Relacja z Pixel Heaven 2014 – kilka bitów informacji w temacie

Kiedy w zeszłym roku czytałem relację ze spotkania pod nazwą Pixel Heaven postanowiłem, że jeśli okoliczności pozwolą, to wybiorę się na kolejną edycję. Wbrew mylącej na pierwszy rzut oka nazwie Pixel Heaven to nie spotkanie fanatyków tzw. pixel-artu (choć jak najbardziej są tam mile widziani), ale wydarzenie organizowane przez entuzjastów komputerów i gier dla wszystkich zainteresowanych, niezależnie od płci, profesji, doświadczenia, obywatelstwa, wieku i wyznania. Warto jednak dodać, że Pixel Heaven Retro Entertainmen Days (& Night) to przede wszystkim hołd dla starych, 8-mio i 16-to bitowych minikomputerów, których zaistnienie w krainie nad Wisłą, nie było -naście i -dzieści/a lat temu (m.in. z racji panującego nam niemiłościwie ustroju i nałożonych przez resztę cywilizowanego świata ograniczeń) wcale takie oczywiste i łatwe w realizacji. To również hołd złożony ludziom, którzy poświęcili swoją młodość, energię, a często też finanse i zdrowie by spopularyzować komputery w naszym kraju oraz odcisnąć polski ślad w „informatycznej spuściźnie”.

Dla mnie osobiście, wyjazd na tegoroczne Pixel Heaven to była podróż sentymentalna. Udało mi się na szczęście namówić Kubę by mi towarzyszył :) Niestety z powodów dość przyziemnych mogliśmy spędzić w stolicy tylko jeden z dwóch dni, ale szczęśliwie na sobotę przygotowano większość z najciekawszych punktów programu. Poniżej krótkie streszczenie – nie będę się rozpisywać bo spora część emocji, które mi towarzyszyły wczoraj, będzie i tak niezrozumiała dla młodszych czytelników. Więc aby nie zniechęcić ich do uczestnictwa w PH2015 powstrzymam się od przynudzania.

Gdy dojechaliśmy na miejsce byliśmy zaskoczeni lokalizacją spotkania – klub 1500m2 nie przypomina nowoczesnego, wypasionego przybytku dla młodzieży, aczkolwiek to właśnie stanowi jego siłę, przecież na spotkanie dinozaurów należało wybrać miejsce, które będzie potrafiło oddać klimat dawnych lat, prawda? Udało się to osiągnąć całkowicie. Już od samego początku wiele osób kręciło się po obiekcie i jeszcze więcej rejestrowało by dołączyć do zgrai retro-maniaków. Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony rozmachem  imprezy. Na chętnych do przekroczenia progu „portalu czasu” czekały materiały informacyjne w postaci profesjonalnie wydrukowanego magazynu One Life Left, opaski na nadgarstek i imienne identyfikatory z programem PH, pamiątkowa smycz oraz prezent w postaci kodu do jednej z trzech gier produkcji Artifex Mundi możliwego do aktywacji na witrynie gram.pl. Oczywiście bardziej szczodrzy uczestnicy mogli liczyć na więcej przywilejów, jak np. możliwość uczestnictwa w konkursach z nagrodami, oficjalna koszulka itp.

Obiekt był podzielony na wiele sal-sekcji-oddziałów, w których każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Było pomieszczenie dla graczy „unplugged” – maniaków gier karcianych, planszowych, w kości i podobnych. Osobne miejsca zajmowały flippery przeżywające swoją drugą młodość. Jednocześnie przy użyciu zebranych stołów odbywał się turniej na który – co łatwo było usłyszeć – przybyło sporo gości z poza granic naszego kraju. Deweloperom udostępniono również niemałą przestrzeń – mogli prezentować postępy swoich prac oraz prowadzić prelekcje. Nie zabrakło również baru z trunkami, oraz jadłodajni serwującej m.in. brunch w cenie 24 zł (dla osób dorosłych i połowę taniej dla dzieci). Był to tzw. szwedzki stół, czyli każdy głodny mógł jeść w zasadzie do pierwszego rozstroju żołądka ;)

