Hity i kity wg applesauce.pl czyli podsumowanie 2013 roku przez nasze skromne osoby :)

Tak się składa, że na koniec roku zwykle robimy podsumowania, więc razem z Kubą postanowiliśmy ocenić, rzecz jasna subiektywnie, rok 2013 w dziedzinach, które są nam bliskie. Aby ułatwić i uporządkować co nieco tematykę postanowiliśmy skategoryzować produkty i usługi, a ponadto wyróżnić wśród nich te, które zasługują na miano hitu, rozczarowania, oraz te które mają potencjał, jednak wymagają “oszlifowania” – choć być może umrą śmiercią naturalną i mało kto o nich za rok będzie pamiętać… Oczywiście nie będziemy robić zestawienia na siłę, więc w niektórych kategoriach zapewne zachowamy powściągliwość.

Pozwolę sobie zabrać głos jako pierwszy (ja, mantis30):

Kategoria: Książka – brak

Ciężka sprawa… Kiedyś wręcz pożerałem książki, obecnie czytam sporo, ale głównie informacji w Internecie, a brak czasu i zmęczenie sprawiają, że bardzo rzadko (wiem, jest mi z tego powodu wstyd!) sięgam po papierową czy też elektroniczną publikację. A jeśli się już uda, to bardziej prawdopodobnym jest, że będzie to tytuł wydany wcześniej, a nie totalna “świeżynka”. Reasumując: trudno mi wskazać jakiegoś faworyta czy “zakałę”.

Kategoria: Album muzyczny – “Random Access Memories” – Daft Punk

Albumem na który czekam, i który niestety pojawi się już w 2014 roku, jest płyta Mike’a Oldfielda – “Man On The Rocks”. Czy to będzie hit czy kit? Trudno powiedzieć… Apetyt jest! W preferowanych przeze mnie gatunkach muzycznych, jako album 2013 wskazałbym Carcass – “Surgical steel”. Muszę jednak oddać pokłon zupełnie innej grupie i palmę pierwszeństwa przyznać “Random Access Memories” – Daft Punk. Ta płyta jest naprawdę magiczna i zadziwiająco szybko zdobyła akceptację mojego dość wymagającego i zakręconego gustu.

Kategoria: Film fabularny – “Grawitacja”

Myślę, że tu zaskoczenia nie będzie ;) Dla mnie tytuł filmu roku 2013 zdobyła “Grawitacja”. Uwielbiam kino, w którym nie ma tłumów. I mam tu na myśli również niewielki zespół aktorów, bo nie o ilość a o jakość chodzi, nieprawdaż? “Grawitacja” urzeka klimatem, oddaniem praw fizyki i sprawia, że przez kilkadziesiąt minut człowiek odrywa się, od rzeczywistości.

Jako Apple fanboj powinienem wskazać “jOBS” z Ashtonem Kutcherem, ale nie oszukujmy się – to nie ta półka. No dobra, ten drugi film niech będzie w połowie stawki, bo jednak kompletnym niewypałem nie jest, i mimo wszystko warto go zobaczyć. Kino odwiedzam sporadycznie i wybór seansu nie jest dziełem przypadku. Tytułem, który również postawił bym pośrodku jest “Niepamięć” – film tak równy, że… zapada w niepamięć właśnie. Niby wszystko na swoim miejscu, ujęcia, muzyka, gra aktorska, obsada, a jednak zabrakło jakichś feromonów, czegoś co sprawia, że po obejrzeniu chciałoby się na temat filmu dyskutować.

Kategoria: Serial – „House of Cards”

Jako wierny fan Dextera Morgana powinienem napisać, że hitem kończącego się roku był dla mnie ostatni sezon przygód seryjnego mordercy. Akurat mnie osobiście koniec serialu nie ucieszył, przez wiele lat (8 zdaje się?) skrupulatnie śledziłem każdy odcinek “Dextera”. Ale właśnie, to nie produkcja tegoroczna, w sensie stricte, prawda? Z podobnego powodu nie wymienię tutaj również “Gry o tron” czy “Synów Anarchii”. Dlatego tytuł najlepszego serialu 2013 roku przyznaję “House of Cards”. Osobiście nie lubię polityki i brzydzę się politykami, jednak trudno nie docenić świetnie skrojonego scenariusza, oraz perfekcyjnej gry Kevina Spacey’a i spółki. Z niecierpliwością czekam kolejnego sezonu! Nieco niżej wyceniam serial “Wikingowie”, który jak na produkcję History Channel zaskakuje pozytywnie dbałością o szczegóły oraz bezpośrednią prezentacją faktów i mitów. Jeśli chodzi o kiepski serial, to takich staram się unikać, a ostatnim, który mnie poirytował był „Terra Nova” (2011) :)

