Słuchawki nauszne Cresyn – subiektywne wrażenia
Po raz kolejny miałem okazję pomęczyć swój aparat słuchu interesującym sprzętem. Tym razem „na warsztat” trafiły słuchawki kompletnie mi nie znanej wcześniej firmy o nazwie Cresyn. Generalnie sytuacja, była podobna jak w przypadku opisywanych niedawno Brainwavz’ów. Postanowiłem znów zdać się na „randkę w ciemno”, więc nie zaszczyciłem swoją obecnością witryny producenta, nie próbowałem też zaspokoić swojej ciekawości czytając opinie innych słuchaczy. Tak więc poniższy artykuł będzie – jak to zwykle bywa w przypadku podobnych recenzji – bardzo subiektywny. A jako, że nie jest mi dane móc przetestować całą gamę urządzeń w tym samym czasie – ewentualne porównania do wcześniej opisywanych słuchawek, będą dość rzadkie i mało wiążące.
Przez ostatnie kilka dni słuchałem, jak tylko mogłem pozwolić sobie na taką aktywność, naprzemiennie dwóch par słuchawek, na pierwszy rzut okaz podobnych, a jakże różnych pod wieloma względami!

Cresyn C590H
Nauszne, zamknięte (closed air) słuchawki o bardzo sympatycznej prezencji :) Czarne, z drobnym akcentem w srebrnym kolorze, oraz… fioletową wyściółką w muszlach. Najpierw wymienię to co mi się w nich podoba:
- design oraz wykonanie – widać, że materiały użyte do produkcji słuchawek są co najmniej dobrej jakości, tworzywo sztuczne jest przyjemne w dotyku, gąbki pokryte imitacją skóry – miękkie, wkręty spajające elementy konstrukcji – drobne i nie rzucające się w oczy, nadruki (logo producenta, opis przetworników: L / P) czytelne i wyraźne, nie ma też tak irytujących pozostałości tworzywa, jakie często można zobaczyć na tanim sprzęcie (na krawędziach lub w miejscach gdzie łączą się części formy we wtryskarce),
- uniwersalność – słuchawki są składane, więc mimo sporych gabarytów, można je traktować jako sprzęt przenośny, dołączony woreczek na pewno przyda się w transporcie; w zestawie mamy dwa kable przyłączeniowe, jeden zwykły a drugi ze zintegrowanym mikrofonem! tak więc, z racji rozłączalności tego akcesorium, nie dość, że możemy wykorzystać słuchawki nie tylko z odtwarzaczami CD/MP3, czy większością nowoczesnych smartfonów, to ewentualny recabling staje się trywialnym zadaniem.
Ci mi się nie podoba? Właściwie to trudno tak to ująć… Nie jestem zwolennikiem słuchawek nausznych, wolę zdecydowanie dokanałowe, lub dookołauszne. Chodzi o względy estetyczne (doki są bardziej intymne, nie rzucają się w oczy), izolację od otoczenia, oraz otoczenia od słuchanej przeze mnie muzyki, i – nie mniej istotną – wygodę. Kilkanaście godzin (z przerwami, rzecz jasna!) spędzonych z Cresynami, dość mocno zmęczyło moje uszy. Nie chodzi o jakość dźwięku, a o fakt, że słuchawki nauszne nie obejmują moich przerośniętych i odstających małżowin, tylko je okrywają. Próby dopasowania słuchawek oraz zmiany wysunięć ramion z pałąka, nie zmieniły dyskomfortu powodowanego naciskiem na tyle, bym mógł ten aspekt pominąć.

