Ludzi dzielimy na dwie grupy

time_capsule
Część z Was na pewno już wie do czego dąże. Otóż w świecie ogólnopojętej informatyki istnieje pewne stwierdzdzenie, które sprawdza się zawsze. Wyjątkowe, bo pewne (pomijam przypadki Kamikadze). Mianowicie, ludzi dzielimy na dwie grupy, tych którzy robią kopie zapasowe swoich danych oraz tych, którzy jeszcze nie robią kopii zapasowych. Prawdopodobnie część z Was o tym nie myśli. Ja obiecałem sobie jakiś czas temu, że za każdym razem kiedy kopia zapasowa uratuje mi tyłek będę pisał wszem i wobec o tym jak ważne jest wykonywanie backupów. Tak też, wierny swojemu postanowieniu, czynię swoją powinność. Pierwszy krok wykonałem wczoraj publikując odpowiedni Tweet. Dziś przyszedł czas na coś dłuższego.

Czy ktoś z Was wyobraża sobie utratę zdjęć z przestrzeni kilku lat, dokumentów czy innych nad wyraz ważnych danych? Myślę, że ciężko sobie to uzmysłowić skalę tego problemu. Musicie mi jednak uwierzyć, że konsekwencje są bolesne, a o utracie najbardziej wartościowych elementów człowiek orientuje się po jakimś czasie, kiedy próbuje znaleźć coś ważnego. Na szczęście mnie nigdy to nie spotkało, jednak nie raz miałem okazję widzieć smutne twarze klientów, którzy na brzmienie słowa backup rozkładali bezradnie ręce.

Większość z Was korzysta z z systemu OS X lub urządzeń z iOS. Bądźcie świadomi, że wszystko co potrzebne do zabezpieczenia Waszych danych jest gotowe do działania i czeka na Wasz ruch. iOS posiada funkcję kopii danych do Archiwum iCloud. Działa to na tyle transparentnie, że nawet nie zauważycie kiedy informacje wędrują do chmury. Ważne jest, abyście nie ignorowali komunikatów o kończącym się miejscu na dysku iCloud. Powiększony pakiet kosztuje grosze i możecie być pewni, że przy pierwszym odzyskiwaniu danych, czy to przy zakupie nowego urządzenia, czy po innym mniej przyjemnym przejściu, będzie dla Was czystą przyjemnością.

System OS X, ma swój słynny Time Machine. Osobiście używam go w połączeniu z urządzeniem Time Capsule. Dzięki temu kompletnie zapominam o wykonywaniu kopii zapasowych i wszystko dzieje się w tle, w momencie kiedy mój komputer jest podłączony do zasilania. Jeżeli jeszcze nie korzystacie z tej funkcji systemu, to zróbcie to koniecznie. Nie musicie wydawać sporej gotówki na urządzenie od Apple. Wystarczy odpowiednio duży dysk USB. Jedynym mankamentem jest fakt, że w takim przypadku musicie pamiętać o tym, aby podłączać go regularnie. Jednak, nawet mniej aktualna kopia jest lepsza od żadnej kopii.

Najlepszym przykładem jest rzeczywistość. Wczoraj, w trakcie pracy, moja maszyna wirtualna dostała tak solidny wycisk, że odmówiła posłuszeństwa. Mimo solidnych prób reanimacji nie udało się jej przywrócić do życia. Oczywiście mogłem wcześniej przygotować jej migawki, które pozowoliłyby odwrócić zmiany. Niestety w ciągu pracy gdzieś mi to umknęło. Kiedy już się poddałem mając świadomość przegranej pozycji spokojnie usiadłem i wypiłem herbatę odpalając przywrócenie pliku zawierającego wirtualny dysk z kopii wykonanej dzień wcześniej. Pełny luz, który nie byłby tak oczywisty mając w perspektywie ponowną skomplikowaną konfigurację wirtualnej maszyny. Kilka godzin pracy w plecy jest znacznie lepszą perspektywą niż kilka dni potrzebnych na ponowną konfigurację i testy rozwiązań. Zgadzacie się?

Tutaj moja prośba. Pomyślcie nad tym jak bezpieczne są Wasze dane. Czy robicie kopie zapasowe? Jeżeli nie, to poczyńcie jakikolwiek pierwszy krok, aby takowe posiadać. Nawet jeżeli ma się to okazać zrzuceniem kilku najważniejszych plików na pendrive, który leży w szufladzie. Zastanówcie się, co poczulibyście w momencie, gdyby w trakcie porannego uruchomienia komputera okazało się, że Wasz dysk wyzionął ducha. Ciekaw jestem, jak wielu z Was już wykonuje backupy. Zwłaszcza czy nastąpiło to po jakiejś dotkliwej utracie danych. Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

0 0 vote
Article Rating