Wygląd iOS 7
Przez internet przetacza się aktualnie fala krytyki na temat wyglądu iOS 7. Kompletnie mnie to nie dziwi, zwłaszcza że każda nowość rodem z siedziby Apple budzi sporo kontrowersji. Tym razem jednak sprawa wygląda poważniej ze względu na zupełnie przeprojektowany interfejs użytkownika. Nie ukrywam, również miałem mieszane uczucia a dodatkowo cała ta otoczka negatywnych emocji wokół tematu skłoniła mnie do ryzykownego w moim przypadku – posiadam tylko jednego wspieranego przez nowy system iPhone’a – kroku. Stało się, zainstalowałem pierwszą wersję beta systemu iOS 7. Ostatecznie sam muszę wyrobić sobie opinię przeprowadzając swoiste „hands on” ze względu na to, że zrzuty ekranu nie pozwalają mi na właściwą ocenę. Nie chcę skupiać się tutaj na mechanice i stabilności działaniu samego systemu, chociaż jest zdumiewająco dobrze jak na pierwszą wersję.

Zacznę od początku. Na pierwszy ogień idzie Lock Screen, który prezentuje się bardzo atrakcyjnie i nie mam mu nic do zarzucenia. Dodatkowo podoba mi się nowy płynny sposób wygaszania i rozświetlania ekranu w trakcie wybudzania i usypiania telefonu. Centrum powiadomień, które aktualnie dostępne jest również właśnie na zablokowanym ekranie telefonu wygląda przejrzyście i w atrakcyjny sposób wyświetla niezbędne informacje. Dobrym rozwiązaniem jest również podział na kategorie powiadomień co pozwoli na szybsze odnalezienie się w gąszczu informacji. Na tą chwilę brakuje tutaj przełączania się pomiędzy kategoriami przy użyciu gestów, myślę jednak że doczekamy się takiej możliwości. Przejdźmy więc do głównego i dominującego powodu internetowej wrzawy – ikon programów. Czy są one rzeczywiście takie szpetne, obrzydliwe i prostackie jakimi nazywa je spora część internetowej społeczności? Na pierwszy rzut oka rzeczywiście budzą estetyczny niepokój i złe skojarzenia. Nie oszukujmy się, zmiany zawsze są swoistą traumą i podświadomie je odrzucamy. Jednak kiedy na nie patrzę i zaczynam się zastanawiać dlaczego „tak, a nie inaczej” to zaczynam czuć wobec nich sympatię.

Widać tutaj konsekwencję i spójność z wyglądem aplikacji systemowych za które są one odpowiedzialne. Są proste, jednak nie prostackie. Dają jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia z czymś nowym, nie opierzonym i do końca nie oszlifowanym. Śmiałe i ryzykowne posunięcie, jednak za takie właśnie ruchy cenię firmę Apple. Tak naprawdę myślę również, że doczekamy się zmian w ich wyglądzie w kolejnych odsłonach wersji beta i sam system otrzyma wszystko co potrzebne aby doprowadzić do standardu wygląd poszczególnych ikon, a co za tym idzie lepszego postrzegania wspomnianych elementów. Ikony w żadnym wypadku mi nie przeszkadzają i daję sobie jeszcze czas na bliższą znajomość. Czuć stanowcze cięcie, które ma nam dać jasno do zrozumienia rewolucję, która nas czeka czy to nam się podoba czy nie.
Podsumowując. Osobiście jestem na tak, jednak nie będę Was oszukiwał że nie mam w ogóle wątpliwości. Któż ich nie ma? Zwłaszcza kiedy odbiera nam się coś z czym przez lata obcowaliśmy kilka godzin dziennie i oferuje nam produkt kompletnie odmienny. Zdecydowanie daleko mi do krytyki i patrzę w przyszłość bez obaw o jakość interfejsu iOS 7. Ostatecznie i tak ocenię dopiero wersję finalną tej jesieni, do której mamy jeszcze kilka miesięcy. Wydaje mi się, że taki okres czasu to jednak sporo czasu na wytężoną pracę. Obserwujmy więc rozwój wypadków i bądźmy dobrej myśli. Ja cieszę się mając w perspektywie uczestniczenie w kolejnym procesie ewolucji najdoskonalszego systemu mobilnego na świecie.
