Stylus

„Magiczny” ołówek od twórców aplikacji Paper – FiftyThree

Czerwiec kończymy w wyjątkowy sposób – kolejnym wpisem gościnnym Marka Kujawy (@sq2frd). Poprzedni artykuł spotkał się ze sporym zainteresowaniem i jestem przekonany, że i tekst zamieszczony niżej się Wam spodoba. Nie pozostaje mi więc nic więcej jak życzyć miłej lektury!

Ten „magiczny” Ołówek jest narzędziem dla iPada stworzonym przez firmę FiftyThree, twórców genialnej aplikacji do szkicowania i rysowania na iPadzie – Paper. Ołówek jest specjalnie w taki sposób skonstruowany, aby łatwo i przyjemnie przenieść swoje pomysły do Książek (Books) tworzonych wewnątrz aplikacji Paper, katalogując w ten sposób nasze prace. Jest to proste i przyjemne dzięki wbudowanemu w nim urządzeniu, które pomysłowo schowano w drewnianej lub aluminiowej obudowie. Ołówek działa z wszystkimi modelami iPada od 3’gen wzwyż (nie działa z iPadem 2) poprzez BlueToothLE.

pencil-1

Aktualnie można kupić go tylko w USA i Kanadzie na stronie producenta, bądź od niedawna również na Amazonie. Jest to kłopotliwe i bez moich przyjaciół w Kanadzie nie byłoby to możliwe, abym teraz mógł go używać. Ołówek posiada 12 miesięczną gwarancję, mam nadzieję, że nie będę musiał go odsyłać. ;-)
Ołówek używam z moim iPadem 3’gen, nie potrafię powiedzieć jak sprawuje się z innymi modelami.

Pierwsze wrażenia
Ołówek jest zapakowany w papierowej tubie, która została maksymalnie wykorzystana. Wewnątrz jest drewniana obudowa (lub aluminiowa) zakończona gumką, czarne urządzenie – „serce” z rysikiem – zakończone stożkową gumką, a USB z drugiej strony oraz dodatkowe – zapasowe końcówki gumowe (chociaż to nie jest tylko guma). Obudowa z drewna orzechowego jest bardzo lekka i elegancko wykonana. Producent zaleca najpierw naładować baterię ołówka poprzez umieszczenie „serca” rysika w porcie USB komputera (bądź w ładowarce do iPhone czy dowolnej innej USB), co okazało się prawdą bo była na wyczerpaniu. Po naładowaniu dioda LED zmienia kolor z pomarańczowego na zielony. Wsuwamy następnie do drewnianej obudowy i ołówek jest gotowy do pracy. Od samego momentu wyjęcia z pudełka byłem pod wrażeniem wyglądu i jakości wykonania.

pencil-2

Moim skromnym zdaniem, Apple też by się nie powstydziło takiego produktu. ;-)
Początkowo miałem wrażenie, że jest aż za lekki, ale po dłuższym czasie użytkowania myślę, że jest w sam raz. Takie wrażenie miałem po wcześniejszym paromiesięcznym używaniu „rysika” – Wacom Bamboo Stylus. Być może to subiektywne odczucie lekkości powoduje jego wykonanie z drewna? Nie wiem, w każdym razie jest niesamowicie lekki, pomimo schowanego w nim urządzenia z BT.
Ołówek 53 jest zdecydowanie większy od plastikowo-metalowego Wacoma, jednak wykonanie z drewna orzechowego sprawia, że jest miły w dotyku, a konstrukcja pomimo płaskości powoduje pewne trzymanie w dłoni.

pencil-3

Wygląd ołówka jest minimalistyczny, chociaż we wnętrzu kryje urządzenie BT (widoczne tylko podczas ładowania przez USB). Gumowa-stożkowa końcówka obejmuje znaczną część Ołówka 53, gdzie w Wacomie to tylko niewielka półkulista gumka.

pencil-4

Z drugiej strony ołówka jest gumka do „ścierania”, gdzie po prostu jak chcemy coś wymazać, odwracamy jak w klasycznym ołówku. ;-) Gumka jest niestety niezbyt precyzyjna (czasem zdarzało mi się rozmazać zamiast wymazać), ale zauważyłem, że zależy to od kąta ustawienia ołówka. Najlepiej działa prostopadle do ekranu iPada.

