Sparing

Artykuł miał pojawić się w piątek, na weekend, ale aplikacja będąca tematem artykułu tak skutecznie mi czas zajęła, że dopiero teraz możecie poczytać co nieco :) Temat na koniec tygodnia powinien być lekki, łatwy i przyjemny, i nie da się ukryć, że takim tematem jest rozrywka – a dokładniej rzecz nazywając – gry! Tym razem konsolą do grania nie będzie żadne iUrządzenie a Mac. Zaś oprogramowaniem, które tę przemianę ułatwia jest program o wdzięcznej nazwie: Boxer. (więcej…)

Będę brał cię, w aucie… cz. 3

Zwykle, gdy podczas jazdy samochodem lub stojąc w korku lub na parkingu sięgamy po smartfona, chcemy zadzwonić do kogoś bądź odebrać przychodzącą rozmowę, wysłać lub odczytać SMSa. Rzecz jasna nowoczesne gadżety pozwalają na wiele więcej, zarówno dzięki wbudowanym układom elektronicznym jak i oprogramowaniu. Teraz szybko i wygodnie znajdziemy interesujące nas informacje, zlokalizujemy ciekawe miejsca, określimy swoje położenie (co przydaje się między innymi gdy szukamy naszego auta wśród innych parkujących pod supermarketem :)). Mnogość aplikacji służących do nawigacji samochodowej sprawia, że rezygnujemy z inwestycji w dedykowane urządzenie. Ale nie o nawigacjach będzie ten wpis, postaram się tu opisać kilka innych nie mniej przydatnych programów, z którymi użytkowanie samochodu będzie bardziej przyjemne i po prostu wygodniejsze. (więcej…)

Przenoszenie dysków VirtualBox.

Myślę że sporo osób korzysta z dobrodziejstwa darmowego VirtualBox’a do tworzenia maszyn wirtualnych na naszych Mac’ach. Ja osobiście na co dzień korzystam z tego oprogramowania jako zaplecza do wirtualnego środowiska testowego dla moich rozwiązań. Co jednak w sytuacji kiedy chcielibyśmy przenieść naszą maszynę na inny fizyczny dysk? W rzeczywistości zapewne większości z nas wystarczy przeniesienie samego wirtualnego dysku jednak sprawa nie jest tak prosta jakby się nam wydawało i zwykłe skopiowanie pliku .vhd czy innego .vdi nie pozwoli nam na jego podłączenie ze względu na zbieżność UID wirtualnego dysku. VirtualBox dba o to żeby nie występowały dwa dyski o tym samym identyfikatorze co jest rozwiązaniem w moim odczuciu bardzo dobrym, mimo że w pierwszym momencie sam zastanawiałem się po co tak naprawdę takie skomplikowanie. Jednak tą kwestię można by rozważyć w osobnym artykule a tym czasem przejdę do rozwiązania kwestii poruszonej w temacie.

W pierwszej kolejności musimy określić lokalizację aktualnego dysku z którego korzysta maszyna wirtualna. Domyślnie jest to ścieżka:

/Users/<nazwa użytkownika>/VirtualBox VM’s/<nazwa maszyny>/

W razie wątpliwości właściwą ścieżkę łatwo sprawdzić poprzez wybranie odpowiedniej maszyny i po wejściu w jej opcje wybraniu zakładki Nośniki. W tym miejscu możemy odczytać lokalizację pliku dysku w miejscu zaznaczonym na poniższym screenie.

Kiedy już znamy właściwą lokalizację  możemy przejść do części zasadniczej, czyli do przygotowania sklonowanego dysku wirtualnego, który będzie sygnowany nowym unikalnym UID, co zagwarantuje nam uniknięcie konfliktu jakim kończyły się próby podpięcia skopiowanego pliku. Aby tego dokonać należy użyć terminalu systemowego (jeżeli nie wiesz co to za wynalazek, użyj systemowego Finder’a i wpisz: Terminal). Kiedy ukaże nam się wiersz poleceń skorzystamy z funkcji, jaką zapewnia nam konsolowe narzędzie vboxmanage. Standardowo składnia wygląda następująco:

vboxmanage clonehd „<lokalizacja dysku źródłowego>” „<lokalizacja sklonowanego dysku>”

Myślę że najłatwiej będzie się oprzeć na przykładowym wykorzystaniu funkcji. W moim przypadku chciałem przenieść dysk wirtualnej maszyny z dysku lokalnego na dysk przenośny LaCie. Składnia polecenia miała więc następującą formę:

vboxmanage clonehd „/Users/kuba/VirtualBox VMs/XP Priv/XP Priv.vhd” „/Volumes/LaCie/VirtualBox/XP Priv/VHD/XP Priv.vhd”

