Górski Lew w natarciu – rozmowa o OS X 10.8
Recenzji w standardowej formie znaleźć w internecie można multum, z tego powodu postanowiliśmy w naszym skromnym redakcyjnym dwuosobowym gronie spróbować wypowiedzieć się na temat nowego systemy operacyjnego Apple w zgoła odmienny sposób, a mianowicie w formie dialogu, który nie ma rozrastać się do dyskusji a jedynie przedstawiać dwa odmienne spojrzenia na produkt, wynikające zarówno z różnic sprzętowych jak i lat doświadczeń z produktami z logiem nadgryzionego jabłuszka. Zapraszamy do lektury, a jeszcze bardziej do dodania swojego głosu w formie komentarzy.
Na co czekałem?
smartkid: Uważam, że Lion mimo nowości jakie nam zaserwował był jedynie podstawą dla właściwego systemu za jaki możemy uznać Mountain Lion. Wszystkie nowości zwłaszcza w warstwie iCloud łechtały moje oczekiwania, jednak sam system potrafił złapać zadyszkę bez większego powodu nawet na silnym sprzęcie. Co za tym idzie moje wielkie nadzieje skierowałem na lekkość nowego OS, która pozwoli mi zapomnieć o warstwie sprzętowej, oraz szybkość i sprawność działania do jakiej przyzwyczaił mnie Snow Leopard. Głębsza integracja z iCloud również nie była mi obojętna zwłaszcza że jestem wielkim zwolennikiem działania w chmurze ze względu na komfort pracy z nią związany.
mantis30: Apple woła stosunkowo śmieszne pieniądze, więc traktuję tę wersję – zgodnie z intencją producenta – jako uaktualnienie. Zmiana numerka ma przede wszystkim podkreślić kierunek w którym idzie desktopowy OS X – ma być jeszcze bardziej jak na iOS. Czy na to czekałem? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo generalnie byłem i jestem zadowolony z „maczanego” systemu od dawna, ale jeśli może być jeszcze prościej – czemu nie? iCloud? Sama idea chmury mi się podoba, jednak jako człek starej daty nie ufam do końca rozwiązaniom nad którymi nie mam przynajmniej pozornej kontroli, a co więcej – bardzo ostrożnie przekazuję swoje dane i inne prywatne dokumenty w ręce „jestestwa” mi osobiście obcego. Jako, że moim stanowiskiem roboczym jest już wiekowy iMac – też miałem pewne obawy, jak się polubi z nowym kocurem. Na szczęście to nie Microsoft, instalacja nowszej wersja OSa nie wywołuje ani myśli samobójczych ani ochoty odwiedzenia Providenta w celu skorzystania z lichwiarskiego kredytu na nowy komputer. Jeszcze trochę iMadła nie wymienię.
Pierwsze wrażenia wizualne.
smartkid: Pierwsze uruchomienie i pojawia się dobrze znany ekran logowania, który nie odbiega od tego znanego z poprzedniej wersji systemu, co osobiście uważam za dobry krok, ponieważ ciężko mi wyobrazić sobie bardziej przyjemną estetycznie formę. Nie mija kilka sekund i… et voilà! oto nowy system gotowy do działania. Pozornie wszystko wygląda na niezmienione, jednak kilka poprawek estetycznych da się zauważyć. Po pierwsze półeczka docka przybrała teraz postać mlecznego szkła, co trafia w moje gusta, chociaż sam nie wpadłbym na taką formę. Dodatkowo uruchomione aplikacje nie są już oznaczone przez podświetlony punkt poniżej ikony, a za pomocą podświetlonej krawędzi dolnej półki docka. Poza tym pojawił się przycisk w prawym górnym rogu, który zapewnia nam dostęp do centrum powiadomień. Ogólnie jest pięknie, ale do tego zostaliśmy już dawno przyzwyczajeni. Z mojej perspektywy nowy dock sprawia wrażenie bardziej dojrzałego i solidnego co mam nadzieję że znajdzie swoje odzwierciedlenie w pracy aplikacji w nim umieszczonych.
