Streaming

Spotify ssie…

…baterię jak koń dropsy i megabajty jak głodny żołądek ;) To na szczęście tylko ryzykownie rzucona kwestia, którą należałoby poprzeć sensowną argumentacją. Dlatego postanowiłem wykonać w „domowych” warunkach (bo raczej labolatoryjnymi nazwać ich nie można – nie spodziewajcie się aptekarskiej dokładności!) test i przekonać się, czy w powyższym twierdzeniu jest choć ziarenko prawdy.

Apetyt Spotify na transfer i baterię sprawdziłem podczas porannej podróży do pracy:

Warunki testu

  • urządzenie: iPhone 5 w pełni naładowany, podłączony do zestawu nagłośnieniowego w aucie
  • operator: Play, włączona transmisja 3G (najlepszy zasięg w mojej okolicy oraz najwyższa szybkość transmisji)
  • usługa: Spotify Premium (wersja testowa, okres 30-dniowy)
  • muzyka: radio tematyczne dla gatunku Rock (świetny sposób na przypomnienie starych, znanych kawałków oraz usłyszenie nowych!),
  • ustawienie jakości: najlepsza (do 320 kbit/s)
  • czas testu: 1 godzina
  • miejsce: trasa Świecie – Żołędowo, ok 35 km
  • data: 19 luty 2013 ;)

spo1

Wyniki testu

Jak widać sumaryczny transfer (w sumie to zdziwiłem się, że ponad półtora megabajta danych zostało wysłanych…) daje średnią na poziomie ~2,7 MB/minutę czyli około 46 kB/s – jednostkowo nie są to wartości kosmiczne i przerażające :) Ale gdy obliczymy potrzebne pasmo to wyjdzie nam już jakieś 370 kbit/s – co kompletnie i z nawiązką wysyca możliwości technologii EDGE. Zatem bez 3G zabawy nie będzie…

spo2

W swoim abonamencie (Play Formuła 4.0)  mam 2 GB transferu, więc gdybym chciał bez przewy słuchać Spotify po 3G, to pakiet danych skończyłby się po… nieco ponad 12 godzinach.

Zapewne bardziej spostrzegawczy zauważą, że wyszło aż 370 kbit/s podczas gdy jakość przesyłanej strumieniowo muzyki odpowiada przepływności 320 kbit/s – na co zmarnowano resztę? Ano na retransmisję utraconych pakietów danych oraz bufor, które to gwarantują nieprzerwane odtwarzanie utworów przy jednoczesnym zachowaniu pożądanej jakości dźwięku. I na okładki albumów, rzecz jasna :)

Godzina słuchania Spotify w zmiennych warunkach (bo przecież telefon zmieniał – razem ze mną – swoją pozycję, musiał przełączać się do kolejnych BTSów) zaowocowało zużyciem 12 % energii zakumulowanej w baterii.  Więc telefon wyładowałby się po około ośmiu godzinach.

Na załączonych screenach widać nieco inne wartości odnośnie czasów użycia i gotowości iPhone. Czas W gotowości oznacza ile minut upłynęło od odłączenia smartfona od zasilacza do uruchomienia Spotify (niestety poranne odśnieżanie auta było we wtorek nieuniknione…). Czas W użyciu jest również nieco dłuższy – dodatkowe 13 minut to 6 min poświęcone na rozmowę telefoniczną, kilka minut na napisanie i wysłanie SMSa z informacją, że się spóźnię do pracy, oraz chwila nim przed uruchomieniem Spotify wybrałem operatora, załączyłem sieć 3G, itp.

