iPad mini Retina – Recenzja

Od kiedy kupiłem iPada mini w zeszłym roku, stał się on dla mnie urządzeniem idealnym. Na tym perfekcyjnym wizerunku była jednak spora skaza, ekran. Ten element był jak cofnięcie się w czasie. W momencie kiedy duży iPad i iPhone oferowały doskonałą jakość obrazu, ponowny widok pojedynczych pikseli na wyświetlaczu robił bardzo kiepskie wrażenie. Dodatkowo odwzorowanie kolorów, pozostawiało sporo do życzenia. Oczywiście wiadome było, że jest to jedynie okres przejściowy dla tego produktu i sytuacja na pewno ulegnie zmianie w kolejnych jego odsłonach. Ja osobiście przebolałem słabą jakość wyświetlacza kierując się przede wszystkim wygodą korzystania jaką oferował. Ku mojej radości czas kompromisów się skończył i nareszcie mam możliwość korzystać z nowego modelu iPada mini z wyświetlaczem Retina. Moje oczy znów cieszy doskonały obraz a moc obliczeniowa nie zawodzi w żadnym stopniu. Zacznijmy jednak od początku.

Z zewnątrz…

Gabarytowo nowy iPad, nie różni się znacznie od starszego brata, na co zdecydowanie nie wskazuje pudełko w jakim go otrzymujemy. Grubość kartonu jest podobna do tego w którym otrzymujemy model Air, co wynika z potrzeby zmieszczenia większej ładowarki jaka jest zawarta w zestawie. Wraz z poprzednim modelem otrzymywaliśmy adapter sieciowy taki jak z iPhonem, tym razem jest to wersja o mocy 10 W. Sam iPad jest delikatnie grubszy, co wizualnie jest praktycznie nie do zauważenia, a uwidacznia się dopiero przy bezpośredniej konfrontacji z poprzednikiem. Podobnie sprawa ma się z wagą urządzenia, różnica wynosi 23 gramy – w przypadku urządzeń bez modułu LTE – i gdybym nie mógł porównać organoleptycznie w tym samym momencie obu modeli to myślę, że nie poczułbym różnicy. Zmęczenie dłoni w trakcie dłuższego korzystania bez podpierania urządzenia jest takie samo w obu przypadkach. Dla mnie to zdecydowanie jedna z ważniejszych kwestii, ponieważ możliwość długiej pracy bez nadwyrężania nadgarstków to podstawa mobilności tego urządzenia. Jakość wykonania nowego modelu, podobnie jak w przypadku wszystkich produktów Apple, nie budzi zastrzeżeń i jest wręcz wzorcowa. Warto zwrócić uwagę na „plecy” urządzenia, logo Apple jest teraz wypolerowane w aluminium i delikatnie zagłębione w obudowie. Bardzo mi się to podoba i jeszcze bardziej potęguje wrażenie doskonałej jakości produktu.

ipad_mini_ret_3

Ta cała moc…

W kwestii wydajności, nareszcie iPad mini, nie stoi w cieniu większego brata. Zaimplementowano w nim najnowszy procesor A7 w architekturze 64 bit wraz z koprocesorem M7 monitorującym ruch. Wymagające programy oraz zaawansowane graficznie gry, nie sprawiają nowemu mini najmniejszych trudności i nie zauważyłem, żeby dostawał on jakiejkolwiek zadyszki podczas wytężonej pracy. Zmianie uległa również ilość zainstalowanej pamięci RAM, jej ilość powiększono z 512 MB do 1 GB. Da się to odczuć na przykład w aplikacji Safari, w której otwarte zakładki nie odświeżają się już tak często jak w poprzedniku. Wszystko to powoduje, że urządzenie działa niezwykle sprawnie. Swoją drogą patrząc na parametry techniczne konkurencyjnych produktów, widać na pierwszy rzut oka brak optymalizacji systemów operacyjnych na których są one oparte. W tej dziedzinie Apple wiedzie w dalszym ciągu prym. iOS 7, mimo że nie sprawia problemów, wciąż ma swoje choroby wieku dziecięcego. Wersja dla iPada cierpi na nie szczególnie i zdecydowanie wymaga jeszcze sporego wysiłku programistów z Cuppertino. Wśród nowości sprzętowych w nowym mini wprowadzono również moduły sieci bezprzewodowej zapewniające wsparcie dla najnowszych protokołów, jednak nie było mi dane ich przetestować, ze względu na brak odpowiedniego routera WiFi.

ipad_mini_ret_1

Cudowna Retina…

Jak już wspomniałem na początku, ekran jest dla mnie – zapewne dla Was również – absolutnym „killer feature” nowego iPada. Niesamowicie ostry obraz z przyjemnym nasyceniem kolorów. Nie ma o czym się tutaj szczególnie rozpisywać, bo ekrany Retina goszczą w naszych urządzeniach od dłuższego czasu i wystarczająco dużo zostało na ich temat już napisane. Warto jedynie wspomnieć, że zagęszczenie pikseli jest większe niż w przypadku iPada Air przez co zauważenie pojedynczych pikseli stało się jeszcze bardziej karkołomnym wyzwaniem. Zastosowanie tej samej rozdzielczości, która jest zastosowana w większym bracie, jest niewątpliwym ukłonem w stronę developerów i zaoszczędzi im sporo czasu. Przyjemność obcowania z nowym ekranem jest niesamowita, czytanie książek, czasopism oraz korzystanie z aplikacji nie męczy wzroku. Dzięki niesamowitej jakości wyświetlanej grafiki wciąga ona na tyle, że żal oderwać od wzrok od ekranu. Najnowsze gry z zaawansowaną grafiką również wyglądają niesamowicie i otrzymują ogromne pole do popisu dla developerów w kwestii budowania pięknych i pełnych detali wirtualnych światów. Nic się nie zmieniło, Retina w dalszym ciągu pozostaje dla mnie synonimem wspaniałego obrazu.

ipad_mini_ret_2

Podsumowując…

iPad mini z ekranem Retina, spełnił wszystkie moje oczekiwania. Wydajnością i parametrami nie odbiega szczególnie od wersji Air. Gdybym mógł coś do niego dodać to jedynym co przychodzi mi na myśl jest Touch ID. Resztę świetnych technologii ma on już w sobie. Jeżeli szukasz doskonałego urządzenia do codziennego konsumowania treści czy pracy, które jest zarówno lekkie jak i niesamowicie wydajne, to Twoje poszukiwania właśnie się skończyły. Dodatkowo łącząc jakość wyświetlanego obrazu, gabaryty urządzenia i jego wydajność otrzymujemy zdecydowanie najlepszą przenośną konsolę do gier. Ja kupując w zeszłym roku pierwszą wersję iPada mini byłem całkowicie świadomy, że gdy tylko pojawi się wersja wyposażona w ekran Retina wymienię go na nową odsłonę. W tej chwili mam już wszystko co potrzebne mi do szczęścia i myślę, że ciężko będzie mnie przekonać do nowej odsłony za rok. Chociaż Apple, potrafi rujnować moje postanowienia w przeciągu jednego udanego Keynote.

Zdecydowanie polecam.


0 0 głosy
Ocena artykułu