OS X Yosemite zainstaluję na czysto…

Roundel_OSX_Yosemite

Już jutro swoją premierę będzie miał OS X Yosemite. Myślę, że większość z Was podobnie jak ja nie może się doczekać momentu, kiedy nowy system zagości na Waszych komputerach. W tym roku postanowiłem, że dokonam czystej instalacji nowego systemu. Oczywiście nie jest to w żaden sposób sugestia, żebyście zrobili podobnie. OS X doskonale przechodzi proces podniesienia wersji i jeżeli nie sprawia Wam żadnych problemów to oszczędźcie sobie kłopotu i przeprowadźcie standardową procedurę aktualizacji. Skoro jednak temat czystej aktualizacji został poruszony, to postaram się Wam opowiedzieć dlaczego zdecydowałem się na ten krok. Kto wie, może ktoś z Was pójdzie moim krokiem?

Tak, oficjalnie oświadczam, OS X Yosemite trafi na mojego MacBooka w czystej nieskalanej latami pracy postaci. Wynika to z faktu, że sporo wody upłynęło od poprzedniej operacji tego typu. Od pewnego czasu jednym z głównych wyzwań jakie przed sobą stawiam jest dopracowanie mojego Workflow do stanu, kiedy odpowiedni zestaw narzędzi będzie pozwalał mi na komfortową pracę o maksymalnym stopniu wydajności. Przez moje ręce przewinęły się setki aplikacji służących zarządzaniu sieciami, dostępowi zdalnemu do maszyn, opracowywaniu rozwiązań IT, pisania tekstów na łamy applesauce czy innych codziennych czynności. Aktualnie mam swój złoty zestaw, który pozwolił mi osiągnąć ten stan rzeczy. Naturą ludzką jest jednak zbieractwo i wciąż posiadam sporo aplikacji, które żal mi usunąć, a z których korzystam nad wyraz rzadko.

Oczywiście nie jestem samobójcą, przed tym procesem mój system zostanie skopiowany w postaci 1:1 na dysk zewnętrzny i w razie gdyby okazało się, że coś jest nie tak to będę w posiadaniu punktu odniesienia, który pozwoli na rekonstrukcję poszczególnych elementów w nowym lśniącym systemie. Dodatkowo, chcę wyzbyć się kilku nawyków, które wyrobiłem sobie przez lata, a które wpływają negatywnie na moją produktywność. Z premedytacją będę bronił się przed instalacją związanych z nimi aplikacji chociaż jestem pewny, że pokusa będzie nad wyraz silna.

Wpływ na decyzję ma również moja natura geeka, który uwielbia dłubać w systemie i testować różne rozwiązania. Przez te kilka lat, mój OS przeszedł tyle modyfikacji i prób rozwiązania pewnych ciekawostek przy użyciu wszechmocnego Terminala, że nie mam już kompletnie pojęcia co przez ten czas udało mi się nagrzebać w czeluściach OS X. Nowy plan mówi: modyfikujesz coś? Uzupełnij odpowiednią notatkę w Evernote. Od teraz chcę być w pełni świadomy wszelkich dokonywanych przeze mnie modyfikacji, które być może nie są widoczne na pierwszy rzut oka, jednak gdzieś tam odciskują swoje piętno na pracy całego środowiska.

Jeżeli jesteśmy już przy Evernote, to poza czystkami i porządkami w kwestii systemu operacyjnego, mój ambitny plan zawiera również punkty, które od pewnego czasu za mną chodzą. Oczyszczenie i uporządkowanie danych, które zgromadziłem, a które z braku czasu lub pospolitego lenistwa krążą w aplikacjach i na dysku komputera. Na pierwszy ogień pójdą Dropbox, Evernote oraz 1Password. Oczywiście proces weryfikacji przejdą wszelkie skróty skonfigurowane w TextExpanderze oraz makra w Keyboard Meastro.

Strasznie jestem ciekaw, czy ktoś z Was wpadł na podobną do mojej koncepcję. Jak widzicie, plan jest ambitny i jednocześnie będzie wymagał sporo samozaparcia. Myślę, że czas poświęcony na przygotowanie środowiska w 100% dopracowanego pod względem workflow bez dodatkowych zbędnych zaszłości, które przez lata zbierały się w moim systemie przyniesie realne korzyści. Nawet jeżeli nie do końca tak się stanie to satysfakcja z osiągnięcia chociaż części założeń będzie dla mnie nagrodą. Ciekaw jestem, czy zachęciłem kogoś z Was do podobnych działań. Koniecznie dajcie znać w komentarzach!