AirPlay

Bystrzacha czy hardcorowy koksu? Czyli jak daleko pada Smart TV od jabłek.

W rzeczy samej nie należę do osób uzależnionych od telewizji, nie spędzam z pilotem długich godzin i nie jestem na bieżąco z tasiemcowymi serialami. Jednak zdarza mi się korzystać z odbiornika telewizyjnego, zwłaszcza po zakupie opisywanej tu wcześniej przystawki – Apple TV. Oczywiście jak to los ma w zwyczaju mieszać, gdy mam ochotę na zabawę telejabłkiem inny domownik akurat w tym czasie ma ochotę zawłaszczyć telewizor w innym celu… „Kto ma pilota ten ma władzę” – owszem, można sprawę rozwiązać siłowo, ale na dłuższą metę lepiej rozważyć pokojowe wyjście – zakup drugiego wyświetlacza. Czytaj dalej!

Tele-jabłko po raz trzeci – podwójna gra

Uważni czytelnicy poprzednich wpisów dedykowanych apple TV na pewno zauważyli, że nie poruszyłem kwestii zastosowania tego urządzenia do najbardziej rozrywkowego chyba celu – gier. Był to zabieg celowy, gdyż chciałem temu tematowi poświęcić osobny wpis, co niniejszym czynię :) Tym razem będzie trochę krócej ale nie dlatego, że nie ma o czym pisać – przeciwnie – dlatego, że większość z Was będzie chciała się przekonać o wszystkim sama, więc czemu miałbym psuć tę zabawę? Czytaj dalej!

Tele-jabłko po raz trzeci – łatanie strumyka

Czym różni się Apple TV pierwszej generacji od modeli 2G i 3G? Na pewno wyglądem, wielością, kolorem, złączami, zapewne procesorem i układami scalonymi  – prawda? Prawda! Ale chyba największą różnicą z punktu widzenia użytkownika jest… dysk twardy, którego w nowych tele-jabłkach po prostu brak. Jest oczywiście jakaś pamięć (o wielkości 8 GB), ale służy ona jako bufor. Czytaj dalej!