Właściwe wykonanie polecenia zostanie potwierdzone przez następującej formy treść:

0%…10%…20%…30%…40%…50%…60%…70%…80%…90%…100%

Clone hard disk created in format 'VHD’. UUID: 3672ee4c-1d81-454f-bc16-d58359c8f591

Po przygotowaniu sklonowanego dysku wirtualnego dysku pozostaje nam jedynie jego podpięcie do maszyny. Dokonujemy tej czynności dokładnie w tym samym miejscu, w którym sprawdzaliśmy ścieżkę dysku za pomocą ikony, która została zaznaczona na poniższym zrzucie ekranu i wybraniu opcji Choose a virtual hard disk file…

Po wskazaniu właściwego pliku w nowej lokalizacji program bez najmniejszego problemu podepnie go do maszyny, co pozwoli nam na kontynuowanie pracy z wirtualną maszyną, której wirtualny dysk zmienił swoją lokalizację.

Uważni czytelnicy na pewno zauważyli że logo VirtualBox, które tutaj umieściłem jest nie aktualne ze względu na to, że od jakiegoś czasu aplikacja oficjalnie występuje pod flagą firmy Oracle. Jednak pragnę was uspokoić, zrobiłem to ze słodką premedytacją w hołdzie ojcom tego narzędzia czyli firmy SUN. Ciekaw jestem jak popularne jest w naszym kraju korzystanie właśnie z VB, które warto pamiętać jest całkowicie darmowe i na bieżąco rozwijane.

Muzyczne podsumowanie roku… z troszkę innej perspektywy.

Dla mnie osobiście jako fana muzyki, jako kompletnej formy pod postacią odpowiednio wydanego albumu w formacie płyty CD lub winylowej, podsumowanie sprzedaży tych formatów jest zdecydowanie bardziej ciekawe niż wszelakie rankingi „Płyt Roku”. Nie ukrywam, że zapewne jest to odrobinę związane z moją obawą o śmierć nośników fizycznych, jednak kolejny raz zostałem uspokojony dzięki informacjom statystycznym dotyczącym roku 2011 jakie ukazały się na łamach portalu What HiFi? . Czego się tam dowiedziałem, już opowiadam.

Aktualnie panuje powszechne przekonanie że płyta CD jako dotychczasowa królowa wśród źródeł muzyki została zmiażdżona poprzez wszelkie elektroniczne formy rozpowszechniania albumów. Oczywiście mówimy tutaj o obiegu oficjalnym i pomijamy wszelkie formy piractwa. Owszem muzyka w formie elektronicznej notuje ciągły wzrost jednak w kwestii podnoszenia słupków sprzedaży nie jest liderem. Co ciekawe (i niezwykle pocieszające dla autora) największy wzrost sprzedaży w tym roku zanotowały  płyty winylowe i to na poziomie 44% mimo że stanowią one jedynie 0,3% rynku muzycznego co daje nam 337 000 sprzedanych egzemplarzy. Formy elektroniczne albumów odnotowały wzrost na poziomie 26,6% i sprzedane zostało około 26,6 milionów nośnika w tej formie, co stanowi 23,5% całego rynku muzycznego. Przyszedł więc czas na wciąż królującą wbrew wszystkim trendom płytę CD, która pomimo spadku w sprzedaży na poziomie 12,6% wciąż pozostaje absolutnym numerem jeden i stanowi 76% rynku muzycznego przy sprzedaży na poziomie 86 milionów egzemplarzy.

Mi osobiście nasuwa się jeden wniosek, który uosabia moje prywatne podejście do tematu. Nośniki fizyczne wciąż mają i jeszcze przez długi czas myślę że nie stracą pewnej przewagi. Wartość posiadania, to specyficzny i niezwykle istotny element który daje nam odczucie bliższego obcowania z artystą. Mimo, że część wykonawców przykłada coraz mniejszą wagę do form w jakich rozpowszechniają swoją muzykę. My, fani, kolekcjonerzy, audiofilie, (tutaj umieść swoje określenie), wciąż lubimy mieć na półce albumy swojego ulubionego artysty, bo jakby nie patrzeć są one też małym odzwierciedleniem nas i naszych preferencji określających z jaką formą sztuki lubimy obcować. Ja osobiście najbardziej kibicuję płytom winylowym, które uważam za najbardziej doskonałą formę w jakiej muzyka może do nas dotrzeć i nie wierzę specjalnie że w tej kwestii damy radę wymyślić jeszcze coś bardziej przemawiającego do naszych umysłów wielbicieli muzyki i wszystkiego co z nią związane.

Zapraszam serdecznie do komentowania i wyrażania swoich przywatnych opinii i przewidywań na temat kierunków w jakich może podążyć rynek muzyczny .

Źródło: What HiFi?