Phiaton PS 210 BTNC – Recenzja
Phiaton to wciąż egzotyczna nazwa na polskim rynku, która to jest ekskluzywną linią produktów firmy Cresyn. Swoją drogą obie marki dopiero wkraczają z impetem do Polski na szeroką skalę, więc jeżeli nie kojarzycie żadnej z nazw to jesteście usprawiedliwieni. Z mojej strony jest to drugie spotkanie z firmą Phiaton. Poprzednio miałem nieskrywaną przyjemność dokonać odsłuchu modelu Moderna MS 200. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tamtym tekstem, zapraszam Was serdecznie do lektury na łamach applesauce, zrozumiecie wtedy mój entuzjazm przed testowaniem kolejnego sprzętu z tej stajni.
Tym razem w moje ręce trafił model PS 210 BTNC. Są to słuchawki douszne, z modułem Bluetooth oraz technologią eliminowania hałasu, które mają również możliwość połączenia bezpośredniego (kablowego) z ominięciem elektroniki odpowiedzialnej za połączenie bezprzewodowe. Koszt tego modelu oscyluje w granicach 600 złotych. Kwota nie należy do najniższych dlatego postaram się odpowiedzieć na pytanie czy warto zainwestować w ten sprzęt i kto powinien być nim w pierwszej kolejności zainteresowany.
Wygląd i opakowanie
Słuchawki są zapakowane w solidne pudło, którego projekt wizualny sprawia, że na pierwszy rzut oka mamy świadomość klasy produktu. Skrywa ono dość sporą liczbę akcesoriów:
- Kabel USB do ładowania modułu Bluetooth
- Instrukcja obsługi
- Smycz na szyję do noszenie modułu
- Kabel z wtykami mini jack 2,5->3,5, służącymi do przewodowego podłączenia słuchawek
- Pokrowiec do przenoszenia sprzętu
- Para pianek Comply Foam
- 4 pary silikonowych końcówek w różnych rozmiarach
Niestety egzemplarz, który otrzymałem był już ogołocony z większości elementów tego zestawu. Szczególnie ciekaw jestem jakości etui na słuchawki, które często nawet w najdroższych modelach jest kiepskiej jakości. Jak jest w tym przypadku niestety nie było mi dane sprawdzić. Całość zapakowana jest solidnie i widać, że zagospodarowano każdą wolną przestrzeń pudełka.
Słuchawki prezentują się bardzo dobrze. Zostały zaprojektowane ze smakiem i zdecydowanie noszenie ich w swoich uszach nie przysporzy Wam wstydu. Srebrna stylistyka połączona ze wzorem umieszczonym na zewnętrznej stronie słuchawki komponuje się nad wyraz dobrze. Co prawda ich kształt budzi skojarzenia ze stetoskopem ale kto nie chciał chociaż przez krótki czas swojego życia zostać lekarzem. Co do jakości wykonania to nie można mieć im nic w tej kwestii do zarzucenia. Uwagi mam za to do użytych materiałów. Tak jak aluminium spełnia swoje zadanie wzorowo to jakość plastików a zwłaszcza okablowania powoduje słabe skojarzenia. Przewody są cienkie i nie robią najlepszego wrażenia. Jestem wręcz przekonany (a przynajmniej takie myśli krążą mi po głowie), że zastosowanie lepszych kabli mogło by podnieść jakość dźwięku jaką oferują te słuchawki. Tak moi drodzy, dobra jakość wykonania nie zawsze oznacza użycie dobrych komponentów. Reasumując w tej kategorii cenowej można by spodziewać się czegoś więcej chociaż wizualnie można je uznać za atrakcyjne.
Właściwości
Przejdźmy do parametrów technicznych jakimi może się pochwalić PS 210 BTNC. Według producenta wyglądają one następująco:
- Konstrukcja dynamiczna
- Czułość: 108 dB
- Częstotliwości przenoszenia: 15Hz~25kHz
- Impedacja: 32 ohm
- Bluetooth ver. 3.0
- Czas odtwarzania muzyki na baterii: 12 godzin
- Czas rozmów telefonicznych na baterii: 10 godzin
- Czas czuwania: 500 godzin
Do modułu Bluetooth możemy podłączyć przewodowo dowolne źródło dźwięku, sam wtyk znajdujący się w nim to mini jack o średnicy 2,5 mm. W zestawie znajduje się jednak przedłużacz ze standardowego gniazda 3,5 mm, jeżeli chcecie korzystać z innego standardu to musicie zaopatrzyć się w odpowiednią przejściówkę. Moduł ten działa również jako pilot sterownia i pozwala na regulację poziomu głośności, przełączanie utworów, odbieranie i zakończenie rozmów telefonicznych. Jedynym mankamentem jest to, że przy połączeniu z telefonem za pomocą kabla pilot nie działa i nie jesteśmy w stanie za jego pomocą sterować iPhonem. Troszkę szkoda, zwłaszcza w perspektywie, że często najtańsze modele słuchawek mają taką możliwość za pomocą prostego rozwiązania umieszczonego bezpośrednio na kablu. Najwyraźniej wprowadzenie obejścia elektroniki przy połączeniu przewodowym uniemożliwiło taką możliwość projektantom.