A jakość emitowanego dźwięku? Jest dobrze, myślę że nawet więcej niż dobrze. Nie miałem niestety pod ręką Brainwavz HM3, ale odniosłem wrażenie, że Cresyny C590H grają podobnie, też dość równo, być może oferują nieco więcej niskich tonów. Kwestia przestrzenności dźwięku – tu jest poprawnie, nie wybitnie, ale i taka scena wstydu słuchawkom nie przynosi. Dynamika i szczegółowość prezentują rozsądny kompromis, nie jest płasko ale i nie analitycznie jak w studyjnych monitorach.
Właściwie gdyby nie ucisk na uszyska, to mógłbym uznać C590H za słuchawki dla mnie. Cena jest prawie identyczna z Brainwavz HM3 i gdyby miał wybrać jedne z tych słuchawek, mimo wszystko wygranym okazałyby się słuchawki HM3, po części z uwagi na nieco lepsze doznania odsłuchowe, ale przede wszystkim na ich budowę i wygodę użytkowania. Choć pod względem stylistyki, jakości i dokładności wykonania oraz praktyczności – produkt Cresyna zdecydowanie prowadzi.

Axis C555S
Drugi zestaw słuchawkowy, sprzęt jeszcze bardziej mobilny, posiadający mniejsze gabaryty, zajmujący mniej miejsca, oraz ważący jeszcze mniej.
Wydawałoby się, że może być tylko lepiej. Otóż nie do końca. Ewidentnie C555S są dedykowane innemu klientowi. Młodszemu, bardziej aktywnemu. Widać do zarówno we wzornictwie jak i generowanym dźwięku. Rozpisywać się na temat wyglądu Axisów, nie będę, niech Wam wystarczą zdjęcia :)
Podobnie jak C590H, Axisy to również słuchawki nauszne, ale otwarte (open air) . Muszę od razu zaznaczyć, że nacisk na moje małżowiny był w ich przypadku jeszcze bardziej irytujący. Tak więc za wygodę – zdecydowany minus. Druga sprawa: przewód podłączeniowy nie jest odłączalny i jest poprowadzony do obu przetworników, niby drobiazg, ale jednak podatność na ew. uszkodzenie większa, a łatwość naprawy – mniejsza. C555S również posiadają mikrofon z przyciskiem pozwalającym na zatrzymanie odtwarzania, przeskoczenie do poprzedniego lub następnego utworu oraz odebranie i zakończenie rozmowy. Tak przynajmniej działa to w obu zestawach Cresyn podłączonych do iPhone 5. Muszę tu uczciwie napisać, że jakość dźwięku rejestrowanego przez mikrofon jest bardzo dobra, wystarczy spokojnie to prowadzenia rozmów telefonicznych, nie trzeba krzyczeń by być słyszanym po drugiej stronie. Kolejne podobieństwo między oboma zestawami to możliwość skokowego wysuwania ramion słuchawek z pałąka. Teoretycznie można by objąć 1,5 mojej głowy, ale co z tego skoro uszy bolą!

Kwestia brzmienia Axis C555H: po zmianie słuchawek, pierwsze co szokuje i od razu rzuca się „na uszy” to zdecydowanie bardziej wyeksponowana średnica i niskie tony. Moje pierwsze skojarzenie było takie, jakby porównać jakiś album jazzowy nagrany 20-30 lat temu z płytą masterowaną w ostatnich latach. Trochę to dziwne, bo jeśli, zgodnie z informacją producenta, są to słuchawki otwarte, to powinny mieć lżejszy bas i zdecydowanie większą scenę… Po kilku minutach da się tę specyficzną sygnaturę zaakceptować, ale tak sobie myślę, że nie jest to nawet ich wada, a zamierzone działanie producenta. Gdy słuchamy muzyki w terenie, w autobusie, pociągu, gdziekolwiek, gdzie towarzyszy nam spory hałas otoczenia, takie wzbogacone o średnie i niskie tony brzmienie zdaje się być najlepszym rozwiązaniem. Tak więc jeśli miałbym polecać słuchawki do użytku domowego wskazałbym C590H, natomiast do jazdy na rowerze, joggingu czy podróży – właśnie Axisy C555H.
Mi do gustu przypadły zdecydowanie czarne, większe Cresyny a Wam drodzy czytelnicy polecam własnousznie zapoznać się z ofertą firmy Cresyn. Dobre wykonanie (choć trudno mi wyrokować jak z trwałością tych produktów), przyzwoite brzmienie i rozsądne ceny, to niezaprzeczalne atuty.

