Tele-jabłko po raz trzeci – podwójna gra

Uważni czytelnicy poprzednich wpisów dedykowanych apple TV na pewno zauważyli, że nie poruszyłem kwestii zastosowania tego urządzenia do najbardziej rozrywkowego chyba celu – gier. Był to zabieg celowy, gdyż chciałem temu tematowi poświęcić osobny wpis, co niniejszym czynię :) Tym razem będzie trochę krócej ale nie dlatego, że nie ma o czym pisać – przeciwnie – dlatego, że większość z Was będzie chciała się przekonać o wszystkim sama, więc czemu miałbym psuć tę zabawę? :P

Sam (samo?) Apple nawet na swoich stronach zachęca i reklamuje aTV jako przystawkę zajmującą się wyświetleniem obrazu na ekranie telewizora pozwalając w ten sposób zredukować zadania stojące przed iUrządzeniami a konkretnie iPadem 2 generacji, Nowym iPadem oraz iPhone 4S do sterowania grą. I tu jest sedno sprawy! Bo o ile możemy przyjąć, że pewnie z 99% ekranów aplikacji i gier uda się wyświetlić na TV dzięki funkcji klonowania obrazu to korzyść z tego rozwiązania – poza chęcią zademonstrowania szerszej publiczności naszych manualnych czy strategicznych umiejętności – jest niewielka… Inaczej mówiąc, gdy mamy identyczny obraz na ekranie iPada lub iPhone oraz telewizora – tele-jabłko działa mniej więcej jak „bezprzewodowy przewód” :D tyle, że droższy od dostępnych w sklepie Apple rozwiązań: przejściówka cyfrowego AV, kabel zespolonego AV lub przejściówka VGA. Fajny… ale tylko bajer.

Na czym się skupić podczas grania? Na małym ekranie ale tym którego trzymamy w dłoniach czy na wielkim, który jednak jest taki… nienamacalny? Oba wyświetlacze serwują ten sam obraz, ale tylko po jednym możemy fizycznie „posmyrać” palcami. Efekt jest taki, że ten dodatkowy wyświetlacz zaczyna nas rozpraszać i grywalność tytułu spada, zamiast rosnąć. Rozwiązaniem jest – fanfary! :D – wyświetlenie na ekranie iPada/iPhone, tylko niezbędnych elementów graficznych służących sterowaniu grą. Czyli stajemy się posiadaczami najdroższych i najbardziej lansiarskich na świecie gamepadów ;) Postanowiłem sprawdzić część posiadanych gier dla iPada (niestety mam wciąż iPhone 4 a nie 4S, zatem klonowania ekranu smartfona nie mogłem przetestować…). Oczywiście nie liczcie na wnikliwe i obszerne recenzje tych gier – ani ze mnie jakiś wytrawny gracz ani czasu tyle nie mam :) Tak więc prezentowana niżej lista jest daleka od kompletnej, siłą rzeczy przetestowałem tylko zakupione przez siebie tytuły (i to nie wszystkie) – nie widzę jednak problemu, ba! zachęcam byście dodawali sami w komentarzach kolejne pozycje do listy gier wspierających apple TV/ Air Play/ Mirroring!

Lista wybranych tytułów gier, które po uruchomieniu na iPadzie i załączeniu klonowania obrazu, wyświetlają na tablecie przyciski do sterowania.

Pod tytułem gry znajdziecie zrzut ekranu gry uruchomionej na iPadzie przed oraz po załączeniu funkcji klonowania.

Firemint Real Racing 2 HD

 

Electronic Arts Need For Speed Shift 2 Unleashed for iPad

 

Gameloft N.O.V.A. 2 – Near Orbit Vanguard Alliance HD

 

Gameloft Modern Combat 3: Fallen Nation

 

Z2Live MetalStorm: Wingman

 

OOO Gameprom Pinball HD Collection

 

Big Bucket Software The Incident

 

Ta ostatnia gra, The Incident jest ciekawym przykładem gry, która może być dodatkowo sterowana iPhonem! A dokładnie rzecz biorąc grę uruchamiamy na iPadzie, włączamy klonowanie obrazu, widzimy grę tylko na ekranie TV, ekran iPada jest wygaszony, a iPhone (na którym tę samą grę musimy włączyć) staje się rasowym kontrolerem :) Z tego co się orientuję to jeszcze kilka gier pozwala na podobny mariaż 3 urządzeń z iOSem, np. Electronic Arts Scrabble for iPad, Majic Jungle Software Chopper 2, Electronic Arts Fifa Soccer 12 for iPad, SMHK Funlab PadRacer, Bombastic HD, MeYuMe Invaders World Tour 3, Cocoa Platypus Project SD1 czy też projekt PLAY More Limited pod nazwą Mpad – Controller.

Jakie wrażenia z grania? Szczerze – mieszane. Jak zauważyliście, powyższe gry pozwalają na stosunkowo ograniczoną interakcję gracza. Całkiem przyjemnie się steruje samochodem, korzystając z wbudowanych sensorów (żyroskop i akcelerometr). Równie przyjemnie „pyka się” we flippera, gdy nasze kciuki muszą tylko trafić na określoną połowę ekranu iPada, do czego nie jest konieczny kontakt wzrokowy gracza z urządzeniem. Gorzej jest już w przypadku FPS‚ów, w których poza poruszaniem i celowaniem musimy też wykonywać inne operacje i manewry. Brak fizycznych, namacalnych przycisków naprawdę tu doskwiera. Łatwiej się gra standardowo, bez udziału aTV, naprawdę. Poza tym, czy wyobrażacie sobie granie w jakiegoś RTSa w takiej konfiguracji? Albo nawet w gry takie jak World of Goo albo Cut the rope, gdzie precyzja ruchów ma zasadnicze znaczenie? Jak dla mnie byłby to prawdziwy hardcore

Kolejna sprawa – płynność. Niestety u mnie mimo uruchamiania gier jako jedynych aplikacji, po uprzednim restarcie zarówno iPada jak i apple TV „czkawka” w trakcie grania zdarzała się zbyt często bym mógł tę kwestię przemilczeć. Owszem, grałem na iPad 2 a nie na nowym iPadzie czy iPhone 4S, ale tele-jabłko jest najnowszym dostępnym w sprzedaży modelem! Sieć WiFi oparta jest na applowym rozwiązaniu, działa w trybie „n” a w trakcie grania nie korzystałem w żaden inny sposób ani z Internetu ani z lokalnej sieci bezprzewodowej… Być może gdy zarówno aTV jak i iPad komunikują się drogą radiową to sieć nie wydala, być może podłączenie tele-jabłka przewodem Ethernet rozwiązałoby sprawę. A może najnowszy system aTV 3G ma jakieś niedoróbki i najbliższa aktualizacja pomoże się tych chorób wieku dziecięcego pozbyć?

Czy zatem próbę zamiany aTV w quasikonsolę do gier okazało się niewypałem, podobnie jak Pippin wieki temu? Absolutnie nie! Moim zdaniem, na chwilę obecną dopiero poznajemy potencjał drzemiący w tym rozwiązaniu. Wierzę, że w niedalekiej przyszłości Apple zintegruje sklep App Store z apple TV (na co w sumie liczylem przed prezentacją 3 generacji tego urządzenia…) i faktycznie iPad, iPhone czy nawet iPod Touch będą służyć jako kontrolery gier uruchomionych na aTV. Ale to jeszcze nie dziś.

Poprzednie wpisy w tym cyklu:

Tele-jabłko po raz trzeci – łatanie strumyka

Tele-jabłko po raz trzeci – symbioza

Tele-jabłko po raz trzeci – nadgryziony całokształt