W działaniu
Generalnie działa tak jak obiecują twórcy Ołówka i Paper. Rysowanie, szkicowanie czy cieniowanie to czysta przyjemność użytkowania. W trakcie rysowania można zauważyć minimalne opóźnienia pomiędzy ruchem ołówka, a uzyskanym efektem na ekranie, ale i tak reaguje szybciej niż Wacom. Być może wynika to również z tego, że mój iPad 3’gen jest najstarszym z wspieranych modeli. ;-) Dodatkowo musimy być świadomi, że to „tylko” iPad, a nie profesjonalny tablet graficzny z piórkiem rozpoznającym np. siłę nacisku, i nigdy nie będzie to tak precyzyjne.

pencil-6

Rewelacyjną za to sprawą jest możliwość położenia palców, czy oparcia dłoni na ekranie iPada w trakcie rysowania Ołówkiem 53. Super. Jednak aby tak swobodnie pracować warto wyłączyć na ten czas obsługę gestów w iPadzie. W praktyce nie ma znaczenia jak trzymasz iPada i czy masz przy tym palce czy dłoń na ekranie. Nie wpływa to w żaden sposób w czasie kreślenia na efekty pracy. Myślę też, że jakość końcówek gumowych jest znacznie lepsza niż Wacoma (w którym zauważyłem ślady zużycia już po 2 miesiącach niezbyt intensywnego rysowania).
Ołówek 53 nie rozpoznaje oczywiście siły nacisku, więc nie ma sensu z tym kombinować, bo to nic nie da. Firma 53 pracuje nad pewnym rozwiązaniem tego, które będzie w iOS 8, ale ma to być nie tyle ściśle wykrywanie siły nacisku, co rozpoznawanie sposobu jaką powierzchnią Ołówka będzie się dotykać ekranu. Poczekamy – zobaczymy. Na dzisiaj trzeba po prostu wyczuć najlepszy kąt w jakim będzie się komfortowo rysować. Zdarza się też niestety (na szczęście sporadycznie) jakby złe rozpoznanie dotknięcia ekranu i wówczas zamiast np. linii jest rozmazanie tła. Nie wiem z czego to wynika.
Aby rozpocząć rysowanie w Paper, w iPadzie oczywiście należy włączyć BlueTooth. Parowanie polega na dotknięciu i przytrzymaniu chwilę Ołówka na jego symbolu w aplikacji Paper.

pencil-5

Pomysłowo i praktycznie. Po dłuższym czasie nieużywania Ołówek automatycznie rozłączy się w celu oszczędzania baterii. W aplikacji możemy zobaczyć poziom naładowania baterii, nr seryjny czy też wersję firmware. Można też zdefiniować w jaki sposób Paper ma reagować na dotyk pojedynczym palcem (można rozmazywać, rysować lub nie reagować wcale), ja mam ustawione rozmazywanie, fajnie się tym robi np. cienie. ;-) Ta funkcja powoduje bardziej naturalny sposób korzystania, swobodnie rysujesz i cieniujesz jak na prawdziwej kartce – nawiązując w ten sposób do klasycznego rysowania piórkiem i węglem. ;-)

paper-screenshot

Genialnym rozwiązaniem jest umieszczenie gumki do wymazywania na drugim końcu Ołówka. W Wacomie musiałem siłą rzeczy używać narzędzia wybieranego z menu Paper (wysuwanego z dołu), teraz po prostu odwracam i wymazuję.

pencil-7

Robię to całkowicie intuicyjnie, jak w prawdziwym ołówku. Zdaniem producenta szybkość i precyzję zawdzięczamy czujnikom końcówki i gumki ołówka, które są galwanicznie pokryte 14 karatowym złotem. :-) Próbowałem oczywiście jak Ołówek działa z innymi aplikacjami: SketchTime, Bamboo Paper, Penultimate czy InkRedible. Działa poprawnie (bez BT), ale najlepiej – oprócz oczywiście dedykowanej jemu Paper – pracuje się nim w Sketchbook Pro od Autodesku. Szybko i precyzyjnie.