Odsłuch
W kwestii odsłuchu przedstawię Wam go w dwóch częściach. Pierwsza będzie dotyczyła podłączenia przy pomocy technologii Bluetooth, a druga bezpośredniego połączenia przy użyciu kabla. Jednak zanim przejdę do właściwej części, chciałbym napisać odrobinę na temat wygody ich użytkowania. Moje uszy są dość standardowe i nie mam z reguły problemów z dopasowaniem słuchawek do usznych. W tym przypadku było podobnie. Same pchełki mimo, że do najmniejszych nie należą są dość lekkie i nie odczuwa się dyskomfortu z powodu ich wagi, jednak po dłuższym obcowaniu z PS 210 BTNC zacząłem czuć ucisk z powodu plastiku, którego zrobiona jest wewnętrzna część słuchawki. Ogólnie jest to element, którego rozmiar i kształt uważam za element do dopracowania przez producenta. Poza tym szczegółem jest całkiem przyjemnie. Pilot i jednocześnie odbiornik Bluetooth nie należy do najmniejszych, jednak jest dość lekki i dwie możliwości jego noszenia (klips i smycz na szyję) powodują, że nie ma większych kłopotów z wygospodarowaniem dla niego miejsca i nie odczuwa się zupełnie jego ciężaru.
Noise Blocker
Zanim przejdę do odsłuchów chciałbym napisać wam odrobinę na temat technologii eliminacji szumów. Producent chwali się, że jest w stanie odfiltrować 95% dźwięków generowanych przez otoczenie. Nie przedłużając działa to rewelacyjnie. Z reguły mam spore wątpliwości wobec tego typu technologii, zwłaszcza w kontekście zmian w brzmieniu odsłuchiwanej muzyki. Tutaj zostałem zaskoczony doskonałym działaniem tej funkcji, która kompletnie w moim odczuciu nie wpływa na odtwarzany dźwięk. Spodobało mi się tak bardzo, że chętnie bym sobie taki system włączył idąc ulicą, kiedy nie słucham muzyki. Eliminacja tego całego szumu otoczenia powoduje że nagle staje się wokół tak spokojnie… Panowie inżynierowie z firmy Phiaton… świetna robota! Przejdźmy do odsłuchów.
Bluetooth
Nigdy nie byłem zwolennikiem wykorzystania technologii Bluetooth do bezprzewodowego słuchania muzyki. Niestety mimo najnowszych standardów, kodeków i innych technologii nie zdołałem nigdy przy jej użyciu nasycić swoich zmysłów brzmieniem takim, jakiego oczekuje w trakcie sesji z muzyką. PS 210 BTNC wykorzystują kodek Aprix, który ma zapewnić bezstratny przesył audio, jednak tutaj też moje oczekiwania nie zostały do końca spełnione. Mimo to jak na słuchawki bezprzewodowe jakość odsłuchu jest całkiem dobra i nie powoduje grymasu na mojej twarzy.
Niestety nie ominął ich podstawowy w moim odczuciu problem rozwiązań opartych o Bluetooth, a mianowicie wszystkie odsłuchiwane utwory tracą swój studyjny szlif. Brzmienie jest dość podobne i mamy wrażenie, że słuchamy muzyki z jednego albumu, za którego produkcję odpowiadał ten sam zespół inżynierów dźwięku. Abstrahując od tego zarzutu słuchawki brzmią nad wyraz dobrze, reprodukcja jest na wysokim poziomie i nie można im zbyt wiele zarzucić. W trakcie odsłuchu moją uwagę przykuło pojawianie się sybilantów w brzmieniu talerzy perkusyjnych, dotyczy to dłużej wybrzmiewających uderzeń, dało się to szczególnie zauważyć w utworze Porcupine Tree | Hatesong, gdzie rozbudowane formy perkusyjne są szczególnie ważne dla odbioru całego utworu. Same wysokie tony są wycofane i zmiękczone co powoduje, że potrafią umknąć nam smaczki zawarte w wyższych częstotliwościach dźwięku. Dominująca jest tutaj średnica, która swoją moc pokazuje w odwzorowaniu partii wokalnych. Wokalizy niezależnie od rodzaju są szczegółowe i dobrze odwzorowane, zdarza im się jednak dominować nad instrumentami. Szczególnie wyraźne było to w utworze YES | Owner of a Lonely Heart gdzie miałem wrażenie, że Jon Anderson jest wysunięty przed zespół. W przypadku tonów niskich mam dwa zastrzeżenia, słuchawki nie potrafią zamruczeć w najniższych zakresach i ewidentnie brakuje im tchu. Niestety linia basu często traci wyraz i nie pozwala wychwycić specyfiki gry na gitarze basowej. W utworze Porcupine Tree | Hatesong gra Colina Edwina straciła swój charakter prowadzenie całego utworu i stała się jedynie elementem sekcji rytmicznej. Najsłabszym elementem tej układanki jest jednak scena. Słuchawki grają dość mocno do środka, nie budują dużej przestrzeni odsłuchu, co powoduje, że muzyka może stać się odrobinę przytłaczająca i wszelkie smaczki akustyczne zawieszone w przestrzeni potrafią zginąć przykryte podstawową warstwą dźwiękową.