mantis30: Jestem przeciwnikiem nic nie wnoszących zmian w interfejsie użytkownika. Doceniam zmiany „pod maską” i nie rozumiem skamlenia malkontentów, dla których jeśli nie ma nowych ikonek, efektów wizualnych, reorganizacji opcji menu i setki wodotrysków – nowa wersja systemu powinna różnić się zaledwie numeracją na 3 miejscu po przecinku i być dla wszystkich za darmo. Podoba mi się więc, że nic nie zostało wywrócone do góry nogami, a poczynione zmiany są subtelne i bezbolesne. Marnować czasu na „personalizację” wyglądu biurka nie zamierzam, wolę ciekawsze rzeczy :) Centrum powiadomień – wkomponowne wg mnie bardzo sprytnie, obawiałem się, że Apple na siłę będzie próbowało zrobić identycznie jak jest na iOSie…
Aplikacje – stare nowe.
Po zachwytach nad pięknem nowego biurka czas wrócić do codzienności czyli poszczególnych aplikacji systemowych, których używamy na co dzień.
smartkid: Na pierwszy rzut oka zmieniło się niewiele, jeżeli nie praktycznie nic. Zniknął oczywiście czytnik RSS, co dla mnie nie ma kompletnie znaczenia, ponieważ nigdy z niego nie korzystałem. Osobiście najbardziej podoba się opcja dodawania kontaktów do listy VIP (czego dokonuje się poprzez proste kliknięcie gwiazdki obok nadawcy wiadomości) owocuje to uaktywnieniem filtra, który wyświetla nam wiadomości wyłącznie od nadawców z tej grupy. Jednocześnie usuwanie kilku maili jednocześnie owocuje teraz dobrze znaną i lubianą przeze mnie animacją nakładających się kartek z niechcianymi mailami. Ostatecznie idziemy w stronę iOS, więc na zdziwienie nie ma tutaj miejsca. Dodatkowo uważam, że wyskakujące powiadomienia o przychodzącym mailu są doskonałym pomysłem. Nie musimy się odrywać od aktualnego zadania aby spojrzeć od kogo dostaliśmy wiadomość i czego mniej więcej ona dotyczy co łatwo pozwoli nam zdecydować czy warto przenieść się do klienta poczty czy możemy sprawę tymczasowo odłożyć na później ;)
mantis30: Cóż, nie mam przesadnie wygórowanych wymagań odnośnie klienta pocztowego, więc wystarczy mi jak jest przejrzysty, estetyczny, szybki i bezpieczny :) Mail taki IMHO jest. Zdecydowanie bardziej swojsko czuję się w tym programie niż np. w webowej wersji Gmaila…
Podoba mi się opcja dwukliku na belce zawierającej opcje sortowania – gdy jesteśmy przeglądamy starsze maile, a sortowanie ustawione jest wg daty – dwuklik powoduje powrót do najmłodszej lub najstarszej wiadomości, zależnie od tego czy sortujemy rosnąco czy malejąco. Drobiazg, ale użyteczny. Za takie pierduty lubię Apple!
smartkid: Pierwsze co rzuca się w oczy to jeden pasek nawigacji, który służy zarówno wpisywaniu adresów www jak i wyszukiwania podanych przez nas fraz. Kiedy jeszcze moją ulubioną przeglądarką była Opera, to była to często używana przeze mnie funkcja, z tą różnicą że tam zapytanie trzeba było poprzedzić literą „g”, co owocowało wynikami z google. Jestem więc na tak, zwłaszcza że wyszukiwanie za pomocą paska nawigacji zostało tutaj maksymalnie uproszczone. Zdecydowanie czuć znaczny wzrost szybkości aplikacji co musi mieć swoje źródło w silnej optymalizacji kodu źródłowego. Najbardziej odczułem to na moim iMac’u z Core 2 Duo na którym Safari w wersji 5.x potrafiło doprowadzać mnie do szewskiej pasji, a teraz śmiga bez zbędnych chwil refleksji nad swoim bytem. Przeglądarka zakładek po „uszczypnięciu” Safari również sprawuje się bardzo fajnie kiedy zaczynamy gubić się w gąszczu otwartych stron. Zdecydowanie jest to przyjemniejsza forma poszukiwań niż klikanie po kolei każdej kolejnej karty. Możliwość otwierania stron, które przeglądaliśmy na innym komputerze to również rewelacyjna sprawa i wprost nie mogę się doczekać tej funkcji w nowym iOS co jeszcze bardziej uatrakcyjni moją pracę z iPad’em. Widać tutaj spory nakład pracy w kwestii lekkości interfejsu i pozytywnych doznań w trakcie surfowania, tym bardziej wzmocniło się moje przekonanie, że to jedyny słuszny wybór na polu przeglądarek.