Na zakończenie
Jeśli chcesz planować – rysując swoje projekty, szkicować, cieniować i kolorować na iPadzie (odrzucając oczywiste ograniczenia – braku rozpoznawania siły nacisku, super precyzji, etc.), a nie potrzebujesz profesjonalnego tabletu graficznego – to warto go kupić – ten ołówek jest dla Ciebie. ;-) Najwygodniej pracuje się w aplikacji Paper 53 – intuicyjne używanie ołówka/gumki – rewelacyjne. Jest jeszcze jeden miły akcent, o którym nie wspomniałem. Parując Ołówek z aplikacją Paper – uaktywniają się wszystkie narzędzia i nie trzeba ich dodatkowo kupować. :)

pencil-8

Osobiście lubię ten produkt, przypadł mi bardzo do gustu. Dodatkowo przypomina mi klasyczny ołówek stolarski, z którym miałem do czynienia w dzieciństwie (mój Tata i dziadek mieli zakłady stolarskie). Z tego też powodu wybrałem obudowę z drewna orzechowego, a nie aluminium. Kolejną fajną sprawą jest jeszcze to, że wersja drewniana posiada magnes, dzięki czemu „przykleja” się do iPada. :)

pencil-9

Podsumowując – ciekawi mnie w jakim kierunku pójdzie rozwój Ołówka i aplikacji Paper. Moim zdaniem jeśli szukasz dobrej jakości narzędzia, którym szkicowanie i rysowanie na iPadzie jest naprawdę przyjemnością, to tylko mogę polecić. Warto spróbować samemu.
Marek Kujawa @sq2frd

Od siebie dodam jeszcze, że już wcześniej na łamach naszego bloga opisywałem rozwiązanie rysika dla mniej wymagających – Incipio.

Test gadżetów Incipio dla iPhone i iPada

Właściwie mini-test bo opisywane przedmioty nie należą do zbytnio skomlikowanych ani oferujących ogromu funkcji, więc wpis będzie jednym z krótszych* ;) To dla większości czytelników dobra wiadomość jak sądzę :) Bohaterami artykułu są produkty dość dobrze znanej na – również polskim – rynku firmy Incipio: etui z serii NGP dla iPhone 5 oraz długopis-rysik dla urządzeń z ekranami dotykowymi, o nazwie Inscribe Pro. Oba przedmioty nabyłem w wyniku zadowolenia z wcześniejszego zakupu etui Incipio Silicrilic dla iPhone 4. Czy opłaciła się lojalność wobec marki? Postaram się i na to pytanie odpowiedzieć.

Incipio NGP impact resistant case for new iPhone (iPhone 5)

Należę do grupy profanatorów odziewających iUrządzenia we wszelkiego rodzaju wdzianka, pokrowce, etui, kondomki, itp. I mam głęboko gdzieś co inni na ten temat myślą. Wiem, że iPhone, iPad oraz znakomita większość gadżetów to przedmioty codziennego użytku, kupowane po to by dawać przyjemność używania, radować oczy, uszy i inne zmysły. Ale używanie nie oznacza przecież niedbalstwa i braku szacunku dla rzeczy. Może i jestem dziwakiem, ale staram się dbać o to, by używane przeze mnie przedmioty jak najdłużej zachowywały swój pierwotny stan, nie miały rys, nie były brudne ani zniszczone bardziej, niż wskazywałoby na to normalne rozsądne użytkowanie. Tak jak stan obuwia czy brud pod paznokciami dają świadectwo na temat ich właściciela, tak i sposób w jaki delikwent traktuje przedmioty (telefony, książki, płyty, itp., itd.) informuje o tym, czy warto takiej osobie powierzyć swoją własność.

