio „na tapecie”.

Tak naprawdę powróciłem do tego oprogramowania po dłuższej przerwie, a skłoniła mnie do tego potrzeba współdzielenia swoich projektów zarówno do edycji jak i modyfikacji. Nie da się ukryć, że darmowa funkcjonalność tego typu w podobnej maści programach to wielka rzadkość – jest to z reguły opcja w pakiecie Pro. Oczywiście Wunderlist również taki pakiet posiada, jednak funkcje w nim zawarte są raczej przeznaczone dla większych grup użytkowników pracujących nad jednym zadaniem. Dla mnie osobiście kusząca, jednak nie priorytetowa, wydaje się jedynie opcja dołączania plików do zadań. Zatem co istotnego się zmieniło w najnowszej wersji, że postanowiłem o tym napisać?

Po pierwsze rozwinięto możliwości wyszukiwarki, od tej chwili wspierane jest wyszukiwanie fraz wśród podzadań, notatek i… uwaga Panie i Panowie… tagów! Tak, Wunderlist otrzymało wsparcie dla tagów. Zdecydowanie zbliża to ten kawałek softu do GTD z krwi i kości, wciąż mu do tego bardzo daleko jednak ta nowa opcja przybliża go do tego miana. W ten sposób do zadań możemy dopisywać dowolne znaczniki, które dla przykładu mogą nam posłużyć jako podstawowe elementy w koncepcji Davida Allena, a mianowicie – konteksty. W zależności od osobistych upodobań, mogą to być konteksty związane z miejscem, czasem i innymi aspektami o których dusza zamarzy. Dodatkowo kliknięcie takich tagów wyświetli nam wszystkie zadania oznaczone w ten sam sposób. Proste i użyteczne prawda? Wzbogaciliśmy się o ciekawą możliwość oznaczania zadań, którego wykorzystanie zależy tylko i wyłącznie od naszej kreatywności. Niestety Listy (Projekty) nie mogą korzystać z tej funkcji, co jednak nie jest dużym kłopotem. Ostatecznie to zadania powinny mieć konteksty. Dodatkowo, poprawiono błędy jakie występowały w samym programie, ja osobiście pracuję na OS X Mavericks i miałem na nim problemy z dodawaniem podzadań – zwyczajnie nie działało to u mnie. Po aktualizacji problem zniknął i sam Wunderlist śmiga aż miło. Więcej błędów osobiście nie zaznałem.

Polecam Wam zapoznanie się z Wunderlist. W wersji 2.2.0 stał się on jeszcze ciekawszym narzędziem. Dodatkowo daje on możliwości, których na próżno szukać w innych darmowych programach tego typu. Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ja nie żałuję a wręcz jestem z tego zadowolony. Jeżeli również jakiś czas temu zrezygnowaliście z używania tego softu, sprawdźcie czy nie dorósł on aktualnie do Waszych wymagań.

SMB2 w OS X Mavericks

OS X Mavericks niesie ze sobą sporo nowości. Jak już wspominałem otrzyma on wsparcie dla OpenGL 4.1, co powinno zdecydowanie wpłynąć na jego wydajność graficzną. Kolejną nowinką, która bez wątpienia będzie miała spore znaczenie w kontekście działania nowego systemu operacyjnego jest wprowadzenie protokołu SMB2 jako domyślnego dla wymiany danych poprzez sieć. Technologia ta będzie wykorzystywana do transferu pomiędzy wszystkimi maszynami Mac, które będą posiadały na swoim pokładzie OS X Mavericks. W związku z tym dotychczasowo wykorzystywany protokół AFP zejdzie na drugi plan, jednak z pewnych względów będzie on dalej wykorzystywany o czym wspomnę w dalszej części tego tekstu.