mantis30: Faktycznie jest lepiej, przeglądarka uruchamia się szybko, pracuje żwawo i nie oglądam już ani tak często ani tak długo tęczowej piłeczki przy kilku otwartych kartach. I jak dotąd, działa przywracanie otwartych kart z ostatniej sesji, po np. restarcie lub wyłączeniu komputera – z czym bywało wcześniej różnie. Nie sprawdzałem żadnym monitorem aktywności czy i jak zmieniło się zapotrzebowanie aplikacji na pamięć, ale mam wrażenie, że przeglądarka działa zdecydowanie sprawniej niż poprzednia wersja. Jako, że innego Maczka nie posiadam, a na iPhonie ani iPadzie nie instalowałem bety iOS6 – kart iCloud nie mialem okazji sprawdzić. Podoba mi się to, że teraz strony dodane do listy Czytelnia są zapisywane na dysk, podoba mi się opcja „Pokaż wszystkie karty”, natomiast nie podoba mi się to, że „taby” z nazwami otwartych stron mają dynamicznie dostosowywaną szerokość, irytuje mnie to! Burzy moje Feng shui ;) Z menu Safari zniknęły opcje usuwania plików tymczasowych oraz blokowania wyskakujących okienek – teraz te opcje znajdziemy w Preferencjach, karty: Ochrona i Prywatność. Dla „bojaźliwych” czy też ceniących swoją prywatność przydatna okaże się opcja wyłączenia śledzenia użytkownika przez odwiedzane witryny.
smartkid: Ja nie zauważam tutaj szczególnych zmian. Co by nie było jestem cały czas pełen podziwu do sprawności działania tej aplikacji, biorąc pod uwagę jak wieloma funkcjami ona operuje. Było i jest całkiem przyzwoicie ;)
mantis30: Być może wraz z iOS6 z iTunes zniknie Ping a zastąpi „go” Twitter? Zgadzam się, że w iTunes widocznych zmian jak na lekarstwo, swoją drogą to już tak przeładowany kombajn (ale i tak go uwielbiam!), że po za optymalizacją kodu niczego innego bym programistom nie sugerował… Co więcej, trzymam mocno kciuki, że wizualna strona aplikacji iTunes nie zostanie z czasem upodobniona do brzydkiej aplikacji Muzyka z iOS!
smartkid: Sklep z aplikacjami od samego początku uważam za świetny i i jego pojawienie się nie było dla mnie żadnym zdziwieniem patrząc na sukces wersji iOS. Tak prosty dostęp do programów na pewno ma swoje odzwierciedlenie w sprzedaży, a kiedy dodamy do tego możliwość zakupienia nowej wersji systemu operacyjnego z bezproblemowym pobraniem i polegającą na kilku kliknięciach instalacją, to jesteśmy już w siódmym niebie. Jednak to wszystko już było i w niezmienionej formie widzę to w nowym systemie. Pojawiły się jednak dwie drobne nowości i jedna dość istotna dla całego OS. Po pierwsze możemy teraz korzystać ze sklepu w formie pełnoekranowej, jednak uważam że nie będzie to zbyt często wykorzystywana funkcja ze względu na sposób korzystania z tej aplikacji, która przynajmniej w moim przypadku sprowadza się do szybkiego wyszukania aplikacji i ewentualnym jej zakupie. Chociaż pewnie są osobniki, które lubią przekopywać ten wirtualny market. Druga sprawa to obsługa gestów znanych nam z Safari. W końcu! Nie rozumiem zupełnie dlaczego nie było tej funkcjonalności od samego początku istnienia MAS. Główna (czyt. najważniejsza) zmiana w moim odczuciu to przeniesienie aktualizacji systemowych do AppStore. Zdecydowanie pochwalam ten krok, jestem zwolennikiem wspólnego miejsca aktualizacji dla wszystkich aplikacji umieszczonych w Mountain Lion.