iPhone w etui nie traci na użyteczności a zachowuje znacznie dłużej swój estetyczny świeży wygląd. Poza tym nie odczuwam potrzeby lansowania się w towarzystwie błyszczącym nadgryzionym jabłuszkiem, wystarczy że ja wiem co mam i czy to co mam daje mi satysfakcję i wygodę użytkowania. Posiadany przeze mnie wczesniej iPhone 4 był, dzięki etui Incipio Sylicrylic, wręcz perfekcyjnie chroniony, a nowy właściciel nie mógł wprost uwierzyć, że dwuletni smartfon może tak wyglądać! Krótko po zakupie iPhone 5 podczas nocnej premiery zacząłem rozglądać się za jakimś sensownym (i przystępnym cenowo) rozwiązaniem pozwalającym ochronić aluminiową z jednej strony i szklaną z drugiej, obudowę telefonu. Szybkie przewertowanie oferty serwisu allegro oraz sklepów internetowych zajmujących się akcesoriami dedykowanymi produktom Apple spełzły na niczym. Dla najnowszego smartfona wybór był zerowy (oczywiście na dzień dzisiejszy sytuacja jest znacząco lepsza). Zakupiłem więc w lokalnym markecie RTV/AGD tani pokrowiec/pochewkę ;). Jako tymczasowa ochrona doskonały, jednak osobiście nie lubię za każdym razem przed skorzystaniem z urządzenia wyciągać go z zabezpieczenia, łatwo w pośpiechu upuścić telefon. Siłą rzeczy wróciłem do poszukiwań, tym razem postanowiłem zrobić rekonesans bezpośrednio po stronach producentów.

Trudno znaleźć towar, który będzie jednocześnie estetyczny, praktyczny, trwały, wykonany z wysokiej jakości materiałów, miły w dotyku a na dodatek przystępny cenowo. Bez kompromisów się nie obejdzie… Oczywiście, najłatwiej podjąć decyzję w sklepie, o ile sprzedawca umożliwi (w przypadku etui) przymiarkę różnych modeli/wersji, a sam sklep posiada bogatą ich ofertę. Zakup przez internet to niestety często ryzyko, dlatego warto przed kliknięciem przycisku Kup, poczytać opinie innych klientów. Gorzej gdy mamy do czynienia z produktem, który dopiero co pojawił się w ofercie i nikt o nim słowa, ani złego ani dobrego jeszcze nie napisał… Tak było w moim przypadku, szukałem etui jak najlepiej dopasowanego do iPhone, które nie pogrubi urządzenia zauważalnie, a zapewni sensowną ochronę za rozsądne pieniądze. Z tego powodu z góry odpadły wszelakie pancerne rozwiązania. Zadowolony z poprzedniego etui, postanowiłem dać szansę temu samemu producentowi. W sieci znalazłem mnóstwo opinii zadowolonych właścicieli smartfonów iPhone 4/4S – użytkowników etui z seri NGP. Nie byłem pewien, że wersja dla iPhone 5 będzie prezentować tę samą jakość, ale – biorąc pod uwagę stosunkowo atrakcyjną cenę $19.99 – zaryzykowałem. Po mniej niż tygodniu – wysłana zwykłą pocztą (USPS First Class Mail International) – przesyłka trafiła do mojej skrzynki pocztowej.

Jak widać na zdjęciach komplet zawiera: etui NGP, sprytną podstawkę przydatną do ustawienia telefonu w pozycji poziomej (np. do oglądania filmów), folię ochronną na ekran iPhone wraz z „aplikatorem” oraz szmatkę (z mikrofibry?).

Telefon wchodzi bez problemu do wnętrza etui i prawie z każdej strony dobrze przylega do krawędzi telefonu. Prawie, bo „ścianka” zabezpieczająca dolną część iPhone, z uwagi na otwory dla złącza Lightning, mini-jack, głośnika i mikrofonu, nieco odstaje psując ogólne wrażenie i – co ważniejsze – uniemożliwia postawienie telefonu w pionie, co jest rzecz jasna wykonalne bez etui. Wada? Owszem, ale na pewno nie dyskwalifikująca „wdzianka”.