Dla nas jednak najciekawym miejscem była największa sala mieszcząca większość z około setki starych maszyn oraz scenę na której odbywały się rozmowy z zaproszonymi goścmi. Ilość, a przede wszystkim różnorodność zebranych w jednym miejscu komputerów i konsol zaskoczyła nawet takiego wapniaka jak ja. Jako onegdaj zagorzały amigowiec miałem do czynienia z większością modeli tego świetnego komputera, ale na PH2014 po raz pierwszy ujrzałem np. Amigę 1500. Na miejscu zabrakło chyba wyłącznie egzemplarzy CD32 oraz Amigi 3000T/4000T – choć na 100% nie jestem pewien, być może nie dostrzegłem ich przez nieuwagę. Reszta, poczynając od A1000 była na tej wyjątkowej imprezie.

a1500

Oczywiście na stolikach dumnie manifestowały swoją obecność produkty Sinclair Research. Popularne dawniej „gumiaki” działają do dziś – ciekawe ile pecetów przetrwa próbę czasu…? Abstrahując, znalazł się pewnego rodzaju ich protoplasta – PC200, czyli Sinclair dla profesjonalistów – notabene również nowość dla mojej skromnej osoby. Co prawda model ten powstał już po bankructwie, wyprodukowany przez nowego wlaściciela – firmę Amstrad. Na Pixel Heaven było również co na mniej kilka sztuk modeli Amstrad Schneider CPC664 i CPC464.

pc200

Jacek Trzmiel byłby dumny, ile jego popularnych „atarynek” wciąż działa i może liczyć na opiekę dbających o nie użytkowników. Na sali były i Atari 800XL, i nieco nowsze 65XE ale też i przedstawiciele „klasy wyższej” – modele seri ST. Ich liczebność mogła konkurować jedynie z ekipą Commodore – od wersji C16, poprzez najpopularniejsze C64 aż do C128.

Bez zbytniego wysiłku można było również dostrzec wiele różnych konsol, takich jak Atari 2600/VCS, Nintendo NES, Pegasus a nawet Atari Jaguar! A co w tym wszystkim było najlepsze? To, że zarówno komputery jak i konsole były w 99,9% przypadków sprawne, gotowe do zabawy i uzupełnione o wyświetlacze z epoki –  stare ale wciąż zaskakująco dobrze wyświetlające ruchomy obraz monitory i telewizory!

jaguar

To, z czego zdałem sobie sprawę później to fakt, że tak znaczna ilość działających jednocześnie urządzeń nie wydawała praktycznie żadnego szumu. Po za krzykami rozentuzjazmowanych graczy i dźwiękami efektów i melodyjek w grach nie było wlaściwie hałasu. Setka maszyn bez dysków twardych, ogromnych zasilaczy i wentylatorów chłodzących pocące się w obliczeniach silikonowe trzewia była bardziej dyskretna niż pracownia szkolna z 10-cioma pecetami…

Dość pisania o gratach. Zdecydowanie najmocniejszym „społecznym” aspektem Pixel Heaven 2014 był cykl Retro Stories, czyli rozmów z zaproszonymi goścmi. W tegorocznej edycji (cały czas piszę tylko o sobocie :)) było kogo posłuchać. Imprezę zaszczycili m.in.:

  • Jon „Jops” Hare – zalożyciel Sensible Software, odpowiedzialny m.in. za najbardziej znane tytuły jak Cannon Fodder czy Sensible Soccer,
  • Mike Montgomery – współzałożyciel The Bitmaps Brothers – studia odpowiedzialnego za takie przeboje jak Speedball 2, Chaos Engine czy Gods,
  • Tomasz Mazur, Grzegorz Onichimowski (założyciel IPS Computer Group) i Marcin Turski (obecnie Licomp Empik Multimedia),
  • Alex (Aleksy Uchański) i Gawron (Piotr Gawrysiak) – redaktorzy jednego z najpopularniejszych czasopism komputerowych Top Secret,
  • Rafał Wiosna, Jarek Horodecki i sam rednacz Marek Pampuch – trzon najlepszego polskiego miesięcznika poświęconego Amidze – Magazynu Amiga,
  • Adrian Chmielarz – pewny siebie i utalentowny projektant i deweloper, stojący za takimi hitami jak Tajemnica Statuetki, Painkiller czy Bulletstorm.

