„New iPad”, jestem na tak.

Przyznaję bez bicia, po premierze pierwszego iPad’a miałem co do niego mieszane uczucia i przez długi czas nie skusiłem się na zakup tego urządzenia ze względu na brak konkretnego pomysłu na jego wykorzystanie. Jak bardzo się myliłem ciężko w tej chwili przyznać się przed samym sobą. Aktualnie to zdecydowanie najbardziej eksploatowany sprzęt w moim domu, który w kwestii pożądania przegonił bez problemu nawet pilot od telewizora ;) Już po krótkim czasie okazało się że ilość iPad’ów w jednym domu powinna być wprost proporcjonalna do ilości mieszkańców.

Premiera nowego modelu zdecydowanie przyśpieszyła moje kroki w kierunku spełnienia tego równania. Śmieszą mnie nie miłosiernie wszelkie dyskusje na temat magii i innych nadprzyrodzonych właściwości nowego urządzenia Apple. Nie dlatego że uważam że one nie istnieją, ale dlatego, że magię nam już zaprezentowano kilka lat temu a teraz jedynie jest ona pielęgnowana i wprowadzana w coraz lepszej formie. Nowy iPad jak najbardziej spełnia moje oczekiwania. Wszystkie zmiany jakie wprowadzono uważam za trafione w 100%. W gruncie rzeczy sama Retina wystarczyła żeby mój portfel zadrżał przed datą premiery. Uwielbiam jakość ekranu w moim iPhone 4 i perspektywa konsumpcji treści z taką samą jakością na tablecie jest dla mnie wizją bajeczną. Będąc całkowicie szczerym reszta zmian dla mnie osobiście blednie w tej perspektywie i myślę, że nie jestem jedyną osobą, która ma podobne podejście do tematu. Jeszcze na chwilę wrócę do magii, utrzymanie cen poprzednika z tak rozległym upgrade sprzętowym to dla mnie hokus pokus wysokich lotów, zwłaszcza w obliczu informacji o tym na jakim poziomie utrzymuje marżę Apple.

Czekam niecierpliwie zwłaszcza na używanie mojego i tylko mojego iPad’a bez dyskusji „kto teraz” ;) Zwłaszcza, że w takiej sytuacji będę mógł go jeszcze sprawniej zaprzęgnąć do pracy bez obaw, że ktoś będzie mógł coś zmajstrować przy moich danych.


0 0 głosy
Ocena artykułu