Warunki do jazdy były okrutne, co tłumaczy drastycznie niską średnią prędkość przelotową – zwykle pokonanie tego samego odcinka trasy zajmuje mi góra 25 minut (bez łamania przepisów ;)), a nie godzinę… Niestety, zima potrafi zaskoczyć drogowców niezależnie od pory roku i dnia :]

Tym bardziej miło było posłuchać muzyki serwowanej przez radio Spotify. Na codzień prym wiedzie audycja Ranne Kakao w radio Roxy ;)

spo3

Muszę również zaznaczyć, że nawet przy słabym zasięgu 3G (ledwo jedna kreseczka na wskaźniku) odtwarzana muzyka brzmiała równie dobrze i po za dwoma 2-3 sekundowymi przerwami, w których telefon stracił w ogóle zasięg – nie doświadczyłem żadnych nieprzyjemnych akustycznych defektów, których można byłoby się spodziewać przy bezprzewodowym streamingu.

Reasumując: wbrew błędnym założeniom, Spotify nie jest usługą, która w jakiś bezceremonialny sposób drenuje baterię iPhone. Co do zużytego transferu – na pewno zmiana jakości muzyki na Normalną (odpowiadająca bitrate ok. 96 kbit/s – myślę, że do zaakceptowania podczas podróży samochodem) – zmniejszy zużycie pakietu danych. Może wkrótce wykonam kolejny test? Zatem Spotify NIE SSIE! :)

spo4

Sam serwis i cała usługa, cholernie mi się podobają! Tak bardzo, że zastanawiam się czy warto przedłużać subskrybcję iTunes Match czy lepiej przeznaczyć te pieniądze na abonament Spotify Premium?

Zaczekam jeszcze trochę. Kto wie, może Tim Cook zaskoczy nas wszystkich (zawstydzi TurboDymoMana) i zaprezentuje nową usługę, która zostawi wszystkie inne daleko w tyle…?

Skrzydełko czy… nutka? Czyli Airfoil w g(p)raniu

Sądząc po ilości wpisów na ten temat, luty będzie można określić mianem „miesiąca AirPlay na applesauce” ;) Obiecuję wyczerpać wątek i pisać również o innych rzeczach, więc po za niniejszym artykułem może jeszcze tylko jeden będzie traktować o tej świetnej technologii.

iOS jest systemem nad wyraz wzorowo wspierającym AirPlay, większość dobrych appek również pozwala skorzystać z tej funkcjonalności. Zdecydowanie gorzej wygląda sprawa systemów operacyjnych na komputery. Nowe Maczki z OS X 10.8.x pozwalają wysłać zarówno obraz jak i dźwięk do Apple TV, nieco starsze, które również kwalifikują się do Mountain Liona – mogą wysyłać tylko dźwięk. Pozostałe urządzenia (Maczki z systemami 10.7 i wcześniejszymi, ale również komputery pracujące pod Windows) zdane są na pojedyncze aplikacje, jak iTunes. Oczywiście można to rozwiązać instalując dodatkowe oprogramowanie.

Wcześniej opisywałem tu AirParrot, ale dziś skupimy się wyłącznie na streamowaniu dźwięku i rozwiązaniu, które tu umożliwia w najwygodniejszy i najbardziej uniwersalny sposób.

W weekend zainstalowałem desktopową wersję odtwarzacza Spotify na iMaczku. Po pierwszych bardzo pozytywnych odczuciach, przesłuchaniu kilku utworów i sprawdzeniu dostępnych opcji ze zdziwieniem stwierdziłem (zresztą nie tylko ja), że klient tego muzycznego serwisu nie posiada nigdzie przycisku /ikonki AirPlay, umożliwiającego przekierowanie słuchanej muzyki na inne urządzenie, np. bezprzewodowe głośniki dostępne w sieci lokalnej dzięki AirPort Express!