Kategoria: System operacyjny / desktop – brak

Cóż, hitu w tej kategorii nie widzę. OS X Mavericks ma wciąż problemy wieku dojrzewania i jeszcze sporo bajtów uaktualnień przed nim, bym mógł wyrazić się na jego temat w samych wyłącznie superlatywach. Doceniam zmiany, zwłaszcza te “pod maską”. Cieszę się że moje wiekowe iMadło otrzymało wsparcie 10.9 ale mimo to, komputer nie chodzi tak sprawnie jak w momencie zakupu, z domyślnie wtedy preinstalowanym systemem.

Narzekać mimo to nie będę, gdyż więcej powodów mogą mieć użytkownicy PC z Windows. 8-ma wersja pojawiła się co prawda ponad rok temu, ale od kilku tygodni dostępna jest wersja 8.1. Wypowiadać się na temat tego systemu nie będę, bo chciałbym aby ten wpis pozostał w pozytywnym tonie. Jeśli jednak miałbym wskazać porażkę 2013, to nie miałbym oporów by właśnie produkt z Redmond wskazać.

Kategoria: System operacyjny / mobilny – brak

W tej kategorii również nie mam bezwarunkowego faworyta. iOS7 do teraz wzbudza we mnie mieszane uczucia. Wiele zastosowanych w nim rozwiązań mi się podoba, kilka denerwuje. I nie chodzi wyłącznie o wątpliwe piękno niektórych ikonek, ale np. o to, że iosowy AirDrop nie jest kompatybilny z AirDrop w OS X, albo to, że system ten działa zbyt wolno na urządzeniach takich jak iPhone 4/4s. Mimo wszystko, nie widzę wyraźnej konkurencji dla iOS, bo Android kompletnie mi nie pasuje, i każde z nim spotkanie wzbudza we mnie raczej negatywne emocje, a na Windows Phone (IMHO sprawniej działający od Androida) praktycznie nie ma aplikacji…

Kategoria: Aplikacja użytkowa / desktop – „Pixelmator”

Z wiekiem i czasem mój warsztat pracy się wykrystalizował. Wszystko co potrzebuję i muszę zrobić, wykonuję za pomocą programów, które dostałem z komputerem, kupiłem za niewielkie pieniądze w Mac App Store, bądź ściągnąłem za darmo. Tak, mityczna zaleta platformy Windows, którą większość jej zagorzałych wielbicieli tak często artykułuje – czyli ilość dostępnego oprogramowania, to jedna wielka ściema. O wiele łatwiej i szybciej znajdę dobry, pełnowartościowy i darmowy program na Maca, niż na peceta. Wracając do tematu, w tej kategorii wyróżnię edytor graficzny – „Pixelmator”, z którego trzeciej – najnowszej – wersji, korzystam dość regularnie, choć nie w wybitnie zaawansowanym zakresie.

Kategoria: Aplikacja użytkowa / mobilna – „Tweetbot 3”

Zdecydowanie hitem jest tu dla mnie „Tweetbot 3” dla iPhone! Chyba nie ma innej appki, którą bym z taką częstotliwością włączał i odczuwał przyjemność z jej używania. Po środku stawki będzie „Air Video HD” – dopóki deweloperzy nie umożliwią zmiany wielkości czcionki w napisach do filmów, moja sympatia do tego programu będzie ograniczona.