Podsumowując PS 210 BTNC wykorzystując technologię Bluetooth grają całkiem poprawnie, mimo wskazanych mankamentów odsłuch jest przyjemny i nie psuje zabawy z obcowania z ulubioną muzyką. Oczywiście musimy znać specyfikę brzmienia w tej technologii i w przypadku produktu firmy Phiaton dostaniemy zdecydowanie więcej, w kwestii dźwięku, niż w przypadku innych bezprzewodowych słuchawek. Doskonale da się odczuć tutaj specyfikę tego modelu o czym za chwilę.
Połączenie przewodowe
Cały swój potencjał testowany model pokazał, co nie jest szczególnym zdziwieniem, dopiero po podpięciu kabla i klasycznego odsłuchu bez użycia technologii bezprzewodowej. Ominięcie całej dodatkowej elektroniki i kodowania pokazało co rzeczywiście mają one do pokazania i jaka jest specyfika ich brzmienia. Zupełnie znika tutaj mój zarzut na temat wyprania brzmienia ze specyficznego charakteru. Utwory znów nabrały wyrazu i znakomicie słychać szlif studia nagraniowego. Warto zauważyć, że słuchawki te nie narzucają swojego brzmienia, są doskonałymi reproduktorami dźwięku bez koloryzowania poszczególnych częstotliwości. PS 210 BTNC grają spokojnie i nie natarczywie pokazując w czystej postaci „co autor miał na myśli”. Bas nie występuje tutaj w nadmiernych ilościach więc nie liczcie na większe masaże bębenków. Oczywiście pojawia się w odpowiednim dawkowaniu nadając właściwą dynamikę utworom. Zacznijmy jednak od wysokich tonów. W przypadku połączenia przewodowego wysokie tony wracają na swoje miejsce i nie są wycofane względem średnicy. Ostro zrealizowany utwór YES | Owner of a Lonely Heart brzmi świetnie i zdecydowanie nie jest przesterowany, co wbrew pozoru w przypadku tego utworu nie jest oczywistą kwestią. Ich brzmienie jest tutaj zrównoważone i szczegółowe.
Średnica trzymana jest w ryzach i nie wpływa na pozostałe częstotliwości. Zespół Stevena Wilsona, który w utworze Luminol zapełnił ten zakres instrumentarium do granic możliwości brzmi selektywnie i szczegółowo. Z łatwością możemy wsłuchać się w grę jednego z muzyków. Niskie tony mogą dla wielu potencjalnych użytkowników piętą achillesową tych słuchawek. Bas jest oszczędny i nie ma skłonności do niskich i masujących bębenki zejść. Nie oznacza to w żadnym przypadku, że jest kiepski. W swojej specyfice jest punktowy, kontrolowany i bardzo dobrze reprodukuje brzmienie instrumentów. Tak jak w przypadku połączenia Bluetooth utwór Porcupine Tree | Hatesong nie gwarantował odpowiednio szczegółowego brzmienia gitary basowej tak przy połączeniu kablem wróciła tutaj doskonała realizacja tego instrumentu i da się odczuć jego bezapelacyjne królowanie w tym utworze. Mi w zupełności wystarcza ilość najniższych tonów jakiej dostarczają PS 210 BTNC. Na co dzień słucham konstrukcji ceramicznych, więc często dynamiczne wersje są dla mnie „przebasowione”. Tutaj proporcja jest świetna. Jedynym elementem tej układanki, która w moim odczuciu jest słabsza to scena. Słuchawki grają do środka i nie generują zbyt rozbudowanej przestrzeni dla instrumentów, momentami możemy mieć wrażenie, że instrumenty nas atakują, kiedy powinny być zawieszone gdzieś dookoła naszej głowy. Ostatecznie jakiś mankament musi się znaleźć w każdym testowanym modelu.
Podsumowanie
Podsumowując Phiaton PS 210 BTNC to doskonałe słuchawki, które sprawdzą się w każdej sytuacji. Ich cena nie należy do najniższych, jednak w mojej opinii są one warte tej kwoty. Doskonała technologia wyciszania szumów, bardzo dobre brzmienie w trakcie połączenia bluetooth a wręcz świetne w trakcie odsłuchów po podłączeniu ich kabelkiem to bezapelacyjne atuty tego produktu. Jakość wykonania sprzętu również nie budzi większych zastrzeżeń. Phiaton po raz kolejny udowodnił mi, że do każdego z ich produktów można podchodzić ze sporą dozą zaufania. Liczę, że w kolejnych swoich produktach nie dadzą plamy i utrzymają naprawdę wysoki, aktualny poziom. Zdecydowanie polecam!