Zdecydowanie jest to dziwny i podejrzany zabieg, być może celowy, jeszcze bardziej motywujący do wykupienia konta Premium, dzięki któremu możemy przesłać audio z iPhone lub iPada do dowolnego odbiornika AirPlay. No tak, ale co mają zrobić Ci, którzy mają komputer, Apple TV, APEx ew. głośniki AirPlay firm trzecich, ale nie posiadają żadnego iUrządzenia?

af

Tu z pomocą przychodzi jedno ze najbardziej dojrzałych (biorąc pod uwagę wiek – pierwsza wersja powstała w 2005 roku!) rozwiązań – Airfoil.

afs

Airfoil to dzieło fachowców w dziedzinie obsługi/przechwytywania audio, firmy rogue amoeba, znanej m.in. z takich aplikacji jak Audio Hijack Pro czy Fission. Dzięki Airfoil można przekierować dźwięk z dowolnej aplikacji (jak np. przeglądarka WWW, odtwarzacz AV czy gra) na szeroką gamę odbiorników, m.in.:

  • Apple TV
  • AirPort Express
  • Boxee Box
  • Maczki (OS X 10.4 lub nowszy)
  • pecety (Windows Xp lub nowszy)
  • pecety z Linuksem
  • iPhone’y, iPady, iPody Touch (Airfoil Speakers Touch)
  • smartfony i tablety pracujące pod Androidem w wersji 2.3 lub nowszym

Pełną listę znajdziecie tutaj.

Oczywiście przekierowywanie audio z dowolnej aplikacji to główna zaleta i funkcjonalność Airfoil, ale rozwiązanie to pozwala na znacznie więcej:

  • przesłać przechwytywany dźwięku do wielu odbiorników jednocześnie,
  • zdalną kontrolę (odtwarzanie, pauza, wybór źródła),
  • korekcję dźwięku (wbudowany equalizer),
  • przesyłanie audio z serwisów takich jak Spotify, WiMP, Rdio, MOG, Pandora, Last.fm,
  • na wiele innych rzeczy :)

Już dzięki samej instalacji Airfoil Speakers możemy odbierać dźwięk wysyłany przez komputery z zainstalowanym Airfoil lub urządzenia pracujące pod iOS.

af0

Obsługa aplikacji jest trywialna. Po instalacji i uruchomieniu pojawia się okno programu z listą widocznych w sieci „głośników”. Z rozwijanego menu ukrytego pod przyckiem powyżej listy, wybieramy interesujące nas źródło czyli aplikację której dźwięk chcemy przekierować…

af1

…następnie załączamy żądane odbiorniki na liście okna Airfoil – możemy dla każdego wyjścia ustawić np. inny poziom natężenia dźwięku.

af2

Mogę z doświadczenia zapewnić Was, że przy odpowiedniej sile sygnału radiowego sieci WiFi, bezprzewodowe streamowanie sygnału przez Airfoil daje świetne rezultaty. Jakość audio jest bardzo dobra, nie stwierdziłem przerw w transmisji, nawet po załączeniu jednoczesnego odtwarzania muzyki na wszystkich dostępnych w domu urządzeniach ;) (Mac, PC, Apple TV, APEx, iPhone oraz iPad) i pomieszaniu kilku usług (AirPlay z iTunes, Airfoil, AirServer)!. Owszem, pojawiły się szumy, zakłócenia i przydźwięki – jako celowy „bonus”, aktywowany po upłynięciu 10 minutowego okresu próbnego Airfoil oraz Airfoil Speakers.

af3

Czy Airfoil ma jakieś wady? Owszem, jedną – cenę. $25 kosztuje licencja dla jednego użytkownika (niezależnie od platformy) a $40 zestaw dwóch licencji na OS X/Windows. Ale na szczęście gdy posiadamy więcej komputerów w domu, nie musimy kupować więcej licencji! Inaczej mówiąc gdy naszą własnością jest 10 Maczków – kupujemy jedną licencję Airfoil for Mac za $25 et voila!

af4

Rogue amoeba udostępnia wersje próbne Airfoil, zachęcam do jazdy testowej (Mac / Windows).