Kategoria: Gra / desktop – „Battlefield 4” (PC)

Mało gram, na komputerze jeszcze rzadziej niż na iPhone czy iPadzie. Jest tytuł, który przykułby mnie niezależnie od pory roku i dnia do krzesła przed biurkiem z komputerem – „Half Life 3″. Póki co to tylko pobożne życzenie. Czy więc jakiś tytuł zasłużył wg mnie na wyróżnienie? Owszem – “Battlefield 4”. Choć pewnie za jakiś czas będę patrzeć na ten tytuł bardziej krytycznie…

Kategoria: Gra / mobilna – „Angry Birds Star Wars II”, „Real Racing 3” oraz „Worms 3”

Hmm, każdego dnia pojawia się wiele nowych tytułów i naprawdę ciężko wybrać grę, która przebije pozostałe. Wiele produkcji jest perfekcyjnie dopracowana pod względem oprawy audiowizualnej, realizmu, itp. Jednak ich obsługa na ekranie dotykowym nie jest ani ekstremalnie wygodna ani intuicyjna. Bądź leży scenariusz, lub liniowość akcji sprawia, że zabawa szybko się nudzi. Przykładem takiej gry jest np. „The Drowning”. Moim zdaniem miejsce na podium należy się jednak innym grom (kolejność nie ma znaczenia): „Angry Birds Star Wars II”, „Real Racing 3” oraz „Worms 3”. Kilka tegorocznych tytułów mam, ale nie miałem czasu by uruchomić, więc nie ma sensu ich tu wymieniać. Inne gry, w które gram najczęściej, to produkcje z wcześniejszych lat… Ponadto, wyróżniłbym appke, która nie do końca jest według mnie grą – „Clumsy Ninja”. Prosta, dowcipna i wciągająca zabawa, zwłaszcza dla młodszych.

Kategoria: Usługa sieciowa – „Spotify”

Jeśli za kryterium wyboru wezmę częstotliwość używania usługi, oraz poziom zadowolenia, to bez wątpienia tegorocznym hitem jest dla mnie „Spotify” (dostępne od lutego w naszym kraju). Nie ma dnia bym nie słuchał, i nie odkrywał nowych utworów i wykonawców, dzięki temu właśnie serwisowi. W dużej mierze, do tego werdyktu przyczyniła się jakość, przejrzystość i stabilność appki dla iOS, dzięki której mogę korzystać ze strumieniowania audio.

Z przykrością muszę w tej kategorii wskazać największy – moim zdaniem – niewypał 2013 roku – LTE w Play. Nie dość, że w praktyce transmisja danych w tej technologii działa tylko w wybranych lokacjach, to rzeczywiste transfery nie różnią się praktycznie od tego co można było do tej pory uzyskać korzystając z transmisji 3G. Na domiar złego, po aktualizacji ustawień operatora, w moim iPhone nie ma już opcji wymuszenia łączności po EDGE (jest tylko LTE lub 3G), co dramatycznie wpłynęło na czas pracy słuchawki. Wcześniej było to średnio 8-9 godzin, a obecnie uzyskanie 5-6 godzin jest wyjątkowym dokonaniem. Porażka!

Kategoria: Sprzęt – „iPad mini z wyświetlaczem Retina”

Cóż, jeśli chodzi o sprzęt stacjonarny, w segmencie profesjonalnym, to od momentu publicznej zapowiedzi, ślinię się na widok nowego Maca Pro. Jednak, z wiadomych względów (finansowych), jest to produkt którego raczej pod swoim dachem nie uraczę (nie tylko ja – od razu mi raźniej ;)). Według mnie, Apple projektując tak świetny komputer udowodniło, że nie idą na skróty i to oni wciąż obierają kierunek, za którym będą podążać inni.

Jeśli zaś chodzi o sprzęt mobilny, konsumencki, to zwycięski laur należy się tabletowi iPad mini z Retiną. Druga generacja tego urządzenia to niesamowity skok jakości i wydajności, za relatywnie niewielkie pieniądze. Owszem, kwota, którą należy wyłożyć za urządzenie z ekranem < 8” jest ogromna. Pytanie – co zamiast? Przecież nic lepszego, żadnej sensownej alternatywy (poza iPadem Air…) na rynku nie ma. Tablety z Androidem? Bitch please…

A teraz młody i niekoniecznie gniewny (czyli smartkid):