Incipio NGP skrywa wszystkie przyciski telefonu. Aby zmniejszyć/zwiększyć głośność słuchawki należy nacisnąć odpowiednie przyciski uformowane z materiału z jakiego wykonane jest całe etui. Działa to bardzo lekko i sprawnie, w przeciwieństwie do przycisku włączenia/wyłączenia telefonu, tutaj bez zdecydowanego punktowego przyłożenia siły, próżno oczekiwać spodziewanego efektu. Szkoda. Drobiazg, ale irytujący. Na szczęście dostęp do przełącznika wyciszającego telefon nie jest specjalnie utrudniony.

Tylna ścianka etui posiada owalny, „fasolkowaty” otwór ujawniający obiektyw wbudowanego aparatu fotograficznego, mikrofon i diodę doświetlającą. Otwór nie utrudnia ani robienia zdjęć ani kręcenia filmów. Owalny kształt rozciąga się do przeciwległej krawędzi iPhone tworząc wyprofilowaną „rynienkę”, w którą intuicyjnie trafia wskazujący palec, podczas prowadzenia rozmowy/trzymania słuchawki przy uchu. To zagłębienie pomaga również w zorientowaniu się którą stroną iPhone leży np. w kieszeni.

Jak leży ubrany w NGP telefon w dłoni? Całkiem dobrze. Urządzenie zyskuje na wadze, więc iPhone 5 traci ze swojej lekkości ale i nie sprawia już wrażenia, że się wyślizgnie czy wręcz odleci, niesiony podmuchem wiatru, z naszej dłoni ;) Mam jednak pewne zastrzeżenia do materiału, z którego wykonane jest etui, spodziewałem się przyjemniejszego w dotyku, bardziej „gumowego” wrażenia. Telefon w Incipio NGP ślizga się na gładkiej powierzchni i obawiam się, że słuchawka trzymana np. w samochodzie na siedzeniu pasażera, podczas nagłego, mocniejszego hamowania, z dużym prawdopodobieństwem poleci do przodu. Zarówno Incipio Silicrylic jak również iSkin Revo/Revo2, które użytkowałem z iPhonami 2G, 3G i 4 – spisywały się lepiej. Nieprzyjemne wrażenie zostawiają też krawędzie etui, chodzi o fazowanie tylnej ścianki. Zewnętrzna krawędź (prawdopodobnie tworząca styk części formy wtryskowej) jest dość ostra. Samo dopasowanie ubranka do słuchawki nie jest złe, ale zegarmistrzowskiej dokładności tu nie zastosowano…

Podsumowanie? No wypadałoby :) Nie żałuję zakupu Incipio NGP ale nie da się ukryć, że największą zaletą tego produktu jest: cena. Inaczej mówiąc, kupując najtańsze rozwiązanie trudno oczekiwać najwyższej jakości. Czas pokaże, jak trwałym, wytrzymałym i dobrze chroniącym iPhone’a etui jest Incipion NGP. Mam nadzieję, że ew. drobinki kurzu i ziarenka piasku, które siłą rzeczy mogą dostać się między obudowę smartfona a etui, nie spowodują rys ani poważniejszych uszkodzeń aluminiowej powierzchni.

Na temat folii chroniącej ekran się nie wypowiem bo… jej jeszcze nie założyłem, i raczej tego wyczynu nie dokonam. Mimo, że nie należę do osób „sprawnych manualnie inaczej” to zdecydowanie, poziom cierpliwości wymagany przy aplikowaniu folii na ekran, tak by nie było żadnych pęcherzyków powietrza, pyłków i włosków, wykracza znacznie poza ten, którym dysponuję.

Dołączany stojaczek nawet spełnia swoje zadanie, ale jeśli macie w planach wożenie/noszenie go ze sobą gdzie się da, składanie i rozkładanie – śmiem twierdzić, że jego żywot będzie krotki.

Ocena: 4 (w skali: 1 – 6)

PS. Być może są wśród Was tacy, którzy zadają pytanie: ale dlaczego czarne etui do białego iPhone? Ot pragmatyzm, biale etui szybciej i łatwiej się brudzi i bardziej rzuca w oczy.