mantis30: Niczego tu nie dodam bo musiałbym się z Tobą nie zgadzać, a to co napisałeś w temacie sklepu z aplikacjami na Maczka pokrywa się w 100% z moimi odczuciami. No dobra, wtrące swoje trzy bity ;) Otóż, moim zdaniem MAS chodzi szybciej niż w poprzedniej wersji systemu, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że pewnie największe znaczenie ma tu wydajność serwerów Apple – tak czy inaczej jest dobrze. Kolejna sprawa to łącząca się z Mac App Store nowość w OS X 10.8, mianowicie Gatekeeper – strażnik czuwający nad tym by nasz Maczek nie wpadł w złe towarzystwo :)
Aplikacje, całkiem nowe.
Mam nieodparte wrażenie, że kilka niezwykle popularnych programów na Mac straci spore grono odbiorców kiedy do powszechnego użytku wejdą nowości jakie zafundowało nam Apple w Mountain Lion. Nawet gdyby tak się nie stało, zdecydowanie funkcjonalność nowości w swoich wersjach mobilnych znacząco wzrośnie.
smartkid: Kompletnie nie używałem przypomnień na iOS, teraz kiedy są one zintegrowane z systemem polubiliśmy się niesamowicie. Kompletnie zastąpiłem nią Wunderlist ze względu na szybkość działania i doskonałą synchronizację pomiędzy wszystkimi urządzeniami spod znaku nadgryzionego jabłuszka. Wizualnie to kopia wersji mobilnej co nie dziwi pamiętając, że z dobrych wzorów należy korzystać. Brakuje mi tylko jednej małej opcji, a mianowicie listy ogólnej na której ukazały by się wszystkie przypomnienia niezależnie od kategorii w której je utworzyłem. Mam nadzieję, że programiści Apple naprawią swój błąd ;)
mantis30: Znów wyda się jaki to ze mnie dinozaur ;) Mimo wszystko wciąż jeszcze częściej zapisuję tzw. fiszki, albo polegam na swojej zawodnej pamięci niż korzystam z terminarzy, kalendarzy, notatników itp. itd. Od wielkiego święta uruchamiałem iCala by dodać jakieś zdarzenie. Ale faktycznie działająca „zawsze i wszędzie i na wszystkim” synchronizacja chyba mnie w końcu przekona do Przypomnień.
smartkid: Notatki to dość często wykorzystywana w moim przypadku aplikacja. W przeszłości zdecydowanie w mniejszym stopniu niż teraz, jednak możliwość katalogowania naszych złotych myśli zdecydowanie mnie przekonała. Wprowadzenie Notatek jako osobnej aplikacji na OS X to świetny pomysł, zwłaszcza że mało wygodne było wcześniejsze ich umieszczanie w programie pocztowym. W trakcie korzystania z zapisków często przeszukuję notatki w celu znalezienia słów kluczowych lub fraz, działa to całkiem sprawnie odfiltrowując nam nie spełniające kryteriów pozycje. Brakuje mi jednak pewnej drobnostki a mianowicie podświetlania wyszukiwanej frazy, tak jak dla przykładu robi to konkurencyjny Evernote.