Piotr „Micz” Mańkowski, dziennikarz, autor m.in. książki pt. „Cyfrowe marzenia” był gospodarzem większości sesji z goścmi.

Nie podejmę się tu streszczania zadawanych pytań i uzyskiwanych odpowiedzi. Powiem tylko, że było i ciekawie i wesoło. Niektóre anegdoty, historie i informacje znane mi były z przeszłości. Zasłyszane, przeczytane i doświadczone na wlasnej skórze. Mimo to z ogromną przyjemnością słuchałem opowiadań gości Pixel Heaven, w których towarzystwie czas mijał nad wyraz szybko. Fajnie przecież poznać pionierów, którzy mieli znaczący wkład w naszą informatyczną świadomość i edukację. Ludzi, z którymi obserwowało się ewolucję komputerów i którzy potrafią z takim ciepłem opowiadać o dawnych czasach. Ludzi, z który wielu nadal „siedzi” w branży, zajmując się tworzeniem gier i ich dystrybucją. Np. przesympatyczny Jon Hare współpracuje z bydgoskim Vivid Games. Wiedzieliście o tym? :)

hare

Wisienką na sobotnim torcie była pierwsza publiczna, zamknięta (bo ograniczona tylko dla uczestników PH2014) prezentacja wersji roboczej nowej gry studia The Astronauts Adriana Chmielarza, pt. The Vanishing of Ethan Carter. Muszę przyznać, że zapowiada się niezła przygodówka 3D, z nowatorskim podejściem do sterowania oraz interakcji gracza. Jeśli tytuł ten pojawi się na OS X i/lub iOS to z chęcią wesprę „astronautów”.

W tym samym czasie co prezentacja Tajemnicy Statuetki 2 (osoby w temacie będą wiedzieć o co chodzi ;)) odbył się mini-koncert Jopsa. John Hare (a właściwie Vera Lynn) wraz z gitarą zaśpiewali dla publiczności, m.in. utwór z Cannon Foddera. Siedząc na prezentacji Ethana nie mogliśmy być jednocześnie w drugim miejscu, tak więc ten spektakularny występ nas ominął.

Na tym właściwie skończył się dla mnie i Kuby pobyt na Pixel Heaven 2014. Nie zostaliśmy na afterparty bo czekała nas podróż powrotna do Bydgoszczy. A automatycznego pilota w aucie brak…

Osobiście jestem bardzo zadowolony i za rok też przyjadę! Spotkać tylu zakręconych retro-maniaków, porozmawiać z osobami, które widziało się wieki całe temu, pograć na starych komputerach i konsolach – to jak przenieść się do innego wymiaru. Klimat Pixel Heaven jest po prostu świetny i tak bardzo przypomniał mi spotkania z przeszłości (Polish Summer Party 1996 w Poznaniu, Amiga Show w Łodzi czy na Intel Outside), że byłem autentycznie wzruszony i podekscytowany jak młokos!

Czy coś mi się nie podobało? Hmm, zdecydowanie nie było wpadek. Słabszymi punktami były: nagłośnienie oraz niewielka przestrzeń dostępna dla osób chcących na siedząco spędzić czas na Retro Stories.

Pixel Heaven to impreza dla wszystkich. Dla starszych to przede wszystkim wehikuł czasu odświeżający wspomnienia, dla młodych to często jedyna szansa by zobaczyć kawał historii komputeryzacji na własne oczy. Gratuluję organizatorom i trzymam kciuki za kolejne edycje!

PS. Z uwagi na warunki oświetleniowe jakość zdjęć nie powala, dlatego polecam Wam odwiedzić profil PH2014 na facebooku.