af5

PS. Wcześniej wspominałem o możliwości wysyłania dźwięku ze starszych Maczków z zainstalowanym OS X w wersji 10.8.x. Działa to prosto i sprawnie – wybieramy w Preferencjach systemowych w panelu Dźwięk żądane „wyjściowe urządzenie dźwiękowe” i sprawa załatwiona. Leniwym polecam kliknąć z ALT-em ikonkę głośniczka w menu i tam zmianę wyjścia dźwięku prosto z belki menu ;)

sys

Wadą tego rozwiązania jest to, że w odbiorniku AirPlay usłyszymy każdy dźwięk generowany przez komputer, jak np. efekty dźwiękowe komunikatów tudzież ostrzeżeń. Ale oczywiście muzyka z desktopowego Spotify pojawi się na wybranych głośnikach :) Za darmo.

Grooveshark w HTML5

Sposobów na odkrycie nowych uworów, muzyków, gatunków muzycznych czy po prostu posłuchanie znanych i lubianych albumów prosto z cyfrowego eteru istnieje sporo. Nie chodzi mi oczywiście o bezwstydne piracenie możliwe dzięki serwisom pokroju RapidShare, Chomikuj czy BitTorrent. Większość popularnych rozgłośni radiowych oferuje streaming online, choć nie każdą taką transmisję da się odtworzyć na urządzeniach Apple z uwagi na stosowane technologie bazujące na – archaicznym, bądź co bądź – Adobe Flash’u lub udostępnianiu muzyki w formacie WMA, choć na szczęście to już dość rzadkie sytuacje. Sęk w tym, że w takim internetowym radio podobnie jak w klasycznym, nie mamy – poza zmianą „programu” – wpływu na repertuar. Są oczywiście również inne rozwiązania jak np. Last.fm,  Deezer czy Spotify. Ten ostatni w naszym kraju nie działa bez partyzantki (VPN) a ja nie specjalnie jestem przekonany do społecznościowej otoczki podobnych usług. Dość powiedzieć, że dawno temu zaprzyjaźniłem się z serwisem pod nazwą Grooveshark, który dostępny był na komputerze przez interfejs web a na iPhone – dzięki dedykowanej aplikacji, która niestety znikła z App Store, najprawdopodobniej z przyczyn prawnych. Ostatnio nie odwiedzałem serwisu, więc dziś z zaskoczeniem zauważyłem pozytywne zmiany.

Dedykowana aplikacja dla iPhone jest wciąż dostępna ale wyłącznie w repozytorium Cydia, co zawęża grupę użytkowników dla tych, którzy mają zrobionego jailbreak’a na swoich smartfonach. Na szczęście Grooveshark jest dostępny – jako beta – dla urządzeń pracujących pod kontrolą systemu iOS (oczywiście za wyjątkiem Apple TV) oraz komputerów, w przeglądarce Safari, jako witryna zrealizowana w całości z wykorzystaniem HTML 5.

Muszę przyznać, że pozbawiona Flasha wersja działa całkiem sprawnie, pozbawiona jest – przynajmniej na chwilę obecną – reklam. Interfejs może nie zachwyca ale jest prosty, przejrzysty i łatwy w obsłudze. Na iPhone po odwiedzeniu tej strony wystarczy dodać ją do ekranu początkowego i mamy Groovesharka zawsze pod… paluchem ;)

Na koniec jeszcze kilka zrzutów ekranowych. Zachęcam Was do przetestowania tego rozwiązania: Grooveshark oferuje pokaźną bazę utworów, działa praktycznie bez upierdliwych ograniczeń – za darmo, jakość przesylanej strumieniowo muzyki też jest zadowalająca, choć oczywiście nie radzę dokonywać odsłuchu na łączach EDGE ani w przypadku, kiedy dysponujecie niewielkimi pakietami transmisji danych :) Za to po WiFi – hulaj dusza, piekła nie ma! Co więcej, uruchomiona w mobilnym Safari muzyka jest odtwarzana dalej nawet jak wyjdziecie do SpringBoarda czy zablokujecie iPhone!

[nggallery id=38]