Zaskoczony przez Microsoft
Przyznaję, że z coraz większym zaciekawieniem obserwuję poczynania Microsoftu. Po latach totalnej nieudolności i kompletnie nie trafionych decyzji dotyczących kierunku w którym mają podążać produkty, pojawiło się światełko w tunelu. Niewątpliwie wpływ miało pozbycie się szaleńca Ballmera i zastąpienie go Satya Nadella’ą. Facet naprowadził firmę na tory z których wypadła jakiś czas temu. Wyobraźcie sobie, że znów z wielkim zaciekawieniem śledzę kolejne kroki jakie czynią w kwesti inowacji i udostępnienia użytkownikom nowej jakości.
Wprowadzenie darmowego – z pewnymi ograniczeniami – pakietu Office dla iOS, ostre odcięcie się od dramatu nazywanego Windows 8 w postaci przeskoku do wersji 10 i chęć innowacji. Stanowi to solidną porcję planów, obok których każdy pasjonat technologii nie jest w stanie przejść obojętnie. To co jednak przyciąga moją uwagę to szybkość z jaką aktualnie rozwijane są produkty. Pamiętam czasy kiedy Microsoft wydawał aplikacje na iOS i pozostawały ona bez aktualizacji przez długi okres czasu. Głosy niezadowolenia też pozostawały bez odzewu. Nie muszę chyba przypominać nikomu fuckupu, który miał miejsce po wydaniu OS X Lion? Office w wersji polskiej kompletnie odmawiał wtedy posłuszeństwa i mimo, że społeczność szybko znalazła na ten problem rozwiązanie, to sporo czasu minęło przed wprowadzeniem odpowiedniej poprawki. Być może w tej chwili scenariusz wyglądałby podobnie. Patrząc jednak na prężną pracę programistów nad Office dla iOS jestem dobrej myśli i – być może złudnie – podejrzewam, że czas oczekiwania aktualnie znacząco by się w tej sytuacji skrócił. Microsoft się otwiera, wkracza na nowe platformy i zaczyna dopieszczać ich użytkowników. Integracja z Dropboxem, dziejsza aktualizacja zapewniająca dostęp do iCloud Drive. To wszystko powoduje, że czuję się zaskoczony. Nie dalej jak kilkanaście dni temu po pojawieniu się Outlooka dla iOS stwierdziłem, że bez IMAP ta aplikacja nie ma w moim środowisku racji bytu. Jednocześnie obstawiałem, że aktualizacja nie pojawi się zbyt szybko. Przyznaję, zdziwiłem się, kiedy parę dni temu obsługa tego protokołu została zaimplementowana w aplikacji, co automatycznie skierowało ją na listę „do testów”. Pozytywne zaskoczenie, to zdecydowanie jeden z elementów, których Microsoft nie fundował mi od lat. Teraz robią to notorycznie.
Zdecydowanie kibicuje tej nowej lepszej jakości, która zaczęła się klarować na przestrzeni ostatniego roku. Nigdy nie byłem zagorzałym przeciwnikiem systemu Windows. Ze względu na mój zawód patrzę na niego z innej perspektywy niż większość z Was i musicie mi uwierzyć na słowo, że w pewnych obszarach zastosowań nie ma on sobie równych. Nie zmienia to jednak faktu, że administrując sieci i rozwiązania oparte na produktach z Windows korzystam z OS X. Nie spodziewam się, że kiedykolwiek ten stan się zmieni. Ostatecznie komputer to narzędzie mojej pracy, a narzędzia muszą być solidne i godne zaufania w każdej sytuacji.


To ciekawe, całkiem niedawno mnie samego naszły podobne refleksje. Przy okazji pisania artykułu do Applesauce.pl zresztą. Potrzebowałem jakiegoś intuicyjnego narzędzia, które pozwoliłoby na łatwą wymianę tekstu pomiędzy autorem, rewriterem (czyli takim, który mówi autorowi, że to jest do kitu i trzeba zacząć od początku), a wydawcą, czyli Kubą. Ponieważ każdą z tych osób dzieli od pozostałych wielka woda, potrzeba była paląca. W przeciwieństwie do Kuby nie dysponuję rozległą wiedza na temat oprogramowania, oparłem się w związku z tym głównie na opiniach użytkowników i recenzjach internetowych. Zdecydowałem się na wybór Drop Box. Nie żałuję ale o ile w kontakcie z Redakcją… Dowiedz się więcej »
Od siebie dodam, że produkty M$ na OS X oraz iOS są często zdecydowanie lepsze niż ich windowsowe pierwowzory :) Zresztą uważam, że najlepszym produktem (choć nie takim, który od samego początku powstał w Redmond) jest Excel, arkusz kalkulacyjny o potężnych możliwościach, przy którym Numbers to niestety zabawka dla mało wymagających. Natomiast najgorszym tworem Microsoftu jest system. Windows. Owszem, pod wieloma względami jest coraz lepszy, wszak lata mijają. Ale to wciąż dla mnie zlepek niespójnych i niedokończonych konceptów, gdzie logika miesza się z abstrakcją w niezbyt przemyślanych proporcjach. Pracując wiele lat na Amiga OS, Mac OS oraz OS X, i… Dowiedz się więcej »