Westone W10 – Recenzja

Westone W10

Od jakiegoś czasu w moich uszach goszczą słuchawki Westone W10. Jest to model wejściowy firmy uzbrojony w pojedynczy przetwornik armaturowy. Ciekaw byłem co oferuje ta znakomita firma w swoim najtańszym modelu. Podsycał to również fakt, że na co dzień używam słuchawek Phonak Audeo PFE 112, które charakteryzują się podobną konstrukcją opartą o pojedynczy przetwornik.

Zacznę od początku. Normą w przypadku firmy Westone jest bogate wyposażenie. Wodoodporne pudełko, wymienne kable i kilka kompletów końcówek to absolutny standard. Oczywiście jakość wykonania słuchawek jasno pokazuje, że mamy do czynienia z marką, która aspiruje do miana jednego z najlepszych producentów w branży. Na uwagę zasługuje również komfort użytkowania. Nawet długie odsłuchy nie powodowały w moim przypadku zmęczenia. Nie odczuwałem też żadnych problemów w kwestii dopasowania konstrukcji do kształtu ucha. Słuchawki są zaprojektowane tak, aby kabel przebiegał za uchem, co skutecznie niweluje dźwięki ocierania przewodu o ubranie. W kwestii wyglądu i komfortu użytkowania nie mam wobec nich żadnych zastrzeżeń.

Niestety zawodem okazał się odsłuch. To co w pierwszym momencie najbardziej zwróciło moją uwagę to brak znaku rozpoznawczego, który nadałby im wyjątkowości. Przodującą częstotliwością są tony średnie, które dominują nad pozostałym zakresami. Mimo to, nie prezentują one nic ciekawego. Nie da się w niej odnaleźć ciekawej przestrzeni, czy szczegółowości. Dźwięk jest zbyt oczywisty i nudny. Powoduje to, że muzyka nie wciąga w swój świat tak jak powinna.

Westone W10

Tak mocne wyeksponowanie tego zakresu sprawiło, że tony wysokie giną za zasłoną średnicy. Na próżno szukać tutaj detalu w kwestii brzmienia talerzy czy ulokowania w przestrzeni wszelkiej maści instrumentów perkusyjnych. Dla mnie w przypadku armatur jest to niedopuszczalne. Tego typu słuchawki zawsze powinny błyszczeć w tej kwestii. Podobnie ma się sytuacja z tonami niskimi. Mimo, że bas jest punktowy i kontrolowany to średnica psuje jego odbiór.

Ogólnie brzmienie Westone W10 jest totalnie skierowane na średnicę i nie posiada większych atutów. Mimo, że słuchawki dają słuchaczowi pojęcie o charakterystyce brzmienia armatur, nie pokazują jak doskonałe mogą być te przetworniki przy konkretnym strojeniu. Kompletnie nie tego szukam wśród produktów tego typu. Możecie uznać, że jestem zbyt surowy w ich ocenie, jednak mając na uwadze cenę tego modelu trudno nie mieć dość surowych wymagań. Oczywiście każdemu polecam odsłuch i samodzielną ocenę. Zdaję sobie sprawę, że sporej liczbie osób mogą one przypaść do gustu.

W przypadku, kiedy macie ochotę na spotkanie z firmą Westone, to polecam zacząć od cudownego modelu W30. Jeżeli jednak zaczynacie swoją przygodę z armaturami to zdecydowanie powinniście zwrócić uwagę na Phonak Audeo PFE 112. Te słuchawki nie zmiażdżą Was basem, jednak pokażą jak genialną scenę i szczegółowość można stworzyć przy użyciu podobnych przetworników. Co najważniejsze, cena nie zniszczy Waszych finansów. Nie bez powodu, towarzyszą mi od kilku lat.

Zapraszam Cię do pozostałych testów produktów firmy Westone, które ukazały się na applesauce.pl:

Test słuchawek Westone W30

Test porównawczy słuchawek Westone