mantis30: Ja, dla odmiany, z Notatek korzystałem jak dotąd sporadycznie, głównie gdy zabrakło papieru i czegoś do pisania :) Ale faktycznie program przydać się może, choć muszę też przyznać, że nieco konfundujące jest to dzielenie notatek na lokalne, i te w chmurze… Muszę nieco bardziej to to potestować. Wspomniane przez Ciebie Evernote ma jeszcze jedną świetną funkcję, której brak w Notatkach – indeksowanie notatek graficznych z wykorzystaniem rozpoznawania pisma!
smartkid: To mój zdecydowany faworyt wśród nowości. Mimo, że jedynie garstka moich znajomych posiada sprzęt Apple to komunikowanie się z tymi, którzy aktualnie go posiadają stało się teraz niezwykle wygodne w trakcie pracy na komputerze. Jedynie moje zastrzeżenie jest takie, że FaceTime powinien być zintegrowany z tą aplikacją, nie do końca rozumiem filozofię odpalania drugiego programu jeżeli wybierzemy ikonę rozmowy video. Poza tym możliwość przesyłu dokumentów i różnego rodzaju plików sprawdza się znakomicie w codziennej pracy.
mantis30: Wiadomości namiętnie wykorzystuję od pierwszej bety :) Również doceniam moc i potencjał tejże aplikacji, czy zgodność z wersją na mobilny system Apple. Jest prosto, estetycznie, wygodnie, czyli tak jak być powinno :) Hmm, z jednej strony masz rację, w końcu oba programy służą do komunikacji, więc można by było je połączyć, ale na iOS to też osobne appki, prawda? Równie dobrze można by oczekiwać integracji programu Odtwarzacz DVD z QuickTime Player lub iTunes, right? :)
smartkid: Osiągnięcia w grach stały się już normalnością. Nie da się ukryć, że pomagają one przedłużyć żywotność gry i czas spędzony z nią przez użytkownika. Jeżeli grałbym sporo w tytuły na iOS i pobrane z MAS to zdecydowanie cieszyłbym się z takiego centrum gdzie mogę podejrzeć wyniki znajomych i poczuć zapach rywalizacji. Aktualnie jest to dla mnie raczej ciekawostka. Tymczasem wracam do Diablo 3… ;)
mantis30: Póki co jeśli już gram to częściej na iPadzie niż Maczku, więc również traktuję GC jako dodatek, fajny ale taki, bez którego można żyć. Swoją drogą miłoby było gdyby Game Center mógł zawierać np. osiągnięcia z gier zakupionych w sklepie Steam…
Sprzętowo.
smartkid: Nie da się ukryć że system działa znacznie sprawniej, wiadomo, że na początku działa na nas tak zwany efekt „WOW” jednak obiektywnie stwierdzam, że całość zachowuje się znacznie bardziej żywiołowo mimo że sam korzystam ze sprzętu, który nie powinien dostawać jakiejkolwiek zadyszki w trakcie pracy z systemem operacyjnym. Programiści położyli niezwykle duży nacisk na optymalizacji i da się to odczuć w każdym miejscu. Dodatkowo potwierdzają to użytkownicy starszych maszyn, które Lion doprowadzał niejednokrotnie do czkawki. Prawda mantis?
mantis30: Dokonałem aktualizacji Liona do 10.8, a nie instalacji „na czysto” więc nie zauważyłem ani przyspieszenia, ani – co ważniejsze – spowolnienia pracy komputera i systemu. Trudno od sprzętu z połowy 2008 roku wymagać by zaiwaniał jak nowy MB z Retiną :P Ba, hardware’owe niedołęstwo manifestuje się m.in. brakiem takich funkcji jak reprodukcja wideo AirPlay, AirDrop czy PowerNap. Cóż, jeśli miałoby to działać słabo i doprowadzać użytkownika do szału, to rzeczywiście lepiej zupełnie wykluczyć taką możliwość.
