Tele-jabłko po raz trzeci – symbioza

Dziś krótko (he he he) i jak zawsze na temat! ;) Symbioza – nie będę przytaczać tu definicji, bo jak sądzę Czytelnicy mają do czynienia z tym zjawiskiem na co dzień a jeśli nie to przynajmniej pamiętają co nieco z lekcji biologii :) W tym wpisie chciałbym skupić się na tym jak apple TV współżyje z innymi produktami Apple i nie tylko. Zapraszam!

Z czym konkretnie tele-jabłko u mnie współpracuje? I jak sobie na tym polu radzi? Przewodowo i bezprzewodowo apple TV łączy się z, lub – jak wolicie – z apple TV łączą się: telewizor, Time Capsule, iPhone 4, iPad 2, iMac i… pecet.

Jak wszyscy wiemy 3 generacja jabłkowego set-top boksa obsługuje sygnał wysokiej rozdzielczości HD 1080p, niestety mój staruteńki LCD TV firmy Philips jest tylko HD Ready więc wystarczą mu materiały HD 720p – zatem wybranie w ustawieniach apple TV opcji wideo w rozdzielczości 1920×1080 mija się z celem, różnicy poza dłuższym czasem buforowania materiałów raczej nie zobaczę… Ale coś czuję, że prędzej wymienię TV niż tę małą czarną skrzynkę, więc przygotowany „na zaś” jestem! :)

Zarówno obraz i dźwięk z apple TV trafia przewodem HDMI do telewizora, jednak aTV pozwala dźwięk wyprowadzić optycznym złączem do sprzętu HiFi, o ile takowym dysponujemy. Recz jasna o ile łącze cyfrowe i optyczne w szczególności gwarantuje najlepszą jakość sygnału, to niestety w sprzęcie audio średniej półki złącza tego typu nie należą do powszechnie stosowanych rozwiązań. Jak więc podłączyć tele-jabłko do naszej wieży, która posiada tylko wejścia analogowe? Potrzebujemy konwertera sygnału audio z postaci cyfrowej na analogową :) Cena na szczęście nie odstrasza, aczkolwiek sam jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju „pośredników” i to praktycznie w każdej dziedzinie. Mimo to – jako, że aTV służy nie tylko do oglądania ale i do słuchania – taka protezka może spełnić swoje zadanie rzekłbym… koncertowo :)

Time Capsule sprawuje w moim królestwie kilka zasadniczych funkcji: w połączeniu z wiekowym modemem ADSL Linksysa łączy mnie z Internetem, dzieli dostęp do sieci pomiędzy wszystkie urządzenia (Router), dla iMaca i peceta jest przełącznikiem Ethernet (Gigabit Ethernet Switch) a dla iUrządzeń oraz aTV bezprzewodowym punktem dostępowym (WiFi Access Point). Prawie bym zapomniał – Time Machine na iMacu regularnie tworzy na TC kopie zapasowe :) Cóż mogę napisać w kwestii współpracy TC i aTV? Nic, poza tym, że jest bez-pro-ble-mo-wa! Jak pisalem w poprzednim artku, mimo dość specyficznych warunków, nadajniki, odbiorniki i anteny dają radę. Jeśli znajdę jakieś elementy dodające pikanterii związkowi tych dwu pudełek – będziecie pierwsi, którzy się o tym dowiedzą.

No dobra, czas przejść do konkretów. Ostatnio opuściłem kilka ikonek na ekranie aTV, więc dziś się nimi zajmę:

  • Ikonka Komputery – pozwala na dostęp do mediów zawartych na dyskach naszych komputerów. Jak to jednak zwykle bywa w przypadku rozwiązań Apple, nie ma tu totalnej samowolki, a przeciwnie – dostęp realizowany jest (z różnych względów: technicznych, prawnych, bezpieczeństwa) na określonych zasadach. W czym rzecz? Otóż z poziomu apple TV możemy przeglądać i odtwarzać tylko bibliotekę iTunes. Zatem na komputerze musimy mieć zainstalowaną aplikację iTunes w wersji 10.5 lub nowszej (aktualnie jest to wersja 10.6.1). Ponadto na każdym komputerze, musimy włączyć w iTunes Kolekcję domową. Teraz całą muzykę, filmy, programy TV, podcasty oraz materiały audio i wideo iTunesU, które tak skrzętnie ripowaliśmy i kupowaliśmy w sklepie iTunes – bez problemu odtworzymy na ekranie i głośnikach telewizora. Reasumując: to co wyświetli i odegra nam iTunes na komputerze zrobi też apple TV, howgh! Nieco mniej restrykcyjnie wygląda sprawa przeglądania zdjęć, aczkolwiek nadal bez iTunes ani rusz ;) Przynajmniej w tym wypadku zdjęcia (oraz nagrania wideo np. pochodzące z aparatu cyfrowego czy kamery) mogą znajdować się w dowolnym folderze na dysku – który wskazujemy w iTunes. Na Maczku, jeśli korzystamy z iPhoto (przypuszczam, że z Aperture również to działa), wskazanie biblioteki iPhoto skutkuje tym, że na apple TV zdjęcia możemy przeglądać w identycznym porządku jak w komputerze, czyli pogrupowane w Wydarzenia, Miejsca, Twarze i Albumy. Ponadto, wybrane zdjęcia można wyświetlać ręcznie je przełączając, lub jako pokaz slajdów z wykorzystaniem wcześniej wybranego efektu. Jak dla mnie – rewelacja! Nie będę musiał więcej targać za sobą gości by pokazać im jakieś zdjęcie na ekranie komputera – zobaczą na dużym ekranie telewizora :)
  • Ikonka MobileMe – przyznam szczerze, że sam bawiłem się tym Internetowym rozwiązaniem Apple tylko w okresie testowym, mimo iż bardzo mi się podobało i funkcjonalność zachęcała, to cena i szybkość, a raczej powolność działania tej usługi – pozostawiały wiele do życzenia. Jak wiemy na dzień dzisiejszy MM działa tylko u osób, które posiadają aktywną subskrypcję jeszcze do końca czerwca b.r. Aktualnie Apple oferuje nowe, niestety po niektórymi względami gorsze/bardziej ograniczone rozwiązanie – iCloud. Wracając do MobileMe – mogę się tylko domyślać, że wybór tej ikonki na apple TV umożliwia dostęp do galerii zdjęć na sieciowym iDisku. Jeśli ktoś z Was posiada konto MobileMe oraz aTV i może to sprawdzić – proszę o info!
  • Ikonka Photo Streamdostęp do nawet tysiąca najnowszych zdjęć w chmurze! A skąd? Ano z komputera, iPhone, iPoda Touch lub iPada (czyli wystarczy zrzucić zdjęcia z aparatu cyfrowego na komputer, lub dowolnym urządzeniem z systemem iOS w najnowszej wersji „strzelić fotkę”). Strumień zdjęć to funkcja natychmiastowej i automatycznej synchronizacji fotografii. Inaczej mówiąc robimy np. na spacerze zdjęcie iPhonem, a po chwili (no powiedzmy po kilku minutach w niesprzyjających warunkach), nasz domownik może za pomocą aTV zobaczyć co też uwieczniliśmy w terenie. Fajne? Pewnie, że fajne! Funkcja działa naprawdę sprawnie, choć wymaga albo naprawdę szybkiego łącza, albo odrobinę cierpliwości ;)

Jak możemy wykorzystać jeszcze iUrządzenia z apple TV? Oczywiście jako piloty. Mimo, że dołączany do tele-jabłka pilot jest naprawdę ergonomiczny, intuicyjny i po prostu fajny w użyciu to niektóre operacje, jak np. wpisywanie słów kluczowych podczas przeszukiwania zasobów YouTube może chwilami zirytować… Od dłuższego czasu w App Store dostępna jest aplikacja Remote, która pozwala bezprzewodowo (no musimy być w tej samej sieci WiFi, ale to chyba logiczne :)) sterować aplikacją iTunes na komputerze oraz – TA-DA! – kontrolować małego czarnego bohatera artykułu. Poniżej kilka zrzutów ekranowych tej aplikacji na iPhonie. Na iPadzie wygląda to tak samo, tylko większe :D

Ale nie tylko sterować aTV możemy za pomocą iUrządzeń. Jedną z ciekawszych funkcji wprowadzonych przez Apple jest AirPlay. Gdy przeglądając jakikolwiek materiał na iPhonie lub iPadzie (zdjęcie, film, utwór w aplikacji Muzyka czy nawet film na stronie www w mobilnym Safari) zobaczycie ikonkę AirPlay, to oznacza, że możecie przekierować tę treść na tele-jabłko! Ba! Działa to też z niesystemowymi programami, np. z odtwarzaczem ipla, TVN playerem, aplikacją FilmOn, VEVO, VEVO HD i zapewne wieloma innymi (niektóre mogą działać częściowo – np. Joost wysyła na aTV tylko dźwięk, obraz zostaje na ekranie iPhone/iPada). Siedzicie sobie wygodnie na fotelu surfując na iPadzie, zobaczycie fajne wideo na stronie www, chcecie pokazać domownikom na TV – żaden problem, tap tap (czyt. puk puk) i po sprawie :)

[nggallery id=24]

A gdy usiądziecie przed komputerem, to popatrzcie w prawy dolny róg aplikacji iTunes – tam też czekać będzie na Was ikonka AirPlay, po to by przesłać obraz i dźwięk do tele-jabłka. Genialne!

Poprzednie wpisy w tym cyklu:

Tele-jabłko po raz trzeci – nadgryziony całokształt