# Podsumowanie roku 2013

## Książka

### Jerzy Pilch – Pod Mocnym Aniołem

Nie jest to żadna nowość wydawnicza, jednak dopiero w tym roku natknąłem się na tą powieść na fali nowego filmu Wojtka Smarzowskiego, który będzie jej ekranizacją. Pamiętnik alkoholika, który opisuje również losy innych osób pogrążonych w tym nałogu, które spotkał na oddziale deliryków. Niesamowity język, w jakim autor opisuje ten zepsuty świat zanurzony w procentach, obrzydza wszelkie spożycie a jednocześnie zachęca serwując opisy przyjemności płynącej z picia trunków wysokoprocentowych. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza jako audiobook, który czytany jest przez Andrzeja Grabowskiego. Głos aktora dodatkowo potęguje wrażenia i nie pozwala uwolnić się od tej słodko-gorzkiej historii.

## Album Muzyczny

### Quens Of The Stone Age – …Like Clockwork

Genialny powrót króla stoner rocka. Josh Homme po tym jak zmusił swoich fanów do oczekiwania na nowy album QOTSA wynagrodził to nam – ostatecznie też do tej grupy należę – fanom, serwując album aspirujący do najlepszego w karierze. Genialne analogowe brzmienie wypełnione gitarowymi riffami, które powodują gęsią skórkę a dodatkowo zmuszają stopę do miarowego wybijania rytmu o podłogę. Można przy nim zarówno posiedzieć i śledzić wszystkie muzyczne smaczki jak i tańczyć poddając się wciągającym rytmom. Kwintesencja Rocka! Doskonały album!

## Film

### Captain Phillips

Poszedłem na ten film z nastawieniem, że będzie dobry. To co zobaczyłem w kinie przerosło całkowicie moje oczekiwania. Doskonały Tom Hanks spowodował, że przez ponad dwie godziny siedziałem jak zahipnotyzowany nerwowo przebierając nogami. Historia niesamowita, zwłaszcza że oparta na prawdziwych wydarzeniach. Dawno żadna fabuła tak mnie nie wciągnęła. Film ten udowadnia, że proste historie potrafią zmieść konkurencję w postaci superprodukcji.

## Serial

### Sons of Anarchy

Losy S.A.M.C.R.O śledzę od kilku lat, właśnie skończył się przedostatni szósty sezon. Kolejny raz zostałem zmieciony z powierzchni ziemi, a dodatkowo żaden odcinek nie spowodował we mnie znudzenia. Kurt Sutter, twórca tej serii jest dla mnie absolutnym mistrzem. Sam finał sezonu spowodował, że musiałem napić się czegoś mocnego, to chyba najlepsza rekomendacja dla tego serialu. Teraz czekam na premierę siódmego, niestety ostatniego, sezonu serialu. Latem na pewno odświeżę sobie wszystkie serie. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście ani jednego odcinka to polecam, ale jednocześnie ostrzegam – UZALEŻNIA!

## Aplikacja użytkowa Desktop

### Alfred

Zdecydowanie jest to najlepszy zakup jaki poczyniłem wśród oprogramowania w tym roku. Aplikacja oczywiście występuje w formie darmowej, jednak dopiero po dokupieniu dodatku Powerpack rozwija w pełni swoje możliwości. Alfred, tak bardzo wdarł się w mój codzienny rytm pracy, że nie wyobrażam już sobie codziennego korzystania z komputera bez jego pomocy. Planuję poświęcić mu zdecydowanie dłuższy tekst na łamach applesauce. Tymczasem zachęcam Was do przetestowania tej aplikacji. Wersja darmowa, też może Wam ułatwić wiele codziennych czynności.

## Aplikacja użytkowa iOS

### Launch Center Pro

iOS to system nad wyraz ergonomiczny. Jego używanie to czysta przyjemność i ciężko mi sobie wyobrazić bardziej intuicyjny interfejs użytkownika. Okazało się jednak, że korzystanie z jego możliwości można dodatkowo usprawnić. Launch Center Pro gości w moim docku od momentu zakupu i cały czas dopracowuje jego konfigurację. Pozwala mi on sprecyzować różne akcje, jakie wykonuję przy pomocy mojego telefonu i dodatkowo agregować je w odpowiednie grupy. Ich wywołanie jest banalnie proste, a ja nie muszę krążyć kciukiem po całym ekranie mojego iPhone’a. Tak jak w przypadku Alfreda, na łamach applesauce ukaże się wkrótce pełna recenzja tego doskonałego narzędzia.