Na początku po uaktualnieniu systemu miałem wrażenie, że niektóre operacje trwają dziwnie długo, np. uruchamianie/zamykanie systemu, uruchamianie panelu preferencji systemowych itp. Udało się ten problem dość prosto rozwiązać – wystarczyło usunąć zawartość teczki ~/Biblioteki/Caches w katalogu domowym. Ponadto Lion bardzo często stawał się nieresponsywny, ewidentnie zarządzanie pamięcią było skopane, musiałem czekać cenne minuty (!) przy akompaniamencie szurania głowicy po dysku twardym aż OS X skończy swoją robotę i pozwoli mi znów przejąć kontrolę nad iMakiem. Jak na razie 10.8 tak egoistycznie się nie zachowuje :)
Podsumowanie.
smartkid: Chciałbym tutaj wtrącić jeszcze jedną nowość jaką funduje nam Mountain Lion, a mianowicie Centrum Powiadomień. Dlaczego dopiero w części podsumowania? Dlatego, że funkcja ta podsumowuje nam aktualny stan naszej maszyny wytykając nie dokończone sprawy i w prosty sposób uświadomi o wydarzeniach jakie miały miejsce w trakcie naszej pracy z systemem. Rzecz świetna i prosta na tyle, że nie sądzę by trzeba się nad nią szczególnie rozpisywać a jedynie wystarczy zaznaczyć jej obecność. Wracając do tematu! Czy jestem zadowolony z aktualizacji (bo dla mnie to jednak aktualizacja)? Jak najbardziej! System spełnił moje oczekiwania, rozwinął integrację z nowymi produktami i poprawił swoją wydajność. Tego właśnie oczekuję od kolejnych wersji OS (nie tylko dla Maców) – rozwoju, który wnosi pozytywne aspekty w sposób naszej pracy nie wymuszając na nas kompletnej zmiany nastawienia a wpasowując się w codzienną pracę. Wiele nowych rozwiązań tak naprawdę ciężko dostrzec, ze względu na to że wydają nam się oczywiste mimo, że wcześniej ich nie mieliśmy i nie potrzebujemy czasu aby do nich przywyknąć. To uznaję za największy sukces nowej wersji, wprowadzenie do mojego sposobu pracy rozwiązań, które są dla mnie wręcz przeźroczyste, a bez których ciężko byłoby mi się obyć po powrocie o jedną lub dwie wersje wstecz.
mantis30: Porównując Mountain Liona do poprzednich wersji OS X rzeczywiście widocznych i namacalnych zmian nie widzi się wiele. Złośliwi stwierdzą, że €15.99 zostało wydane na zintegrowanego Growla, odłączone od Maila Notatki, oraz Przypomnienia i Game Center. To tylko część prawdy, i to ta mniejsza :) Jak trafnie zauważyłeś smartkid, najlepsze usprawnienia to te, które poprawiają komfort pracy w sposób transparentny dla użytkownika. Zrobić coś wygodniej, lepiej i szybciej bez potrzeby zmiany przyzwyczajeń czy uczestnictwa w szkoleniu, o to właśnie chodzi. Pamiętajmy, że liczą się efekty naszej pracy. Bardziej zaawansowane, dokładne a przy tym proste w obsłudze narzędzie pozwoli nam na więcej.
Jestem upierdliwcem przykładającym wielką wagę do drobiazgów. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się możliwość zapisu do/odczytu dokumentów z obłoczka iCloud! Żadnej dodatkowej ikony „iDisk” w oknie Findera czy menuletu na belce, ot jedna z możliwych lokacji w oknie dialogowym Otwórz/Zapisz używanej aplikacji. Zdecydowanie szybciej się do tego przekonam niż do Drop Boksa, którego mimo wielu prób i podejść nie pokochałem. Podobają mi się też możliwości dzielenia się treściami (ikonka Udostępnij). Mail, Wiadomość, Tweet – starczy by się pochwalić na szybko interesującym znaleziskiem. Podobają mi się paski postępu przy plikach w oknach Findera, widoczne podczas kopiowania. Pewnie wymieniłbym więcej, ale …chwilami zastanawiam się: „a tego naprawdę wcześniej nie było? przecież to takie oczywiste!”.
Design is not just what it looks like, design is how it works – Steve Jobs
Święta prawda! A OS X i dobrze wygląda i dobrze działa :)