Incipio Inscribe(tm) Pro Stylus & Pen

Zdecydowanie jestem tego samego zdania co św. pamięci Steve Jobs: ‘If you need a stylus, you’ve already failed’. Bóg dał nam 10 rysików (no chyba, że władamy sprawnie palcami kończyn dolnych, lub chodzi np. o pechowego drwala…), więc kolejny zakrawa na ignorancję. Z drugiej strony większość życia posługujemy się dodatkowymi narzędziami, piszemy długopisem lub piórem, rysujemy ołowkiem lub kredkami, malujemy pędzlem, jemy korzystając ze sztućców. iOS jest genialnie moim zdaniem zaprojektowany do obsługi palcami. Wsparcie dla multidotyku, gesty, responsywność – to wszystko sprawia, że używanie iPhone, iPoda Touch czy iPadów sprawia ogromną przyjemność i jest intuicyjne dla wszystkich, zarówno kilkuletniego malucha jak i dla wiekowego seniora. Są jednak czynności, takie jak odręczne pisanie, szkicowanie lub malowanie, gdzie palec może okazać się mało precyzyjny – wtedy dedykowany rysik może okazać się nie tyle zbawieniem, co usprawniającym pracę narzędziem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że mazanie takim „sztucznym paluchem” po ekranie, pozostawi go bez smug i plam, które pojawiają się nawet gdy mamy fioła na punkcie higieny i myjemy ręce przed każdym sam-na-sam z tabletem.

Zamawiając etui Incipio, na stronie producenta zauważyłem również ofertę różnych rysików dla urządzeń z ekranami dotykowymi, w tym np. iPada. Koszt? Najtańsze rozwiązanie to $14.99, ja zaś zdecydowałem się na ciut droższy model, będący połączeniem rysika i długopisu, w cenie $19.99. Co prawda wybór tego typu wskaźników na stronach naszych rodzimych sklepów internetowych jest ogromny a i ceny do zaporowych nie należą, postanowiłem skorzystać z zakupu łączonego – skoro i tak muszę zapłacić koszty wysyłki etui, to czemu rysik zakupić w innym miejscu i kolejny raz zapłacić za transport?

Oczywiście nie obyło się bez przygód, ale o tym trochę później :) Sam rysik… działa. W sumie to nie mam porównania, bo wcześniej nie miałem okazji używać podobnego narzędzia, więc trudno mi znaleźć inne punkty odniesienia niż palec i długopis, czyli to czego używam na codzień.

Główna funkcja rysika czyli obsługa ekranu dotykowego jest dość wygodna, malowanie w programach graficznych przebiega trochę łatwiej i bardziej precyzyjnie niż gdy robimy to palcami. Myślę, że sferyczna, miękka końcówka z gumy przewodzącej (lub podobnego tworzywa) mogłaby być mniejsza, lub nieco inaczej wyprofilowana, dzięki czemu widać byłoby punkt styku z ekranem. Brak tej informacji trochę przeszkadza, aczkolwiek dłuższe obcowanie ze stylusem na pewno wyrobi „celność”, a precyzja wzrośnie. W porównaniu do ruchu palca na szklanej powierzchni ekranu „czubek” rysika stawia większy opór, na szczęście dość szybko się idzie do tego przyzwyczaić. Pisanie odręczne z wykorzystaniem Inscribe Pro na pewno wymaga odrobiny treningu, o ile zależy nam na szybkości i czytelności zapisków. Okazuje się, że iPad 2 laguje, tzn. bardzo szybkie ruchy rysikiem wyprzedzają reakcję tabletu, ślad pojawia się z opóźnieniem. No niestety, szklany ekran papierową kartką nie jest… Z drugiej strony szybkość reakcji zależy w znacznym stopniu od aplikacji, z której korzystałem, więc winę za zwłokę w interpretowaniu ruchów rysika ponosi wg mnie nie sprzęt a oprogramowanie. Dla przykładu ArtStudio spisuje się o niebo lepiej niż Bamboo Paper, jednak wykorzystywanie programu graficznego jako notatnika trochę mija się z celem, nieprawdaż?

