FiiO Rocky E02i – Recenzja

iPhone 5 nie jest odtwarzaczem muzyki z moich marzeń. W porównaniu z iPhone 4, jak na moje ucho, wypada co najmniej średnio. Dźwięk jest stosunkowo zimny i pozbawiony emocji co nie wpływa pozytywnie na wrażenia odsłuchowe. W związku z tym ucieszyła mnie możliwość przetestowania wzmacniacza słuchawkowego dedykowanego dla iPhone, a mianowicie FiiO Rocky E02i. Mając nadzieję na poprawę jakości doznań muzycznych odpakowałem to zgrabne urządzenie.

W zestawie otrzymujemy wzmacniacz oraz kabel ładowania, które odbywa się z portu USB. Urządzenie jest wykonane z aluminium, waży 27 gram i nie można nic zarzucić jakości jego wykonania. Na tylnej ściance znajduje się klips ułatwiający umiejscowienie sprzętu na ubraniu w sytuacjach kiedy wymagamy od niego mobilności. Zasilanie zapewnione jest przez baterię Li-ion. Po naładowaniu, co trwa około 90 minut, jest w stanie działać przez 8 godzin. Podłączenie FiiO do telefonu jest realizowane za pomocą umieszczonego na stałe przewodu zakończonego wtykiem mini jack – sama konfekcja okablowania nie budzi zastrzeżeń. Na bocznej ściance, poza portem ładowania, mamy dwa przesuwne włączniki, z czego pierwszy uruchamia urządzenie a drugi pozwala nam skorzystać z funkcji podbicia basów. W sytuacji kiedy sprzęt pozostaje wyłączony działa on w trybie Bypass, czyli tor audio pomija elektronikę i możemy bez problemu w dalszym ciągu słuchać muzyki z naszego telefonu. Frontowa część odpowiada za sterowanie odtwarzaczem w sposób analogiczny do tego jaki zapewniają nam piloty zainstalowane w popularnych słuchawkach. Do naszej dyspozycji są trzy przyciski, dzięki którym możemy pogłaśniać, ściszać oraz w zależności od sytuacji kontrolować odtwarzanie muzyki i obsługę połączeń telefonicznych – co najważniejsze działa to również w trybie bypass. Urządzenie posiada również wbudowany mikrofon.

fiio_e02_i

Czas na część zasadniczą, odsłuch. Do testów użyłem telefonu iPhone 5 oraz IEM Phonak Audeo PFE 122. Są to słuchawki armaturowe o doskonałej szczegółowości jednak z ograniczoną – chociaż w mojej opinii piękną – dynamiką pasma basowego. Wróćmy do bohatera niniejszego tekstu. Po uruchomieniu, środkowy przycisk zostaje podświetlony na niezwykle popularny ostatnio kolor niebieski, co oznacza że możemy rozpocząć odsłuchy. Pierwszym aspektem jest głośność, która wzrasta po włączeniu wzmocnienia, nie odczuwa się tutaj sztucznego podkoloryzowania pasma przenoszenia w żadnej specyficznej części zakresu, chociaż królująca w iPhone 5 średnica zdecydowanie traci swoją przewagę w stosunku do sąsiednich częstotliwości. Warto wspomnieć, że maksymalne podniesienie poziomu głośności nie powoduje zniekształceń lub innej maści trzasków, szumów i innych przykrości dla naszych uszu. Zdecydowanie zauważalny jest również wzrost dynamiki pasma basowego, które pozostaje w pełni kontrolowane a jednocześnie zachowuje się bardziej żywiołowo i wprowadza przyjemny – lubię to słowo – vibe. W tym właśnie miejscu mogę potwierdzić że umieszczenie w nazwie urządzenia słowa Rock, które chcąc nie chcąc zobowiązuje do podwyższonej dawki energii, jest w pełni uzasadnione. Średnica pozostaje zrównoważona i jak już wspomniałem nie wychodzi przed szereg. Wysokie tony stają się bardziej wyeksponowanie, jednak nie spotkałem się w trakcie odsłuchu z sybilantami i przekłamaniami w brzmieniu talerzy, które często obnażają braki w różnej maści sprzęcie. Zdecydowanym plusem jest powiększenie się sceny, wpływa to pozytywnie na selektywność brzmienia i odczucie rozłożenia instrumentów w przestrzeni. Podoba mi się również to, że FiiO pomimo wyrównania całego pasma, nie ingeruje zbyt stanowczo w charakterystykę brzmienia naszego odtwarzacza. Owszem, brzmienie staje się cieplejsze, co w przypadku iPhone 5 jest wielką zaletą. Można śmiało stwierdzić, że w przypadku tego wzmacniacza słuchawkowego wyjątkowo trafnym wydaje się oznaczenie na opakowaniu, które jasno określa nam, że jest to sprzęt „for iPhone”. Trafia on doskonale w braki brzmieniowe najnowszej słuchawki z Cuppertino. Jak pewnie zauważyliście nie napisałem ani słowa o opcji podbicia basu, z jakiej możemy tutaj skorzystać. Robię to świadomie i z premedytacją. Pomińcie ten przełącznik tak jak i ja w tej recenzji, psuje on ogólne wrażenia i potęguje moją awersję do tego typu rozwiązań, chociaż zdaję sobie sprawę, że istnieją koneserzy takich boostów. Tego nie zmienimy bo ostatecznie jak to powiedział kiedyś Robert Górski „Jeden lubi jak mu nogi śmierdzą a drugi jak mu cyganie grają”.

Podsumowując. Rocky E02i zdecydowanie spełnia swoje zadanie i napędza on bez najmniejszych problemów nawet wymagające prądowo słuchawki. Oczywiście nie ma najmniejszego sensu spodziewać się cudownych efektów podłączając go w parę z pchełkami za kilkadziesiąt złotych, jednak do odrobinę ambitniejszych modeli nadaje się znakomicie. Sprzęt można zakupić w granicach 129 zł, co nie jest zawrotną sumą i patrząc przez pryzmat stosunku jakość/cena można wręcz uznać ją za atrakcyjną. Zachęcam Was do wypróbowania FiiO Rocky E02i, zwłaszcza jeżeli brakuje wam ciepła i rockowego pazura w brzmieniu waszego iPhone.


0 0 głosy
Ocena artykułu