Oczywiście dotychczas systemy operacyjne OS X radziły sobie z protokołem SMB bez większych problemów. W tym celu wykorzystywana była SAMBA, która jest implementacją open-source wspomnianego SMB. Jednak wraz z wejściem na rynek OS X 10.7 Lion, została wycofana z systemu ze względu na objęcie jej nowymi zasadami licencjonowania opartymi o GPL3. Wtedy to Apple wprowadziło swoją autorską implementację protokołu SMB do Liona, co w pierwszej wersji sprawiło użytkownikom sporo kłopotów i wymagało wprowadzenia pewnych poprawek dla zapewnienia odpowiedniej jakości funkcjonowania. W skrócie pojawiły się problemy z uwierzytelnianiem w trakcie dostępu do zasobów współdzielonych. Po opanowaniu chorób wieku dziecięcego technologia wprowadzona do nowych systemów zaczęła działać całkiem sprawnie. Zresztą cały czas głównym i domyślnym protokołem pozostawał AFP. Sytuacja zmieni się już tej jesieni.

Stworzony przez firmę Microsoft SMB2 to aktualnie jeden z najszybszych protokołów wymiany danych za pomocą sieci. Wynika to z możliwości zawarcia wielu żądań w ramach jednego zapytania co powoduje, że drastycznie wzrastają parametry jednoczesnego odczytu i zapisu danych pomiędzy maszynami z wykorzystywaniem szybkiego cache. Jest to niezwykle ważne w przypadku sieci wysokich prędkości, w których właśnie ta funkcja pozwala na pełną utylizację możliwości transferu, zwłaszcza w kontekście wykorzystania większych MTU. Kolejnym ważnym aspektem jest zapewnienie wzrostu bezpieczeństwa w trakcie komunikacji co zapewnia wsparcie dla rozszerzonych metod autentyfikacji w trakcie połączeń zabezpieczonych przy pomocy Kerberosa lub NTLMv2. W rodzinie systemów Windows protokół SMB2 wspierają Windows Vista, 7, 8 oraz serwerowe Server 2008, Server 2008 R2 a także Server 2012. Z tymi właśnie systemami w kwestii wymiany danych OS X Mavericks będzie rozmawiał bez pośrednictwa tłumacza .

Co w takim układzie z naszym zasłużonym AFP? Protokół ten nie przechodzi na pełną emeryturę. Oczywiście będzie służył do komunikacji z systemami OS X starszymi niż 10.9. Poza tym w dalszym ciągu oparta będzie na nim funkcja Time Machine. Wynika to z możliwości tego protokołu, który ze względu na swoje pochodzenie ma silne powiązania z rozwiązaniami typowo UNIX’owymi, takimi jak na przykład Hard Link, które są niezbędne dla realizacji założeń funkcjonowania tego narzędzia. Reasumując możemy śmiało stwierdzić, że AFP w dalszym ciągu czeka w OS X Mavericks sporo odpowiedzialnej pracy w trakcie dbania o nasze kopie zapasowe jak i komunikację ze starszymi systemami spod znaku nadgryzionego jabłka.

„Nadejszła wiekopomna chwila”, chciałoby się powiedzieć. Jak ta zmiana odniesie się do zwykłych użytkowników korzystających ze swoich komputerów w celach domowych i rekreacyjnych? Myślę, że nawet tej zmiany nie odczują. Komunikacja z systemami w których niepodzielnie rządzi SMB2, dotychczas przebiegała bez większych problemów, teraz będzie jeszcze lepiej. W przypadku użytkowników mających na co dzień kontakt z sieciami opartymi o systemy Windows, gdzie wymieniana jest spora ilość danych, na pewno zmiana ta zostanie oceniona na plus, zwłaszcza w kontekście czasu zaoszczędzonego na szybszym transferze jak i bezpieczeństwa połączeń w przypadku wykorzystywania bardziej zaawansowanych środków autentyfikacji. Osobiście uważam, że inżynierowie Apple poszli w bardzo dobrym kierunku. W pewnych kwestiach nie widzę sensu wymyślania koła od początku i wykorzystywanie technologii, które sprawdzają się doskonale w środowiskach produkcyjnych, gdzie odpowiadają codziennie za transport setek terabajtów danych jest zdecydowanym i celnym strzałem w dziesiątkę. Tak wiem, niesmak posiadania w swoich aluminiowych obudowach, czegokolwiek wywodzącego się spod flagi firmy Microsoft budzi w większości z Was niesmak, jednak tym razem otrzymamy coś naprawdę solidnego.