Inscribe Pro jako długopis. Tu sprawa wygląda gorzej. Nie tragicznie ale zdecydowanie gorzej. Dlaczego? Pisanie na kartce papieru mimo wszystko odbywa się w nieco inny sposób niż mazanie po ekranie tabletu. Inny nacisk, precyzja ruchu, widoczność miejsca przyłożenia długopisu do kartki, sposób prowadzenia przyboru. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie ogromne znaczenie ma chwyt. Jeśli długopis jest niewygodny, źle leży w dłoni, palcach, to w efekcie cierpi charakter pisma a nasza kończyna szybciej się męczy. Incipio Inscribe Pro jest według mnie trochę za cieńki. Na pierwszy rzut oka wkład użyty w rysiku jest zgodny z wkładami z popularnych zenitów, więc z wymianą po zużyciu lub zmianą koloru nie powinno być problemu. Kolejną wadą Inscribe Pro jako długopisu – dodam – wadą kompletnie dyskwalifikującą ten sprzęt jako uniwersalny przybór, jest fakt, że po zdjęciu zatyczki z „częsci długopisowej” nie ma możliwości zatknięcia jej na drugim końcu! W efekcie albo odpuścimy sobie pisanie tym „rysikopisem” za wyjątkiem sytuacji awaryjnych, albo godziny się z tym, że prędzej czy później diabeł nakryje nasadkę ogonem, czyli mówiąc wprost: zgubimy ją…

Podsumowanie. Mimo iż jestem zwolennikiem rozwiązań uniwersalnych, to w tym przypadku – gdybym jeszcze raz dokonywał zakupu – zdecydowałbym się albo na tańszą wersję rysika Inscribe (bez Pro, bez długopisu) lub którąś z droższych wersji: Inscribe Dual lub Executive. Sam rysik jako narzędzie jest fajnym dodatkowym gadżetem, który może sprawić, że zdecydowanie częściej będziecie sięgać po programy graficzne na iPadzie a jego ekran zachowa dłużej czystość.

Ocena: 4- (w skali: 1 – 6)

PS. Oczywiście Inscribe Pro dziala też z iPhonem, ale nie sądzę by to był odpowiedni duet do wspólnych zabaw ;)

Na koniec, dla wytrwałych – obiecana przygoda :)

Otóż witryna Incipio mimo że estetyczna i przejrzysta, to miejscami brakuje jej intuicyjności i praktyczności. Podczas składania zamówienia, w koszyku nie widać poza wybranym modelem akcesorium, koloru jaki nas interesuje, przynajmniej w formie pisanej. Owszem wprawne oko może dostrzec konkretny odcien w miniaturce produktu, ale zwykle zamówień dokonujemy w chwili gdy towarzyszą nam emocje, więc nie trudno pominąć taki szczegół. Przy finalizowaniu zamowienia w komentarzu dodałem informacje o wybranych wersjach kolorystycznych oraz odpowiadające im numery katalogowe (SKU). Oczywiście po zrealizowaniu płatności (w moim przypadku kartą kredytową) na maila przyszła faktura, na której oczywiście rysik był w kolorze Gun Metal zamiast bardziej odpowiadającego moim preferencjom – Silver. Wysłałem niezwłocznie maila do działu wsparcia Incipio, z prośbą o korektę, jednak na drugi dzień otrzymałem najpierw informację że paczka jest gotowa do wysyłki, a kilka godzin później, odpowiedź z tegoż działu:

Hello Marek,

Thank you for your email. For your order, it unfortunately has already been processed and shipped out with the Gun Metal Color, as we unfortunately are not able to edit the items once the order is placed. The shipment is currently in transit to you now. I do apologize for the inconvenience, however if you have any questions or concerns, please feel free to let us know.

Kind Regards,

Kelyn I.
Customer Service Team
Incipio Technologies
support@incipio.com
800-733-0088

Reasumując: komentarzy w zamówieniach nikt nie czyta, a maile – po czasie :P Tak więc zalecam Wam spokój i rozwagę, bo nawet tak mała pomyłka może okazać się nie możliwa do naprawienia… :)

*) naprawdę starałem się by ten wpis był krótszy…!