## Gra Desktop

### Starcraft 2: Heart of The Swarm

Kontynuacja doskonałego Wings of Liberty okazała się strzałem w dziesiątkę. Wciągająca fabuła nie pozwala oderwać się od ekranu monitora a jakość wykonania stoi na osiągalnym chyba tylko dla firmy Blizzard poziomie. Usprawnienia doczekał się również tryb sieciowy, który jest tak naprawdę główną częścią tej gry. Wszystkie nowości, usprawnienia dla lig i tym podobne nowinki spowodowały, że mecze z oponentami z całego świata stały się jeszcze bardziej wciągające i emocjonujące. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom strategii czasu rzeczywistego i gier sieciowych. Ostrzegam lojalnie, że gra uzależnia. Dodatkowo stwierdzenie „Jeszcze jeden mecz”, stanie się Waszym przekleństwem.

## Gra iOS

### Real Racing 3

Na iOS nie gram praktycznie w ogóle. Ostatnio jedyną grą, która potrafi mnie zaabsorbować jest Real Racing 3, którą uważam za genialną. Poziom grafiki jaki serwuje stoi na najwyższym poziomie. Jakość odwzorowania poszczególnych dostępnych aut cieszy oko i możemy podziwiać naprawdę olbrzymią ilość fantastycznych modeli. Jednak to co najbardziej przyciąga mnie do tej gry to element rywalizacji. Możemy ścigać się tutaj ze znajomymi, których mamy dodanych go Game Center i bić nawzajem swoje rekordowe czasy dla poszczególnych torów. Niesamowicie wciągające zajęcie, bo przecież kto nie chce być lepszy od swojego kolegi, zwłaszcza jeżeli chodzi o szybkie pokonanie okrążenia na torze wyścigowym.

## Usługa sieciowa

### iCloud

Mimo swoich bolączek, jest to najważniejsza usługa sieciowa z jakiej korzystam. Zupełnie transparentna, pracuje na okrągło dbając o synchronizację pomiędzy moimi urządzeniami. Nie wyobrażam sobie codzienności bez jej wsparcia. Dzięki jej dobrodziejstwom zawsze mam pewność że jestem w tym samym miejscu na każdym moim iUrządzeniu. To właśnie iCloud powoduje, że ekosystem Apple jest niedoścignionym wzorem, którego w mojej opinii nie są w stanie dogonić konkurenci. Kwintesencja tego co cenię w Apple, pracuje, działa, wspomaga moją codzienność a tak naprawdę myślę o niej tylko kiedy ją konfiguruję. Co tak naprawdę dzieje się samoistnie w trakcie konfiguracji urządzenia.

## Sprzęt

### iPhone 5s

Nie ma się nad czym specjalnie rozpisywać, tak jak w zeszłym roku iPhone 5 wydawał mi się najdoskonalszym urządzeniem z jakim mógłbym mieć na co dzień styczność, tak w tym roku jego udoskonalona wersja totalnie rządzi moją codzienną pracą. Co powoduje, że jest jeszcze lepszy? Dla mnie Touch ID stało się najlepszym co spotkało iPhone 5s od czasu iPhone 5. Szerzej pisałem o tej technologii w listopadzie na naszym blogu. Aktualnie marzę o tym, aby każde moje urządzenie z jabłuszkiem na obudowie posiadało tą technologię. Działa ona tak sprawnie i intuicyjnie, że zupełnie zapomniałem o tym, że mój telefon jest zabezpieczony a przypomina mi o tym jedynie osoba, która chce coś w moim iPhone zobaczyć i prosi mnie o wpisanie kodu bezpieczeństwa czego nawet nie muszę robić. Wystarczy nacisnąć przycisk Home. „How cool is that?”

A jakie są Wasze wybory, preferencje i powody, które wywoływały u Was stan uniesienia, lub przeciwnie – załamania? Podzielcie się w komentarzach! :)